lead single

Rihanna wraca z rosyjską ruletką

russian

Wszystko wskazuje na to, że piosenkarka z Barbadosu, jeszcze w tym roku, po raz kolejny odniesie wielki sukces na listach przebojów. W sobotę informowaliśmy, że nowy album wokalistki trafi do sklepów 23 listopada, ale nie mieliśmy żadnych innych informacji na temat jego nazwy czy zawartości. Jednak już teraz na pewno możemy powiedzieć, że kolejna płyta Rihanny zatytułowana będzie Rated R, a pierwszym singlem z płyty ma być kawałek „Russian Roulette”, którego już można posłuchać w cyberprzestrzeni. Wiadomo, że teledysk został już nakręcony i wyreżyserowany przez Anthony’ego Mandlera i w najbliższym czasie zadebiutuje w okresie największej oglądalności w amerykańskiej stacji ABC. Wiadomo też, co widać zresztą po zdjęciu powyżej, że Rihanna nie tylko nie zrezygnowała ze swojego lateksowo-ćwiekowo-sado-masochistycznego imidżu, ale poszła o krok dalej – teraz będzie kimś pomiędzy piratem, Zorro, Tarzanem, psychopatycznym mordercą a samą sobą, przynajmniej jeśli chodzi o wizerunek sceniczny. Myślicie, że to się sprzeda? Niezależnie od warstwy muzycznej, jestem pewien, że to będzie hit sezonu. Zapowiada się bardzo wyrównane starcie na kiczowatą ekstremę między RLady Gagą, która właśnie zbiera siły przed reedycją jej debiutanckiego krążka.

Uszatek jednak bez potwora

papers

Kilka miesięcy temu donosiliśmy, że kolejne krążki Ushera Mariah Carey będą nosiły tytuły, kolejno: MonsterMemoirs of an Imperfect Angel. O ile ten drugi niestety (o zgrozo!) został wcielony w życie, to Uszatek chce uniknąć dużego błędu przy tytułowaniu swojego kolejnego krążka. Jak widać albumy z kiepskimi tytułami nie sprzedają się dobrze o czym świadczą prognozy sprzedaży albumu Carey, którego pierwsze miejsce na 200 Albums Billboardu stoi pod wielkim znakiem zapytania. W związku z tym kolejna płyta ulubionego czarnoskórego piosenkarza R&B Ameryki, nosić będzie tytuł Raymond vs. Raymond. Brzmi monumentalnie, prawda? Jakby tego było mało, wiemy, że krążek ma ukazać się w tym roku, a dokładnie 8 grudnia! Natomiast z mniej dobrych informacji – pierwszym singlem promującym będzie utwór „Papers”, którego można posłuchać poniżej. Wszystko wskazuje na to, że muzycznie będziemy mieli powtórkę z niezbyt udanego Here I Stand. Ale ocenę tego pozostawiamy Wam. Jak sądzicie?

(więcej…)

Toni wydaje – mamy pierwszy oficjalny singiel z „Pulse”

tonib

Kawałek „Yesterday” został wybrany pierwszym oficjalnym singlem, z nadchodzącego, od ponad roku krążka Toni Braxton Pulse. Po licznych wyciekach materiału takich jak „Get Loose”, „Melt” czy tytułowe „Pulse”, Toni zdecydowała się w końcu oficjalnie rozpocząć promocję nadchodzącej płyty. Za produkcję nowego singla odpowiedzialny jest DJ Frank-E. Kawałek to mocne mid-tempo z balladowymi zapędami, przywodzące nieco zeszłoroczny hit Ashanti „The Way That I Love You”. Nie ma rewelacji, ale życzę Toni jak najlepiej. Jestem pewien, że cały album będzie dobry i równy, mam nadzieję, że bez vocoderowych zapędów, co dotychczas pojawiające się utwory zdają się w 100% potwierdzać. Z najświeższych informacji wynika, że szósty album piosenkarki ma ukazać się dopiero w lutym 2010 roku. Tymczasem zamykająca dyskografię Toni Libra pochodzi z września 2005.

