emeli sande

Emeli Sandé świątecznie

sande1

Święta, święta i… święta już za kilka dni. Jak co roku w czasie przedświątecznych porządków, mycia okien, pieczenia pierniczków i innych tego typu towarzyszą mi albumy z czerwono-białymi okładkami, napisami „christmas” itd. Jak co roku słucham również różnych wersji „Silent Night”, i choć niezmiennie moją ulubioną pozostaje ta w wykonaniu Boyz II Men, muszę przyznać, że Emeli Sandé w tym repertuarze brzmi po prostu pięknie. Artystka wykonała kolędę podczas koncertu w Union Chapel. Posłuchajcie.

Recenzja: Mary J. Blige The London Sessions

Mary-J.-Blige-The-London-Sessions-2014-1200x1200-Final

Mary J. Blige

The London Sessions (2014)

Capitol

W przypadku jednego z ostatnich albumów Mary J. Blige, My Life II… The Journey Continues (Act 1), ze świecą można było szukać takich entuzjastów jak my. Sukces krytyczny czy komercyjny nie przyszedł także, gdy artystka wydawała sountrack do filmu Think Like a Man Too oraz świąteczny album A Mary Christmas. Sami widzicie, że choć pierwsza dama hip hop soulu wcale nie odłożyła mikrofonu na dobre, ostatnie lata jej kariery niekoniecznie należały do udanych. I tu dochodzimy do punktu, w którym Mary miała dwa wyjścia. Scenariusz pierwszy — mogła pójść w ślady koleżanek po fachu, przykładowo Faith Evans, wydając co jakiś czas coraz to gorszy materiał, aż w końcu naturalnym sposobem zniknęłaby z powierzchni show biznesu. Druga opcja — wziąć głęboki oddech, spakować walizki i długo nie myśląc, na miesiąc zamknąć się w londyńskim studiu, by potem w blasku chwały, zaprezentować najlepszy materiał od czasów The Breakthrough. Spójrzcie na tytuł płyty i sami zgadnijcie, co wybrała.

Zaczęło się bardzo niewinnie od nagrania nowej wersji hitu Disclosure, „F for You”, a potem poszło już gładko. Zachwycona wolnością brytyjskiej sceny Mary wydała płytę, którą rozkocha w sobie nowe pokolenie i odzyska zaufanie fanów, którzy zatrzymali się na „No More Drama”. Od pierwszego numeru płyty, „Therapy”, który jest niejako hołdem dla Amy Winehouse, czuć, że artystka przesiąknęła Wyspami na dobre. Ironiczny tekst w połączeniu ze smukłą melodią doskonale zapowiada resztę płyty. Pierwszy odsłuch albumu może wywołać mylne wrażenie odnośnie do jego minimalistycznego charakteru. Fakt, są tutaj momenty bardzo okrojone, które trącają smutkiem od pierwszych dźwięków („Not Loving You”, „When You’re Gone”), ALE góra złota dla tego, kto odważy się powiedzieć, że jest inny sposób, by przekazać to, co czuje kobieta, której złamano serce. Na tle wyżej wymienionych kawałków najlepiej wypada eleganckie, ale równie gorzkie w swojej wymowie, „Whole Damn Year”, napisane przy pomocy Emeli Sandé. Tu należy pochwalić obie panie za prosty, ale ciekawy tekst — przywołajmy choćby porównanie depresyjnego stanu do pór roku („See winter took most of my heart / And Spring punched right in the stomach / Summer came looking for blood / And by autumn, I was left with nothing”). I być może nie jest to płacz na miarę „Without Me”, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że w nowej odsłonie Mary jawi nam się jako kobieta z klasą, która pomyśli zanim zaśpiewa.

Ta sama zasada działa, gdy Blige przyśpiesza tempa. Wokalistka eksperymentowała już z elektroniką wcześniej, ale nigdy nie były to tak ekskluzywne numery. Teraz kawałków, od których kipi energia znajdziemy na płycie co najmniej cztery — od uderzającego „Right Now”, przez rytmicznie pulsujące „Nobody But You”, do bardzo klubowych „My Loving” i „Follow”. To trochę tak, jakbyśmy nagle cofnęli się o dwie dekady i znów podsłuchiwali przez uchylone drzwi dyskotekowych hitów starszego rodzeństwa. Zastanawiam się komu w tym wypadku przypadł większy zaszczyt — Mary, której nowi muzycy pomogli podjąć swego rodzaju ryzyko i wyjść z tej walki zwycięsko, czy właśnie Disclosure, Samowi Smithowi czy Emeli Sandé, którzy zapewne widzą Blige jako swoją idolkę z dzieciństwa, a którą pokierowali na zupełni nowe tory. Jakkolwiek by nie było, można by się tu pokusić o małą wątpliwość, czy gwiazda w pełni wykorzystała swoje zdolności wokalne. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale jedno jest pewne — The London Sessions to jeden z najciekawszych projektów muzycznych drugiej połowy roku. To płyta, która jeszcze długo będzie nam towarzyszyć podczas jesienno-zimowych wieczorów i pierwszy raz od długiego czasu, słuchając nowej Mary, nie zatęsknimy za jej dawną odsłoną.

