leona lewis
Beyoncé posądzona!

Lubię sobie czasami poplotkować, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi tego newsa. Otóż Pani Be, została posądzona o kradzież piosenki moi mili. Tak! Chodzi dokładnie o piosenkę „Halo” z jej najnowszego albumu. Utwór ten został napisany przez Ryana Teddera na następny album Leony Lewis. Swoje oburzenie najgłośniej wygłasza Simon Cowell, właściciel wytwórni, w której nagrywa Leona. Biedny obgryza paznokcie zdając sobie sprawę z tego, że „Halo” to jeden z lepszych kawałków na płycie i doskonały kandydat na ogólnoświatowy hit. Tajemniczy informator zaś, z SongBMG powiedział, że Ryan znając grafik Leony wiedział, że nie ma szans by piosenka została nagrana przez nią w tym roku, nie chciał żeby „Halo” wałęsało się zbyt długo niczym bezpański pies dlatego dał go Beyoncé. Ach ta wszechobecna teoria spisku. Ale nie ważne co mówią, ważne żeby mówili prawda? Po skoku możecie posłuchać utworu o który toczy się „spór”.
MOBO Awards rozdane
Mobo 2008 rozdane. Jak donosi infomuzyka:
Po dwie statuetki zgarnęli Estelle, Leona Lewis i Chris Brown. Najlepszym artystą na Wyspach – drugi raz z rzędu – został Dizzee Rascal. Wokalistką roku – jego londyńska koleżanka Estelle (nagrodzona również za utwór roku „American Boy”). Artystą międzynarodowym, wyróżnionym dodatkowo w kategorii r&b/soul – został Amerykanin Chris Brown. Najlepszym krążkiem okrzyknięto „Spirit” Leony Lewis (wideoklipem roku został jej „Bleeding Love”). Nagrodę za całokształt twórczości, przyznaną Motown Records, odebrała ex-wokalistka Supremes, Mary Wilson.
Ogólnie rzecz biorąc – nudy! Mobo traci swoje mojo, że tak powiem. Gdyby nie elektryzująca obecność naszych ulubionych chłopców pod postacią Johna Legenda i Craiga Davida, w ogóle nie mielibyśmy o czym mówić. Panowie prezentowali się znakomicie i takie też były ich występy (zamieścimy, jak znajdziemy). Jak wiadomo, John już za chwilę wyda swój nowy album. Craig tymczasem postanowił podsumować swoje dziesięć lat lat kariery. Tak, tak. Krejdżina jest już emerytem. Ale o tym i wszelkich szczegółach podsumowującego wydawnictwa, później. Na razie po skoku pełna lista zwycięzców oraz 2 wywiady z chłopakami zza kulis. (więcej…)
Nowy teledysk: Leona Lewis „Forgive me”
Panie i Panowie Leona Lewis oficjalnie przestaje być smęciarą roku. Zmęczona wszędobylskimi „Bleeding Love” i „Better In Time” z wielką ulgą prezentuję Wam jej nowy klip do SZYBKIEJ piosenki „Forgive Me”. Tym razem Leona występuje w roli getto girl. Nawet porusza się trochę! Chociaż tańcem bym tego nie nazwała. Kawałek bardzo przeciętny, ale w sumie nic dziwnego skoro produkował go również wszędobylski Akon. Obejrzyjcie sobie.
Alicia Keys i James Bond.
Alicia Keys (która już 15 października wystąpi w Polsce na warszawskim Torwarze) wraz z Jack’iem White’m z zespołu White Stripes nagrają przewodni motyw muzyczny do najnowszego filmu „Quantum of Solace” o przygodach Jamesa Bonda.
Piosenka „Another Way To Die” będzie pierwszym duetem w historii soundtracku do bondowskiego filmu. White napisał i wyprodukował utwór, a także zagrał na perkusji. Początkowo do wykonania piosnki były brane pod uwagę również Beyonce, Leona Lewis i Amy Winehouse, ostatecznie wygrała Alicia.
Miejmy nadzieję, że Alicia swoim wykonaniem głównego numeru dołączy do takich legend jak Madonna, Tina Turner czy Shirley Bassey.
Track of the moment: Jully Black
Zapomnijcie o Amy Winehouse, Adele, Joss Stone, Leonie Lewis czy Duffy. Zapomnijcie o niebieskookim soulu z UK bo soul jest czarny. Czarny jak Jully Black, która choć nie pochodzi z USA, będącego kolebka tej muzyki, nie ustępuje w niczym królowej funku Sharon Jones i daje niezłego retro kopa na swojej nowej płycie. Nie dajcie się oszukać utworowi, który mnie uwiódł bo album zawiera taki przekrój muzyczny, że może was zaskoczyć. Retro soul, disco, reggae, contemporary R&B – na tej płycie jest wszystko. Sprawdźcie więc „Revival” a zanim to zrobicie zakochajcie się ze mną w utworze „Seven Day Fool” kanadyjki Jully Black.
