jono mccleery

#FridayRoundup: Migos, Rasmentalism, Craig David, Evidence i inni

Po małej wydawniczej przerwie przywracamy nasz cykl prezentujący piątkowe premiery płytowe i od razu wjeżdżamy z buta. Najbardziej zadowoleni powinni być fani rapu, bo mamy coś dla old schoolowych głów, jak i fanów obecnych trendów. Nowy krążek dostarczył nam również mocno aktywny ostatnio Craig David a wszyscy fani soulowo-funkowego grania nie pogardzą albumem nagranym przez ekipę jednego z najzdolniejszych obecnie perkusistów, jakim bez wątpienia jest Chris Dave..


Culture II

Migos

Quality Control/Motown/Capitol

Trudno obecnie znaleźć skład, o którym jest głośniej niż przebojowe trio z Atlanty. Dokładnie rok po platynowym Culture, Quavo, Takeoff i Offset decydują się wydać swój najnowszy krążek, na którym, według zapowiedzi, znajdą się aż 24 utwory (!). Dotychczasowe single, w tym “Motorsport”, “Stir Fly” czy “Supastars”, pokazują, że chłopaki są w szczytowej formie, a płyta będzie pełna różnorodnych brzmień. O to na pewno zadbają producenci, których lista jest tym razem niezwykle długa, od Honorable C.N.O.T.E., Metro Boomin i Zaytovena począwszy, na gigantach pokroju Kanye Westa, Mike’a Deana i Pharella Williamsa skończywszy. Wszystko wygląda świetnie na papierze, jednak ostatnie dokonania poszczególnych członków grupy pokazują, że nurt, który reprezentują zdecydowanie potrzebuje powiewu świeżości i więcej odwagi – zobaczymy czy Culture II sprosta oczekiwaniom fanów. Gotowi na jeszcze więcej trapu, autotune’a i przezabawnych adlibów? Ja na pewno! – Adrian


Tango

Rasmentalism

Asfalt

Asfalt Records najwyraźniej nie zwalnia tempa. Na polskiej scenie wciąż słychać echo kontrowersyjnego Nowego Koloru. Tym razem swój album wypuszcza niezawodny Rasmentalism. Ciepłe brzmienia, przywodzące na myśl błękitne niebo i palmy, nieco luźnej nawijki i zaskakująco dużo dobrych partii wokalnych — to co, dzisiaj Tango z chłopakami? Na album zaprosili grono zacnych gości, usłyszymy Rosalie., Vita z Bitaminy, Sokoła, Oskara z PRO8L3Mu, Taco Hemingwaya, Otsochodzi czy Gverillę. Rasmentalism postawili na przewagę żywych instrumentów, większość utworów to przede wszystkim partie klawiszowe. Mniej sampli, więcej grania, ale wciąż ogień! — Polazofia


The Time Is Now

Craig David

Speakerbox/Insanity Records

Sukces krążka Follow My Intuition w Wielkiej Brytanii połechtał muzyczne ego Craiga Davida. Debiut na miejscu pierwszym UK Albums i UK Dance Albums oraz pozytywny odbiór powrotnej płyty przez fanów i innych artystów spowodował, że Brytyjczyk zaczął intensywnie pracować nad kolejnym albumem. Zaowocowało to rychłym wydaniem The Time Is Now, na którym oprócz znanego dobrze Kaytranady, znalazły się takie nazwiska jak JP Cooper, GoldLink, czy Bastille. Siódme wydawnictwo nawiązuje do początków kariery Craiga. Pomimo że stworzone przez utrzymującego się obecnie na topie producenta Jonasa Blue „Heartline” nie zwiastuje zapowiadanego kierunku muzycznego, to ostatni singiel „Live in the Moment” nie pozostawia złudzeń. Jak zapowiedział artysta, krążek utrzymany jest w klimacie UK R&B i będzie bardzo brytyjski, z elementami garażowymi. Jeśli byliście sceptycznie nastawieni do come-backu artysty, ta płyta powinna rozwiać wasze wszelkie wątpliwości i pozostawić was z niedosytem — Forrel.


Weather or Not

Evidence

Rhymesayers Entertaiment

Od premiery Cats & Dogs minęło już prawie siedem lat. Trudno uwierzyć, że upłynęło tyle czasu zwłaszcza, że Evidence nie zrobił sobie żadnej przerwy od tworzenia. Po drodze był m.in. Lord Steppington w duecie z Alchemistem, piąty album Dilated Peoples oraz autorski beattape. Przyszedł jednak moment, by zadowolić uszy spragnionych fanów i pokazać, że mimo ciągle zmieniających się trendów Mr Slow Flow nigdzie się nie wybiera. W prace przy Weather or Not zaangażowani byli stali współpracownicy gospodarza — bity dostarczyli wspomniany wcześniej Alchemist, DJ Babu, Nottz czy DJ Premier, a gościnne zwrotki dorzucili m.in. Defari, Krondon, Styles P oraz Rapsody. Zaprezentowane single pokazały, że szykuje się prawdziwa burza. Jeśli ktoś nie zna jeszcze prognozy na piątkowe popołudnie, to The Weatherman z pewnością jakoś temu zaradzi. — Mateusz.


