madlib
Recenzja: Freddie Gibbs & Madlib Piñata
Freddie Gibbs & Madlib
Piñata (2014)
Madlib Invazion

Na Piñatę czekaliśmy z zapałem i lekką niepewnością, chociaż po serii poprzedzających projekt epek mogliśmy być spokojni o poziom. Będę więc szczery jak sam Gibbs — jest to najlepsza pozycja w jego dyskografii, a także najmocniejsza produkcja Madliba od czasów Madvillainy.
Pochodzący z rodzinnych stron Michaela Jacksona raper podąża ścieżką udeptaną przez Scarface’a, Raekwona i innych naczelnych dilerów rap gry. Jest dosłowny, surowy, wulgarny. Wbija kij w mrowisko, wyraźnie nakreśla swoje życiowe priorytety. Jego historie są tak wiarygodne i opisane z taką starannością, że nie potrzebują żadnego certyfikatu autentyczności. Wywołują u nas to niekomfortowe wrażenie, że nasza codzienność wydaje się być nudna i bezbarwna w porównaniu z życiorysem Gibbsa. Kiedy w jednym z utworów emcee rozlicza się ze swoim dawnym wydawcą Young Jeezym, nie zostawia na nim suchej nitki i nazywa go po imieniu — taka szczerość jest na wagę złota w czasach kiedy raperzy częstują się zaczepkami-aluzjami, by potem się ich wypierać na twitterze niczym panienki. Chociaż Freddie nieraz popisuje się swoim wygimnastykowanym flow, nigdy nie daje mu brać górę nad cierpkim, ulicznym przekazem. Jest niebywale niedzisiejszy, co nie znaczy zacofany. Nie stara się na siłę przypodobać tetrykom narzekającym na wszystko, co świeże we współczesnym hip hopie. On po prostu jest w stu procentach sobą, taka postawa jest i zawsze będzie na czasie.
Oczywiście każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z rapem Gangsta Gibbsa, wie już to wszystko. Tym co uczyniło Piñatę jego najwybitniejszym projektem jest drugi bohater, czyli legendarny Madlib. Producent z zachodu Stanów również nikogo innego nie udaje. Brudne, wysamplowane z zakurzonych jazzowych i soulowych winyli pętle, melancholijne melodie, pomysłowe partie perkusyjne, powycinane z filmów dialogi to wciąż jego znaki szczególne. Tak samo zahaczające o psychodelikę efektowne przejścia i dodatkowe aranżacje z użyciem wyszukanych instrumentów, choć tych elementów jest znacznie mniej niż zazwyczaj. Efekt końcowy jest jednak znakomity — album brzmi bardzo oldschoolowo i ulicznie, ale idealnie doprawiony został czymś, czego nie uświadczysz na swoim ulubionym gangsterskim albumie z lat dziewięćdziesiątych. Madlib nie próbuje — tak jak w kultowej kolaboracji z MF DOOMem — wkraczać na pierwszy plan, jego bity stanowią przede wszystkim tło dla tematów poruszanych przez Freddiego. Idealne tło, gdy przyjrzymy się paranoicznemu „Shitsville”, narkotycznemu „High„, oddającemu hołd upieczonej słońcem Kalifornii „Lakers” albo bezlitośnie bujającemu naszymi głowami „Real”.
Hip hop jako gatunek muzyczny daje nieograniczone możliwości jeśli chodzi o posługiwanie się treścią i formą. Gdy przychodzi co do czego, pewne wartości pozostają jednak najważniejsze. Nic tak nie satysfakcjonuje jak uliczne opowieści raperów z niewypłacalnym street creditem. Inny przykład to doskonała chemia między jednym emcee i jednym producentem. Piñata doskonale łączy w sobie oba te aspekty i uzależnia słuchacza — nieważne czy wypełniona słodyczami, czy kokainą.
Odsłuch: Elaquent Green Apples and Oranges
Informowaliśmy kilka dni temu o zwiastującym nowe wydawnictwo Elaquenta kawałku „Aurora”, przy produkcji którego swoje palce maczał także ESTA. Dzisiaj udostępniony już został odsłuch całego albumu Green Apples and Oranges. 8 sytych numerów podanych w zrównoważonych proporcjach sampli i elektroniki. Na szczególną uwagę zasługuje „The Official”, będący swego rodzaju hołdem złożonym legendarnemu J Dilli, którego twórczość wywarła na Elaquenta spory wpływ. Odnajdziemy w nim sample użyte przez Dillę w klasycznym „Fall in Love” Slum Village oraz „The Red” i tytułowym „The Official” – oba ze wspólnej płyty z Madlibem. Zapraszamy do odsłuchu całości.
Nowy artysta + darmowy download: MoRuf Shades of Moo
Jaraliście się Yancey Boys Illa J? Tęsknicie za Mos Defem i za perfekcyjnym połączeniem soulu z rapem, takim jak za czasów Dwele i Slum Village? Jeśli przynajmniej na jedno z powyższych pytań odpowiedzieliście twierdząco, debiutancki album MoRufa na pewno Wam się spodoba. O samym artyście trudno powiedzieć coś ponadto, że ma 23 lata, pochodzi z New Jersey i ma talent do zjednywania sobie odpowiednich ludzi. Na Shades of Moo swoje bity oddali między innymi Madlib, Knxwledge, Melo- X, Viktor Stone czy Yesterdays New Quintet, a wokalnego wsparcia raperowi udzielił Jesse Boykins III. Nieźle, jak na anonimowego ziomka, prawda? Będzie jeszcze o nim głośno, przesłuchajcie więc Shades of Moo jako pierwsi!
Nowy (?) utwór: J Dilla „Diamonds (The Shining Part 1)”
J Dilla jak Tupac przekroczył barierę metafizycznych ograniczeń i nakładem labelu Pay Jay wydaje pośmiertnie drugą już, wokalną płytę. The Diary ukaże się jeszcze w tym roku, ale poprzedzone będzie wydaną 27 sierpnia EP-ką Diamonds & Ice zawierającej „Diamonds”, remiksy „Ice” oraz wyprodukowany przez Madliba „The D.”. Jeśli chodzi o producentów utworów zawartych na longplayu, są to Nottz (“Diamonds [The Shining Pt.1]”), wspomniany Madlib [“Ice (The Shining Pt.2)”], Pete Rock, Houseshoes, Karrie Riggins, czyli wymiatacze wymagającej sceny Detroit. „Diamonds” i „Ice” stanowiące w intencji Jaya dyptyk, funkcjonowały już od dawna w sieci w postaci surowych próbek. Wersje umieszczone na płycie zostały obdarzony masteringiem i mixem wykonanym według szkiców Jay Dee. Dziś do odsłuchu ciepły jeszcze singiel z nadchodzącego wydawnictwa. Oto „Diamonds (The Shining Part 1)”:
Quasimoto powróci w czerwcu

