kroki

#FridayRoundup: Mark Ronson, Prince, Nia Andrews, Quantic i inni

To był długi weekend i chwilę dłużej zajęło nam wytropienie, zebranie i opisanie piątkowych wydawnictw. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zajrzeć na naszą plejlistę, poniżej krótki przewodnik po zeszłotygodniowych premierach — wśród nich Mark Ronson, Nia Andrews, Quantic, Gucci Mane, Kroki, Georgia Anne Muldrow w roli beatmakerki, a jako wisienka na torcie dotychczasowy Tidalowy exclusive z archiwów Purpurowego Księcia.


Late Night Feelings

Mark Ronson

Sony

Tym razem, jeden z czołowych producentów muzyki popularnej, na swoim piątym albumie postawił wyłącznie na żeńskie głosy i jak twierdzi, jest to do tej pory jego najlepsza płyta. Late Night Feelings to 13 tanecznych, a jednocześnie emocjonalnych i smutnych piosenek, na których udzielają się choćby Miley Cyrus, Camila Cabello, Alicia Keys, Lykke Li czy Yebba. Część kawałków na pewno w tym roku już słyszeliście! — Klementyna


Originals

Prince

NPG

Monetyzacja dorobku i muzyczny elitaryzm w dniu urodzin Prince’a rozkwitły w pełnej krasie. Niektórzy pewnie stwierdzą, że wydany ekskluzywnie na Tidalu Originals, czyli zbiór oryginalnych wersji utworów podarowanych przez Księcia innym artystom (między innymi Sheila E., Kenny Rogers czy Jill Jones), jest spodziewaną kontynuacją zeszłorocznego kameralnego zbioru dem Piano & A Microphone 1983. Z jeszcze większą pewnością można by stwierdzić, że piosenki wyselekcjonowane na potrzeby Originals przez Jaya-Z i Troya Cartera (ten drugi do niedawna związany ze Spotify) przywołano z powrotem do życia w celu wywarcia wrażenia. Doskonale wyważony zestaw zapiera dech w piersiach, prezentując Prince’a w równie doskonałej formie. Słuszne posunięcie czy nadmierna eksploatacja artefaktów z Paisley Park Vault? O trafności tego kroku niech każdy osądzi w zgodzie z własnym sumieniem. — Maja Danilenko


No Place Is Safe

Nia Andrews

World Galaxy/Alpha Pup

Jeżeli szukacie schronienia przy nienachalnej i przytulnej kameralistyce, No Place Is Safe pozwoli wam przycupnąć w swoim cieniu, z dala od nieprzychylnych warunków atmosferycznych. Na pełnoprawnym debiucie ghostwriterka i chórzystka głośnych nazwisk Nia Andrews serwuje mieszankę soulu i R&B w wersji sauté. Z premedytacją stroni tu nie tylko od nowocześnie brzmiącej produkcji, ale i od gitarowych partii muzyków sesyjnych, którzy pierwotnie byli zaproszeni do współudziału. Niedoskonałość gry Nii ma służyć pełniejszemu oddaniu wrażliwych tematów poruszanych na płycie. No Place Is Safe świata nie zawojuje, ale dla chcących rozpłynąć się w subtelności być może zostanie przebojem. — Maja Danilenko


Atlantic Oscillations

Quantic

Tru Thoughts

Choć Quantic nie daje o sobie zapomnieć, jego nowy album Atlantic Oscillations wraz z trzema promującymi go od marca singlami to pierwsza stricte solowa rzecz w jego dyskografii od krążka Magnetica z 2014 roku. Long time, no see! Mimo tego u Quantica zmieniło się stosunkowo niewiele — to nadal połączenie egzotycznego lounge’u i chilloutowej elektroniki, którą cechują upbeatowa rytmika i nastrój mimowolnej melancholii. Na krążku gościnnie usłyszymy Denitię, Sly5thAve i wcześniejsze współpracowniczki producenta — Alice Russell i Nidię Gongorę. — Kurtek