Chris Dave and the Drumhedz

Chris Dave and the Drumhedz

Blue Note

Etatowy perkusista Roberta Glaspera nadaje rytm naszym ulubieńcom już od kilkudziesięciu lat. Na koncie ma współpracę z D’Angelo, Thundercatem, Shafiqiem, Jessie Ware czy Me’shell Ndegeocello. Wraz z dzisiejszą premierą wchodzi do gry na dobre. Posiada warsztat, koneksje i zgraną ekipę (świetny Mixtape z 2015 i pierwszorzędne Drumheadz Radio Show z 2017). Autorski album Dave’a ma szanse wzbogacić obecny od kilku lat proces redefinicji jazzowych brzmień. Obecność na płycie Bilala, Andersona .Paaka czy Kendry Foster wydaje się zatem zabiegiem świadomym. Czy opłacalnym? Single jednoznacznie podpowiadają, że będziemy conajmniej usatysfakcjonowani. Pozycja obowiązkowa na najbliższy weekend. — K.Zięba


Get With the Times

Bekon

Bekon

Pamiętacie ten niesamowity wokal pojawiający się między poszczególnymi utworami na DAMN. Kendricka Lamara? To był właśnie Bekon, odpowiedzialny także za produkcję części muzyki do tej płyty. Już wcześniej, jako protegowany DJ’a Khalila i pod pseudonimem Danny Keyz, udzielał się wokalnie lub instrumentalnie na albumach Evidence’a, Faboulousa, Eminema czy Snoop Dogga. Teraz przyszedł czas na wystartowanie w pełni z solową karierą, gdyż właśnie ukazał się jego debiutancki krążek zatytułowany Get with the Times. Jeszcze w grudniu wyszedł pierwszy singiel „Cold as Ice”. Ciężko zakwalifikować ten numer, ale na pewno czerpie z hip-hopu, R&B, elektroniki, a w brzmieniu wokalu da się wychwycić inspirację muzyką lat 60, 70. Zdecydowanie bardzo ciekawa zapowiedź interesującego projektu. — Dill


The Layered Effect

Andy Cooper

Rocafort Records

Jeden z utworów umieszczonych na płycie The Layered Effect zatytułowany jest „Last of the Dying Breed”. Tytuł ten oddaje idealnie stan rzeczy, bo takiego hip-hopu już prawie się nie tworzy. Radosna, oparta na funkowych breakach i soulowo-jazzowych samplach muzyka, autorstwa członka znakomitej ekipy Ugly Duckling będzie znakomitą wspomnieniem dla wszystkich B-Boys i B-Girls oraz wszystkich rapowych głów pamiętających żarówo o old schoolowych klimatach, jak i rewolucji, jaką 20 lat temu przyniosło na scenę kalifornijskie podziemie. — efdote


Seeds of a Dandelion

Jono McCleery

Counter Records

Lubiany całkiem przez nas niegdyś Brytyjczyk z gitarą Jono McCleery wraca z nową płytą w całości złożoną z kameralnych popsoulowych coverów od Billie Holliday, przez Scotta Walkera, Sebastiena Telliera i Thoma Yorka, aż po Beyoncé. McCleery jest profesjonalny i uroczy, a znajome melodie sprawiają, że Seeds of a Dandelion to przyjemna i niewymagająca przygotowania pozycja na jeden odsłuch. — Kurtek


No Limit Forever

Cymphonique

Counter Records

Młodsza córka Mastera P, która pod aliasem Cymphonique nagrywa od sześciu lat, po debiutanckim longplayu Passion z 2013 roku i serii rozmaitych singli wydaje w końcu nową epkę. No Days Off to siedem wprawnie wykonanych i wyprodukowanych, ale niezbyt interesujących kawałków utrzymanych w stylu modnego ostatnio trap&B. — Kurtek


She Been Waiting II

Anfa Rose

self released

Choć Anfa Rose zrobił już trochę szumu wśród soundcloudowych raperów przed kilkoma laty, w dalszym ciągu nie udało mu się przebić do szerszej publiczności. Nowa epka, w całości wyprodukowana przez stałego współpracownika Dopam!ne to zbiór trzech zeszłorocznych singli i trzech nowych utworów. Dla miłośników trapu w stylu Tory’ego Laneza. — Kurtek


Recenzja: Jono McCleery Pagodes

Jono McCleery

Pagodes (2015)

