just jack
Nowe teledyski od Just Jacka
Gdyby Mike Skinner utopił swą gorycz oraz ból istnienia w herbacie z dwiema łyżeczkami cukru i porzucił cyniczną maskę na rzecz eklektycznej, bezpretensjonalnej i radosnej zabawy z muzyką, mógłby wtedy zacząć nazywać się Just Jackiem. O Just Jacku na pewno było wspomniane w soul misce nie raz, siostra w swojej cotygodniowej audycji w Radiu StudYo grała jego kawałki (bo podstępnie wrzuciłam jej na listę!), ale jeszcze nigdy nie został mu poświęcony pełen wpis. A jako że 8 czerwca światło dzienne ujrzy jego trzeci już album zatytułowany „All Night Cinema”, mamy zwiastujące to wydarzenie single i teledyski, wypadałoby to nadrobić. A zatem oto i najnowszy klip do utworu „Doctor Doctor”, w którym mamy do czynienia się z typem ,,dodowym” oraz bardzo zabawnym motywem ściętej głowy. Po rozwinięciu znajdziecie natomiast bardzo pomysłowy i plastyczny (?) teledysk do „Embers”, który – biję się w pierś i padam na kolana na stos gwoździ – ale przespałam. A z takiej lekcji historii się nie zwiewa. Bo Jacek jest fajny. Tak po prostu. Mimo że fizycznie nieco przypomina Kubę Wesołowskiego zmiksowanego z Mroczkami i MrozUem. To typ urody, który nazywam ,,na operatora koparki”, tudzież ,,na śmieciarza”. Pragnę zaznaczyć, iż nie mam nic przeciwko operatorom koparki ani śmieciarzom. Och, te dygresje ! Ale co byśmy bez nich zrobili … Trzeba byłoby zamknąć tę budę. Albo miskę, jak kto woli.
(więcej…)
Piosenki na śnieg
Trzeba pisać prędko, bo sytuacja może się zmienić. W moim odtwarzaczu znajduje się playlista zatytułowana sous la neige (pod śniegiem), na której gromadzę różnego rodzaju kompozycje ,,na śnieg”. Kawałki te charakteryzują się oczywiście tym, że najlepiej brzmią w miesiącach zimowych i stanowią jednocześnie idealną ścieżkę dźwiękową dla białych, ,,puszystych” krajobrazów. Nie można jednak mylić tego repertuaru na ,,białe dni” z piosenkami bożonarodzeniowymi i kolędami, bowiem założeniem tej akurat selekcji jest szeroko rozumiana laickość. Tegorocznej zimy niewiele było okazji, aby puścić te kawałki w ruch. Ilość śniegu była, przynajmniej tu w Gdańsku, chyba nawet mniejsza niż ta, która nawiedziła niedawno nieprzystosowany do zimowej rzeczywistości Londyn. Za oknami gościł deszczowy i smętny listopad, który zaczął już powoli wprowadzać co poniektórych w nastrój depresyjny. Nie należę do jakichś szczególnych wielbicieli zimowej pory, zwłaszcza w mieście, ale przedkładam ją ponad sadystyczne oraz nieludzkie miesiące późnej jesieni. I skoro już nastał taki czas, kiedy to biel oślepia i wali po oczach – choć akurat teraz, gdy patrzę przez moje okienko, niewiele w ogóle da się zobaczyć przez te gęste płaty śniegu – warto go wykorzystać i zaprezentować muzykę będącą w stanie dobrze go zilustrować.
Trudno jest mi pomyśleć o bardziej idealnym połączeniu niż śnieg z kawą tudzież kawa na śniegu. To klasyczne połączenie bieli i czerni, wylansowane w modzie głównie przez niejaką Coco Chanel, w muzyce znajduje swoją kontynuację w utworze Coffee & Snow w wykonaniu Blue Scholars, hip-hopowego duetu z Seattle. Panowie Geologic i Sabzi przygotowują się właśnie wydania nowego krążka, którego data premiery jest wciąż nieznana. Co ciekawe, wideoklip do tego kawałka został nakręcony podczas przechodzącej przez Seattle śnieżycy w grudniu ’08, a zatem ma on wartość wysoce dokumentalną. Gotta get that coffee.
(więcej…)