Nowy utwór: Ab-Soul w remiksie Emeli Sandé

emeli

Emeli Sandé chyba dobrze dogaduje się z raperami z labelu TDE. Najpierw wokalistka zaprosiła Kendricka Lamara do remiksu „Next to Me”, po czym K-Dot odwdzięczył się zaproszeniem do nagrania nowej wersji „Bitch, Don’t Kill my Vibe”. Tym razem Emeli skorzystała z pomocy innego kolegę z Black Hippy, Ab-Soula. Raper w swoich wersach wciąż zdaje się ubolewać nad śmiercią jego wieloletniej partnerki Alori Joh, na co wskazują linijki zapożyczone z utworu „The Book of Soul”. Skoro już piszemy o Soulu to warto przy okazji wspomnieć, że zakończył on już prawie prace nad swoim kolejnym albumem i niewykluczone, że usłyszymy ten materiał jeszcze przed premierą długo oczekiwanego debiutu ScHoolboya Q (ten zapowiedziany jest styczeń 2014). Nowy singiel podobno jeszcze w tym tygodniu.

Nowy utwór: Robert Glasper Experiment feat. Emeli Sandé „Somebody Else”

Robert-Glasper-Experiment-Black-Radio-2
Ostatnim razem pytałam czy Robert Glasper nie chciałby wyprodukować krążka dla Brandy, dziś proszę o to samo dla Emeli Sandé. Nowy utwór „Somebody Else” przypomniał mi jak wspaniały, słodki i elastyczny wokal posiada ta utalentowana piosenkarka z Wielkiej Brytanii. Black Radio 2 trafi do sklepów 29 października. Niby już niedługo, bowiem tylko kilka dni dzieli nas od premiery płyty, ale wiedząc jak dobre produkcje się tam znajdują, mam wrażenie, że będę musiała czekać całą wieczność.

Nowy teledysk: Emeli Sandé „My Kind of Love” (RedOne & Alex P Remix)

Przechwytywanie
Jeden z moich ulubionych kawałków z płyty Our Version of Events doczekał się premiery drugiego teledysku. Emeli Sandé (w nowej fryzurze) stanowi raczej (śpiewające) tło do historii opowiadanych przez reżysera niż gra główną rolę w teledysku. Piękna rzecz o tym jak wielką moc mają wypowiadane przez nas słowa. Bierzemy sobie morały do serducha, co i Wam radzimy zrobić.

Robert Glasper Experiment z nową płytą w październiku

robert-glasper-experiment-by-mike-schreiber
Kiedy w maju br. Lalah udzielała nam wywiadu, zdradziła, że nagrała piosenkę na drugą część projektu Robert Glasper Experiment. Dziś wiemy już, że numer, w którym zaśpiewa także Malcolm-Jamal Warner, nazywać będzie się „Jesus Children of America”, a płyta Black Radio 2 pojawi się w sklepach 29 października. Kogo jeszcze usłyszymy na krążku? Lista jest długa, ale obiecująca. Szeregi damskich wokali zasilą m.in. Faith Evans, Brandy (dla mnie największe zaskoczenie, ale i największa radość!), Emeli SandéJill Scott. Oprócz klasycznych męskich głosów R&B (Dwele, Anthony Hamilton) pojawi się także śmietanka towarzyska rapu — Common, Lupe FiascoSnoop Dogg. Dwanaście numerów to gwarancja czystej esencji czarnej muzyki. Będzie czego i kogo słuchać. Nie możemy się już doczekać.