VWETO II

Georgia Anne Muldrow

Mello

Georgia Anne Muldrow nie próżnuje. Po głośnym zeszłorocznym powrocie pod skrzydłami Flying Lotusa na Overload piosenkarka właśnie wypuściła kolejny krążek! W piątek światło dzienne ujrzało VWETO II — kolekcja kosmicznych instrumentalnych tracków produkcji Muldrow — followup albumu z 2011 roku. Jeśli ciekawi was, jak obdarzona niepowtarzalnym wokalem piosenarka radzi sobie jako beatmakerka, oto nadarza się okazja, by na godzinę zanurzyć się w jej świat. — Kurtek


Love Will Find a Way

Philip Bailey

UMG

Po dwóch latach pracy nad nowym materiałem, Philip Bailey powrócił ze swoim 12 albumem. Znany obok Maurice’a White’a jako lider grupy Earth, Wind & Fire, w swojej solowej karierze stawia na poszerzanie własnych muzycznych horyzontów. Nie inaczej jest w przypadku jazzowego, aczkolwiek przepełnionego soulem Love Will Find a Way. Artysta łączy na nim jazzowe tradycje z nowoczesnymi rozwiązaniami, a przy albumie współpracował zarówno z legendami takimi jak Christian McBride, Chick Corea i Steve Gadd, jak i obecnie największymi nazwiskami współczesnej sceny jazzowej. Usłyszymy tu także reinterpretacje — świetnie wypada na przykład „Once in a Lifetime” Talking Heads w utworze o tym samym tytule. — Klementyna


Controlled Chaos

Kroki

Kayax

Debiutowali w 2016 roku epką Stairs. Teraz powracają z długogrającym albumem — Kroki wydali właśnie Controlled Chaos! Druga płyta zespołu to 12 utworów, w których dominuje indie rock. Słychać również echa inspiracji soulem, rapem czy szeroko pojętą muzyką alternatywną. Członkowie zespołu przyznają, że zależało im głównie na przekazaniu emocji — w tekstach znajdziemy ich osobiste doświadczenia i refleksje. Całość tworzy rodzaj pamiętnika, niedoskonałego muzycznie, ale są to zamierzone niedoskonałości, dzięki czemu Controlled Chaos jest luźne i intymne. — Polazofia


Delusions of Grandeur

Gucci Mane

Atlantic

Gucci Mane powrócił niedawno do świadomości polskich słuchaczy za sprawą głośnego hitu Deemza, w którym udzielający się gościnnie Bedoes jako swoiste życiowe motto wykrzykuje „Trap, trap aż po grób tak jak Gucci Mane”. I w tej deklaracji wieloletniej wierności współczesnemu rapowi wydaje się trwać również sam przywoływany, gdyż jeden z najważniejszych ojców współczesnego trapu powraca z nowym długogrającym albumem. Ostatnimi czasy poziom jakościowy wydawnictw rapera wydaje się odwrotnie proporcjonalny do ich długości i najlepiej wypadają krótkie strzały, nastawione na przebojowość i wyizolowaną, chłodną produkcje. Delusion of Gradneur ze swoim niemal godzinnym runtimem wpisuję się, niestety, w tę tendencję i tam, gdzie można by doszukiwać się minimalizmu i skromnych środków wyrazu, wieje zwyczajnie nudą. A szkoda, bo przyzwoitych strzałów jest conajmniej kilka, by wymienić chociażby zaskakująco przyjemny, letni klimat w „Love Thru the Computer” z Justinem Bieberem (prawie „Kiss me thru the phone”…) czy spokojne, ale maniakalne „Human Chandelier”. Czekamy chyba, mimo wszystko, na mniej materiału a więcej przemyślanych, trapowych bangerów.— Wojtek


Moon Mood

Tuzza Globale

Tuzza Globale

Zeszłoroczny debiutancki album Tuzzy Globale to nie tylko moje ulubione wydawnictwo zeszłego roku, ale też w moim personalnym rankingu ścisła topka najlepszych okołohiphopowych rzeczy ostatniej dekady. Martwiłem się zatem niemiłosiernie o poziom przyszłych wydawnictw duetu, jednak ten wychodzi obronną ręką. Po sukcesie longplaya podejmuje kroki z rozmachem i najnowsze Moon Mood EP w całości wyprodukowane jest przez 808Mafię (tak, tą) i rezygnuje z powolnej narracji i niemal sakralnego ducha na rzecz dynamicznych, przebojowych strzałów i narkotycznej ekstrawagancji. Na zwrotkach Benito bryluje z błyskotliwym poczuciem humoru i pełną pasji ekspresją, w trakcie gdy Ricci ściąga uwagę intymnymi, nieco egzaltowanymi wersami i rozmytymi, ale chwytliwymi refrenami. EPka, choć skromna, wyraźnie nakierowuje raperów w kierunku kariery na scenach bardziej europejskich niż tylko polskich. Tuzza jest już zatem Globale, oby zatem, zgodnie z zapowiedzią, ich kariera była immortale, immotale, immortale… — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

