chris dave

Recenzja: Chris Dave and the Drumhedz Chris Dave and the Drumhedz

Chris Dave and the Drumhedz

Chris Dave and the Drumhedz (2018)

Blue Note

Chris Dave dał się poznać jako świetny muzyk sesyjny na płytach Maxwella, D’Angelo czy Adele. Charakterystyczne brzmienie jego bębnów słyszymy na Double Booked Roberta Glaspera i pierwszym Black Radio Robert Glasper Experiment. Dave od zawsze chciał jednak założyć własny zespół. W 2013 roku ukazał się mixtape nagrany pod szyldem Chris Dave and the Drumhedz i już wtedy stało się jasne, że wydanie pełnego albumu to tylko kwestia czasu. Parę lat później wyszło darmowe Chris Dave Presents The Drumhedz Radio Show, aż w końcu przyszedł czas na wypuszczone nakładem Blue Note Records właściwe wydawnictwo.

Wydanie debiutu dla najsłynniejszej jazzowej wytwórni świata jest nieprzypadkowe, bo niegdysiejszy dom takich tuzów improwizacji jak Freddie Hubbard, McCoy Tyner czy John Coltrane stoi na pierwszej linii frontu nowej fali jazzu dzięki płytom wspomnianego Robert Glasper Experiment czy Marcusa Stricklanda. Warto też wymienić sublabel Revive, gdzie ukazała się np. perełka Otisa Browna III. Chris Dave and the Drumhedz nie jest jednak krążkiem jazzowym sensu stricto. To bardziej kolaż gatunków, w którym jazz łączy się z hip-hopem, soulem, funkiem, rockiem, a nawet afro beatem, zaś The Drumhedz nie mają raczej stałego składu — stanowią swego rodzaju luźny kolektyw artystów, z którymi Chris Dave współpracował na przestrzeni lat.

Pierwsza połowa albumu jest rewelacyjna. W następującym po intro „Universal Language” idealnie udało się pożenić soul z hip-hopem — utwór ten powinien być definicją łączenia obydwu gatunków. Dodatkowy smaczek stanowi gościnny udział Krondona, którego nie za często słyszymy w tego typu produkcjach. Dalej jest równie ciekawie, bo za chwilę następuje funkowe „Dat Feelin'” z SiR’em i afro beatowe, czerpiące garściami z Voodoo, „Black Hole”, w którym swoje trzy grosze wokalnie dodaje Anderson .Paak. Nad całym wydawnictwem unosi się duch Soulquarians, ponieważ inspiracje ich brzmieniem słychać jeszcze w co najmniej kilku utworach. Wydawałoby się zatem, że po początkowych numerach będzie równie dobrze, albo i lepiej.

Niestety tak różowo nie jest, bo w części piosenek nie wykorzystano w pełni potencjału śpiewających gości. „Sensitive Granite” z Kendrą Foster brzmi jak długi skit, który z powodzeniem można by umieścić na Electric Circus Commona. Nie żebym miał coś do skitów z tamtego dzieła — wręcz przeciwnie, ale tutaj aż domagałem się, żeby wokalistka dała z siebie coś więcej. Podobnie jest z „Atlanta, Texas”. Dave jako lider nie dał zabłysnąć fantastycznemu głosowi Goapele — zamiast tego Shafiq Husayn raczy nas wstawkami mówionymi, a tak naprawdę cały kawałek dałoby się spokojnie skrócić do dwóch minut. Przez to pojawia się nieprzyjemne wrażenie rozwlekłości.

Potem robi się korzystniej. „Destiny N Stereo” to kolejne świetne połączenie hip-hopu z soulem. Sama końcówka płyty także prezentuje się bez zarzutu, aczkolwiek „Clear View”, wspólny numer Andersona .Paaka i SiR’a, choć mocny, nie ma takiej siły jak poprzednie, w których udzielali się osobno. Za to kończący wokalne popisy gości „Job Well Done” to piękny soulowy akcent, który byłby również kapitalnym zakończeniem całego krążka. Dostajemy jeszcze jednak dwie znakomite kompozycje instrumentalne, których na płycie brakuje, a dzięki którym udałoby się ją bardziej urozmaicić, ale też pokazać, że w materii instrumentalnej, jako producent i kompozytor, lider radzi sobie celująco.

