chaka khan
Nowy utwór: Chaka Khan ft. LeCrae „It’s Not Over”

Szkoda, że Chaka Khan nie przysłuchiwała się wczorajszym dyskusjom na Misce, które dotyczyły numeru Ushera „Go Missin'”, a w zasadzie tego jak powinny brzmieć kawałki, których podkłady są mieszanką klasycznego R&B i tanecznych melodii. Może wyciągnęłaby z tego jakieś wnioski i nie zaprezentowałabym nam przeciętnego singla. „It’s Not Over” ma oczywiście potencjał na to by być hitem w radiu (banalna melodia plus napięcie, które wzrasta przed refrenem plus wokal Chaki, który nie bardzo przypomina jej naturalny głos), ale nie wiem czy fani divy będą zadowoleni z takiego rozwiązania. Równie dobrze numer mogłaby nagrać Mary J. Blige i umieścić go na swoim ostatnim albumie My Life II… The Journey Continues (Act 1), obok sztampowych hymnów z pogranicza R&B i tanecznej mieszanki. A może po prostu divie z takim statusem jak Chaka Khan wolno już wszystko?
Miles Bonny & Soulbowl: Press Play # 13

Miles Bonny wystąpi w Warszawie już 26 października. Odliczając dni do koncertu pragniemy przybliżyć Wam nieco jego postać. Zaczniemy niewinnie, bo od gościnnego udziału Milesa w naszym cyklu Press Play. Gdy zapytałem go o to, czego najczęściej słuchał na przestrzeni ostatnich tygodni, bez wahania wskazał na swoją nadchodzącą płytę z Brenkiem Sinatrą. Sprawdźcie zatem krótką opinie Milesa o nowym projekcie. Zapraszamy również do zapoznania się tradycyjnymi rekomendacjami redakcji – nie zabrakło kilku słów o nieśmiertelnym Marvinie, enigmatycznej Indie. Arie, świeżym Ab-Soulu, żywiołowej Pani Khan, niepowtarzalnym Flying Lotusie i koncertowym popisie Johna Legenda.
Miles Bonny

S3 (Supa Soul Shit), Melting Pot Muisc (2012)
Ta płyta jest pierwszą, jaką zrobiłem z producentem. Będzie zupełnie nowym doświadczeniem dla słuchacza. Polecam przy tym przesłuchać całości na raz. Jest prawdziwym, współczesnym soulowym albumem i wierzę, że w przyszłości klasykiem. Brenk jest niesamowity. To on stworzył wszystkie beaty i skomponował album. Nagrałem wokale oraz zagrałem na skrzydłówce (rodzaj instrumentu dętego – przyp. autora). Stworzenie całości trwało 3 lata.
Chojny

Ab-Soul – Control System, Top Dawg (2012)
Czekając na najnowszy album Kendricka Lamara mam nie tylko obawy czy dorówna zeszłorocznemu Section.80, ale także czy dorówna wydanej w tym roku płytce kolegi z zespołu Black Hippy. Ab-Soulowi jako raperowi, autorowi tekstów, pomysłodawcy utworów również niczego nie brakuje, na co dowodem jest Control System. To jeden z niewielu tegorocznych albumów zapewniających nam taki efekt wkroczenia w osobisty świat artysty – świat pełen narkotycznych wizji, pełen protestu wobec niezrozumiałej rzeczywistości oraz pełen kochanych przez wszystkich teorii spiskowych. Pozycją obowiązkową jest tutaj z pewnością „The Book of Soul” – kawałek najbardziej poruszającej autobiografii, jaką dane mi było ostatnio usłyszeć.
Eye Ma

India.Arie – Acoustic Soul, Motown (2001)
Dużo nowych płyt pojawiło się w niedalekiej przeszłości, zwłaszcza tych rapowych (GOOD Music, Slaughterhouse, Lupe Fiasco) i choć sprawdzam je regularnie, to właśnie album India.Arie Acoustic Soul grany był u mnie ostatnio na okrągło. Doskonałe połączenie soulu i R&B oraz proste (ale niebanalne) teksty o miłości – oto czym ten krążek urzekał mnie od zawsze. „Video” i „Ready For Love” to wciąż jedne z najpiękniejszych piosenek jakie w ogóle powstały.
Estrella Q