(więcej…)

Nowy teledysk: Mariah Carey „Obsessed”

Podstawowe pytanie jakie należałoby sobie zadać po obejrzeniu tego teledysku to: czy Mariah Carey ma obsesję na punkcie robienia tandetnych, żenujących wręcz teledysków. Warto zaznaczyć też, że wszelkie odpowiedzi są zupełnie niewskazane, bo pytanie było retoryczne. Więcej nie napiszę – oceńcie sami, co przystoi czterdziestoletniej kobiecie, a co nie. Dodam jeszcze tylko, że „Obsessed” to pierwszy singiel z zapowiadanego na 25 sierpnia albumu „Memoirs of an Imperfect Angel”.

Kim jest Drake?

drake

Było już nieco o Jermih’m i trochę więcej o Theophilusie Londonie, a dokładnie gdzieś pomiędzy nimi w panteonie świeżo wyrastających wykonawców Hip-hop/R&B swoje miejsce ma nie kto inny jak Drake. Kanadyjski aktor, raper i piosenkarz wydał niedawno swój pierwszy poważny singiel „Best I Ever Had”, który niespodziewanie stał się przebojem w amerykańskim radiu, docierając (na tę chwilę) do wysokiego #6 miejsca listy R&B w USA. Jeszcze w tym roku, prawdopodobnie nakładem wytwórni Weezy’ego – Young Money, ukaże się jego debiutancki krążek „Thank Me Later”, który będzie następcą, wydanego w pierwszej połowie lutego, mixtape’u „So Far Gone”, na którym możemy, poza Drake’m, usłyszeć między innymi Lil Wayne’a, Treya Songza, Omariona, Santigold czy, dość nieoczekiwanie, szwedzką piosenkarkę alternatywną Lykke Li w remixie jej hitu „Little Bit” oraz indie rockowe trio, także z kraju Ikei, Peter Bjorn and John. Słuchając przynajmniej kilku utworów, odnosi się bardzo silne wrażenie, że Drake nie brzmi do końca jak Drake, i nie ma co się oszukiwać – to nowy Kanye West. Tak jak ostatnio RichGirl pozują na nowe Destiny’s Child, a Jessie JamesLady Gaga zabrały po trosze głosu i imidżu Christinie Aguilerze, tak Drake brzmi, rapuje i wygląda zupełnie jak nasz stary dobry Kejn. Po skoku, bardzo ostatnio rozchwytywane, „Best I Ever Had”

(więcej…)

Nowy teledysk: Teairra Mari „‚Cause a Scene”

Ostatnio staję się coraz bardziej tendencyjny i schematyczny w postowanych przeze mnie rewelacjach muzycznych, toteż proszę o wybaczenie tego chwilowego braku polotu i oryginalności, ale i w samej muzyce ostatnio mało się dzieje. Jedyne co robią nasze gwiazdki R&B zza oceanu to wydawanie coraz to nowych mdłych i tanich teledysków to przeciętnych singli, z których co lepsze zajmują na listach przebojów dolne pozycje, a te najbardziej obciachowe wchodzą do pierwszej dziesiątki czy nawet na podium (patrz. Flo Rida). I właśnie wspomniany Flo Rida pojawia się w najnowszym singlu i klipie powracającej po kilku latach niebytu Teairry Mari. Pani nie wiedzie się ostatnio specjalnie dobrze; po kilku nieudanych próbach comebacku, ta ostatnia wydaje się najbardziej sensowna – przyzwoita piosenka, znośny teledysk, popularny raper(?) na featuringu. Mimo to dziewczyna wybić się nie może. Myślicie, że ostatecznie jej się uda? Trzymam kciuki.

Tweet z nowym singlem jeszcze w maju!

tweet

Tak, to potwierdzone przez samego Timbalanda, który wyprodukował przyszły pierwszy singiel z „Love, Tweet” zapowiadanego tym razem na lato 2009. Kawałek nosi tytuł „Procrastination” i jego data premiery to 26 maja. Gościnnie w utworze pojawić mają się Missy Elliott i właśnie Timbaland, którzy sami pracują obecnie nad wydaniem swoich kolejnych, także przekładanych od dawna albumów – „Block Party”„Shock Value 2”. Myślicie, że uda im się powrócić na szczyty list przebojów? I jeszcze poniżej wyciekłe do Internetu zdjęcie okładki przyszłego singla Tweet.

tweet2

Nowy teledysk: Eminem „We Made You”

TELEDYSK USUNIĘTY NA PROŚBĘ ZPAV.

