Wydarzenia

deltron 3030

Nowy teledysk: Deltron 3030 feat. Zack de la Rocha „Melding of the Minds”

d3030

Jeden z najbardziej rap-rockowych numerów z tegorocznej płyty Deltron 3030 doczekał się właśnie teledysku. W całkowicie animowanym obrazie, wyreżyserowanym przez Justina Lee, mała ruda dziewczynka ucieka w miejskiej dżungli przed wielkim fioletowym potworem. Rzecz, nawet pomimo znacznych różnic w stylu i sposobie animacji, przywodzi na myśl niektóre klipy Gorillaz (a może to działa moje automatyczne skojarzenie Dela z Damonem Albarnem?). Teledysk do obejrzenia poniżej, a jeśli jeszcze nie słyszeliście wydanej miesiąc temu płyty Event 2, zapraszamy do lektury naszej recenzji i oczywiście do odsłuchu.

Recenzja: Deltron 3030 Event 2

Deltron 3030

Event 2 (2013)

Bulk Recordings

Trzynaście lat zajęło Danowi, Delowi, Koali i spółce wydanie następcy jednego z najciekawszych koncept albumów w historii hip hopu, niesamowitego Deltron 3030 (czasem opatrzonego podtytułem Event 1) osadzonego w dystopijnym roku 3030, gdzie geniusz komputerowy Deltron Zero (w tej roli oczywiście Del) walczy z porządkiem świata wyznaczonym przez bezwzględne korporacje. Pierwsze zwiastuny drugiej części, zatytułowanej odpowiednio Event 2, pojawiły się już w 2006 roku — nic więc dziwnego, że oczekiwania niektórych względem projektu urosły do niebotycznych rozmiarów. Z drugiej strony wiara w wydanie drugiego równie przełomowego i odkrywczego albumu z rzędu, zwłaszcza po tak długiej przerwie, wydawała się odrobinę bezzasadna, nawet jeśli Janelle Monáe udowodniła w tym roku, że można.

Trio zagrało na nowej płycie odrobinę zbyt bezpiecznie — choć trudno mieć do nich pretensje tylko dlatego, że trzymają się wypracowanego przez siebie, w gruncie rzeczy doskonale sprawdzonego, brzmienia — wszak jeśli hip hop przez ostatnią dekadę odnotował jakąkolwiek ewolucję, to chyba jedynie wsteczną. Paradoksalnie, mimo że akcja projektu przenosi się o dziesięć lat później, dla współczesnego słuchacza krążek jest raczej muzyczną podróżą w przeszłość — zupełnie tak samo jak inny długo wyczekiwany tegoroczny powrót, Event 2 zdaje się zaczynać dokładnie tam, gdzie zatrzymał się jego poprzednik. Bity Automatora są solidne, ale nie rewelacyjne (a co dopiero rewolucyjne) i dokładnie to samo można powiedzieć o rymach Dela, który stara się jak może, ale nie udaje mu się ukryć bezwzględnie upływającego czasu. Nie jest już tak zręczny i błyskotliwy jak przy okazji Event 1, a całej płycie, brakuje trochę świeżości i ekscytacji, które zbudowały legendę pierwszej części. Wydaje się, że zamiast oprzeć Event 2 o nowe pomysły, grupa próbowała jedynie odtworzyć brzmienie i klimat poprzedniego krążka — choć, trzeba przyznać, z względnie udanym efektem końcowym.

Po raz kolejny zupełnie bezstresowo przyszło im wciągnięcie w bieg historii kilkunastu zaproszonych gości — Joseph Gordon-Levitt w otwierającym album monologu „Stardate” tworzy znakomite wprowadzenie do futurystycznej fabuły, zbudowanej na niemal tuzinie zrównoważonych i satysfakcjonujących numerów: na czele z singlowym „Pay the Price”, obrazowym „The Return” i przejmującym „What Is This Loneliness” z refrenem starego znajomego z Gorillaz — Damona Albarna. Pozytywne wrażenie zaciera się jednak niestety przynajmniej czterokrotnie przy okazji żenujących komediowych interludiów.

Ale kto wie — może gdybyśmy przed trzynastoma laty nie poznali znakomitego Deltron 3030, przy tegorocznej odsłonie projektu wrażenia byłyby jednoznacznie pozytywne. A tymczasem do tego w istocie bardzo solidnego krążka trzeba dołożyć szereg zastrzeżeń, których zwyczajnie nie sposób przemilczeć.

Deltron 3030 Event II – okładka i tracklista albumu

deltron 303030303
Słysząc w tym roku pierwszy singiel zapowiadający nowy album Deltron 3030 nie do końca dowierzaliśmy, ze to się dzieje naprawdę. Teraz już nie mamy wątpliwości: Event II ujrzy światło dzienne 1 października tego roku. Jeszcze trochę czekania przed nami, ale możliwość ponownego przeniesienia się w futurystyczny świat Dela, DanaKida Koali jest jak najbardziej tego warta. Co by nie było, pocieszająca jest informacja, że grupa planuje jeszcze 13 sierpnia wpuścić 3-trackową epkę zagrzewającą nas do tej właściwej podróży. Znamy też już tracklistę albumu, wypełnioną niemal po brzegi interesującymi (i to jak) featuringami. Najmniejszym zaskoczeniem jest tutaj Damon Albarn, który maczał palce również w pierwszym Deltronie, no i sam korzystał z pomocy Dela tha Funkee Homosapiena na debiucie Gorillaz. Tymi bardziej intrgującymi gościnkami są tutaj występy aktorów (Joseph Gordon-Levitt, Mary Elizabeth Winstead), postaci z trochę odmiennych muzycznie światów (Zach De La Rocha, Jamie Cullum) oraz komików (The Lonely Island, David Cross). Wygląda to wszystko po prostu kosmicznie, miejmy tylko nadzieję, że spójność konceptu albumu nie ucierpi przez taki rozmach. Do usłyszenia w przyszłości – tej bliskiej i tej dalekiej!

1. „Stardate” (feat. Joseph Gordon-Levitt)
2. „The Return”
3. „Pay the Price”
4. „Nobody Can” (feat. Aaron Bruno of AWOLNATION)
5. „Lawnchair Quarterback Pt. 1” (feat. David Cross and Amber Tamblyn)
6. „Melding of the Minds” (feat. Zach De La Rocha)
7. „The Agony” (feat. Mary Elizabeth Winstead)
8. „Back in the Day” (feat. The Lonely Island)
9. „Talent Supersedes” (feat. Black Rob)
10. „Look Across the Sky” (feat. Mary Elizabeth Winstead)
11. „The Future of Food” (feat. David Chang)
12. „My Only Love” (feat. Emily Wells)
13. „What Is This Loneliness” (feat. Damon Albarn and Casual)
14. „Lawnchair Quarterback Pt. 2” (feat. David Cross and Amber Tamblyn)
15. „City Rising From the Ashes” (background vocals by Mike Patton)
16. „Do You Remember” (feat. Jamie Cullum)