Jak powiedział w wywiadzie dla Rolling Stone’a, Chris Dave chciał tym projektem udowodnić, że bębniarze potrafią pisać, produkować i aranżować – do pewnego stopnia mu wyszło. Nie uniknął kilku ryzykownych kroków, ale całościowo można powiedzieć, że dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze wywiązał się ze swojego zadania.

#FridayRoundup: Migos, Rasmentalism, Craig David, Evidence i inni

Po małej wydawniczej przerwie przywracamy nasz cykl prezentujący piątkowe premiery płytowe i od razu wjeżdżamy z buta. Najbardziej zadowoleni powinni być fani rapu, bo mamy coś dla old schoolowych głów, jak i fanów obecnych trendów. Nowy krążek dostarczył nam również mocno aktywny ostatnio Craig David a wszyscy fani soulowo-funkowego grania nie pogardzą albumem nagranym przez ekipę jednego z najzdolniejszych obecnie perkusistów, jakim bez wątpienia jest Chris Dave..


Culture II

Migos

Quality Control/Motown/Capitol

Trudno obecnie znaleźć skład, o którym jest głośniej niż przebojowe trio z Atlanty. Dokładnie rok po platynowym Culture, Quavo, Takeoff i Offset decydują się wydać swój najnowszy krążek, na którym, według zapowiedzi, znajdą się aż 24 utwory (!). Dotychczasowe single, w tym “Motorsport”, “Stir Fly” czy “Supastars”, pokazują, że chłopaki są w szczytowej formie, a płyta będzie pełna różnorodnych brzmień. O to na pewno zadbają producenci, których lista jest tym razem niezwykle długa, od Honorable C.N.O.T.E., Metro Boomin i Zaytovena począwszy, na gigantach pokroju Kanye Westa, Mike’a Deana i Pharella Williamsa skończywszy. Wszystko wygląda świetnie na papierze, jednak ostatnie dokonania poszczególnych członków grupy pokazują, że nurt, który reprezentują zdecydowanie potrzebuje powiewu świeżości i więcej odwagi – zobaczymy czy Culture II sprosta oczekiwaniom fanów. Gotowi na jeszcze więcej trapu, autotune’a i przezabawnych adlibów? Ja na pewno! – Adrian


Tango

Rasmentalism

Asfalt

Asfalt Records najwyraźniej nie zwalnia tempa. Na polskiej scenie wciąż słychać echo kontrowersyjnego Nowego Koloru. Tym razem swój album wypuszcza niezawodny Rasmentalism. Ciepłe brzmienia, przywodzące na myśl błękitne niebo i palmy, nieco luźnej nawijki i zaskakująco dużo dobrych partii wokalnych — to co, dzisiaj Tango z chłopakami? Na album zaprosili grono zacnych gości, usłyszymy Rosalie., Vita z Bitaminy, Sokoła, Oskara z PRO8L3Mu, Taco Hemingwaya, Otsochodzi czy Gverillę. Rasmentalism postawili na przewagę żywych instrumentów, większość utworów to przede wszystkim partie klawiszowe. Mniej sampli, więcej grania, ale wciąż ogień! — Polazofia


