Wydarzenia

ifi ude

Nowy teledysk: Ifi Ude „Fala”

Przechwytywanie

Mam nadzieję, że Ifi Ude wybaczy nam opóźnienie, ale to dzisiaj udostępniam najnowszy teledysk tej młodej artystki. Sam utwór „Fala” znam od momentu, gdy brawurowo wykonała go podczas jednego z odcinków poprzednich edycji „Must Be The Music”. Obrazek do niego jest pomysłowy i kolorowy jak na Ifi przystało i nie można przejść koło niego obojętnie. Na pewno wyróżnia się tle innych polskich produkcji. Przypomnę, że jest to autorski utwór, a jednym z ważniejszych ostatnio osiągnięć Ifi Ude było nominowanie jej do nagród Fryderyków 2014 w kategorii debiut.

Otwarcie Good Time Radio z Ifi Ude oraz Plug&Play x I.O.Project

gtrPo zakończeniu konkursu „Discovered By Good Time Radio” poznańska ekipa postanowiła stworzyć miejsce nieco wykraczające poza ramy zwykłej radiostacji. Od tej pory Good Time Radio stacjonować będzie w centrum Poznania przy ulicy Paderewskiego 10. W nowej siedzibie każdy będzie miał możliwość posłuchać i zobaczyć audycje radiowe prowadzone na żywo, porozmawiać ze swoim ulubionym prezenterem, wziąć udział w specjalnie przygotowanych warsztatach czy występach live podczas audycji i radiowych. O wszelkich szczegółach możecie dowiedzieć się na stronie internetowej Good Time Radio.

Otwarcie nowej miejscówki wiąże się z pierwszymi koncertami. W najbliższy piątek 24.01 zagra Ifi Ude, czyli polska wokalistka nigeryjskiego pochodzenia, o której twórczości niedawno obszernie pisaliśmy. O afterparty zadba Loui z duetu Loui & Scibi. Sobotnie występy należeć będą do zespołów Plug&Play oraz I.O.Project. Tego dnia po koncertach za djką stanie Benda.
Zdecydowanie wspieramy nową inicjatywę i zapraszamy na wszystkie weekendowe koncerty! Śledźcie Good Time Radio na facebooku, gdzie znajdziecie informacje o wszystkich kolejnych gigach.

24/25.01.2014, Good Time Radio (Paderewskiego 10, Poznań)
OTWARCIE Good Time Radio: Ifi Ude / Plug&Play x I.O. Project
Bilety: 40zł (
IFI UDE + live band / Dj Pro Mix: Loui) / 25zł (PLUG&PLAY x I.O.Project / After: Benda)
Start koncertów: 21:00

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Coś dobrego o Ifi Ude

Wśród nadmiaru pojawiających się w mediach młodych gwiazdek muzyki, trudno znaleźć naprawdę warte zainteresowania postaci. Większość początkujących wokalistek ma problemy z doborem stylistyki, nie potrafi się wykreować. Wiele z nich barwą głosu nie wnosi nic nowego na rynek muzyczny. Często podobnie wyglądają i mają bardzo zbliżony do siebie repertuar. Jak zatem wyróżnić się z tego tłumu? Sposób na to znalazła Ifi Ude.

Kim jest Ifi? W języku igbo jej imię oznacza „Coś dobrego”. Pod tym osobliwie brzmiącym nazwiskiem ukrywa się posiadaczka głęboko artystycznej duszy. Śpiewa, komponuje i produkuje. Umiejętnie łączy różne gatunki i rozwiązania muzyczne. Ojcu pochodzącemu z Nigerii zawdzięcza egzotyczny wygląd. Jako że wyznaczył on w pewien sposób jej wizerunek, cały wysiłek włożyła w rozwijanie talentu. Muzyka w połączeniu z aparycją tworzą bardzo wyrazistą osobowość sceniczną, na którą Ifi pracowała od dzieciństwa.

