Wydarzenia

lenny kravitz

Missy zdominowała Super Bowl Halftime Show

Pepsi Super Bowl XLIX Halftime Show
W niedzielę odbył się sławetny Super Bowl Halftime, w którym „gwiazdą” była Katy Perry. Cukierkowy występ fałszującej wokalistki z przedszkolnymi drzewkami i panami przebranymi za rekiny w tle kosztował pewnie majątek, ale organizatorzy mogą sobie na to pozwolić. Reklamodawcy płacą do 4,5 miliona dolarów za pół minuty reklam. O Lennym Kravitzie nawet nie warto się rozpisywać. Tyle tytułem wstępu i głównego punktu programu. Nic dobrego powiedzieć nie można. Całą imprezę uratowała dawno niewidziana Missy Elliott, której występ był niemałym zaskoczeniem. Z jednej strony fantastycznie było ją usłyszeć, pomimo półplaybacku, z medley jej wielkich hitów od „Get Ur Freak On” po „Work It” i skończywszy na „Lose Control” (niestety z absencją Ciary). Z drugiej strony dziwi mnie fakt, że raperka pojawiła się u boku skomercjalizowanej pop gwiazdki, której repertuar skierowany jest raczej do dzieci. Niemniej jednak Missy rządziła. Jej taneczne ruchy zsynchronizowane z tancerzami, doskonale współgrały z wokalem. Przeszkadzał tylko pstrokaty słup w postaci Perry. Miejmy nadzieję, że występ Elliott był rodzajem promocji i przypomnienia o sobie przed wydaniem nowego materiału.

Recenzja: Lenny Kravitz Strut

Lenny Kravitz

Strut (2014)

Roxie Records / Kobalt

By opisać muzykę Lenny’ego Kravitza z pewnością nie użylibyśmy ani określenia „bezkompromisowy”, ani tym bardziej „stylowy”, ale przecież nie stąd, a z fantastycznego wyczucia melodii bierze się jego artystyczna siła. I choć od lat nie nagrał płyty, która zauważalnie wpisałaby się w mapę współczesnej muzyki, wciąż konsekwentnie wydaje kolejne lepsze lub gorsze krążki, które jednak — trzeba to uczciwie przyznać — nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu.

Niedorzecznością byłoby oczekiwać po Strut muzycznej rewolucji. A jednak dwa pierwsze single („The Chamber” i „Sex”), mocno osadzone w stylistyce ejtisowej nowej fali, jakby wbrew logice dopuszczały możliwość subtelnej zmiany kierunku. Bo gdyby jednak okazało się, że gitary we wszystkich utworach na Strut brzmią z tą samą anachroniczną nonszalancją co we wspomnianym „Sex” (zręcznie zresztą otwierającym krążek, niejako wyznaczającym kierunek dla całej płyty), Kravitzowi byłoby dziś pewnie bliżej do Prince’a z połowy lat 80., niż do którejkolwiek własnej płyty z minionego ćwierćwiecza.

W rzeczywistości jednak na tych dwóch utworach opisana historia się kończy. Kravitz szybko wraca do swojego sztandarowego brzmienia — post-hendriksowskiej fuzji rock & rolla i funku umiejętnie sformatowanego pod amerykańskie radiostacje top 40 z drugiej połowy lat 90. I koniec końców to właśnie do tego dziesięciolecia muzycznie odnosi się zdecydowana większość materiału na Strut — nawet jeśli trudno jednoznacznie zdecydować o przynależności saksofonowych solówek do którejkolwiek z dekad. Kravitz brzmi równie witalnie co na klasycznych płytach, które zdefiniowały go jako artystę i otworzyły przed nim drzwi do wielkiej kariery — Mama SaidAre You Gonna Go My Way sprzed ponad 20 lat.

Cover Smokey’go Robinsona „Ooo Baby Baby” uderza w te same nuty, którymi przed laty zachwyciło „It Ain’t Over ’til It’s Over”, „I’m a Believer” od pierwszego odsłuchu uderza prostolinijną rock & rollową przebojowością i natchnionym refrenem, a „Frankenstein” łączy klimat klasycznych kravitzowskich ballad (których zresztą na płycie jest kilka) z hipnotyzującą rytmiką, ascetycznie dubowego bluesa. Wspólnym mianownikiem całej płyty jest więc siłą rzeczy sam Kravitz ze wspomnianym już przeze mnie, nie bez przyczyny zresztą, fantastycznym wyczuciem melodii. Tym samym udaje mu się dodać do swojego twórczego dorobku kolejną nieprzełomową, ale jak najbardziej satysfakcjonującą płytę.

Nowy utwór: Lenny Kravitz „New York City”

nyc lenny kravitz
My się niecierpliwimy, a on znowu podsyca naszą ciekawość! Pod koniec września światło dzienne ujrzy 10 album mojego-boga-wszystkiego, czyli Lenny’ego Kravitza. Dziś artysta zaprezentował nam kolejny utwór z płyty Strut.

