Wydarzenia

live

Miguel Atwood-Ferguson feat. Bilal „Some Day We’ll All Be Free”

23 lipca w Mieście Aniołów odbył koncert Miguel Atwood-Ferguson Ensemble. Facet, który odpowiedzialny jest za przełożenie beatów nieodżałowanego J Dilli na skład orkiestrowy (Suite For Ma Dukes), tym razem zaprosił do współpracy m.in. Flying Lotus’a, Aloe Blac’a oraz Bilal’a. Ten ostatni wykonał klasyk Donny’ego Hathway’a, „Someday We’ll All Be Free”. Bilal wypadł świetnie, numer został zaaranżowany rewelacyjnie, brzmi jak nagrania z początku lat 70-tych, żywcem wyjęte z jakiegoś krążka Marvin’a Gaye czy Marleny Shaw. Słucha się i aż chce się tam być. Niestety pozostaje tylko sprawdzenie nagrania live oraz pobranie numeru za freestąd.

Dwele w Amsterdamie

Dwele ostatnio miał okazje zagrać koncert w Amsterdamie. 11 marca, w klubie The Sugar Factory wokalista zaprezentował te nowsze i te starsze numery. Z tego co zostało zarejestrowane wygląda, że występ był rewelacyjny. Z Holandii do Polski już nie tak daleko, kto wie, może kiedyś wpadnie i do nas. Po skoku „Truth”, „Jimmy Stay Down” oraz „Flapjacks”.

(więcej…)

Badu coveruje na boisku

Fanem koszykówki nie jestem, więc mogłam nie wiedzieć w sumie o co chodzi z NBA All-Star Game, pogooglałam i już wiem. Wikipedia mówi, że to mecz pomiędzy najlepszymi graczami ze Wschodu i Zachodu. Fascynujące. Ale nie o trofea mi chodzi. Na tym ważnym meczu wystąpiła Erykah z numerem ‚You’ve Got a Friend’. Jest to utwór Carole King, rozsławiony przez James’a Taylor’a. Po twitterowych wpisach królowej widać, że nie była zadowolona z tego, że musi wykonywać cover. Prawidłowo, bo średnio jej początkowo wychodziło, później natomiast w pełni udźwignęła piosenkę, oglądajcie. Akustyczny klimat wielbię.

Mariah Carey podśpiewuje w Lopez Tonight

…i to o dziwo z całkiem niezłym rezultatem! Po zeszłorocznych kłopotach z poprawnym wykonaniem „Hero” w finale brytyjskiego X-Factor, wokalistka przemyślała kwestię doboru repertuaru i do promocji „Memoirs of an Imperfect Angel” w programie Lopez Tonight wybrała ni z tego, ni z owego kawałek „It’s a Wrap”. Nie mówię, że to chybione posunięcie, bo sama piosenka nie wypada najgorzej na tle ostatniego albumu Carey, a i jej wykonanie nie tylko nie bolało, ale wręcz słuchało się go dość przyjemnie, ale wspomniany performence nijak ma się, ani do ostatnio wydanych singli Carey („I Want to Know What Love Is” czy „H.A.T.E.U”, ani też do tych zapowiadanych (“Angels Cry” oraz “Up Out My Face”). Co więc oznacza wykonanie „It’s a Wrap” dla promocji i sprzedaży ostatniej płyty Maryśki? Prawdopodobnie nic, ale przynajmniej miło się słuchało.

Nowy utwór: Corinne Bailey Rae „I’d Do It All Again”

Corinne Bailey Rae ostatnio zaprezentowała pierwszy singiel z nadchodzącego albumu „The Sea”. Piosenkę „Do It All Again” zaśpiewała w programie Later…with Jools Holland. Utwór jest kompletnie inny od poprzednich dokonań Corinne. Bardzo stonowany i spokojny ale naładowany emocjami. Ascetycznie wykonanie dodatkowo nadaje mu innego charakteru, bardziej osobistego. Słychać smutek ale jest też jakaś nadzieja. Wciąga od pierwszej sekundy. Mała perełka.

Alicia Keys prezentuje drugą część „Empire State of Mind”

Alicia Keys ostatnio jest chyba najczęściej pojawiającą się u nas postacią, co może znaczyć tylko tyle, że ruszyła pełną parą machina promocyjna jej nadchodzącego krążka The Element of Freedom, a przy tym jej nowy materiał reprezentuje na tyle wysoki poziom, że my chcemy o niej pisać, a Wy czytać. Jak donoszą źródła na nowej płycie poza (na pewno spektakularnym) duetem z Beyonce znaleźć ma się część druga najnowszego numeru 1 na amerykańskim Hot 100, czyli „Empire State of Mind”, gdzie Alicia wspomaga Jay’a Z. Tę właśnie piosenkę zaprezentowała ostatnio na żywo podczas występu dla iHeartRadio. Czy Alicia naprawdę czuła, że konieczne było stworzenie drugiej części tego kawałka, czy raczej ma nadzieję skorzystać na jego ogromnym sukcesie. Posłuchajcie i oceńcie sami!

