Crooked I

Nowy utwór: Ghostface Killah feat. Benny The Butcher, KXNG Crooked & .38 Spesh „Buckingham Palace”

Ghostface Killah wraca z nowym singlem zatytułowanym „Buckingham Palace”. Gościnnie udzielają się na nim Benny The Butcher, KXNG Crooked i .38 Spesh. To już drugi po „Saigon Velour” numer zapowiadający jego nadchodzący album The Lost Tapes.

Benny i cała ekipa Griselda zdecydowanie są teraz na szczycie i jego styl jest niesamowity. Spesh i [Kool] G Rap ostatnio wypuścili wspólną płytę, a każdy MC, który może dotrzymać kroku KGP’owi zasługuje na moje uznanie. Crooked I jest jednym z powszechnie szanowanych raperów i uznany za prawdziwą elitę Zachodniego Wybrzeża. Zbierz ich wszystkich do kupy i masz niesamowitą ucztę na twoich uszu.

— powiedział Ghostface.

W „Buckingham Palace”, podobnie jak w poprzednim singlu, stylistycznie dostajemy klasyczny Wu-Tangowy sound oparty na soulowych samplach. Brzmi bardzo zachęcająco, szczególnie dla fanów starego, dobrego boom bapu. Za produkcję całości materiału na The Lost Tapes odpowiada Big Ghost LTD. Premiera już 5 października.

Nowy album: KXNG Crooked Good vs Evil

kxng-crooked-good-vs-evil-artwork

KXNG Crooked nie ma szczęścia do solówek. Jedynie jego projekt ze Statik Selektah był dobry, a reszta jakoś niespecjalnie mnie porwała. Może teraz to się zmieni, bo właśnie ukazał się jego nowy alum Good vs Evil. Nie wiadomo nic o tym kto na produkcji, ale za to lista gości robi wrażenie. Eminem, Xzibit, Strong Arm Steady, Tech N9ine, RZA. Może być dobrze, ale zobaczymy. W każdym razie o formę liryczną głównego bohatera jestem jak najbardziej spokojny.

Recenzja: Statik Selektah & KXNG Crooked Statik KXNG

STATIKKXNG_1500x1500_FINAL_RGB

Statik Selektah & KXNG CROOKED

Statik KXNG (2016)

ShowOff Records/Penalty Entertainment

Był PRhyme Royce’a i Preemo, był Human Ortiza i Illminda, jest Statik KXNG. KXNG Crooked (znany wcześniej jako Crooked I) jako trzeci z kolektywu Slaughterhouse postanowił w oldskulowym stylu, raper-producent, przypomnieć się fanom. Do współpracy zaprosił znanego bostońskiego bitmejkera Statika Selektah. Zarówno jeden jak i drugi, mimo dużego potencjału, nigdy nie wydał albumu, który w pełni usatysfakcjonował słuchaczy. Crooked latami czekał, aby jego debiut ujrzał światło dzienne, natomiast Statik przeplatał świetne produkcje, z kompozycjami którym brakowało błysku. Na Statik KXNG obydwaj udowodnili, że potrafią wydać płytę równą od początku do końca.

Mimo że Crooked jest poniekąd westcoastowym odpowiednikiem Papoose’a, rapera który przespał swój moment na zaistnienie w ścisłym mainstreamie, to na Statik KXNG nie słychać, aby ten stan rzeczy przesadnie go mierził. Miarą sukcesu dla weterana kalifornijskiej sceny jest to, że jest żywy, wolny, ma pieniądze, a nie skończył w kostnicy lub celi. Utworem świetnie obrazującym, że nie jest to reguła w środowisku, w którym wychował się Dominick Wickliffe jest „Good Gone Bad” – przejmująca spowiedź człowieka uwięzionego w niesprawiedliwym systemie („No money, no future, no hope, no nothing man / That’ll make a good nigga go bad”). Na najnowszym albumie Crooked udowodnił, że bardzo dobrze czuje się na spokojniejszych podkładach, którym bliżej do The Pharcyde niż do tłustych produkcji rodem z Death Row Records. Na szczególne uznanie zasługują bity do otwierającego album „I Hear Voices” z miękkim, ale nienaiwnym pianinem, jazzujące „Dead or Jail”, „Stop Playing” (sampel znany z „Głodu zwycięstwa” Tego Typa Mesa) oraz „Everybody Know”, które jako jedyne na płycie nawiązuje do natywnego, zachodniego brzmienia KXNG Crookeda.