„New York City” to piosenka traktująca o miłości. Nie, nie – żaden nowojorski romans z długonogą pięknością. Choć gdyby doszukiwać się pewnych analogii, to mogłoby się zgadzać, bowiem 50-latek (!) poprzez rozbudowaną linię melodyczną, skupiającą główną uwagę na gitarze, basie oraz pysznie grooviących bębnach, częstuje nas funkową historią o uczuciu do jednego z najpiękniejszych miast świata. Jak sam sprawca twierdzi – dorastanie w Nowym Jorku pomogło mu stać się tym, kim jest.

Przy okazji przypominamy, że Lenny wystąpi w Polsce już 3 listopada. Kto czeka na album i z kim będziemy śpiewać w Atlas Arenie?

Lenny Kravitz zagra w Polsce

Untitled-1
Nienawidzisz poniedziałku? Nie tym razem. Oto wiadomość, która zrobiła nam już cały tydzień — Lenny Kravitz zagra w Polsce. (więcej…)

Lenny Kravitz zapowiada nowy album

Image1

Po trzech latach przerwy, muzyk wraca do gry z krążkiem zatytułowanym Strut. Jego jedenasty krążek ma ukazać się 23 września nakładem Kobalt Music, wiodącej niezależnej amerykańskiej oficyny wydawniczej. Podobno nowy album ma być bardziej minimalistyczny i akustyczny niż poprzedni. Tylko czy Lenny Kravitz ma jeszcze coś ciekawego do zaproponowania w 2014? Poczekamy, zobaczymy.

Nowy teledysk: Lenny Kravitz „Are You Gonna Go My Way” (Lyric Video)

457339_459426140764535_600607258_o

Trudno uwierzyć, że mija już 20 lat odkąd „Are You Gonna Go My Way” sprawiło, iż Lenny Kravitz z chłopaka z Brooklynu przeistoczył się w prawdziwą gwiazdę rocka. Każdy z nas, niezależnie od wieku, zna ten utwór i pamięta teledysk (genialna Cindy Blackman na perkusji!).

Z okazji tej rocznicy Lenny postanowił zaprosić swoich fanów do celebracji wydarzenia. Otrzymali możliwość wzięcia udziału w Lyric Video, przesyłając swoje filmy i zdjęcia ze słowami „Are You Gonna Go My Way” poprzez hashtag #lennygomyway na Instagramie. Oto efekty:

Lenny Kravitz zagra Marvina Gaye’a


Co za wiadomość! Powstanie film o legendzie muzyki soul, Marvinie Gaye’u. Według gazety „The Evening Standard” główną rolę zagra Lenny Kravitz, dla którego będzie to pierwsze poważne aktorskie wyzwanie. Sam obraz zostanie wyreżyserowany przez Juliena Temple’a (m.in. film o zespole Sex Pistols „The Great Rock N’ Roll Swindle”) i skupi się na ostatnich latach życia wokalisty, jego problemach z używkami i tragicznej śmierci w 1984 roku. Można spodziewać się w przyszłości pewnych kontrowersji, ponieważ wdowa po Marvinie, Janis Gaye nie jest do końca przekonana do powstania takiego filmu. A co słychać u Kravitza? Pracuje on obecnie nad nowym, podobno bardzo funkowym albumem Negrophilia.Dobrej muzyki nigdy dość, przypomnijmy sobie jeden z hitów wielkiego Marvina:

Nowy utwór: Lenny Kravitz „Sunflower” ft. Drake

Mam wrażenie, że niedługo otworzę lodówkę i wyskoczy z niej Drake. Ta młoda gwiazda udziela się prawie na każdym nowym albumie gwiazd z pogranicza soulu, r’n’b i rapu! Jego talent wykorzystał nawet sam Lenny Kravitz. Na najnowszej płycie Black and White America Aubrey pojawi się gościnnie w kawałku „Sunflower”. Moim zdaniem jak na Lennego ten numer jest dość przeciętny i mdły. Wierzymy jednak, że krążek nie zawiedzie. Przypominam, że premiera już za cztery dni!

Lenny w Polsce!

lenny-kravitz__1424496c

Letnie koncerty w naszym kraju zaczęły mnie zaskakiwać. Do szanownego grona gwiazd z naszej miski w tym momencie dołącza także Lenny Kravitz. Artysty możecie się spodziewać już 9 listopada na warszawskim Torwarze. Będzie on promował swoje nowe wydawnictwo ‚Black and White America’, które półki sklepowe nawiedzi w sierpniu. Oh Lenny, jakiś Ty piękny.

Lenny Kravitz śpiewa Marleya

Wszyscy wrzucają klipy z hołdem dla Boba Marleya, więc nie chciałem być gorszy. Sprawdźcie jak z jamajską legendą poradził sobie Lenny Kravitz w utworze „Roots, Rock Reggae”, oczywiście w towarzystwie niezastąpionych The Roots.