1. „Baby Tonight” (Black Radio Intro)
2. „I Stand Alone” feat. Common & Patrick Stump
3. „What Are We Doing” feat. Brandy
4. „Calls” feat. Jill Scott
5. „No Worries” feat. Dwele
6. „Trust” feat. Marsha Ambrosius
7. „Yet To Find” feat. Anthony Hamilton
8. „You Own Me” feat. Faith Evans
9. „Let It Ride” feat. Norah Jones
10. „Persevere” feat. Snoop Dogg & Lupe Fiasco
11. „Somebody Else” feat. Emeli Sandé
12. „Jesus Children of America” feat. Lalah Hathaway & Malcolm-Jamal Warner

Emeli Sandé w remiksie Kendricka Lamara

emeli-vibe-remix

Mieliśmy wersję z Lady Gagą, mieliśmy wersje z Jayem-Z, czas na kolejny remix praktycznie kultowego już singla Kendricka Lamara. Tym razem “Bitch Don’t Kill My Vibe” ozdobione zostało przez wschodzącą gwiazdę brytyjskiego popu, Emeli Sandé. Wokalistka nie tylko pomaga raperowi w zaśpiewaniu refrenu, ale również dodała własną zwrotkę – własną interpretację poruszonego w oryginalnej wersji tematu. W przeciwieństwie do wspomnianej pani Gagi, Emeli nie zabiła kendrickowego vibe’u, a nawet tchnęła w niego trochę dodatkowego życia.

Emeli Sandé śpiewa „Crazy In Love”

Emeli-Sande-pic15

Od zeszłej soboty fani Amy Winehouse szturmują internet wyrażając, często skrajne, opinie na temat coveru „Back To Black”. Nowa wersja, nagrana przez Andrégo 3000Beyoncé, znajdzie się na soundtracku do filmu Wielki Gatsby. Głośne komentarze nie ucichną zapewne jeszcze przez kilka tygodni. Nie ma jednak czasu na złapanie oddechu od kontrowersji – kolejny numer z płyty wyciekł w całości, bez tagów, do sieci. Zgodnie z zapowiedziami, Emeli Sandé wyśpiewała wdzięcznie „Crazy In Love”. Prosta, jazzowa aranżacja przywołuje na myśl lata 40.. Czy Beyoncé powinna czuć teraz dyskomfort? Czy Jay-Z nie zagalopował się trochę w swoich poczynaniach? Odpowiedź TAK lub NIE wysyłajcie na numer… no dobra, tak sobie tylko żartuję… ALE! podzielcie się z nami Waszymi odczuciami.

Zgarnij album Emeli Sande „Live at the Royal Albert Hall”

34e6d7b
Tym razem mamy dla Was dwa (2!) albumy koncertowe Emeli Sande. Przyjemny krążek dla ucha i oka.

Co trzeba zrobić, aby zgarnąć płytę? (więcej…)

Rozdano Brit Awards 2013

Brit Awards 2013 - Show
Nagrodom Brit Awards może i brakuje wielkiego szumu Grammy, ale na pewno są równie warte uwagi. Środowa gala (kto w środku tygodnia rozdaje najważniejsze nagrody brytyjskiego przemysłu muzycznego?!) trochę umknęła mojej uwadze, ale śpieszę donieść Wam najciekawsze momenty imprezy oraz zwycięzców związanych z profilem naszej strony. Dwie nagrody zdobyła nowa ulubienica na Wyspach – Emeli Sandé, którą uznano za Najlepszą Wokalistkę. W jej ręce trafiła także ta najważniejsza statuetka – „Album Roku” za Our Version of Events. Cały czas nie ma mocnych na Adele. Najlepszym Brytyjskim Singlem uznano „Skyfall”. Co chyba cieszy najbardziej, Najlepszym Międzynarodowym Wokalistą wybrano Franka Oceana. Chociaż tutaj go doceniono. Nie można tego samego powiedzieć o Jessie Ware, która opuściła galę z pustymi rękami. I to właściwie tyle w tej kwestii, nagrodę dla Lany del Rey lepiej zostawić bez komentarza. Jeśli jednak nie interesują Was statuetki i przeróżne tytuły, musicie zwrócić uwagę na występy podczas gali Brit Awards. Zgodnie z zapowiedziami, Justin Timberlake wraz ze swoim zespołem JT & the Tennessee Kids po raz pierwszy wykonał na żywo utwór „Mirrors”. Trochę więcej spodziewałem się po tym występie, ale mimo to jest bardzo dobrze. Na scenie nie zabrakło Emeli Sandé i świetnego wykonania “Clown” oraz “Next to Me”. Sprawdźcie koniecznie!