Eminem wraca i to nie tylko do muzyki, ale także do tego, co potrafi najlepiej, czyli do robienia z siebie pajaca. I to w niecałe dwa miesiące po tym jak skierowałem w jego stronę słowa uznania za powrót do nagrywania poważnego rapu, a „Crack a Bottle” sięgnęło szczytu amerykańskiego Hot 100. Mimo to, ten jak dotąd najbardziej przyzwoity z eminemowych utworów od dobrych kilku lat, nie został mianowany oficjalnym singlem. Miano to natomiast bez żadnych problemów uzyskał kawałek „We Made You” – kolejny odcinek błazenady, która przyniosła Marshallowi rozgłos i sławę i zapewniła miano najpopularniejszego białego rapera świata, w którą w latach ubiegłych doskonale wpasowały się między innymi „Just Lose It”, „The Real Slim Shady” czy „Without Me”. Utwór wyprodukowany został przez Dr’a Dre, którego zresztą możecie znaleźć w teledysku, chociażby obok 50 Centa. Ani to oryginalne, ani twórcze, ani zabawne. Może i prawdziwe, ale nie kupuję tego w takiej formie. A Wy?

Nowy teledysk: Prince „Chocolate Box” feat. Q-Tip

29 marca w amerykańskiej sieci sklepów Target miała miejsce premiera namacalnej edycji ekskluzywnego trzypłytowego muzycznego zestawu Księcia. W jego skład wchodziły dwa nowe autorskie krążki „LOtUSFLOW3R”„MPLSoUND” oraz debiutanckie CD nowej protegowanej Prince’aBrii Valente, zatytułowane „Elixer”. Wbrew moim osobistym przypuszczeniom, że prawdopodobnie Prince najbardziej promował będzie pierwszą z płyt, a zgodnie z moimi nadziejami światło dzienne ujrzał teledysk do wspaniałego „Chocolate Box”, znajdującego się na „MPLSoUND”. I to nie byle jaki teledysk, bo Prince nie robi takowych. Obraz doskonale wspasowuje się w koncept nowo wydanych płyt i przypomina nieco… „Spice up Your Life” Spice Girls! Ale nie ma się czego wstydzić, jako że był to prawdopodobnie najlepszy klip Brytyjek. W kawałku gościnnie udziela się inna żywa legenda czarnej muzyki, członek ATCQ, który sam zresztą wydał w zeszłym roku nowy album – Q-Tip. Koniecznie sprawdźcie!

Nowy teledysk: Lil’ Wayne „Prom Queen”

O planach Lil’ Wayne’a na najbliższy rok i jego nowym singlu „Prom Queen” pisałem już w zeszłym miesiącu. Promocja nowego krążka dopiero zaczyna się rozkręcać i właśnie światło dzienne ujrzał teledysk do pierwszego singla z „The Rebirth”. Nowy klip do połączenie scen rokendrola-madafaka tj. Weezy jako sceniczne zwierzę i historii rodem ze szkoły średniej opisywanej przez rapera w kawałku. Później oczywiście fabuła się rozwija, Wayne wychodzi z ogólniaka i staje się sławnym raperem… Resztę sobie dopowiedzcie, albo obejrzyjcie teledysk.

Flo Rida po raz kolejny atakuje #1 Billboardu

Flo Rida udowodnił już nam, że nie jest tylko kolejnym sezonowym wynalazkiem jak chociażby Mims (i jego „This Is Why I’m Hot”). Jego poprzedn debiutancki krążek „Mail On Sunday” wyprodukował aż trzy hity, które dotarły do top 20 na amerykańskim Hot 100, w tym multiplatynowe „Low”, które spędziło na szczycie listy aż 10 tygodni. Rok później raper postanowił ugruntować swoją pozycję w showbiznesie i przygotowuje się do wydania drugiego albumu, zatytułowanego „R.O.O.T.S.” (okładka powyżej). Oczywiście jak w przypadku tysiąca innych tegorocznych wydawnictw (w tym także nowego krążka Black Eyed Peas, o którym niżej) jest to skrót od czegoś niezmiernie ważnego i błyskotliwego. W tym przypadku roots mamy rozumieć jako „Route Of Overcoming The Struggle”. Jestem bardzo ciekaw jakie (muzyczne? społeczne?) korzenie może mieć Flo Rida i na ile tytułowe zapowiedzi o „overcoming the struggle” zostaną odzwierciedlone w zawartości krążka. Ostatecznie pierwszy singiel zatytułowany „Right Round” jeszcze bardziej potęguje moje wątpliwości. Kawałek wyprodukowany przez Dra Luke’a zawiera w swoim refrenie dość banalny motyw z powszechnie znanego hitu z lat 80tych „You Spin My Round (Like A Record)”. Co ciekawe utwór już zdążył wskoczyć na pierwsze miejsce listy Hot 100 Billboardu, sprzedając w pierwszym tygodniu wydania rekordową liczbę 636 tysięcy digital downloads i tym samym strącając na drugie miejsce „Low”, które do tej pory dzierżyło największy wynik w tej kategorii z liczbą 467 tysięcy. W tle „Right Round” śpiewa podobno Katy Perry, choć nie wiadomo ile w tym prawdy, bo nie jest wymieniona jako featuring. Teledysk po skoku.