Emocje towarzyszące przy odsłuchu Statik KXNG są nieco bardziej stonowane, aczkolwiek podobne do tych, które odczuwa się podczas obcowania z materiałem Royce’a i Premiera. Satysfakcja rośnie wprost proporcjonalnie do czasu spędzonego z albumem. Stawianie obydwu produkcji na tym samym poziomie byłoby lekką przesadą, ale Statik KXNG to wydawnictwo warte niejednokrotnego przesłuchania.

Nowy teledysk: STATIK KXNG „I Hear Voices”

crooked king
Dzisiaj premiera wspólnego albumu Crooked I i Statik Selektah — STATIK KXNG. Nawet czekałem na ten krążek, bo od dłuższego czasu mam wrażenie, że Crooked nie potrafi sobie dobierać bitów na solówki, więc teraz, przy współpracy ze Statikiem, jest szansa na zmianę tego stanu rzeczy. Krótki przedsmak przed sprawdzeniem całego albumu daje klip do otwierającego go „I Hear Voices”. Teledysk właściwie standardowy, nie prezentuje sobą nic czego wcześniej nie widzieliśmy. Dwóch gości pokazuje się w kamerze, a Statik czasem przejedzie się na rowerze. Niby nic takiego, ale obejrzeć można. Po samym kawałku słychać, że możemy mieć do czynienia z naprawdę kozackim albumem — to mocne bragga na dobrym bicie.

Recenzja: Slaughterhouse Welcome to: Our House

Slaughterhouse

Welcome to: Our House (2012)

Shady / Interscope

Pomysł na stworzenie grupy z czwórki przeciętnych raperów po trzydziestce, którym solowe kariery po prostu się nie udały, był, delikatnie mówiąc, dziwny. Ryzyko jednak się opłaciło – debiut Slaughterhouse zyskał przychylne opinie słuchaczy rapu, a nad drugim albumem grupy postanowił czuwać sam Eminem.

Zmiana wytwórni przyniosła Rzeźnikom więcej pożytku niż szkody. Co prawda ich brzmienie nieco złagodniało, ale tym samym otworzyły się dla nich drzwi do komercyjnego sukcesu, a singlowe „My Life” z refrenem Cee-Lo jest jednym z najjaśniejszych punktów na płycie.

Mistrz tworzenia klaustrofobicznego klimatu, Marshall Mathers III, nie pozwolił odejść grupie od pierwotnego tonu na dobre. Tytuł albumu brzmi Witajcie w naszym domu i choć członkowie grupy bezsprzecznie tworzą muzyczną familię, nie jest to dom pełen rodzinnego ciepła. Teksty oparte na osobistych przeżyciach raperów są często odzwierciedleniem najgorszych lęków, jakie kryje dusza ludzka. Znajdziemy tu więc rozpaczliwe „Rescue Me”, alarmujące „Flip a Bird” i przygnębiające „Goodbye”. Surowe i zimne podkłady nie są jednak pozbawione odpowiedniego rytmu, na co najlepszym przykładem jest agresywne „Hammer Dance”. Nie da się jednak ukryć, że choć cała czwórka jest niezwykle zgrana, raperom zdarzają się słabsze zwrotki. Słuchacza może również przytłoczyć duża liczba utworów na płycie.

Projektu Slaughterhouse absolutnie nie należy zaliczać do tych oczywistych. Zaangażowanie Rzeźników może nieco zdumiewać, ale solidny materiał jest najlepszym dowodem na to, że ich pasja ma sens. Ich poczynania są w pewnym sensie wyzwaniem, któremu – o dziwo – udało im się sprostać.