The Time Is Now

Craig David

Speakerbox/Insanity Records

Sukces krążka Follow My Intuition w Wielkiej Brytanii połechtał muzyczne ego Craiga Davida. Debiut na miejscu pierwszym UK Albums i UK Dance Albums oraz pozytywny odbiór powrotnej płyty przez fanów i innych artystów spowodował, że Brytyjczyk zaczął intensywnie pracować nad kolejnym albumem. Zaowocowało to rychłym wydaniem The Time Is Now, na którym oprócz znanego dobrze Kaytranady, znalazły się takie nazwiska jak JP Cooper, GoldLink, czy Bastille. Siódme wydawnictwo nawiązuje do początków kariery Craiga. Pomimo że stworzone przez utrzymującego się obecnie na topie producenta Jonasa Blue „Heartline” nie zwiastuje zapowiadanego kierunku muzycznego, to ostatni singiel „Live in the Moment” nie pozostawia złudzeń. Jak zapowiedział artysta, krążek utrzymany jest w klimacie UK R&B i będzie bardzo brytyjski, z elementami garażowymi. Jeśli byliście sceptycznie nastawieni do come-backu artysty, ta płyta powinna rozwiać wasze wszelkie wątpliwości i pozostawić was z niedosytem — Forrel.


Weather or Not

Evidence

Rhymesayers Entertaiment

Od premiery Cats & Dogs minęło już prawie siedem lat. Trudno uwierzyć, że upłynęło tyle czasu zwłaszcza, że Evidence nie zrobił sobie żadnej przerwy od tworzenia. Po drodze był m.in. Lord Steppington w duecie z Alchemistem, piąty album Dilated Peoples oraz autorski beattape. Przyszedł jednak moment, by zadowolić uszy spragnionych fanów i pokazać, że mimo ciągle zmieniających się trendów Mr Slow Flow nigdzie się nie wybiera. W prace przy Weather or Not zaangażowani byli stali współpracownicy gospodarza — bity dostarczyli wspomniany wcześniej Alchemist, DJ Babu, Nottz czy DJ Premier, a gościnne zwrotki dorzucili m.in. Defari, Krondon, Styles P oraz Rapsody. Zaprezentowane single pokazały, że szykuje się prawdziwa burza. Jeśli ktoś nie zna jeszcze prognozy na piątkowe popołudnie, to The Weatherman z pewnością jakoś temu zaradzi. — Mateusz.


Chris Dave and the Drumhedz

Chris Dave and the Drumhedz

Blue Note

Etatowy perkusista Roberta Glaspera nadaje rytm naszym ulubieńcom już od kilkudziesięciu lat. Na koncie ma współpracę z D’Angelo, Thundercatem, Shafiqiem, Jessie Ware czy Me’shell Ndegeocello. Wraz z dzisiejszą premierą wchodzi do gry na dobre. Posiada warsztat, koneksje i zgraną ekipę (świetny Mixtape z 2015 i pierwszorzędne Drumheadz Radio Show z 2017). Autorski album Dave’a ma szanse wzbogacić obecny od kilku lat proces redefinicji jazzowych brzmień. Obecność na płycie Bilala, Andersona .Paaka czy Kendry Foster wydaje się zatem zabiegiem świadomym. Czy opłacalnym? Single jednoznacznie podpowiadają, że będziemy conajmniej usatysfakcjonowani. Pozycja obowiązkowa na najbliższy weekend. — K.Zięba


Get With the Times

Bekon

Bekon

Pamiętacie ten niesamowity wokal pojawiający się między poszczególnymi utworami na DAMN. Kendricka Lamara? To był właśnie Bekon, odpowiedzialny także za produkcję części muzyki do tej płyty. Już wcześniej, jako protegowany DJ’a Khalila i pod pseudonimem Danny Keyz, udzielał się wokalnie lub instrumentalnie na albumach Evidence’a, Faboulousa, Eminema czy Snoop Dogga. Teraz przyszedł czas na wystartowanie w pełni z solową karierą, gdyż właśnie ukazał się jego debiutancki krążek zatytułowany Get with the Times. Jeszcze w grudniu wyszedł pierwszy singiel „Cold as Ice”. Ciężko zakwalifikować ten numer, ale na pewno czerpie z hip-hopu, R&B, elektroniki, a w brzmieniu wokalu da się wychwycić inspirację muzyką lat 60, 70. Zdecydowanie bardzo ciekawa zapowiedź interesującego projektu. — Dill