Przepustką do rozpoznawalności był dla niej udział w popularnym programie telewizyjnym „Must Be The Music. Tylko Muzyka”. Mimo że nie dotarła do ścisłego finału, niewiele zabrakło jej do awansu. Wydawałoby się, że przygoda z programem w niczym Ifi nie pomoże. Zyskała jednak przychylność publiczności, która w głosowaniu na „dziką kartę” na Facebooku przyznała jej trzecie miejsce, natomiast głosy słuchaczy Radia RMF FM dały jej miejsce drugie. Zebrała również bardzo pochlebne opinie od jurorów programu, dziennikarzy muzycznych i krytyków. Jest więc przykładem na to, że w programach tego typu można czasami znaleźć młodych, bardzo dobrze rokujących wokalistów.

To zresztą za sprawą fanów zdobytych poprzez program artystka mogła wcielić w życie swoje muzyczne plany. Jej pierwszy album powstał dzięki ich zaangażowaniu. Sympatycy docenili wydawane w ciągu kolejnego roku single i po umieszczeniu w mediach prośby Ifi o  niezbędne do produkcji wsparcie finansowe, internauci zmobilizowali siły i zgromadzili pieniądze na płytę. Wszystko to dzięki metodzie crowdfundingu. Prekursorem tego zjawiska był zespół Marillion, który w 1997 roku właśnie dzięki pomocy internautów zebrał ponad 60 tys. dolarów na trasę koncertową. W Polsce jako pierwszej udało się tego dokonać w 2007 roku Julii Marcell. Dzięki podobnemu zabiegowi Ifi zyskała swobodę działania – nie była związana z żadną wytwórnią, stała się swoim własnym wydawcą. Zatem sama odpowiadała również za to, z kim będzie współpracować, jak będzie brzmieć jej muzyka i w jaki sposób zaprezentuje ją słuchaczom i widzom.

Dość imponujące są nazwiska, które pomagały jej przy powstawaniu płyty. Byli to między innymi instrumentaliści: klawiszowiec Marcin Zabrocki (współpracował m. in. z zespołem HeyKasią Nosowską), drugi klawiszowiec Jarek Jóźwik (również Nosowska, ale także Łąki Łan czy Czessband) oraz gitarzysta Michał Chęć (Łąki Łan). Miksem i masteringiem zajął się Marcin Borys, który współpracował z BrodkąHey. Jego doświadczenie wyraźnie przekłada się na brzmienie utworów Ifi. Na koniec realizacji remiksów podjął się NoBrain, który jest głównym laureatem międzynarodowego konkursu „Linkin Park, Featuring You”.

W wyniku współpracy z wyżej wymienionymi muzykami, 14 października 2013 roku ukazał się pierwszy krążek wokalistki, nazwany po prostu „Ifi Ude”. Zawiera 16 propozycji, w tym remiksy „Fali” i „My Baby Gone” oraz wersję akustyczną drugiego tytułu. Już przy pierwszym przesłuchaniu będzie towarzyszyło nam pozytywne zaskoczenie, a jednocześnie pewność, że nie jest to album najłatwiejszy w odbiorze, ponieważ podczas jego powstawania artystka pozwoliła sobie na naprawdę swobodną zabawę dźwiękiem i słowem.

Kiedy pierwszy raz słyszy się „My Baby Gone”, aż trudno uwierzyć, że jest to polska produkcja. Wokalistka brzmi bardzo egzotycznie, a muzyka – cóż, nie przypominam sobie zbliżonego stylistycznie utworu z repertuaru rodzimych wykonawców. Elektronika plus niezwykle ciekawy wokal Ifi, jej niekonwencjonalne artykułowanie i frazowanie, to powiew świeżości na naszym rynku muzycznym. Piosenkarka umiejętnie łączy na płycie aż trzy języki. Bardzo dobrze śpiewa po angielsku. Sprawia, że zwykle niezbyt melodyjnie brzmiącego języka polskiego słucha się z przyjemnością. Nie przeszkadza również, że niewielu słuchaczy zrozumie utwory, w których śpiewa w nigeryjskim igbo – ważne, że brzmi to bardzo intrygująco i znakomicie współgra z bogatym w kolory wizerunkiem artystki.