 

Franek niestety tym razem nie zaśpiewał, ale za to możecie obejrzeć jego podziękowanie za nagrodę.

Kendrick Lamar w remiksie „Next to Me” Emeli Sandé

1

Po wydaniu debiutanckiego albumu Our Version of Events Emeli Sandé ma dwa razy więcej pracy. Nie dość, że nieustannie gra swoje hity na żywo (a jest ich kilka: „Heaven”, „Next to Me”, „Daddy”) i zgarnia za nie zasłużone nagrody, to coraz więcej gwiazd z Ameryki korzysta z jej talentu także jako autorki tekstów. W ostatnim czasie Emeli pracowała nad „Brand New Me” Alicii Keys oraz „Half of Me” Rihanny. O tym jak układała się współpraca wokalistek posłuchacie w wywiadzie, który prezentujemy poniżej. Obok Emeli nie przechodzą obojętnie także znani i młodzi raperzy, tacy jak Kendrick Lamar. Gwiazda dograła swoją zwrotkę do „Next to Me”. Niby nic odkrywczego, mała rzecz, a cieszy. Posłuchajcie:

Ogłoszono nominacje do BRIT Awards 2013

Przed chwilą poznaliśmy nominowaych do nagród BRIT Awards 2013, a wśród nich nasi ulubieńcy – Jessie Ware, Emeli Sande, Frank Ocean czy… Amy Winehouse. Tak, dobrze widzicie. Nominacja może dziwić, ale doceniono w ten sposób jej wydany pośmiertnie materiał. Wszystkie trzy panie powalczą oczywiście w kategorii Najlepsza Brytyjska Wokalistka. Jessie Ware ma ponadto szansę na statuetkę za Brytyjski Debiut. Franek Ocean powalczy o tytuł Najlepszego Międzynarodowego Artysty, a Alicia Keys w żeńskim odpowiedniku tej kategorii. Ciekawie prezentuje się też walka o statuetkę za Najlepszy Brytyjski Singiel. Wśród aż 15 nominowanych utworów znajdują się ponownie Sande za „Next to Me” oraz Adele za „Skyfall”, której jednocześnie gratulujemy nominacji do Oscara. Emeli, autorka najlepiej sprzedającego się krążka w Wielkiej Brytanii w 2012 roku zawalczy także o statuetkę za Album Roku. Nigdzie nie widzę nazwiska Michaela Kiwanuki, co uważam za jakąś horrendalną pomyłkę. Mimo to trzymajcie kciuki za swoich faworytów. Wyniki poznamy na gali w Londynie 20 lutego. Jeśli interesują Was inne kategorie i nominowani do nich artyści, odsyłam tutaj.

Emeli Sande na żywo w brytyjskim finale X Factor

Zdania na temat Emeli Sande mogą być podzielone, ale kiepskich występów na żywo nie można jej zarzucić. W finale brytyjskiej edycji The X Factor wykonała utwór „Clown”, do którego w ubiegłym tygodniu wypuszczono teledysk. Owacje na stojąco zasłużone w 100%. Emocjonalne, ujmujące wykonanie do sprawdzenia poniżej.

Nowy teledysk: Emeli Sandé „Clown”


Emeli Sande, to jedna z tych postaci muzycznych, która w naszej redakcji wywołuje sporo kontrowersji, ale o tym zapewne dowiecie się przy podsumowaniu rocznym. Tym razem artystka, prezentuje obrazek do utworu „Clown”. To bardzo refleksyjne video. Emeli nie przypomina przed świętami o choince, prezentach, czy świętym Mikołaju. Apeluje żebyśmy zawsze byli sobą, bez względu na ludzi, powinność i opinie.

Nowy utwór: Naughty Boy feat. Emeli Sande „Wonder” (Kidnap Kid Remix)

Kolejny remiks, nad którym nie da się nie pastwić. Tym razem wyrok został wykonany na piosence Naughty BoyaEmeli Sande, a katem okazał się – co mnie poniekąd dziwi – Kidnap Kid. Do tej pory kojarzyłem gościa z ciekawymi produkcjami z pogranicza deep housu i future garage (tudzież post dubstep), tym bardziej więc się zdziwiłem słysząc reinterpretacje Kida. Operacja dopompowania utworu „Wonder” parkietową energią zakończyła się niepowodzeniem, pacjent zmarł a jego zwłoki z pewnością mogłyby trafić pod strzechy niejednej komercyjnej stacji radiowej. Marudzę? Tym razem na bank nie.