Janelle Monáe po raz pierwszy na żywo w Londynie

janelle

Jeszcze zanim ukaże się długo oczekiwany debiutancki pełnometrażowy album panny Monáe, nad którym według donoszących ochoczo źródeł ma obecnie pracować; mam dla Was coś na zaostrzenie muzycznego apetytu. W mijającym tygodniu Janelle po raz pierwszy wystąpiła na żywo w Londynie, wykonując klasyk Charliego Chaplina „Smile”, którego cover w jej wykonaniu pojawił się już na reedycji pierwszej części Metropolis. Ciężko mówić póki co o międzynarodowej karierze Monáe, ale przekroczenie oceanu wróży bardzo dobrze na przyszłość!

Keri Hilson na żywo

Jimmy Fallon zaprosił do swojego programu Keri Hilson. Wykonała balladę „Slow Dance” – najnowszy singiel z albumu „In a perfect world…”. Występ jest o wiele lepszy, niż spodziewałabym się po Keri. W porównaniu z dość mdłą wersją studyjną (moim skromnym zdaniem to kiepski typ na singiel), zilustrowaną na dodatek nudnym teledyskiem, wersja live wypada bardzo korzystnie. Nie pomyślałabym, że ta piosenka może się mi spodobać – a jednak. Szkoda, że to nie ta wersja walczy o jak najlepsze miejsce na listach przebojów. Szanse na sukces byłyby o wiele większe.

Whitney na żywo w Good Morning America

Dzisiaj w amerykańskim programie śniadaniowym Good Morning America wyemitowano od dawna wyczekiwany, pierwszy od czasu powrotu Whitney na scenę, występ na żywo dla szerszej publiczności transmitowany przez telewizję. Nagranie zostało zarejestrowane dzień wcześniej w Nowym Jorku. Wokalistka w programie wykonała między innymi nowy singiel „Million Dollar Bill”. Piosenkarka wyglądała bardzo dobrze, śpiewanie zresztą także wychodziło jej nadspodziewanie dobrze, chociaż wyraźnie dostrzegalna była zmiana głosu wokalistki, między stanem obecnym a jej warunkami głosowymi sprzed kilkunastu lat. Po wykonaniu pierwszego utworu Houston wielokrotnie witała się z publicznością i mówiła fanom, że ich kocha. W pewnym momencie podczas śpiewania jednego z kolejnych utworów jej głos się załamał, za co przeprosiła publiczność, usprawiedliwiając się nagrywanym dzień wcześniej wywiadem u Opry Winfrey. „Mówiłam tak długo… Mówiłam tak dużo, mój głos… Nie powinnam mówić, powinnam śpiewać” – tłumaczyła się przed pięciotysięcznym tłumem, po czym przeszła do wykonywania „I’m Every Woman”. Została przyjęta bardzo ciepło i chociaż oczywiście jej forma wokalna pozostawia wiele do życzenia, to myślę, że jak najbardziej zasługuje, żeby odnieść sukces. Dodam, że prognostycy przewidują, że I Look to You i wejdzie na amerykański Billboard z wielką siłą, debiutując na szczycie zestawienia, gdzie krążek powinien sprzedać około 200 tysięcy kopii. Bardziej ciekawią mnie chyba jednak wyniki sprzedaży albumu w Polsce? Jak myślicie, jak wysoko płyta ma szanse zajść na OLiSie?

Throwback performance: Lauryn Hill „I Get Out”

Już prawie zdążyłem zapomnieć jaką siłą, prawdą i szczerością wykazała się pani Hill w tym nagraniu, jak również na całym krążku MTV Unplugged No. 2.0. z 2002 roku. Na wszelki wypadek więc, gdybyście też już zapomnieli, przypominam. „I Get Out” to bunt przeciwko społeczeństwu, które samo sobie wiąże pęta, wymagając bezsensownych kompromisów, konformizmu i ślepego podporządkowania regułom ustalonym przez ludzi. Z jednej strony wykonanie na żywo, dodaje utworowi wiarygodności, a akustyczna gitara w tle, akcentuje słowa i przesłanie piosenkarki, ale jednocześnie bardzo żałuję, że do tej pory poza „I Find It Hard to Say (Rebel)”, nie było nam dane usłyszeć reszty utworów z Unplugged w wersjach studyjnych. Być może, zmieniłoby to nieco podejście wielu do tego materiału, który uważany bywa za nudny i niestrawny…