Chaka Khan – I Feel For You, Warner Bros (1984)
W Chakę się wsiąka. Prawie niemożliwym wydaje się przesłuchanie jednego albumu nie nabierając ochoty na jeszcze. Czy to solo czy z Rufusem jej głos wprowadza nastrój tak ogromnego, uzależniającego pozytywu, że powstrzymanie się od kolistego ruchu biodrowego jest niemal „mission imposible”. I feel for you jest albumem, który rozwesela nawet w najpodlejszy dzień. Począwszy od tytułowego utworu z udziałem Prince’a i harmonijki Steviego Wondera przez „This Is My Night”, aż do klimatycznego „Through the Fire” silny wokal Chaki powoduje przyspieszony puls. A gdy ostatnie dźwięki zabrzmią, zdecydowanie można rzec, że jest się „Stronger than before”.
SoulJunkie

John Legend – Live from Philadelphia, G.O.O.D. Music/Columbia (2008)
Jeżeli występ na żywo jest sprawdzianem umiejętności artysty, to dla mnie John Legend za ten album dostałby szóstkę. Zarejestrowany w Filadelfii koncert prezentuje piosenkarza z najlepszej możliwej strony – nie tylko jako genialnego wokalistę (od tego głosu mam ciarki na plecach), ale także jako showmana, który swoją energią nieustannie porywa i zachwyca publiczność. Należy również docenić odwagę Legenda, który oprócz wykonania własnych przebojów mierzy się m.in. z „I Want You” Beatlesów. Wielka klasa, nie mam pytań. Wróć, tylko jedno – dlaczego jeszcze nikt go nie zaprosił do Polski?
K.Zięba

Flying Lotus – Until The Quiet Comes, Warp (2012)
Medal dla każdego, kto w jednym zdaniu scharakteryzuje najnowszy album Flying Lotusa. Nie da się… Mnogość styli, ocean dźwięków, niesamowita wyobraźnia i przestrzeń zawarta na płycie nobilituje Stevena do przemianowania go z regularnego producenta na kompletnego kompozytora. Piękna wędrówka w odmętach jazzu, elektroniki i hip hopu. Albumu można posłuchać w TYM miejscu.
BlackJack

Marvin Gaye – What’s going on, Motown(1971)
Magnum opus Marvina Gaye’a czyli nieśmiertelny krążek What’s going on ponownie namieszał w mojej głowie. I nie mogło być tym razem inaczej. A to za sprawą ostatnio bardzo intensywnie soulowych dni. A to w związku z premierą „pomarańczowego kanału” Franka. Przepełniony bólem po stracie przyjaciółki Tammi Terrell, Marvin nagrywa najważniejszy album w historii muzyki soul. W muzyce chwyta za saksofon, flet, smyczki, perkusję i tworzy za pomocą prostych instrumentów najpiękniejsze melodie. W tekstach dotyka problemów wojen, ekologii, środowiska, nałogów, narkotyków, korupcji i zbędnego unowocześniania świata, burząc przy tym dotychczasową zasłonę milczenia. Przed zbliżającą się kontemplacyjną porą roku propozycja obowiązkowa! What’s going on…
Nowy album: Kendra Morris Banshee (!!!)
Co za debiut! To może być jeden z najważniejszych czarnych albumów tego roku, przynajmniej zaliczający pierwszą dziesiątkę. „Banshee” młodziutkiej wokalistki ukazał się pod koniec sierpnia i jest z pewnością wielką niespodzianką. Kendra oferuje nam ogromną porcję alternatywnego soulu, psychodelicznego r’n’b, funky, a nawet szczypty rocka. Zagląda zarówno do stylistyki retro z lat 60 i 70 jak i współczesnego hip hopu i soulu. Głos Kendry Morris brzmi jak połączenie Chaka Khan i Amy Winehouse, to dusza prawdziwego rockendrolowca! Jest barwnie, oryginalnie, a lekko przekreowane teledyski nadają do tego całego anturażu jeszcze większy smak. Więcej nie powiem, nie napisze to po prostu trzeba posłuchać!
Występy na BET Awards 2012 (D’Angelo, Usher, Kanye West i inni)