(więcej…)

Koniec Black Eyed Peas jeszcze w tym roku!

Spytacie dlaczego koniec? Z dwóch powodów. Po pierwsze, już 9 czerwca tego roku ukaże się kolejny album grupy zatytułowany przewrotnie „The E.N.D.” (co w rozwinięciu ma dać „The Energy Never Dies”). Po drugie w sieci ukazał się właśnie pierwszy singiel z wyżej wspomnianego krążka – „Boom Boom Pow”, który brzmi jak… No właśnie sami dokończcie. Na pewno nie stare dobre B.E.P. z czasów „Bridging The Gap”. Słychać natomiast wyraźnie vocoderowe nawiązania i podążanie tropem „My Humps”. W rozmowie z Billboard.com, przed tygodniem Will.I.Am. ogłosił, że nowy album będzie zdecydowanie bardziej taneczny od poprzednich i po zaledwie kilku dniach opublikował kawałek na swoim blogu. Tak w ogóle gdzie podziali się TabooApl.De.Ap w tym kawałku? Fasolki zdecydowanie zmierzają ku końcowi… Po skoku odsłuch nowego singla.

(więcej…)

Joe Budden powraca z drugim krążkiem „Padded Room”

Pamiętacie Joe’go Buddena i jego banger „Pump It Up” wojujący na listach przebojów latem 2003 roku? Po serii mixtape’ów i problemach z wydaniem kolejnego albumu w Def Jam, Budden powraca z nowym krążkiem nakładem znacznie mniejszej wytwórni Amalgam Digital. Następca „Joe Budden” nosi tytuł „Padded Room” (okładka powyżej) i jego amerykańska premiera ma miejsce dokładnie dzisiaj. Krążek pewnie nie sprzeda się tak dobrze jak jego poprzednik, który w USA pokrył się złotem, bo Budden zrezygnował z klubowego wizerunku i postanowił zaprezentować się światu jako prawdziwy emcee z krwi i kości bez owijania w bawełnę, tekstów o niczym, kilogramów zbędnego bling bling etc. Pierwszy singiel „The Future”, w którym gościnnie udziela się The Game to co prawda nadal maintreamowy rap, choć jak widać nie na tyle, żeby choćby być granym w dużych amerykańskich rozgłośniach radiowych. Dla mnie to zdecydowanie pozytywny numer. Na kolejnym małym krążku zostanie w najbliższych dniach wydany inny kawałek „In My Sleep”. Tymczasem ten pierwszy nie doczekał się jeszcze teledysku (a przynajmniej mi nie udało się go nigdzie znaleźć), mimo że takowy był planowany. Na krążku znalazło się w sumie 14 utworów, z których zarówno Budden jak i jego wytwórnia są bardzo zadowoleni. Mimo to album zbiera raczej niezbyt pozytywne opinie i raczej przejdzie niezauważony. Cóż… showbiznes. Po skoku do odsłuchu pierwszy singiel „The Future”.

(więcej…)

Szaleńczy Lil Wayne i dwa nowe albumy w 2009

Miałem nie lada problem, aby jakoś zatytułować ten post bez używania angielskich zwrotów, bo w końcu ile można, skoro żyjemy w Polsce. Ostatecznie wyszło kiepsko, ale mam nadzieję, że wynagrodzę Wam to zawartością. Nie są to co prawda żadne szczególnie świeże informacje czy coś, o czym pilni muzyczni obserwatorzy by nie wiedzieli, ale o Weezy’m nie pisujemy prawie w ogóle i po jego czterech Grammy, w tym za najlepszy rapowy album za „The Carter III” uznałem, że warto. Wayne natomiast nie próżnuje i w 2009 ma zamiar wydać dwa nowe albumy…

(więcej…)

Guess who’s back?

