justin timberlake
Wakacyjnie: 8 męskich utworów, które powodują, że kobietom uginają się kolana
Inauguracja sezonu urlopowo-letniego już za nami, teraz czas zacząć korzystać z jego dobrodziejstw. Jednym z nich jest dobrze znana i ciesząca się szerokim uznaniem idea „wakacyjnej przygody”. Kto z nas nie przeżył tego przyjemnego uczucia zastrzyku adrenaliny, wiążącego się z wyruszaniem w nieznane, a może z NIEZNANYM/Ą. Panowie tygodniami główkują nad kolejnymi sposobami uwiedzenia płci pięknej, a panie z rozmarzeniem, odgarniając włosy, mają nadzieję na romantyczny rozwój zdarzeń rodem z Pretty Woman. Drodzy Mężczyźni, wbrew pozorom istnieje prosty sposób na zaciągnięcie obiektu pożądania do… Kina? Baru? Na plażę? Gdziekolwiek sobie zamarzycie. Słowo klucz: sprzyjający nastrój. A nic nie tworzy go lepiej niż strategicznie przemyślana, odpowiednia playlista. Bądźmy szczerzy, nic nie wygeneruje takiej ilości dreszczy jak gentelmeni potrafiący wokalem pomóc osiągnąć kobiecie „climax”. Ups. Czyżbym zdradziła jednego z naszych poskramiaczy kobiecych umysłów, serc i ciał? Dodatkowo, wszystkie razem i każdy z osobna stanowią niewyczerpane źródło „pick up lines”. Koniec z „Bolało? Jak spadałaś z nieba?”. Witaj finezjo z przymrużeniem oka. Kolejność bynajmniej nie wartościuje, lecz jakiś porządek w tym letnim chaosie zaprowadzić należy. Plus zdaję sobie sprawę z faktu, że to tylko czubek góry lodowej, ale od czegoś trzeba zacząć.
1. „Feel Like Makin’ Love” D’Angelo
„When you talk to me (…) that’s the time I feel like making love to you”
2. „’Til Tomorrow” Marvin Gaye
„You have stolen my mind completely, have a heart, hold me sweetly, now”
3. „Tunnel Vision” Justin Timberlake
„I wrote a song for you, (…) but every time I’m close to you the words wanna come out, but I forget, it’s so strong”
4. „I Wanna Be Your Lover” Prince
„They say I’m so shy but with you I just go wild!”
5. „Use me” Miguel
„Curse me with such a beautiful nightmare. Don’t wake me.”
Działanie: profilaktycznie w celu pobudzenia wyobraźni; w stanach postępującego wysiłku fizycznego działa stymulująco.
Dawkowanie: rano, wieczorem, w południe, w przerwie na lunch, w przebieralni, w kuchni… praktycznie o każdej porze i w każdym miejscu. Jako suplement całego Kaleidoscope Dream.
Ostrzeżenie: może powodować stany przedzawałowe i zadyszkę. Polecane osobom o doskonałej kondycji.
6. „A Song For You” Donny Hathaway
„If my words don’t come together listen to the melody ‘cause my love is in there hiding”
7. „Pretty Wings” Maxwell
„If I can’t have you, let love set you free to fly your pretty wings”
8. „Dwie połowy” Poluzjanci
„Nadzieja mówi, że następny dzień będzie ten kiedy się znajdziemy”
Kończąc moi Drodzy – dużo miłości maści różnej w to lato niech Wam się przytrafi. A my chętnie usłyszymy kawałki, które uginają kolana Wasze lub Waszych Pań, jest ich przecież całe morze. Podzielcie się z nami.
Timberlake prezentuje okładkę kolejnego singla
Po „Suit & Tie” oraz „Mirrors” (które w zeszłym tygodniu niemal otarło się o szczyt amerykańskiego Hot 100), przyszedł czas na trzeci singiel z The 20/20 Experience, którym zostanie numer „Tunnel Vision”. Czy tylko mi się wydaje czy Timberlake wybiera konsekwentnie najbardziej niepozorne numery do promocji krążka? Ale może właśnie w tym cały myk, by z nieprzeciętnej płyty wybrać odpowiednio przeciętne kawałki do radia? Tymczasem „Tunnel Vision”, jak na singiel przystało, doczekał się właśnie okładki — zestawiającej zbliżenie twarzy piosenkarza z figurą nagiej kobiety. Utwór oficjalnie ma trafić do radia dopiero za miesiąc, ale kto by się tym w ogóle przejmował, jeśli nagranie jest już znane od tygodni? Przypominamy, że datę premiery drugiej części The 20/20 Experience wyznaczono na 30 września. Odsłuch „Tunnel Vision” poniżej.
„Puszek-okruszek” w innym wydaniu, czyli Dzień Dziecka 2013

Zanim pójdziecie świętować Dzień Dziecka po dorosłemu czy też organizować celebrowanie tego dnia własnych pociechom, przyjmijcie najszczersze życzenia pomyślności od całej redakcji Miski. (więcej…)
Znamy datę premiery drugiej części The 20/20 Experience

Bardzo różnie bywa w obietnicami muzyków dotyczącymi wydawania kilku albumów w krótkim odstępie czasu, najczęściej niestety nic z tego nie wychodzi. Justin Timberlake już nieraz pokazał, że do żadnej większości należeć nie chce i tak jest również w tym przypadku. Mieliśmy otrzymać na jesień drugą część The 20/20 Experience i tak właśnie się stanie – wokalista opublikował w sieci zdjęcie, z którego jasno wynika kiedy dokładnie kolejne dziesięć utworów od JT trafi pod nasze strzechy. Nastąpi to 30 września, czyli trochę wcześniej niż wynikało z puszczonej przez Questlove’a plotki. Do usłyszenia (tuż) po wakacjach zatem.
Prognozy sprzedaży 20/20 Timberlake’a
Jeszcze w zeszłym tygodniu eksperci mówili o tym, że nowy album Justina Timberlake’a The 20/20 Experience może w pierwszym tygodniu w USA sprzedać nawet pół miliona egzemplarzy. Jednakże po intensywnej promocji krążka i bardzo pozytywnych recenzjach oczekiwana sprzedaż płyty wzrosła aż do 750 tysięcy egzemplarzy. Jeśli tak się stanie będzie to najlepszy tydzień sprzedaży w karierze Justina, jako że FutureSex/LoveSounds znalazło w pierwszym tygodniu 684 tysięcy nabywców. Będzie to też naturalnie najlepszy wynik w tym roku i pierwsza płyta od listopadowej premiery Red Taylor Swift (1,2 miliona kopii), która w jednym tygodniu sprzeda więcej niż 750 tysięcy sztuk. Trzymamy kciuki. A Wy macie już swoją kopię The 20/20 Experience?
Nowy teledysk: Justin Timberlake „Mirrors”

Od samego rana moja facebookowa tablica zasypywana jest zdjęciami szczęśliwych posiadaczy The 20/20 Experience. Ty także możesz nim zostać! Według prognoz w pierwszym tygodniu album ma sprzedać się w nakładzie 600 tysięcy egzemplarzy – czy tak się stanie? Przekonamy się w następną środę. Tymczasem Justin częstuje nas kolejnym obrazkiem promującym płytę. „Mirrors” to opowieść podzielona na dwie części. Pierwsza z nich przepełniona jest ciepłymi scenami z nutką melancholii, druga zaś ukazuje tańczącego artystę w pokoju pełnym luster.
Zgarnij najnowszy krążek Justina! (rozwiązany)

Tym razem do rozdania mamy świeże, pachnące jeszcze 3 krążki (!) Justina Timberlake’a The 20/20 Experience. Album, który każdy szanujący się czytelnik miski powinien mieć na swojej półce. Co należy zrobić?
Po 1. Odpowiedzieć na pytanie: Jak interpretujesz tytuł płyty?
I tradycyjnie!
Po 2. Udostępnić miskowy profil na swojej fejsowej ścianie, zaprosić swoich ziomków do polubienia go i wysłać nam print screena.
Po 3. Nic więcej robić nie trzeba.
Wszystko wysyłajcie na adres mailowy lil.kw@wp.pl do hm… 28 marca.
——
Upragnione rozwiązanie
Album roku (jak dla mnie) trafia na półki:
Marty Popławskiej
Piotra Grochowskiego
Ewy Marzec
Ze zwycięzcami skontaktujemy się jeszcze mailowo!
GRATULUJEMY!
Recenzja: Justin Timberlake The 20/20 Experience

Justin Timberlake
The 20/20 Experience (2013)
RCA

The 20/20 Experience — oficjalny powrót Justina Timberlake’a do świata żywych. Jak podczas ostatnich 6 lat i 6 miesięcy nie można go było usłyszeć nigdzie, tak teraz muzyk pojawia się wszędzie. Justina nie było z nami dokładnie aż 2373 dni. Ile zmieniło się przez ten czas w naszym muzycznym półświatku? Dla uzmysłowienia upływu czasu warto wspomnieć, że gdy w 2006 roku Timberlake celebrował pierwsze miejsce z singlem „Sexyback”, Rihanna miała zaledwie osiemnaście lat i była świeżo po wydaniu swojego pierwszego albumu. Wówczas zaledwie dwudziestopięcioletni piosenkarz wciąż starał się udowodnić swoją niezależność artystyczną i zerwać z boysbandową przeszłością, zupełnie zmieniając postrzeganie swojego wizerunku jako muzyka.
Czy nowa propozycja spełnia oczekiwania, które spadły na barki Timberlake’a i Timbalanda? Obaj panowie mieli bowiem coś do udowodnienia. JT miał wskrzesić swoją zdolność do ponownego zawładnięcia sceną, a Timbaland pokazać, że pospieszono się z medialną nagonką skierowaną w jego stronę. Ze względu na tak długą przerwę Timberlake’a od muzyki, po płycie można było spodziewać się wszystkiego, włącznie z kopią FutureSex/LoveSounds. JT jednak dojrzał i zmienił się przez ten czas, nabierając jeszcze większej pewności siebie na artystycznym polu. 20/20 jest naturalną kontynuacją swojego poprzednika i jednocześnie czymś zupełnie innym, choć niekoniecznie nowym czy innowacyjnym patrząc przez pryzmat historii muzyki. Mamy bowiem do czynienia raczej z płytą, która łączy w sobie elementy klasycznych (czy neoklasycznych) soulowych brzmień z kręgu D’Angelo, Marvina Gaye’a czy Michaela Jacksona (taneczne „Let the Groove Get In”), aniżeli z jakąkolwiek próbą wpasowania się w mody panujące obecnie w R&B. Justin jako urodzony showman naturalnie robi swoje — bawi, czaruje, porywa jak może, ale nie osiągnąłby wiele, gdyby Timbaland nie powrócił tu produkcyjnie do swoich korzeni, kładąc jednocześnie większy nacisk na detale i subtelności.
Utwory buduje bogata, żywa instrumentalizacja — smyczki, dęciaki, klawisze wpisane w charakterystyczną, funkującą produkcję Timbalanda (wspomaganego przez J-Roca i Jamesa Fauntleroya) tworzą wrażenie muzyki barwnej i w pewien niekonwencjonalny sposób – filmowej. Są jednak odstępstwa od tej reguły — kończące album „Blue Ocean Floor” stworzone na bazie imponujących lirycznych metafor to swoista odskocznia od brzmienia 20/20 i poprzez kontrast idealne zakończenie płyty. Przykład triumfu aranżacyjnej oszczędności i jeden z najmocniejszych punktów krążka.
The 20/20 Experience koncepcyjnie wraca do czasów, gdy za muzyką popularną stały głębsze i bardziej wysmakowane idee niż trzyminutowe chwytliwe przeboje dla radia. Tym samym Justin i Timbo, inspirując się tuzami muzyki XX. wieku, stworzyli tu 10 utworów, trwających średnio po 7 minut, połamanych strukturalnie, balansujących na granicy różnych melodii, nastrojów i rytmów. Bo jeśli najlepiej sprzedającą się płytą wszech czasów jest Thriller Michaela Jacksona, a Pink Floydzi odnieśli sukces 10-minutowymi opusami, zupełnie nie dbając o rotację w radiu, dlaczego tym razem miałoby się nie udać, jeśli tylko materiał będzie pierwszorzędny?
Oczywistą inspiracją dla powstania płyty była świeżo poślubiona małżonka Timberlake’a, która przewija się przez całą długość krążka w diametralnie różnym charakterze — bywa seksualnym narkotykiem („Pusher Love Girl”), słodką truskawkową gumą do żucia, która nigdy nie traci swojego smaku („Strawberry Bubblegum”), aż wreszcie sensem istnienia („Blue Ocean Floor”). A ponoć małżeństwo w muzyce się nie sprzedaje…
Przy odkrywaniu nowych brzmień duetu JT & T pojawia się jednak kilka kluczowych wątpliwości. Czy płyta mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby Justin zdecydował się powierzyć część produkcji komuś innemu? Czy całość nie jest aby nadto monotematyczna, a temat miłości nie został tu do cna wyeksploatowany? Czy artystyczne aspiracje Timberlake’a nie są chybione, a długość części utworów jest tutaj raczej celem niż środkiem i należałoby je skrócić? Ile par uszu, tyle opinii. Ale gdy muzyka porusza i wznieca emocje, czego więcej od niej chcieć?
Justin Timberlake potwierdza drugą część The 20/20 Experience
Kiedy pod koniec zeszłego tygodnia Questlove zdradził na forum Okayplayera, że na listopad zaplanowana jest kontynuacja The 20/20 Experience, nikt do końca nie wiedział, czy brać serio słowa mówiącego wiele różnych rzeczy lidera The Roots. Sprostowanie ze strony Justina było po prostu kwestią czasu. „Muszę rozwiać wasze wątpliwości. Te całe plotki na temat tego, że ten album jest pierwszą połową czegoś większego, to wszystko jest prawdą” – powiedział Timberlake podczas wczorajszej imprezy z okazji premiery jego trzeciego albumu solowego. Co do daty wydania The 20/20 Experience Part II, wokalista nie chce jeszcze zdradzać szczegółów – prawdopodobnie oznacza to, że nowy album wyjdzie później niż w listopadzie 2013. Albo wcześniej…
Justin Timberlake i Jimmy Fallon w czwartej części History of Rap

Ok, ale to już ostatni raz… do następnego razu kiedy to zrobimy. Timberlake ostatnio praktycznie na stałe zagościł w talk show Jimmy’ego Fallona. Oprócz wykonania kilku utworów z albumu The 20/20 Experience nie mogło naturalnie zabraknąć kolejnego epizodu Historii Rapu. W czwartej odsłonie skeczu Justin i Jimmy zapraszają nas na podróż w czasie od „Apache (Jump On It)” Sugarhill Gangu do „All Gold Everything” Trinidad Jamesa, po drodze zahaczając o takie klasyki gatunku jak „White Lines”, „Gin and Juice”, „Scenario”, „Children’s Story”, czy „Lose Yourself”. Zapraszamy do obejrzenia i w obliczu przytoczonych wcześniej słów – czekamy na część piątą.