The Layered Effect

Andy Cooper

Rocafort Records

Jeden z utworów umieszczonych na płycie The Layered Effect zatytułowany jest „Last of the Dying Breed”. Tytuł ten oddaje idealnie stan rzeczy, bo takiego hip-hopu już prawie się nie tworzy. Radosna, oparta na funkowych breakach i soulowo-jazzowych samplach muzyka, autorstwa członka znakomitej ekipy Ugly Duckling będzie znakomitą wspomnieniem dla wszystkich B-Boys i B-Girls oraz wszystkich rapowych głów pamiętających żarówo o old schoolowych klimatach, jak i rewolucji, jaką 20 lat temu przyniosło na scenę kalifornijskie podziemie. — efdote


Seeds of a Dandelion

Jono McCleery

Counter Records

Lubiany całkiem przez nas niegdyś Brytyjczyk z gitarą Jono McCleery wraca z nową płytą w całości złożoną z kameralnych popsoulowych coverów od Billie Holliday, przez Scotta Walkera, Sebastiena Telliera i Thoma Yorka, aż po Beyoncé. McCleery jest profesjonalny i uroczy, a znajome melodie sprawiają, że Seeds of a Dandelion to przyjemna i niewymagająca przygotowania pozycja na jeden odsłuch. — Kurtek


No Limit Forever

Cymphonique

Counter Records

Młodsza córka Mastera P, która pod aliasem Cymphonique nagrywa od sześciu lat, po debiutanckim longplayu Passion z 2013 roku i serii rozmaitych singli wydaje w końcu nową epkę. No Days Off to siedem wprawnie wykonanych i wyprodukowanych, ale niezbyt interesujących kawałków utrzymanych w stylu modnego ostatnio trap&B. — Kurtek


She Been Waiting II

Anfa Rose

self released

Choć Anfa Rose zrobił już trochę szumu wśród soundcloudowych raperów przed kilkoma laty, w dalszym ciągu nie udało mu się przebić do szerszej publiczności. Nowa epka, w całości wyprodukowana przez stałego współpracownika Dopam!ne to zbiór trzech zeszłorocznych singli i trzech nowych utworów. Dla miłośników trapu w stylu Tory’ego Laneza. — Kurtek


Nowy utwór: Chris Dave And The Drumheadz feat. Elzhi, Phonte Coleman & Eric Roberson „Destiny N Stereo”

Chris Dave to perkusista, który dał się już poznać jako siła, z którą trzeba się liczyć na jazzowej scenie. To on grał na bębnach na pierwszej części Black Radio Robert Glasper Experiment. Poza tym współpracował między innymi z Kennym Garrettem, Mary J. Blidge, Meshell Ndegeocello czy D’Angelo. Teraz, razem ze swoim zespołem The Drumheadz, przygotowuje się do wydania debiutanckiego krążka. Płyta zatytułowana po prostu Chris Dave and the Drumhedz ukaże się już 26 stycznia 2018 roku nakładem Blue Note Records. Gościnnie pojawią się między innymi Anderson .Paak, Bilal, Tweet, Goapele i Shafiq Husayn. Prawda, że takie zestawienie robi wrażenie? Pełna tracklista przedstawia się następująco:

1. „Rocks Crying”
2. „Universal Language” (feat. KRNDN, Sy Smith, D.Rose)
3. „Dat Feelin” (feat. Sir, Tiffany Gouche, Keyon Harrold)
4. „Black Hole” (feat. Anderson .Paak)
5. „2n1”
6. „Spread Her Wings” (feat. Bilal, Tweet)
7. „Whatever”
8. „Sensitive Granite” (feat. Kendra Foster)
9. „Cosmic Intercourse” (feat. Stokley Williams, Casey Benjamin)
10. „Atlanta, Texas” (feat. Goapele and Shafiq Husayn)
11. „Destiny N Stereo” (feat. Elzhi, Phonte Coleman, Eric Roberson)
12. „Clear View” (feat. Anderson .Paak, Sir)
13. „Job Well Done” (feat. Anna Wise, Sir)
14. „Lady Jane”
15. „Trippy Tipsy”

Jest już także pierwszy singiel „Destiny N Stereo”, w którym pojawiają się Elzhi, Phonte Coleman i Eric Roberson. To zdecydowanie bardzo dobry przedsmak tego, co może nas czekać już w styczniu.

