leona lewis
Recenzja: Leona Lewis I Am

Leona Lewis
I Am (2015)
Island, Def Jam

Czy kiedykolwiek zastanowiliście się z jak ogromną presją musi zmagać się ktoś, kto utorował drogę kolejnym pokoleniom wokalistów, wygrywając edycję brytyjskiego X-Factora, w mgnieniu oka zostając (chwilowo) super-gwiazdą, i jednocześnie ktoś, kto posiada potężny głos, który spokojnie można porównać do nieodżałowanego talentu Whitney Houston? Leona Lewis nie ma więc lekko, a I Am wcale nie ułatwia sprawy.
Tym gorzej, że powodem dla którego szersza publiczność nigdy na dobre nie sięgnie po ten album nie jest wcale zawarty na nim materiał. Wręcz przeciwnie — otwierający płytę podniosły singiel „Thunder” nie ustępuje granej do znudzenia miłosnej balladzie „Bleeding Love”; świetnie zagrany, żywiołowy numer „Fire Under My Feet” można spokojnie porównać do „Rolling in the Deep” Adele; „I Am”, najmocniejsze uderzenie z całego zestawienia, ma w sobie wszystko, co powinien mieć hymn traktujący o życiowym odrodzeniu, łącznie z nutką dreszczyku w podobie do „Heaven” Emeli Sandé; nawet lekko dance’owy kawałek „Another Love Song” wydaje się fantastyczną opcją na przyszłe letnie festiwale. Oczywiście, zdarzają się momenty, które nużą jak chociażby „Thank You” i „Thick Skin” — dwa smętne numery z rzędu, ale w ogólnym rozrachunku to „tylko i aż” solidny popowy album. Warto również dodać, że wszystkie teksty zostały napisane przez samą zainteresowaną. Jednak I Am nigdy nie stanie się drugim Whitney Houston został bowiem wydany w złym miejscu i o złym czasie.
To podobna pułapka branży muzycznej jak ta, w którą wpadła ostatnio przykładowo Nicole Scherzinger ze swoim Big Fat Lie. Czy to jednak wystarczający powód, by Leona przestała śpiewać? Absolutnie nie. Niewykluczone, że Lewis nagra jeszcze w swoim życiu singiel, który przebije popularnością „Better in Time”, bardziej prawdopodobne jest jednak, że siódma, dwunasta i dwudziesta płyta będzie brzmiała identycznie jak I Am. Można być Marią Carey z dwudziestoma hitami na szczycie Billboardu, a można być europejską Kelly Clarkson z gorszymi lub lepszymi momentami. I nie ma w tym niczego złego.
Leona Lewis śpiewa numer Kanye Westa

Nowy utwór: Leona Lewis „Thunder”

Leona Lewis zdradza tracklistę do albumu Glassheart
Social media są dziś wyjątkowo często wykorzystywanym narzędziem do autopromocji przez artystów. Zwyciężczyni brytyjskiej wersji programu X Factor z 2006 roku i wokalistka w jednej osobie, Leona Lewis, ujawniła na swoim twitterze zdjęcie, na którym widnieje odręcznie napisana tracklista jej nadchodzącego LP. Wydanie tego krążka, przekładano już dwa razy, ostatnim razem zapowiadając go na październik tego roku. Na albumie znajdzie się singiel „Trouble” z udziałem Childish Gambino, a także produkcje od Darkchilda, Naughty Boya i Ryana Teddera. Pełna lista utworów poniżej. Pozostaje mieć nadzieję, że Leona nie zrobiła nam prima aprillisowego żartu.
1. “Trouble” (featuring Childish Gambino)
2. “Unlove Me”
3. “Love Bird”
4. “Come Alive”
5. “Fireflies”
6. “I to You”
7. “Shake You Up”
8. “Stop the Clocks”
9. “Favourite Scar”
10. “When It Hurts”
11. “Glass Heart”
12. “Finger Print”
Leona Lewis na żywo w X Factor
Już w najbliższy poniedziałek do sklepów trafi drugi studyjny krążek Leony Lewis „Echo„. Ostatnim przystankiem na jej promocyjnej trasie był występ w jej rodzimym (korzennym wręcz) programie X Factor, gdzie zaśpiewała swój pierwszy singiel „Happy„:
Wynudziła mnie do potęgi milionowej. Nie odmawiam jej ani talentu, ani wokalu, ale nuży mnie, że wpadła w jeden schemat i boi się wyjść poza pewną linię. Sama piosenka jest dla mnie strasznie szablonowa i bezpieczna, więc raczej nie dziwi mnie fakt, że odśpiewała ją bez większego trudu. Odchodząc od występu, przesłuchałem kilka dni temu „Echo” i bardzo zaskoczył mnie kawałek „Outta My Head” wyprodukowany przez Maxa Martina, gdzie Leona postanowiła odejść od swojej balladowej otoczki i pójść w klimaty dance – mam nadzieję, że to będzie kolejny singiel (choć i tak pewnie dostaniemy kolejne mid-tempo).
Zapowiedź nowego albumu Leony Lewis
Już 16-go listopada do sklepów trafi drugi solowy album Leony Lewis zatytułowany „Echo„. Pomimo anulowaniu całej promocji po nieszczęsnym wypadku Leony, wytwórnia postanowiła, że krążek wciąż będzie miał premierę w połowie listopada. Kilka godzin temu serwis Amazon umieścił na swojej stronie 30-sekundowe fragmenty każdej piosenki z płyty (klik w okładkę, aby przejść na stronę):
Mój odwieczny problem z Leoną jest taki, że nie mogę doszukać się organiczności w jej muzyce. Wszystko jest niby świetnie wyprodukowane, niby ma bardzo dobry warsztat wokalny, ale jednak wciąż wszystko trąci mi sztucznością i brakiem serca i wkładu samej wokalistki w jej własny album. Takie samo wrażenie mam po przesłuchaniu tych fragmentów. Produceni zaangażowani w projekt to m.in. Max Martin, Ryan Tedder czy The Y’s i to właśnie kawałki wyprodukowane przez nich wydają się być wyraziste („Outta My Head” mój typ na kolejny singiel!). Mimo wszystko czekam, aż album będzie dostępny w całości, a nuż zmienię zdanie o 180 stopni?
Nowy teledysk: Leona Lewis „Happy”
Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy Leona Lewis ma rzeczywiście coś wspólnego z R&B, w Wielkiej Brytanii być może, ale amerykańskie radio raczej jednoznacznie klasyfikuje ją jako pop. Faktem natomiast jest, że zwyciężczyni brytyjskiego programu X-Factor, po sukcesie debiutanckiego krążka Spirit i singli „Bleeding Love” i „Better in Time” po obu stronach oceanu, wraca właśnie z nową płytą Echo„, którą zwiastuje singiel „Happy”. W teledysku piosenkarka wygląda bardzo naturalnie i kobieco, zdecydowanie lepiej niż we wcześniejszych klipach, gdzie makijaż, charakteryzacja i wyszukane kreacje skutecznie przykrywały jej urok osobisty.
Leona na Sylwestra pod Wawelem