6 nowych artystów dołącza do line-upu festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice

Program tegorocznej edycji Tauron Nowa Muzyka nieustannie rośnie! Do grona wykonawców dołączają charyzmatyczna diwa amerykańskiej alternatywy, nowojorski zespół łączący postpunk z muzyką taneczną oraz czołowi przedstawiciele polskiej sceny alternatywnej i elektronicznej. Nowo ogłoszeni goście powiększają line-up do 65 artystów, którzy przez 4 dni wystąpią aż na 8 scenach!

Ci nowi artyści to:
Cat Power (solo)
!!! (chkchkchk)
Kroki
Piernikowski
SOTEI
DEAS/AGIM

Wszyscy wymienieni wyżej artyści wystąpią między 6 a 9 lipca w katowickiej Strefie Kultury, która zamieni się w tętniącą dźwiękiem przestrzeń festiwalową. Na stronie festiwalnowamuzyka.pl cały czas trwa sprzedaż karnetów!

Aktualnie line-up przedstawia się tak, czyli imponująco:

Nowy teledysk: Kroki „Cover Me”

kroki

Kroki robią kolejny krok i wypuszczają przepiękny zimowy teledysk do nagrania „Cover Me” zamykającego ich zeszłoroczny debiutancki krążek. Projekt, tworzony przez trio w składzie: Jaq Merner, Szatt i Paweł Stachowiak, jak sami nam powiedzieli, przyszedł im równie naturalnie co codzienne jedzenie śniadania. Nowy klip, wspólne dzieło reżyserki Doroty Piskor i odpowiedzialnego za zdjęcia Tomka Ślesickiego, to samo w sobie małe dzieło sztuki i jeden z najlepszych teledysków ostatnich miesięcy w ogóle. Obejrzyjcie koniecznie poniżej.

„Ten projekt jest tak naturalny jak codzienne jedzenie śniadania” – Kroki dla Soulbowl.pl

kroki

Od kameralnego koncertu na Sofar, przez festiwal showcase’owy Spring Break i mainstreamowy Open’er, po wydawniczy debiut w rozpoznawalnej wytwórni. Taką właśnie drogę, w nieco ponad 12 miesięcy, przebył zespół Kroki. Poznańsko-wrocławski kolektyw już od samego początku wzbudzał zainteresowanie, sygnalizując drzemiący w nim potencjał. Producent Łukasz „Szatt” Palkiewicz, basista Paweł Stachowiak i wokalista Jaq Merner wspólnymi siłami, w bardzo naturalny sposób, stworzyli bardzo ciekawą fuzję brzmień, które idealnie wstrzeliły się w gusta słuchaczy. 14 października światło dzienne ujrzała ich pierwsza oficjalna Ep-ka zatytułowana Stairs, która wzbogaciła katalog Kayaxu, wyłapującego młodych, zdolnych z naszego podwórka. Tydzień po premierze wydawnictwa i jednocześnie w dniu warszawskiego release party promującego wspomniany materiał, mieliśmy okazję porozmawiać z chłopakami i dowiedzieć się czegoś więcej o ich wspólnym projekcie. Zapraszamy do lektury.

Soulbowl: Jesteście ledwo tydzień po swoim wydawniczym debiucie. Jak pierwsze odczucia, coś się zmieniło od premiery?

Szatt: na pewno mamy więcej pracy, ostatni tydzień to kilka wywiadów, co niekoniecznie też na co dzień się nie zdarza. Dopiero spływają do nas pierwsze opinie ludzi i spokojnie czekamy na szerszy odzew.

