Wydarzenia

gregory porter

Recenzja: Gregory Porter Liquid Spirit

Gregory Porter

Liquid Spirit (2013)

Blue Note

W dzieciństwie jego największą muzyczną inspiracją był Nat King Cole. Wiele godzin upłynęło mu na słuchaniu płyt z kolekcji jego mamy i naśladowaniu sposobu śpiewania legendarnego Nathaniela. W 1998 roku Hubert Laws zaprosił go do współpracy przy nagrywaniu albumu Hubert Laws’ Remembers the Unforgettable Nat King Cole. Gdy w końcu wydał swój debiutancki krążek Water, został okrzyknięty wokalnym odkryciem i wielokrotnie był porównywany do jazzowych ikon sprzed lat. Pozostało tak i do teraz — trzecia studyjna płyta Gregory’ego Portera przesiąknięta jest nawiązaniami do jego wczesnych muzycznych wzorców, ale też ukazuje jego samego jako pełnoprawnego artystę.

Liquid Spirit to pierwszy album Portera wydany nakładem wytwórni Blue Note. Zdecydowaną większość materiału na ten krążek przygotował sam Gregory, a za jego produkcję odpowiadał Brian Bacchus. Płyta płynnie wychodzi od ubiegłorocznego wydawnictwa Be Good, jest to jednak kolejny krok naprzód, zarówno pod względem artystycznym, jak i technicznym. Porter używa swojego głosu jak niezawodnego, jeszcze bardziej udoskonalonego narzędzia. Niezmiennie śpiewa o sytuacjach i uczuciach, które dobrze zna — o relacjach z najbliższymi, bólu, doświadczeniu niesprawiedliwości i rasizmu oraz o miłości, która wypływa z każdego możliwego miejsca. Pod skrzydłami jazzu łączą się soul, gospel, blues. Powstały z tego przejmujące ballady, subtelne pieśni protestu, kompozycje żywiołowe i niebywale łagodne. Od „No Love Dying”, przez „Musical Genocide” i „Wolfcry”, aż po zamykające „I Fall In Love Too Easily” — nie ma tu ani jednego słowa czy dźwięku, które nie wyrażałyby tego, kim jest sam Gregory Porter. Liquid Spirit to muzyczna podróż w czasie opowiadająca współczesne historie. Niestety momentami trochę aż za bardzo zaplanowana i zapięta na ostatni guzik.

Najnowsze dzieło Portera to płyta, która inspiruje i każdym kolejnym nagraniem udowadnia, iż nie mamy do czynienia ze zwyczajnym wykonawcą. Gregory całym sobą jest muzyką, a Liquid Spirit bez jakiegokolwiek przekłamania wprowadza w głąb jego duszy. Jeśli ktoś szukał odpowiedniego wydawnictwa na obecną porę roku, to mogę zagwarantować, że ten krążek powinien spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagających.

Poznajcie Gregory’ego Portera i jego nowy album Liquid Spirit

gregory

Kompletnie przegapiliśmy zeszłoroczny album Gregory’ego Portera — niewątpliwie ciekawej i wartościowej postaci na współczesnej scenie soulowo-jazzowej, ale przy okazji jego nowej płyty nie zamierzamy popełnić tego błędu. Zwłaszcza, że jego trzeci album Liquid Spirit, który trafił do europejskich sklepów wraz z początkiem września, wydała renomowana wytwórnia Blue Note. Podobnie jak zeszłoroczne Be Good, nowa płyta łączy tradycję wokalnego jazzu z klasycznym soulem, bluesem i gospel. Na krążku znalazło się 14 numerów, a tytułowy kawałek „Liquid Spirit” kilka dni temu doczekał się nawet teledysku. Więcej o płycie niebawem, a tymczasem posłuchajcie.

Tracklista:
1. „No Love Dying”
2. „Liquid Spirit”
3. „Lonesome Lover”
4. „Water Under Bridges”
5. „Hey Laura”
6. „Musical Genocide”
7. „Wolfcry”
8. „Free”
9. „Brown Grass”
10. „Wind Song”
11. „The „In” Crowd”
12. „Movin'”
13. „When Love Is King”
14. „I Fall in Love Too Easily”