Zastanawiacie się kim jest ten facet ze zdjęcia powyżej? Twarz wydaje się znajoma, ale jednak żadnym sposobem nie udaje się Wam powiązać jej z jakąś konkretną personą? Zdaje się, że większość zapomniała już o naszym dobrym hip-hopowym znajomym, ukrywającym się po wiele mówiącym pseudonimem Eminem. Trudno uwierzyć w dwie rzeczy – że ten facet, kiedykolwiek grał czarną muzykę i że naprawdę jeszcze istnieje. Mnie ponad wszystko zaszokował właśnie fakt jego obecności, wydawało mi się, że dzień długo zapowiadanego powrotu nigdy nie nastąpi. A jednak wraca. Przez wielu uwielbiany, przez innych znienawidzony, ale jednak ważny gracz na hip-hopowym poletku początku obecnej dekady. Fenomenem zdaje się być fakt, że po tylu latach niebytu nadal ma na tyle wiernych fanów, aby w ciągu zaledwie dwóch tygodni od wydania nowego singla zdobyć szczyt Billboardu. Bo oto w datowanym na jutro notowaniu amerykańskiej listy, raper i jego kawałek „Crack a Bottle” z gościnnym udziałem Dra Dre50 Centa, awansuje z #78 na #1. Oczywiście wszystko dzięki digital sales i rekordowej liczbie 418 tysięcy sprzedanych empetrójek w pierwszym tygodniu. Cyfry robią wrażenie, a kawałek? Nie liczcie, na to, że Eminem się zmienił. To ten sam pełen życiowego pesymizmu rap z ziarnem nienawiści. Nie mniej jednak Em odkrywa tu nieco inną jakość, to już nie ta sama komercyjna papka rodem z „Encore”, którą serwował nam w ostatnich latach, zanim zrobił sobie przerwę. Utwór brzmi undergroundowo. Nadal jest to mainstream, ale z dużą dozą hip-hopowej prawdziwości. Mimo wielu wątpliwości, zapowiada się lepiej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Najbardziej jestem ciekaw min tych wszystkich dwunastolatków od RihannyKaty Perry, kiedy zobaczą, co okupuje szczyt Billboardu. Myślicie, że te dzieci jeszcze kojarzą Eminema? Na pewno nie zrozumieją niewątpliwie otaczającego go „kultu fanowskiego” na podstawie tego, nie ukrywajmy, przeciętnego komercyjnie, kawałka. Jeśli jeszcze nie słyszeliście, o co tyle zachodu, odsłuch czeka na Was po skoku.

(więcej…)

Kolejny „pierwszy singiel” Big Boi’a

Big Boi jest jednym z tych nieszczęśliwców, którzy poddali się tendencji wiecznego przekładania premiery swojego krążka i wydawania po kilka „pierwszych singli”, aż ostatecznie żadnego kolejnego. Nie wiadomo kiedy ukaże się długo zapowiadany „Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty”, obecnie oficjalna data wydania to „kiedyś w tym roku” – bardzo konkretnie. Nie rozumiem tylko dlaczego tak ciężko jest od razu wydać na początku dobry kawałek i konsekwentnie go promować? Wg filozofii wielu lepiej jest trwonić pieniądze na kolejne teledyski i promocję kilku słabych kawałków, a później narzekać na niedobrą wytwórnię. No więc Big Boi wydaje właśnie kolejny, po „Royal Flush”„Sumthin’s Gotta Give”Mary J. Blige, „pierwszy singiel” – kawałek „Ringtone”. To niestety jeszcze jeden dowód na to, że Big Boi solo nie istnieje jako artysta i bez Andre to już niestety nie to samo. Jest co prawda lepszy od dwóch poprzednich, ale raczej nie skazany na sukces. Utwór po skoku.

(więcej…)

Oficjalna premiera pierwszej suity „Metropolis” Janelle Monáe w sierpniu!