Macie już za sobą uczestnictwo w innych projektach. Czym dla was, na przestrzeni tego krótkiego czasu, stały się Kroki?

Paweł Stachowiak: Prawda jest taka, że to jest 100% nas. Ten projekt jest tak naturalny, jak codzienne jedzenie śniadania. Nad niczym się totalnie nie zastanawiamy, to idzie samo, to brzmienie które mamy, i które reprezentujemy, to jest to co czujemy. Kieruje nami pozytywna myśl nad tym wszystkim, plus wsparcie od bliskich, otoczenie i ludzie, którzy są dla nas bardzo ważni.

Szatt: A jeśli już jesteśmy przy ludziach, to po prostu się przyjaźnimy i jest to po prostu więź emocjonalna, która jest bardzo ważna dla nas i ma to duży wpływ na to jak działamy, i co z tego wychodzi.

Jaq Merner: Nic dodać nic ująć. Po prostu lubimy przebywać ze sobą, nie tylko na scenie, ale i poza nią. Jest to dla nas bardzo ważny projekt, dlatego że jesteśmy przyjaciółmi lubimy siebie i swoje towarzystwo.

Ogólnie patrząc na to tak z boku, to może się wydawać, że to strasznie szybko poszło… od Sofar minął chyba niecały rok, a już zaliczacie wydawniczy debiut.

Szatt: Dokładnie rok i to jakoś niedawno. Natomiast rzeczywiście wszystko bardzo szybko się potoczyło, bo zaraz po wypuszczeniu pierwszego numeru w wersji live na Sofarze dostawaliśmy już propozycje kolejnych koncertów i to one nas też zmotywowały do tego, żeby po prostu zacząć intensywniej działać i grać, no i… zaczęliśmy po prostu grać i działać.

Jaq: W pewnym czasie ludzie nas już tak przycisnęli w sprawie płyty, że trzeba coś wydać, więc utwory powstawały na potrzebę koncertów. Później po koncertach była analiza tego wszystkiego i konsekwentnie szliśmy dalej, aż w końcu zdecydowaliśmy się na epkę, żeby pokazać przede wszystkim okres tego szybkiego etapu, który nas napędził do tego, żeby w ogóle poważnie nad tym pracować i nazywać to zespołem Kroki.

Takim przełomem był Spring Break?

Paweł: Przełomem był bardziej Sofar. Bo on pozwolił się nam się lepiej poznać i zjednoczyć.

Jaq: Następny przełom jest chyba dopiero teraz – w momencie, w którym wydaliśmy płytę.

Szatt: Ale pewnie chodzi Ci o to, że rozmawialiśmy wtedy z przedstawicielami kilku wytwórni.

No właśnie chodzi mi o to, że podobno właśnie wtedy najszybciej zgarnął was Kayax

Szatt: Sygnał od nich był już wcześniej, a na Spring Break’u mieliśmy okazje porozmawiać osobiście. Jednak od tej rozmowy minęło sporo czasu, zanim zdecydowaliśmy się w 100%, bo nie ukrywam – mieliśmy wiele propozycji.

A skoro już wywołaliśmy sam Spring Brak, to co ogólnie sądzicie o takiego typu inicjatywach, i jak ważne są one w kontekście autopromocji?

Szatt: Patrząc na ludzi, którzy zagrali już wcześniej na Spring Breaku, to spora część z nich, z osób totalnie anonimowych, w krótkim czasie przebiła się dalej i jest dziś powszechnie kojarzona. Nie wiem czy to jest bezpośredni skutek uczestnictwa w tym festiwalu, ale z pewnością może to być jedna z przyczyn.

Jaq: Jest to też fajne przeżycie dla samych artystów. Sam fakt, że na koncertach pojawia się masa osób, ludzi którzy są głodni nowej muzyki, a Ty masz okazję podzielić się swoim raczkującym projektem, to jest to coś niesamowitego.

Szatt: Warto zaznaczyć też, że pojawia się tam dużo dziennikarzy i ludzi wpływowych, którzy są bardzo opiniotwórczy. To mimo wszystko głównie dla takich ludzi się gra, jeśli ma się coś zmienić, jeśli ma Cię ktoś zauważyć, przekazać to dalej. Oczywiście w tym wszystkim nie zapominamy o roli samych słuchaczy.

Paweł: Spring Break jest fajnym obrazem tego, że ludzie łakną muzyki i szukają czegoś ciekawego, wśród mało znanych artystów.

Czyli jest to ucieczka od podejścia w stylu: muszę coś bardzo dobrze znać, żeby mi się podobało.

Szatt: Z racji tego, że tam pojawia się kilka tysięcy ludzi, na koncerty, które rozsiane są po kilkunastu poznańskich klubach, które są bardzo małe, a do tego są odpowiednie przerwy między koncertami, żeby wszyscy mogli się sprawnie przemieszczać, poznawać jak najwięcej ciekawych artystów i brzmień.

Skoro już nawiązałeś do małych klubów, to ja Waszą muzykę widzę, a raczej słyszę właśnie w takich kameralnych miejscach. Myślę, że w takich okolicznościach brzmi najlepiej. Choć mieliście też okazję zagrać na Open’erze, gdzie zapewne była to trochę inna publika, niż ta spotykana w małych klubach?

Jaq: Na pewno wciąż była to świadoma publika.

Szatt: Paradoksalnie na Open’erze ludzie byli bardzo zaangażowani, bo taki feedback po każdym numerze nie zdarzył nam się dotychczas jeszcze nigdzie.

Przechodząc już do samego wydawnictwa. Na Płycie znalazło się 7 utworów. Czy tak finalnie miało to brzmieć i wyglądać, czy pojawiły się jakieś dyskusje nad ostatecznym kształtem, a może jakieś odrzuty?

Szatt: Więc jeśli chodzi o odrzuty, to… nie można ich nazwać do końca odrzutami, ponieważ są to utwory, które zatrzymaliśmy już na album. Pełny. Długogrający. Teraz mieliśmy taki koncept,
by zawrzeć to w epce i pod taką postacią to wydać. Najważniejsze dla Nas było w miarę spójne brzmienie. Choć oczywiście pojawiły się w międzyczasie zarysy numerów, które okazywały się w naszym odczuciu za słabe, by włączyć je do epki czy tak już przyszłościowo do albumu.

Paweł: Ogólnie warto się po prostu pojawiać na naszych koncertach, gdzie gramy tego materiału więcej i pokazujemy też, w którą stronę jako projekt zamierzamy podążać.

Więc co do utworów, które są zawarte na Stairs, to jaki schemat tworzenia przyjęliście? Od czego tak naprawdę zaczynacie budowanie poszczególnych utworów? Kto pierwszy rzucał pomysłami?

Paweł: Ta praca była totalnie pomieszana, natomiast bardzo często te utwory powstawały tak, że Łukasz narzucał wstępny szkic i do tego się dogrywaliśmy, czyli ja dorzucałem brzmienie mojej gitary basowej, Kuba swój wokal lub odwrotnie, najpierw to Kuba coś dograł, albo w ogóle ja na początek wymyślałem jakąś partię basu, wokół której budowaliśmy kompozycje, także to się zmieniało, działając bez jakiegoś konkretnego schematu.

Jaq: My w zasadzie cały czas wymienialiśmy się jakimiś próbkami, do których dogrywaliśmy poszczególne elementy i to wciąż ewoluowało.

Paweł: Teraz ta praca też się trochę zmieniła, z racji tego, że przeprowadziłem się do Wrocławia i mamy możliwość częstszych spotkań i pracy na miejscu. Niemniej, my wciąż dziesiątki, jak nie setki razy analizujemy to co nagraliśmy, wprowadzamy poprawki i udoskonalamy.

Macie jakieś inspiracje pozamuzyczne?

Szatt: Ja na przykład biegam po mieście z rejestratorem i łapiąc całe otoczenie, słysząc je na słuchawkach, jakby zupełnie inaczej odbierasz to, co dzieje się dookoła. Wiec zgrywając na bieżąco cały ten ambient można fajne rzeczy wyłapać. To bardzo inspirujące, bo wracam do domu, odtwarzam, analizuję i gdzieś tam wplatam z lepszym lub gorszym skutkiem w swoją muzykę.