Jak już wspominałam, „My Baby Gone” pojawia się na krążku jeszcze dwukrotnie: w wersji zremiksowanej i akustycznej. Każda z nich ma do tego stopnia odmienny charakter, że mogłyby być odrębnymi kawałkami, co świadczy o dużej świadomości i umiejętności komponowania. Otwierający płytę „Shake It – Don’t Panic” to energetyczna propozycja, przywodząca na myśl styl Janelle Monae. „Fala” to również piosenka, którą mogliśmy poznać jeszcze przed premierą płyty, Ifi wykonała ją bowiem na żywo podczas jednego z odcinków „Must Be The Music”. Żywe instrumenty, bardzo ciekawy chórek, łamana fraza i przede wszystkim niebanalny polski tekst. Wielu krytyków uważa, że był to jeden z lepszych występów w historii tego programu.

Na uwagę zasługuje również utwór „Inna”, niepodobny do innych na płycie. Wyróżnia go bardzo oszczędny akompaniament gitary oraz delikatny wokal. Słowa piosenki, mimo że traktują o miłości, nie są tak oczywiste jak większość tekstów o analogicznej tematyce. Kolejną ciekawą pozycją na albumie jest piosenka „Chwile”. Charakteryzuje się perkusyjnym brzmieniem, szybkim hi-hatem i dużym udziałem basu. Jeszcze ciekawsza jest warstwa liryczna. Ifi, używając praktycznie jednej frazy, stworzyła mocno sensualny klimat. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że szybki bit i taki tekst w teorii nie powinny do siebie pasować. W praktyce broni się to doskonale.

Jedynym numerem z krążka, który zupełnie nie przypadł mi do gustu jest „Miłościoszczelny”. Tekst ociera się o infantylność, a aranż brzmi wręcz plastikowo. Zdziwieniem zareagowałam na wiadomość o realizacji teledysku do tego singla – płyta obfituje w bardziej zasługujące na to piosenki. Jest to jednak jedyne niedociągnięcie wydawnictwa. Albumu słucha się z przyjemnością, można dać się porwać Ifi Ude do jej kolorowego świata. Cechuje się on ponadto wielką wrażliwością muzyczną, dbałością o każdy szczegół. Artystka w bardzo inteligentny sposób połączyła wszystkie swoje niezwyczajne atrybuty, tworząc spójny koncept dla całej produkcji.

Młodzi wykonawcy są w dzisiejszych czasach narażeni na absolutne podporządkowanie się wytwórniom. Największe firmy narzucają bardzo często gotowy materiał i wizerunek, traktując artystę jak produkt. Swoboda działania Ifi jest więc godna pozazdroszczenia, a jej debiut wydaje się dzięki temu jeszcze bardziej dojrzały i przemyślany. Być może muzyka ta nie będzie zbyt często grana w radiu, nie zdobędzie ogromnego rozgłosu, nie będzie też uwielbiana przez wszystkich bez wyjątku. Dokonania artystki zostały jednak docenione przez organizatorów festiwali muzycznych, w tym m.in. Open’era, Transkaukazji czy OFF Festivalu, gdzie wystąpiła jako jedna z gwiazd. Wokalistka jest na tyle eklektyczną postacią, że doskonale może sprawdzić się, występując w terenie, jak i w klubach, najlepiej w połączeniu z ciekawymi efektami wizualnymi. Z zainteresowaniem będę obserwować kolejne kroki w karierze Ifi. Potrzeba takich postaci – z pomysłem na siebie, utalentowanych i twórczych. Wykorzystujących swoje zalety i zdolnych pokonać słabości.