If Music

Od czasu swojego debiutu Jono McCleery wyrósł z roli romantycznie zatroskanego chłopca z gitarą. Nie wyrwał się jednak z folkowych korzeni, znalazł za to sposób na doskonale lekkie wyważenie muzycznych proporcji. Na swoim trzecim albumie prezentuje się jako artysta świadomie i rozważnie sięgający po rozmaite formy, dźwięki oraz inspiracje. W efekcie Pagodes to dwanaście kroków prowadzących do krainy łagodności podszytej intrygującym niepokojem. Jono balansuje tu między akustyczną delikatnością gitary, pianina i instrumentów smyczkowych a przyjemnym chłodem elektronicznych sampli, ocierając się o jazz i zaglądając w trip hopowe zakamarki. Składa kompozycje tak, że stają się muzycznym ekwiwalentem ciszy przed burzą, całe napięcie zamykając w niestrudzenie powściągliwym opakowaniu. Jego łagodny głos, niczym wokalny kameleon, przybiera barwy przywodzące na myśl Johna Frusciante w „Bet She Does”, José Jamesa w „Fire In My Hands”, czy nawet Chrisa Martina w „So Long”. Teksty McCleery’ego rozciągnięte od sfery uczuć po codzienne, społeczne problemy ubrane są w rozemocjonowaną, tęskną poetyckość.

Tak jak jego wielokolorowa, dająca szerokie pole do interpretacji okładka, cała zawartość wydawnictwa wyprodukowanego z pomocą Tima Rowkinsa i Royce’a Wooda Juniora nie poddaje się z łatwością rozłożeniu na czynniki pierwsze i dokładnej kategoryzacji. Poszczególne elementy płynnie przechodzą jedne w drugie, wciągając słuchacza w hipnotyzujący półsen dźwiękowej układanki. W tym delikatnym, przejściowym czasie między rozkojarzoną zimą a niepewną wiosną, kiedy muzyka powinna być zapisywana na receptach zamiast antydepresantów, Jono i jego Pagodes zdaje się być lekiem na wszelkie przyziemne problemy.

Nowy album: Jono McCleery Pagodes

jono-mccleery-pagodes1

To historia jak z filmu – McCleery urodził się głuchy, słyszeć zaczął dopiero w wieku pięciu lat. Muzyka stała sie dla niego czymś więcej niż hobby – była też szkołą życia, komunikacji i wrażliwości. Od 18 roku życia Jono komponuje, gra, koncertuje i wreszcie doczekał się należnego mu uznania. Występował u boku takich sław jak Fink, Jose Gonzalez, Bonobo czy Jamie Woon. Śpiewał też na płytach Portico, Maribou StateCatz’N Dogz, najlepiej jednak wypada jednak na autorskich albumach. Krążek „There Is“ nagrany z gościnnym udziałem wspomnianego już Finka i ikony avant-folkowej sceny -Vashti Bunyan, łączył głębokie emocje soul z subtelnością nowego folku. „Doprawde fantastyczny singer-songwriter“ – chwalił go sam Jamie Woon.
Najnowsze jego dzieło Pagodes, to dojrzałe rozwinięcie tej formuły. Recenzenci płyty doszukują się podobieństw do muzyki Cheta Fakera oraz Finka i warto podkreślić, że wspomniani artyści deklarują się jako fani twórczości Jono. Sam twórca do swoich inspiracji dodaje też spuściznę Massive Attack, RadioheadMilesa Davisa. Podobnie jak jego mistrzowie, McCleery jest mistrzem umiaru, w pełni panuje nad wokalną ekspresją i potrafi odnaleźć idealny balans pomiędzy brzmieniami cyfrowymi i organicznymi. O jakości piosenek Jono decydują jednak nie tylko kompozytorski talent, dbałość o brzmienie czy pomysłowe, choć skromne, aranżacje, ale przede wszystkim wspaniały głos. Współproducentem albumu jest jego przyjaciel i kolejna wschodząca gwiazda – Roy Wood Junior. Doskonałych momentów na Pagodes jest wiele – w otwierającym płytę utworze „This Idea Of Us“, wokal Jono wybrzmiewa w pięknej oprawie smyczków. Z kolei „Since I“ brzmi jakby Thom Yorke wreszcie oswoił swoje neurozy. Warto też zwrócić uwagę na znakomity cover „Age Of Self“ z repertuaru Roberta Wyatta.
W świecie Jono McCLeer’yego jest bowiem miejsce na różnorodne barwy – subtelna elektronika, czyste brzmienia akustycznego folku i liryczne, męskie wokale tworzą tu unikalną brzmieniową mozaikę. Dla Jono McCleery świat dźwięków to niespodziewany dar, dlatego jak nikt inny docenia on bogactwo świata muzyki i pragnie podzielić się jego pięknem ze słuchaczami. Płyta Pagodes już w sklepach, zaś na niezwykłe koncertowe spotkania z Jono zapraszamy w marcu: 07.03 we Wrocławiu (Stary Klasztor), 08.03 w Katowicach (Rialto), 9.03 w Poznaniu (Spot) i na finał – 10 marca w stołecznej Cafe Kulturalna.

Jono McCleery koncerty, „Pagodes“ tour

07.03.2016 Stary Klasztor, Wrocław
08.03.2016 Rialto, Katowice
09.03.2016 Spot, Poznań
10.03.2016 Cafe Kulturalna, Warszawa