Recenzja: José James No Beginning, No End

José James

No Beginning, No End (2013)

Blue Note

Syn saksofonisty z Minneapolis ciężko pracował na swój debiut w Blue Note. Odkryty przez Gillesa Petersona muzyk miał za sobą trzy dobrze przyjęte albumy. Zamysł czwartego szkicował będąc już w pełni świadomy, że wyda go legendarna oficyna.

Pierwsze sygnały dotyczące brzmienia No Beginning, No End pojawiły się na długo przed oficjalną premierą krążka. Zyskały kilka pochwał, obyło się jednak bez zbędnego szumu. Słusznie — „Trouble” nie jest przebojowe jak „I Need Dollar” Aloe Blacca, a ”It’s All Over (Your Body)” nie podkręca temperatury w sypialni jak „Climbing” Bilala. Odpowiednie znaczenie zyskały dopiero wtedy, gdy odbiorcy zrozumieli, że singiel może być jedynie pewnym zwiastunem nadchodzącego materiału, niekoniecznie przebojem, który ma ciągnąć za sobą resztę płyty. Niełatwe jest wyprodukowanie albumu, będącego w całości odbiciem wnętrza artysty. Jamesowi bez wątpienia się to udało.

No Beginning, No End jest płytą po brzegi wypełnioną jazzem. Na albumie znajdziemy świetnie zaaranżowane ballady, bujający neo-soul a’la koniec lat 90. czy oszczędne, downtempowo-soulowe kompozycje. Wokalista skorzystał tu zresztą z pomocy najlepszych instrumentalistów poruszających się w obrębie gatunku. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać o fantastycznych efektach współpracy Roberta Glaspera i Chrisa Dave’a. Swój wkład wniósł także Pino Palladino — basista współtworzący Voodoo D’Angelo czy Mama’s Gun Eryki Badu, a także wokalistki: Hindi Zahra i Emily King.

Niepowtarzalne umiejętności wokalne José Jamesa ubarwione bogatą paletą akordów jazzowych i neo-soulowych naleciałości, stawiają album w trudnym do zanegowania położeniu. No Beginning, No End to solidna płyta z niezawodnym gospodarzem w towarzystwie najlepszych muzyków. James nie wykorzystuje jednak do końca potencjału, jakim dysponuje. Jest dobrze, byłoby jednak lepiej, gdyby wokalista zaserwował nam album nieco bardziej różnorodny i wyważony brzmieniowo, jak było chociażby na Blackmagic LP.

Chris Dave and the Drumhedz Mixtape

Nie często zdarza się by jazzmani nagrywali mikstejpy, ale też w erze masowo udostępnianej za darmo muzyki nie jest to też znowu taki wyjątek (patrz BBNG). Często zresztą te „nieoficjalne” wydawnictwa prezentują jakość na tyle wysoką by przyćmić regularne albumy. Tym tropem zdaje się podążać Chris Dave, jeden z najlepszych obecnie perkusistów, znany pewnie szerszej publiczności głównie ze współpracy z Robertem Glasperem. W towarzystwie swojej ekipy Drumhedz i zaproszonych gości (Yassin Bey, Stokley Williams, Sy Smith) zaprasza do swojego świata pełnego perkusyjnych dźwięków na najwyższym poziomie. Na krążku Chris prezentuje szeroki wachlarz swoich umiejętności grając zarówno jazz jak i covery J Dilli. Poniżej na zachętę numer „Cosmic Slop” będący właśnie rozwinięciem jednego z bitów legendarnego producenta z Detroit. Całość do ściągnięcia tutaj.