Kończąc już powoli naszą rozmowę powiedzcie, co dalej? Macie w rękach fizyczną wersję swojego debiutu, zaczynacie coraz więcej koncertować, ale czy myślicie już o kolejnych działaniach? Wspominaliście o długogrającym albumie…

Szatt: Tak, prace nad nim już w zasadzie trwają. Wydając epkę nie odpuściliśmy w żaden sposób, myślimy o kolejnym materiale. Nie jest to co prawda jeszcze jakoś skonkretyzowane, ale chcemy dalej realizować kolejne autorskie pomysły, które stale się pojawiają.

Jaq: Potrzebujemy też przede wszystkim czasu. Jesteśmy świeżo po premierze „Stairs“,  gramy koncerty z tym materiałem, w wywiadach głównie przewija się temat samego wydawnictwa i chyba marzymy już o chwili wytchnienia, żeby zamknąć ten rozdział i zacząć myśleć już nad kolejnymi rzeczami.

A kto waszym zdaniem w najbliższym czasie będzie mógł podobnie jak wy namieszać nieco na scenie i znaleźć więcej zainteresowania wśród rodzimych słuchaczy?

Jaq: Ja bym powiedział, że Bitamina.

Paweł: Zdecydowanie Bitamina.

Szatt: Dokładnie. Obecnie chłopaki pracują nad nowym materiałem i przyznam, że nie mogę się tego doczekać, bo prywatnie uwielbiam ich muzykę. To będzie sztos!

Czyli 3 razy Bitamina. Czekamy zatem, a wam bardzo dziękuję za rozmowę.

Premiera Kroki Stairs LP, odsłuch i nowy teledysk!

kroki

W końcu! Znany i lubiany producent Szatt, wokalista Jaq Merner i basista Paweł Stachowiak połączyli siły i jako Kroki wydali dzisiaj świetną epkę. Inspiracje elektroniczną alternatywą są głównie zasługą poznańskiego producenta, jednak zyskują drugą głębię gdy wokalnie udziela się Jaq. Współpracę obu Panów mogliście usłyszeć już przy premierze solowego albumu Szatta, Bloom, gdzie ich wspólny kawałek jest jednym z najmocniejszych punktów albumu. Epka Stairs jest już dostepna do odsłuchu w portalach streamingowych tutaj. Jednak to nie wszystko co mają dla nas chłopaki z Kroków, ponieważ dzisiaj premierą ma także klip do jednego z singli, „Eyes”. Koniecznie sprawdźcie!

 

Poznaj szczegóły Good Vibe Festival

Logo_Cafe_Good_Vibe_Kolor

Dobra wiadomość dla wszystkich mieszkańców Koszalin i okolic. W czerwcu powróci Good Vibe Festival. Będzie to czwarta edycja imprezy, na której do tej pory zagrali m.in. Chaotic pieces, The Pineal, The Cookies i Interpretacja Własna. Znamy już tegoroczny line up. Sprawdźcie szczegóły imprezy!

The Green House Expansion
To eklektyczny zespół prowadzony przez nominowanego do nagrody Grammy za album roku, wieloletniego współpracownika Roya Hargrove’a, pianistę Joela Holmesa. Sekcję rytmiczną tworzy duński basista Martin Buhl i pochodzący z Poznania perkusista Kuba Gudz. Obydwoje są laureatami licznych nagród na europejskich festiwalach i konkursach i mają na koncie płyty nagrywane z europejskimi i amerykańskimi gwiazdami muzyki jazzowej. Ich MC, odpowiedzialny za rap i DJ-kę, to Stimulus. Pochodzący z Nowego Jorku muzyk współpracuje m. in. z Chrisem Davem, Robertem Glasperem i Markiem Ronsonem. Kwartet łączy nowoczesne brzmienie jazzu i hip hopu.

Backspace
To jedna z najbardziej oryginalnych grup na polskiej scenie muzyki improwizowanej. Zespół powstał w 2013 roku. Muzycy z powodzeniem łączą brzmienia akustycznego akordeonu i elektrycznych skrzypiec z możliwościami współczesnej technologii. Dialog, interakcja, improwizacja, live sampling oraz kreatywne wykorzystanie programów komputerowych (Ableton Live), efektów elektronicznych, a nawet przedmiotów codziennego użytku, pozwoliły stworzyć unikalne brzmienie i niepowtarzalny język muzyczny zespołu. W muzyce grupy odnajdziemy inspiracje zarówno muzyką symfoniczną, minimalizmem, stylem „tintinnabuli”, poprzez nordic new jazz, aż po ambient, electro i house.