[audio:02 – seven day fool.mp3]
Uszatkowy hit spada z tronu

Po trzech tygodniach nieprzerwanego królowania wspaniałego Love In This Club Ushera (z gościnnym udziałem rapera Young Jeezy’ego; którego zresztą solowo niezbyt lubię) na amerykańskim Hot 100, stało się i Uszatek został zepchnięty na margines, a konkretnie na pozycję drugą przez pierwszy solowy singiel Leony Lewis Bleeding Love, #1 m.in. w UK (ale także w Polsce). Tegotygodniowa przegrana Ushera jest tylko pozorna, bo kawałek cały czas zdobywa airplay i na liście R&B/Hip-Hop awansuje z #6 na #2. Dlaczego więc na Hot 100 powinęła mu się noga? Leona przypadła do gustu amerykańskiej publice na tyle, że osiągnęła w zeszłym tygodniu gigantyczny wynik oscylujący wokół 220 tysięcy ściągnięć. Leona jest siódmą artystką solową z wysp, która zdobyła szczyt amerykańskiej listy przebojów. Dla porównania w tym samym tygodniu nowy utwór Ushera ściągnięto „jedynie” 140 tysięcy razy. Zdecydowanie mocnym atutem Uszatka jest natomiast airplay, który wyniósł 117 milionów odsłuchań, przy czym Leona wypada wyjątkowo marnie ze swoimi 38 milionami.
Przypomnijmy, że nowy album Ushera zatytułowany Here I Stand ujrzy światło dzienne 10 czerwca tego roku. Będzie zawierał takie utwory jak singlowe Love In This Club, Dat Girl Right There z Ludacrisem czy Movin’ Mountains wyprodukowane przez Timbalanda. Poza Timbo produkcją zajmą się także Polow Da Don, Jermaine Dupri czy Dre & Vidal. Poza trzema wyciekami, znamy też tytuły trzech nowy tracków, które potwierdzono jako znajdujące się na albumie. Są to: Angel, Lights, Camera, Action i tytułowe Here I Stand
Dla przypomnienia nowy singiel Ushera:
[audio:love in this club.mp3]
Pojedynek diw – runda 1
Skoro mowa o Mimi:
Mariah Carey zaszczyciła swoją obecnością program Saturday Night Live i wykonała dwa utwory ze swojej nadchodzącej płyty. Przykro mi to mówić bo zawsze miałam słabość do Marysi ale kawałki są strasznie denne i nie przetrwałam oglądania do końca. Mimi wdzięczy się na scenie jak niemrawa 16-latka, ubrana jest jak zwykle kiepsko a w swoich nowych kompozycjach wypada naprawdę miernie jak na swoje możliwości. W ogóle tekst piosenki „Migrate” mnie dobija a konkretnie używana przez Mariah składnia typu „Y’all know I gotsta migrate”. Girlfriend, you so hood! Rzewnie wspominam dni kiedy śpiewane przez nią utwory pasowały do jej ekscentrycznej osoby. Z tym występem Mimi mogłaby spokojnie robić jako przerywnik w filmie „Step Up 2”, który niestety oglądałam. Występ idealnie pasuje poziomem do tego obrazu, z tyłu są nawet tancerki. Już sobie wyobrażam Mariah w roli podejrzanie starszawej „utalentowanej” koleżanki, której występ na chwilę przeszkadza nam w śledzeniu losów głównych bohaterów, co by się film za szybko nie skończył. Dodam, że produkcja tego kawałka to jakiś dowcip – jeśli to jest utwór dla jednej z najsłynniejszej żyjących piosenkarek pop to zabijcie mnie. Przestaje słuchać muzyki.
Na szczęście jest światełko w tunelu objawiające sie pod postacią młodej zwyciężczyni angielskiego programy X Factor – Leony Lewis. Leona podobnie jak Mimi wyruszyła na podbój programów telewizyjnych promując swoja płytę i wystąpiła w programie Ophry Winfrey. Występ jest tak idealny, że zastanawiam się czy to nie playback. Ale to i tak nie ma znaczenia. Leona nagrała hit, którego już pewnie macie dosyć dzięki polskiemu radiu grającemu w kółko 15 utworów. Ma hit, ma talent, ma urodę i ma dużą szansę na zajęcie miejsca Mimi na jej pozycji wielkiej białej diwy. Leonie za plecami nikt nie skacze, tylko jakiś dymek tam robi za scenografie a i tak występ ogląda się o niebo lepiej niż wysiłki Mariah. Nie słuchałam wprawdzie albumu „Spirit” ale z pewnością go sprawdzę. Cudów pewnie tam nie ma ale jakoś jestem spokojna, że płyta będzie lepsza niż nadchodzący „E=MC2”. Mam nadzieję, że Brytyjka czymś nas jeszcze zaskoczy bo głupio by było jakby wpadła w rutynę śpiewania ciągle o tym samym. Na razie jest świetnie. Na stronie artystki możecie także obejrzeć jej nowy klip do piosenki „Footprints in the Sand”, który wspiera jakąś tam bardzo ważną kampanię i z pewnością czyni przy okazji wiele dobrego. A u nas występ u Ophry:



