ecm
Jazzująco: Stefano Battaglia Trio In the Morning: Music of Alec Wilder
Z nową płytą wraca jeden z bardziej czarownych europejskich pianistów jazzowych — Stefano Battaglia. Po niezwykle klimatycznym krążku Songways sprzed dwóch lat, Włoch tym razem na warsztat wziął muzykę nowojorskiego twórcy Aleca Wildera, który w pierwszej połowie XX wieku tworzył wszystko od oper i muzyki kameralnej przez muzykę filmową po piosenki i musicale. Wilder, obecnie stosunkowo zapomniany twórca, zyskał na wydanej przez ECM płycie In the Morning zupełnie nowe, stonowane jazzowe oblicze. Dopełnieniem tria fortepianowego Battagli i tym razem są Salvatore Maiore na kontrabasie i Roberto Dani na perkusji. Utworu „When I Am Dead My Dearest” można już posłuchać na stronie wytwórni. Po całość natomiast trzeba będzie udać się do sklepu.
Recenzja: Marcin Wasilewski Trio & Joakim Milder Spark of Life

Marcin Wasilewski Trio
Joakim Milder
Spark of Life (2014)
ECM

Trio Marcina Wasilewskiego to obecnie bezsprzecznie jedna z najpoważniejszych sił na mapie polskiego, a może i europejskiego, jazzu. Najnowszy krążek Spark of Life to ich czwarty album wydany przez prestiżową oficynę ECM, nie biorąc pod uwagę rozlicznych kolaboracji pod skrzydłami wytwórni m.in. z Tomaszem Stańką (jako Tomasz Stańko Quartet) czy Jacobem Youngiem (na opublikowanej w kwietniu tego roku płycie Forever Young). Swoistą kolaborację stanowi też zresztą ich najnowszy album, z tą jedynie różnicą, że tym razem to muzycy Tria zaprosili do współpracy szwedzkiego saksofonistę tenorowego — Joakima Mildera (który, jaki ten świat mały, w przeszłości współpracował także ze Stańką). Zaprzestając żonglerki nazwiskami, trzeba przyznać — wszystko zostaje w rodzinie.
Spark of Life to płyta, która wydaje się brzmieć znajomo, jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego odsłuchu. Choć o Wasilewskim, Kurkiewiczu i Miśkiewiczu, podobnie zresztą jak o Milderze, Stańce czy Youngu, a więc o ecmowskim jazzie w ogóle, można napisać wiele dobrego, momenty gdy aluzyjna stylistyka gatunku ustępuje miejsca wyrazistej zindywidualizowanej wizji są tu na wagę złota. Progresywna selekcja kompozycji — włączająca w obieg płyty m.in. „Message in a Bottle” The Police, „Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan” z ostatniej płyty rodzimej grupy Hey czy ukryty pod być może niewiele mówiącym tytułem „Sleep Safe and Warm” fragment ścieżki dźwiękowej do filmu Dziecko Rosemary Krzysztofa Komedy — ostatecznie zostaje tu zamknięta w jednym muzycznym kluczu, który nie tylko przepisuje doskonale znane kompozycje na język jazzu, ale jednocześnie uwypukla zgoła inne cechy każdego z wymienionych utworów. Paradoksalnie mimo tego i dzięki temu jednocześnie (a o proporcjach między jednym a drugim decydować będzie znajomość wcześniejszej twórczości Tria i specyfiki ecemowskiej szkoły) Spark of Life od samego początku wydaje się słuchaczowi płytą doskonale znajomą, poniekąd słuchaną wcześniej już wielokrotnie nieświadomie. To z kolei samo w sobie stanowi o sile materiału i o jego słabości zarazem. Na szczęście choć rzecz cechuje się wyjątkową subtelnością, nie oznacza to jednak, że można nazwać ją miałką lub odsądzić od brawury czy wirtuozerii, które, mimo że w istocie ucieleśniają się tu jedynie raz po raz, w efekcie wyznaczają dominantę całości, czy to autokratycznie przerywając radiowy motyw wspomnianego już „Message in a Bottle”, czy też budując entuzjastyczny szyk w „Actual Proof” znanym choćby z repertuaru Herbiego Hancocka.
Ostatecznie jednak zdecydowanie bardziej mówić o kontynuacji i kolejnej skromnej płycie z polskiego podwórka na światowym poziomie, niż o innowacji i fascynującym odkryciu. Podobnie zresztą na Trio Marcina Wasilewskiego lepiej zacząć patrzeć jak na weteranów światowego jazzu, niż jak na nie tak dawnych debiutantów, którzy mają jeszcze coś komuś do udowodnienia.
Jazzująco: Billy Hart Quartet z nową płytą
Naturalnie pod szyldem ECM. Po rewelacyjnym debiucie All Our Reasons w szeregach jazzowej oficyny przed dwoma laty, Billy Hart Quartet wraca z nowym krążkiem. Wydane pod koniec lutego One Is the Other zawiera osiem stylowych kompozycji nadal pozostających w duchu nowojorskiego jazzu, ale tym razem nawet mocniej zanurzonych w charakterystycznym dla Europy brzmieniu. Płyta została zarejestrowana w kwietniu i maju zeszłego roku przez kwartet w niezmienionym składzie: Mark Turner (saksofon tenorowy), Ethan Iverson (fortepian), Ben Street (kontrabas) i Billy Hart (perkusja). Więcej o płycie i odsłuch pierwszego utworu Lennie Groove znajdziecie na oficjalnej stronie ECM.
Vijay Iyer rozpoczął współpracę z ECM
Jeden z naszych ulubionych współczesnych pianistów jazzowych, po serii świetnych płyt dla wytwórni ACT, nawiązał współpracę z szacowną oficyną ECM (dla której nagrywają choćby Keith Jarrett czy nasz krajan — Tomasz Stańko). Iyer zarejestrował już podobno pierwszy krążek dla wytwórni w nowojorskim Avatar Studio z Manfredem Eicherem w roli producenta. Na krążku mają pojawić się zarówno utwory na fortepian solo, jak i 10-cioczęściowy cykl „Mutations I-X” z towarzyszeniem kwartetu smyczkowego i elektroniki. Pod skrzydłami ECM, Iyer prawdopodobnie weźmie też udział we wspólnym projekcie z innym wielkim współczesnym pianistą Craigem Tabornem, z którym współpracował już w 2007 roku. Poniżej, dla przypomnienia, tytułowy utwór z rewelacyjnego krążka „Historicity” z 2009 roku.
Jazzująco: Keith Jarrett Trio Somewhere
Keith Jarrett jest niewątpliwie jednym z najbardziej płodnych współczesnych jazzmanów. Album nagrany wspólnie z Gary’m Peacockiem i Jackim DeJohnette to już jego drugie wydawnictwo płytowe w tym roku, choć pierwsze od Yesterdays z 2009 roku nagrane w tym składzie. Somewhere, wydane naturalnie przez ECM, zostało jednak zarejestrowane na żywo w szwajcarskim Lucerne właśnie jeszcze w 2009 roku. Na płycie znajdziemy kilka jazzowych standardów (“Stars Fell on Alabama” czy “Between the Devil and the Deep Blue Sea”) w pierwszorzędnym, bardzo europejskim wykonaniu, zestawionych z żywiołowymi improwizacjami. To kolejna niesamowicie przyjemna i satysfakcjonująca pozycja w katalogu Keitha Jarretta.