Kroki
Kroki to wypadkowa trzech muzycznych światów. Zespół tworzą producent Szatt, wokalista Jaq Merner, i basista Paweł Stachowiak. Inspiracje sięgają jazzu, soulu, Indie rocka, a wszystko okraszone jest eksperymentalną elektroniką.
Wspólną działalność zapoczątkowała współpraca przy albumie „Bloom” Szatta. Artyści pracują obecnie nad pierwszym wydawnictwem, którego pierwsze single „Who You Are” i „Eyes” podbijają serca kolejnych fanów w różnych zakątkach globu. Po cichu nazywani są jednym z najciekawszych debiutów ostatnich miesięcy, co potwierdza szybko rosnąca ilość koncertów w kraju i zagranicą, oraz zaproszenia na takie wydarzenia jak Open’er Festival 2016.

Podsumowując:
17.06 – The Green House Expansion
18.06 – Backspace, Kroki

Start koncertów 21:00. Po koncertach afterparty.

Karnety dwudniowe w cenie 25 zł i bilety jednodniowe w cenie 15 zł dostępne są w Jazzburgercafe i Cafe Mondo.

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Nowy utwór: Kroki „Who You Are”

kroki
O nowym projekcie Szatta, Jaqa Merner oraz Pawła Stachowiaka informowaliśmy już Was przy okazji ich występów podczas warszawskiej edycji Sofar Sounds. Dwa dostępne dotychczas utwory Kroków („Who You Are” oraz „Eyes”) od razu zwróciły naszą i słuchaczy uwagę, przez co stali się najbardziej obiecującym zespołem, w którym pokładamy ogromne nadzieję w 2016r. Wczoraj premierę miała wersja studyjna utworu „Who You Are”, która potwierdza klasę chłopaków. Piosenki Kroków robią robotę zarówno w studio jak i na żywo, co jest niewątpliwie ważne dla artystów. Klasa światowa. Czekamy na kolejne kroki!

Nowy utwór: Kroki „Eyes”

kroki

O nowym zespole Kroki, w skład którego wchodzą producent Szatt, wokalista Jaq Merner oraz gitarzysta Paweł Stachowiak,  zdążyliśmy już Was poinformować podczas premiery ich pierwszego utworu. Dziś możemy posłuchać nowego numeru zatytułowanego „Eyes”, który podobnie jak „Who You Are” został wykonany podczas live sesji Sofar Sounds. O tym, że kombinacja beatu Szatta i wokalu Jaqa Merner to strzał w dziesiątkę przekonaliśmy się już na płycie Bloom, którą w tym roku wydał kolektyw Flirtini. Do tego żywy bas Pawła Stachowiaka i mamy materiał na hit. Kroki nie obniżają lotów, zatem czekamy na album!

Kroki debiutują nagraniem live

krokit500x500

Słyszycie? Oto zbliża się kolejny młody, krajowy band z olbrzymim potencjałem. Zespól Kroki, tworzą trzy muzyczne osobowości.  Po pierwsze Szatt, producent obdarzony niezwykłą wyobraźnią, którą pokazywał nam na swoich solowych wydawnictwach i wielu doskonałych remixach. Po drugie, mamy tu doświadczonego basistę Pawła Stachowiaka, którego kojarzyć możecie z bardzo fajnego zespołu Eugeniusz Kowalski, w którym wokalistą jest Michał Sobierajski. A skoro już jesteśmy przy wokalistach, to czas na trzeci element tej układanki. Jest nim wszechstronny, czujący się dobrze zarówno w elektronice, jak i indie rocku – Jaq Merner. Cała trójka zaprezentowała swój debiutancki utwór zatytułowany „Who you are” podczas warszawskiej edycji Sofar Sounds i trzeba przyznać, że rozbudzili apetyt na więcej, które nadejść ma już wkrótce. Warto zatem śledzić ich Facebooka oraz profil Soundcloud, a mega klimatyczne nagranie z występu znajdziecie poniżej.