Muzycznych powrotów a.d. 2013 ciąg dalszy. W przeciągu ostatnich kilku lat zarówno Madlib jak i całe Stones Throw Records zatracili pozycję lidera w świecie niezależnego hip hopu. Mocno przyczynił się do tego zastój w wydawaniu kontynuacji tak ważnych projektów jak Madvillain i Quasimoto. Druga część Madvillainy powstaje już tyle czasu, że spokojnie można go już okrzyknąć indie-Detoxem. Trzeciego albumu Quasimoto za to nikt nie obiecywał, a tymczasem okazuje się, że usłyszymy go już niedługo. Intrygujace alter-ego Madliba powróci z krążkiem zatytułowanym Yessir Whatever dokładnie 18 czerwca, poniżej możecie sprawdzić utwór promujący ów projekt. Czekamy, nawet jeśli ma to być jedynie zbiór niewydanych wcześniej luźnych tracków. Jeśli chodzi o możliwie najbardziej abstrakcyjny hip hop, Lord Quas nigdy nie miał sobie równych.
Nowy utwór: MED & BLU „Burgundy Whip”
Reprezentanci Los Angeles M.E.D. i Blu połączyli siły na bitach Madliba i tak powstała ich pierwsza wspólna epka zatytułowana Burgundy EP. Dziewięć numerów, pośród których znajdziemy także instrumentale i accapelle, a wszystko to na winylu w kolorze burgunda (jakkolwiek by ten kolor wyglądał). Pierwszy utwór, który przybliża na brzmienie tego wydawnictwa to „Burgundy Whip”, gdzie chwytliwy sampel osadzony na spokojnych bębnach zdaje się idealny dla obu raperów.
Nowy teledysk: Georgia Anne Muldrow „Kneecap Jelly”
Georgia Anne Muldrow cały czas promuje swój zeszłoroczny album …i słusznie boSeeds to chyba jej najlepszy album. Spójny oraz dopracowany, na świetnych produkcjach Madliba, który tym razem na każdy bit poświęcił trochę więcej czasu niż parę minut. „Kneecap Jelly” to drugi singiel z tego wydawnictwa, któremu towarzyszy bardzo oszczędny w formie teledysk.
Nowy teledysk: Freddie Gibbs & Madlib „Shame”
Nowy teledysk projektu MadGibbs to bezpośrednia kontynuacja klipu „Thuggin'”, czyli hiphopowy raport z osiedla w najlepszym wykonaniu. W oczekiwaniu na pełny album obu panów, koniecznie sprawdźcie ich na żywo 25 sierpnia na festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach.
Madlib i Freddie Gibbs w Polsce!

Bezsenność jednak czasem się opłaca. Wczoraj w nocy internet obiegła fantastyczna wiadomość – Madlib i Freddie Gibbs pojawią się w Polsce! Artyści wystąpią na festiwalu Tauron Nowa Muzyka, który odbędzie się w dniach 23-26 sierpnia w Katowicach. Czterodniowe karnety zostały już wyprzedane, radziłabym zatem jak najszybciej zaopatrzyć się w pozostałe: trzydniowe (170 zł), dwudniowe (140 zł) lub w bilet na koncert otwarcia (60 zł). Więcej informacji znajdziecie na facebooku oraz na oficjalnej stronie festiwalu.
Nowy teledysk: M.E.D. feat. Hodgy Beats „Outta Control” (prod.Madlib)
M.E.D. przypomina o swoim ubiegłorocznym, bardzo dobrym albumie Classic. Klip do „Outta Control całkowicie oddaje tytuł utworu. Za kreskówkową animację odpowiedzialni są Henry DeMaio i Rory Gamble. Medaphoar oraz Hodgy Beats na bicie Madliba prezentują się w przepysznej formie. Klasa.