Jak podaje serwis infomuzyka, powołując się na lokalny oddział Gazety Wyborczej, Leona Lewis wystąpi podczas imprezy sylwestrowej organizowanej na krakowskim Rynku. Tegoroczny sylwester w Krakowie ma odbywać się pod hasłem ,,Kraków Miasto Kobiet”. Na cztery dni przed końcem roku na Rynku Głównym stanie namiot, w którym będą się odbywać spotkania dla mam z dziećmi, będzie można skorzystać z porad profesjonalnych makijażystów, fryzjerów i wizażystów w specjalnie w tym celu zaaranżowanej klinice urody. Obok Leony tłumy będą bawić także Tatiana Okupnik, Natalia Kukulska, Kasia Kowalska oraz belgijska piosenkarka Kate Ryan. Ciekawostką niech będzie fakt, iż organizatorzy prowadzili także pertraktacje z Anastacią i The Pussycats Dolls. Jak już dziś wiadomo, ostatecznie dogadali się z Lewis. Najpierw Celina z Kanady, teraz pedicure na Rynku z Leoną i słynną w świecie z doskonałej jazdy na łyżwach, Tatianą Okupnik. Czy ktoś z sali może mi przypomnieć, czy Kraków to nadal to wybitnie kulturalne, ę ą miasto, który szczyci się przede wszystkim promocją sztuki przez duże S ? Tak właśnie myślałam.
Nowy teledysk: „Run” czyli Leona kontra Snow Patrol
Leono, Leono, co tu z Tobą zrobić ? Bez wątpienia Twój głos jest jednym z największych objawień ostatnich lat. Miałaś niezwykle sprytnego, krwawego hiciora, który jako jeden z niewielu Twoich utworów łączył w sobie w miarę nowoczesną produkcję z Twoimi możliwościami wokalnymi bez uszczerbku na żadnym z nich. Jednak reszta Twego repertuaru i ta stylizacja na jakąś Mariah Carey pozostawia wiele do życzenia i bardziej mnie mdli niż wzbudza podziw. Leono, gdybyś tylko wyrwała się z tej taśmy produkcyjnej, która Cię wciągnęła i prędzej Cię wypluje w formie plastikowej lalki niż zrobi dla Ciebie coś dobrego, myślę, że stać byłoby Cię na więcej. Mam nawet na to dowody. To Twoja przeróbka kawałka Run Snow Patrol, która zostanie wydana jako singiel w postaci cyfrowej i trafi na reedycję albumu Spirit. Niezwykle to poruszająca, udana wersja. Nie wiem, czy nie pokusić się nawet o stwierdzenie, że lepsza niż oryginał. Do tego utwór ilustrowany jest bardzo ładnym, nienachalnym teledyskiem. Świetne zdjęcia, fajne światło. Co ciekawe, indie-rockowy Snow Patrol ma też na swoim koncie krótki romans z R&B. Swego czasu zespół nagrał cover przeboju Crazy In Love obecnej konkurentki Leony, niejakiej Beyoncé. Bo jak to powiedział jeden z ,,encyklopedystów”: Klapki na oczach są bardziej domeną słuchaczy niż artystów. Nic dodać, nic ująć. Na deser jeszcze tylko pierwowzór Run. (więcej…)
AMA 2008 rozdane

W niedzielę w Los Angeles rozdano American Music Awards, które w Stanach cieszą mniej więcej takim samym zainteresowaniem i estymą, co Billboard Music Awards i legendarne Grammy. Jak powszechnie wiadomo Amerykanie zdolność do robienia gigantycznych widowisk wysysają z mlekiem matki. Tak było i tym razem. Okraszona licznymi występami gala zdecydowanie przyćmiła chyba nawet samych laureatów. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, kto wygrał w poszczególnych kategoriach, musi przejść tutaj. My bowiem zajmiemy się tym, z czego głównie słyną takie spędy, czyli właśnie występami. Z przykrością stwierdzam, że było dosyć przewidywalnie. (więcej…)