Metropolis: Suite I - Janelle Monae

No i stało się! Już 12 sierpnia tego roku świat usłyszy o Janelle Monáe, a wszystko za sprawą Bad Boy Records, które właśnie wtedy wyda reedycję jej debiutanckiej ep-ki: „Metropolis: Suite I – The Chase”. Wydanie nazywać będzie się „The Chase Suite (Special Edition)” i zawierać dwa dodatkowe, wcześniej niewydane utwory – „Smile” i „Mr. President”. Ponadto wydanie otrzyma zupełnie nową, ale utrzymaną w podobnej konwencji do pierwszej wersji, okładkę. No i najważniejsze: pierwszym singlem nie będzie (niestety) przebojowe „Violet Stars Happy Hunting”, ale niespodziewane „Many Moons”. To do tej pory chyba najmniej lubiany przeze mnie utwór Janelle, i to nie tylko z pierwszej suity „Metropolis”. Teledysk do utwory podobno został już nakręcony w Los Angeles. Mimo wszystko jaram się! Poniżej jeszcze tracklista, okładka oczywiście w górnej części postu.

Tracklista:
1. March Of The Wolfmasters
2. Violet Stars Happy Hunting!
3. Many Moons
4. Cybertronic Purgatory
5. Sincerely, Jane
6. Smile
7. Mr. President

New video: T.I. – No Matter What

The King’s back! Po wielu problemach z prawem, T.I. wraca po przerwie na scenę z nowym materiałem. Pierwszym singlem zwiastującym Paper Trail (którego premierę przewidziano na 2 września) jest kawałek No Matter What, który jest zdecydowanie przyzwoitym pierwszym singlem, mimo, że nie jest to co prawda What You Know czy Big Thangz Poppin’. Sam klip jest dość retrospekcyjny i daje nam do zrozumienia, że T.I. był, jest i będzie na scenie rapowej niezależnie od wszystkiego.

New video: Usher – Love In This Club

Nareszcie jest, nowy Uszatkowy klip do najnowszego singla artysty „Love In This Club”! Jak już wspominałem w teledysku można oprócz Ushera dostrzec m.in. Keri Hilson (która zresztą wygląda niesamowicie), Diddy’ego czy Kanye’go West’a. Przy okazji promocji tego kawałka Usher pokusił się o minifilmik fabularny zapewne luźno inspirowany reedytowanym w tym roku „Thriller’em” Jacksona. Całemu klipowi towarzyszą mniej więcej podobne sceny z Usherem robiącym orgazmatyczne miny, wyginającą się jak wąż Keri i nieco naciąganą atmosferą grozy, spowodowaną zapewne tym, że Uszatek przesadził nieco z używkami i teraz co jakiś czas widzi wspomnianą już wyginającą się Hilsonównę. Na końcu oczywiście mamy układ w wykonaniu U, później punkt kulminacyjny, czyli zbliżenie między głównymi postaciami, a samo zakończenie już zupełnie przywodzi na myśl Jacksonowski „Thriller”. Pointa jest taka, żeby nie ćpać, bo może się komuś przywidzieć coś więcej niż tylko jedna laska tańcząca w klubie.

Uszatkowy album przesunięty o 2 tygodnie wcześniej!


Państwo od marketingu i promocji naszego Uszatka stwierdzili, że data 10 czerwca jest zbyt odległa przy sukcesach jakie w tej chwili odnosi jego najnowsza pieśń „Love In This Club”. W związku z tym premiera krążka została przesunięta od dwa tygodnie do przodu na 27 maja. Nowy album zatytułowany „Here I Stand” ukaże się za pośrednictwem LaFace/Zomba. W Polsce wyda go prawdopodobniej jak poprzednie wydawnictwa BMG.

W tym tygodniu wyprodukowany przez Polow Da Dona „Love In This Club” na amerykańskim Billboard Hot 100 pozostaje niezmiennie numerem #2 (za „Touch My Body” Mariah Carey). Na liście Hot R&B/Hip-Hop Songs natomiast, awansuje z #2 na #1 pokonując „I Remember” Keyshii Cole. Premiera teledysku do nowego singla Ushera została zapowiedziana na 7 kwietnia, czyli za 4 dni i będzie miała miejsce na antenie MTV. W klipie pojawią się (oprócz Ushera) m.in. Keri Hilson, Diddy i Kanye West.

Poza dobrymi wieściami z amerykańskiego rynku, w Wielkiej Brytani „Love In This Club” zadebiutowało w tym tygodniu na #19 oficjalnej listy przebojów. Bez klipu i fizycznego singla to bardzo dobry wynik. Mam nadzieję, że również tam uda mu się zdobyć szczyt, a fizyczny release szybko wyjdzie i będę mógł go nabyć i postawić sobie na półce ^_^