Kolejna wielka gala w tym roku, czyli kolejne nagrody przyznawane w koło tej samej grupce artystów. O nominacjach i zwycięzcach nie ma co pisać, ale na szczęście tradycyjnie nie zawiodły występy na żywo. Po pierwsze: D’Angelo. Legenda neo-soulu przygotowuje się do wielkiego powrotu, udział w tego typu imprezie to kolejny stanowczy krok w kierunku. Wspaniały występ podnoszącej się po upadku gwiazdy. Po drugie: Usher, który podczas gali wykonał na żywo „Climax” – utwór, który może w przyszłości zyskać tytuł opus magnum piosenkarza. Po trzecie na BET Awards 2012 pojawiły się dwie ważne obecnie ekipy rapowe: Maybach Music Group oraz G.O.O.D. Music. Podczas występu tych drugich Kanye West zaprezentował a capella bardzo obiecujący fragment nowego singla „New God Flow”. Po piąte: trochę spokojniejszego klimatu w ramy imprezy tchnęła Melanie Fiona, wykonując „Wrong Side of a Love Song”. Na koniec coś, co nie mogłoby być zaskoczeniem dla kogokolwiek na tym świecie, czyli hołd dla Whitney Houston. Zmarłą w tym roku piosenkarkę uhonorowali występem Cissy Houston (matka Whitney), Gary Houston (brat), Monica, Brandy oraz Chaka Khan. Wszystkie wspomniane przeze mnie występy możecie obejrzeć poniżej.
JukeBox #6: Chaka Khan „Ain’t Nobody”

W 1983 roku Chaka Khan w towarzystwie zespołu Rufus wypuszczają płytę live „Stompin’ at the Savoy”. Jako bonus track umieszczają „Ain’t Nobody”, który momentalnie staję się hitem i najbardziej rozpoznawalnym utworem wokalistki. Źródła podają, że Quincy Jones po usłyszeniu kompozycji chciał ją zdobyć na „Thriller” Michael’a Jackson’a, ale już była obiecana producentowi Pani Khan. W sumie ciekawe jakby ten utwór brzmiał, gdyby trafił w ręce Quincy’ego i został zaśpiewany przez Michael’a. Odsłuch po skoku.
Przegląd muzyczny: „Dziennik Bridget Jones”
Właśnie oderwałam się od „Dziennika Bridget Jones”, który bez względu na kiczowatość oglądam kiedy tylko nada go telewizja polska. Nic na to nie poradzę – mam do tego filmu (i do książki) słabość. Oglądając go dziś zachwycałam się fajnie dobraną ścieżką dźwiękową i postanowiłam zrobić mały przegląd hitów, które znalazły się na soudtracku do filmu. Powyżej Gabrielle w przewodnim utworze do filmu „Out Of Reach”. Reszta klipów po skoku.
Throwback video: Missing You
Ostatnio jak widzicie stać mnie tylko na throwbacki. I to jeszcze takie sobie – jakieś bezczelne rnb z lat 90tych wygrzebuje. Pewnie nikt go z moich biednych czytelników nie poznaje. Czym ta Siostra znowu przynudza? Ech starość, sentymenty. Przepraszam i obiecuję poprawę. Ale ja wiem, że mi wybaczycie bo to taka konkretna, piękna kolaboracja. Z legendarnego filmu „Set It Off” zresztą. Popatrzcie.
Brandy, Tamia, Chaka Khan & Gladys Knight – Missing You



