dorinda clark-cole

Playlista: Gospel

gospel

Gospel nie jest gatunkiem muzycznym. Gospel nie jest obrazem falujących kiecek na śpiewakach kościelnego chóru. Gospel nie jest zakonnicą w przebraniu. Gospel jest początkiem.

Na początku było słowo, a brzmiało ono God Spell. God Spell dało początek gospel, a gospel stał się początkiem dla wielu. Po pierwsze stał się początkiem dla wielu gatunków muzycznych. Jak pisze wybitny historyk jazzu prof. Andrzej Schmidt w swojej książce pt. Historia jazzu – „Jazz zawdzięcza im (gospel songs) nawet cały kierunek stylistyczny nazwany soul, a zwracający się świadomie do muzyki negro-amerykańskiej.” Innymi słowy, muzyka Jamesa Browna, Gregory’ego Portera, czy Destiny’s Child ma swoje korzenie w negro spirituals, czyli pieśniach murzyńskich niewolników, które oparte na zasadzie call and response (zawołanie i odpowiedź) były niczym dialog pomiędzy liderem, a odpowiadającym na zaśpiew tłumem, choćby podczas spotkań w Obozach Odrodzenia w czasie drugiego Great Awakening w Stanach Zjednoczonych u schyłku XVIII wieku, kiedy to biali panowie zabierali niewolników na porywające wystąpienia kaznodziejów w Camp Meetings, gdzie kazania bogate w ekspresję i przejmujące słowa przeplatały się ze śpiewem pełnym pasji. No to chyba już wiadomo, dlaczego funkcja wokalu ma w gospel tak dominującą rolę. Równie ważny w muzyce gospel jest rytm. I choć wytłumaczenia można szukać na wielu płaszczyznach to najkrócej mówiąc – odpowiedni rytm pieśni zapewniał niewolnikom odpowiedni rytm pracy. Czyż nie łatwiej było pracować na plantacji z rytmicznym „Roll Jordan Roll” na ustach?

Po drugie — gospel był początkiem dla wielu wokalistów, gwiazd światowego formatu nie tylko spod szyldu muzyki gospel, ale również innych gatunków. I tak swoje pierwsze muzyczne kroki w kościelnych chórach stawiali m.in. Whitney Houston, Tina Turner, Usher czy Kelly Price.

Po trzecie — gospel był i ciągle jest początkiem nowego życia, przemiany, powrotu do korzeni dla wielu artystów. Przykładem może być tu Al Green, który po samobójstwie swojej ówczesnej dziewczyny w latach 70, został pastorem i zajął się muzyką gospel. Na wierzch wraz ze słowem pastor wysuwa się kolejna cecha muzyki gospel. Dominująca funkcja wokalu, odpowiedni rytm, rozemocjonowany chór, czy brzmienie organów Hammonda wcale nie oznaczają, że mamy do czynienia z gospel, jeśli brakuje jednego kluczowego elementu – treści. Nazwa gospel pochodzi od wspomnianego wcześniej God Spell. Nie trudno się zatem domyślić, że muzyka gospel w punkcie centralnym stawia Boga i Jego Słowo.

Św. Augustyn powiedział, że mamy nauczyć się tańczyć, bo aniołowie w niebie nie będą wiedzieli co z nami zrobić. Ja ośmielę się dodać – nauczmy się śpiewać gospel, a przynajmniej przesłuchajmy choćby kilku kawałków, bo inaczej niebieski chór będzie świecił pustkami. Na tę okoliczność przygotowaliśmy gospelową playlistę, która, mamy nadzieję, zadowoli zarówno tych, którzy już gospel słuchają i lubią, jak i tych, którzy dopiero chcą tę muzykę zgłębić. — KarolinaBo

Nowy album: Dorinda Clark-Cole Living It

dorindaliving1

Dorinda Clark-Cole… na samą myśl o tej Pani zaczynam tupać nogą i klaskać na dwa, potem na i. Trzykrotna zdobywczyni nagrody Grammy wydała dziś swój piąty album Living It. I choć moje serce nieustannie należy do poprzedniego albumu Dorindy I Survived, szczerze polecam odsłuch najnowszego wydawnictwa. Usłyszycie na nim zdecydowanie więcej nowoczesnych brzmień i aranżacji oraz o wiele bardziej stonowane kompozycje niż kawałki z iście szalonego I Survived. Jednak Dorinda nie byłaby sobą, gdyby na płycie nie znalazł się choć jeden utwór wyrywający z butów wprost do nieba. Mam na myśli zamykający płytę „Write My Name” ft. Donnie McClurkin. Tak mi grajcie!

Nowy utwór: Dorinda Clark-Cole „Bless This House”

dorinda1

Dorinda Clark-Cole należy do grona tych artystów, których słucham od wielu, wielu lat i nie nudzą mi się wcale. Skradła moje serce w chwili, gdy po raz pierwszy usłyszałam stuprocentowo gospelowy „Take it back”. Od tamtej pory nie rozstaję się z jej twórczością. Tydzień bez Dorindy po prostu u mnie nie przejdzie. Piszę o tym wszystkim dlatego, że właśnie ukazał się singiel „Bless This House” promujący album LIVING IT, który ma się ukazać w 2015r. Jest gospelowo, jak na porządny gospel przystało. Cała Dorinda. Odsłuch takiego kawałka to prawdziwe (tytułowe) błogosławieństwo. Posłuchajcie.

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475