Wydarzenia

live performance

Lauryn Hill na Harmony Festival

lauryn1

Lauryn oficjalnie wróciła! Nie ma co prawda jeszcze deklaracji nowej płyty, ale zeszłotygodniowy występ piosenkarki na festiwalu w Harmony Festival zdaje się to potwierdzać. Hill nie tylko była w rewelacyjnej formie wokalnej, ale była wyraźnie rozpromieniona i kilkakrotnie powtarzała fanom, że ich kocha i cieszy się, że może znowu ich zobaczyć. Liczne interakcje z publicznością, co w ostatnich 8 latach nie zdarzało się często i dobór repertuaru, w którym znalazły się jedynie klasyczne single z czasów The ScoreMiseducation świadczą dogłębnie o jakiejś przemianie. Cały koncert trwał aż 75 minut, a aranżacje utworów zmieniały się w zastraszającym tempie zahaczając o Motown, reggae z lat 70tych i złoty okres hip-hopu. Ośmiominutowa wersja „Ex-Factor” zwaliła mnie z nóg. Harmony Festival był prawdopodobnie próbą generalną przed występami Hill w ramach prestiżowego Rock the Bells obok A Tribe Called Quest, Snoop DoggaDJa Premiera.


(więcej…)

Keri Hilson na żywo

Jimmy Fallon zaprosił do swojego programu Keri Hilson. Wykonała balladę „Slow Dance” – najnowszy singiel z albumu „In a perfect world…”. Występ jest o wiele lepszy, niż spodziewałabym się po Keri. W porównaniu z dość mdłą wersją studyjną (moim skromnym zdaniem to kiepski typ na singiel), zilustrowaną na dodatek nudnym teledyskiem, wersja live wypada bardzo korzystnie. Nie pomyślałabym, że ta piosenka może się mi spodobać – a jednak. Szkoda, że to nie ta wersja walczy o jak najlepsze miejsce na listach przebojów. Szanse na sukces byłyby o wiele większe.

Pojedynek diw – runda 1

Skoro mowa o Mimi:

Mariah Carey zaszczyciła swoją obecnością program Saturday Night Live i wykonała dwa utwory ze swojej nadchodzącej płyty. Przykro mi to mówić bo zawsze miałam słabość do Marysi ale kawałki są strasznie denne i nie przetrwałam oglądania do końca. Mimi wdzięczy się na scenie jak niemrawa 16-latka, ubrana jest jak zwykle kiepsko a w swoich nowych kompozycjach wypada naprawdę miernie jak na swoje możliwości. W ogóle tekst piosenki „Migrate” mnie dobija a konkretnie używana przez Mariah składnia typu „Y’all know I gotsta migrate”. Girlfriend, you so hood! Rzewnie wspominam dni kiedy śpiewane przez nią utwory pasowały do jej ekscentrycznej osoby. Z tym występem Mimi mogłaby spokojnie robić jako przerywnik w filmie „Step Up 2”, który niestety oglądałam. Występ idealnie pasuje poziomem do tego obrazu, z tyłu są nawet tancerki. Już sobie wyobrażam Mariah w roli podejrzanie starszawej „utalentowanej” koleżanki, której występ na chwilę przeszkadza nam w śledzeniu losów głównych bohaterów, co by się film za szybko nie skończył. Dodam, że produkcja tego kawałka to jakiś dowcip – jeśli to jest utwór dla jednej z najsłynniejszej żyjących piosenkarek pop to zabijcie mnie. Przestaje słuchać muzyki.

Na szczęście jest światełko w tunelu objawiające sie pod postacią młodej zwyciężczyni angielskiego programy X Factor – Leony Lewis. Leona podobnie jak Mimi wyruszyła na podbój programów telewizyjnych promując swoja płytę i wystąpiła w programie Ophry Winfrey. Występ jest tak idealny, że zastanawiam się czy to nie playback. Ale to i tak nie ma znaczenia. Leona nagrała hit, którego już pewnie macie dosyć dzięki polskiemu radiu grającemu w kółko 15 utworów. Ma hit, ma talent, ma urodę i ma dużą szansę na zajęcie miejsca Mimi na jej pozycji wielkiej białej diwy. Leonie za plecami nikt nie skacze, tylko jakiś dymek tam robi za scenografie a i tak występ ogląda się o niebo lepiej niż wysiłki Mariah. Nie słuchałam wprawdzie albumu „Spirit” ale z pewnością go sprawdzę. Cudów pewnie tam nie ma ale jakoś jestem spokojna, że płyta będzie lepsza niż nadchodzący „E=MC2”. Mam nadzieję, że Brytyjka czymś nas jeszcze zaskoczy bo głupio by było jakby wpadła w rutynę śpiewania ciągle o tym samym. Na razie jest świetnie. Na stronie artystki możecie także obejrzeć jej nowy klip do piosenki „Footprints in the Sand”, który wspiera jakąś tam bardzo ważną kampanię i z pewnością czyni przy okazji wiele dobrego. A u nas występ u Ophry: