maxwell
Maxwell przemówił.

Nie wiem jak Wy, ale ja przestałam już odliczać czas do nowego maxwellowego wydawnictwa, będzie to będzie. Wcześniej mnie to drażniło, teraz czekam w błogiej obojętności. Czy Maxwell czyta mi w myślach? Nie wiem. Wiem natomiast to, iż całkiem niedawno napisał list do swoich fanów na swym fejsbukowym profilu. Nie będę go Wam wklejała i tłumaczyła, jeśli chcecie to go znajdziecie, przeczytacie i przetworzycie. Powiem mniej więcej o co chodzi. Ogólnie elaborat przepełniony jest wielka skruchą, zrozumieniem dla fanów i w pewnym sensie zniesmaczeniem. Zniesmaczeniem wobec mediów, które ciągle podają informacje na temat płyty zupełnie mijające się z prawdą. Pod koniec wspomina oczywiście o krążku, bo inaczej wpis nie miałby zupełnie sensu prawda? Otóż Maxwell napisał, chyba własnymi rękoma, że album ma pojawić się w sklepach przed wakacjami (!), a po premierze odbędzie się wielka, światowa trasa koncertowa, tak światowa (sponsorzy i organizatorzy, jeśli czytacie naszego bloga, w tym momencie skontaktujcie się z jego menagerem) Klip do piosenki ‚Pretty Wings’ będzie nakręcony przez pana który nakręcił w swoim życiu teledysków wiele, mowa o Philipie Andelmanie. W liście także Maksio prosi nas wszystkich, żebyśmy nabyli nowy album Małego Księcia aka Prince’a i uwaga, uwaga Sade. To ona ma zamiar jednak przerwać milczenie? Cieszmy się i radujmy zatem takim przebiegiem spraw. Postaram się wierzyć, tak.
Uśmiech Maxwella czyli gościnnie w utworze ‚Smile’

Mam wrażenie, że uśmiech Maxwella robi się coraz bardziej naciągany i nieszczery. Ile można czekać na trylogię rodem z Sienkiewicza? Jak widać – długo. A końca czekania nie widać. Robienie głupiej miny do złej gry nie zachęca. Ale nie o tym teraz. Podczas gdy o trzech albumach nic w trawie nie piszczy (to nic, że kwiecień/maj miała ruszyć trasa koncertowa, to nic) Maxwell, udzielił się gościnnie na nadchodzącym krążku The Alchemist ‚Chemical Warfare’, razem z Twistą, na singlowym kawałku ‚Smile’ . Spóźnialski zajął sobie miejsce w refrenie i świetnie sobie poradził! Warto też zwrócić uwagę na tempo rapowania Twisty, potraficie tak? Utwór po skoku.
5 Przykazań Maxwellnych

Na temat nadchodzącego krążka Maksia można w zasadzie już opowiadać legendy. Zebrało się tyle informacji, że nie wiadomo co jest prawdą, a co mitem. Z tego powodu także, ostatnio pojawiło się 5 ważnych faktów, potwierdzonych przez głównego zainteresowanego.
Oto one:
1. Nie ma ŻADNEJ oficjalnej daty premiery albumu ‚Black Summer Night’.
2. Pierwszy singiel będzie zrealizowany przed wejściem albumu do sklepów.
3. Krążek wcale nie będzie miał premiery w sobotę (niektóre źródła podają, że data premiery to 14 luty – sobota)
4. Black Summer Night wyjdzie w 2009 roku.
5. Album powinien zostać wydany przed trasą koncertową Maxwella, która rozpocznie się kwiecień/maj 2009 roku.
Hmm, moja cierpliwość powoli się kończy. Uwierzę jak zobaczę. Amen.
Gdzie chcesz zobaczyć Maxwella ? Głosuj!

Autorzy tej nieoficjalnej STRONY poświęconej Maxwellowi zachęcają do wzięcia udziału w ankiecie. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie – ,,gdzie chciałbyś/chciałabyś zobaczyć koncert Maxwella?” Polska, tak, nasza Polska, jest jedną z opcji do wyboru. Liczę, że udacie się tam i zaznaczycie WIADOMO CO (znowu ten KanYe!). Oczywiście nie jest zagwarantowane, że Maxwell i jego obóz wezmą wyniki ankiety pod uwagę, ale wszystko jest możliwe. Wielki Brat patrzy. P.S. dzięki J-Boogie za wskazówkę!
Maxwell ma głos
Jeśli odwiedzacie tę stronę od dłuższego czasu i zwracacie uwagę na pewne pojawiające się tutaj smaczki, powinniście wiedzieć, że jeśli o mnie chodzi, jestem NIEZWYKLE sceptyczna, jeśli chodzi o powroty do gry nu soulowych tuzów spod znaku Lauryn, D’Angelo czy Maxwella. Podczas, gdy D’ pozostaje w ukryciu (no, ciekawe dlaczemu ?), Lauryn ma nas w nosie (choć tak naprawdę L woli pakować do nozdrzy coś innego niż swoich fanów), Maxwell przemówił do świata ! Wiedziałam, że przynajmniej na niego można liczyć. W związku z trwającą obecnie trasą koncertową po Stanach i zbliżającej się (niestety) milowymi krokami premierze trylogii Black Summers’ Nights, Maksiu udzielił wywiadu agencji Associated Press. Maxwell mówi w nim o swojej absencji, o tym, że teraz jest już mężczyzną (patrząc na niego, nie wątpię ; ) ), o tym jak zaskoczył go sukces trasy (mnie zaskoczyła cena, Maksiu, ambitna …) i nowym albumie. I jak już jesteśmy przy nowym krążku Maksa, ostatnio gruchnęła plota, że w jej powstawaniu wokaliście miałby pomagać Swizz Beatz. Kto ?! Ojej, później się tym pomartwię. Teraz już oddaje głos Maxwellowi.
Maxwell i jego oświadczenie
Wspominałam niedawno, iż Maksio rusza w trasę koncertową po USA, dziwną w zasadzie bo albumu nie widać nawet na dalekim horyzoncie. Miał być rok temu walentynkowym prezentem dla wszystkich wiernych, czekających fanów. Jednak jak to często bywa ukochanym nie można ufać do końca. Maxwell zatem w ramach rekompensaty wydał ostatnio nowe oświadczenie, trasa koncertowa bowiem ma być takim „pre-party tour celebration” dla nowego krążka, oh przepraszam krążków! Trylogia zatytułowana „Black Summers’ Night” jest przewidziana na kolejne 3 lata. Czyli w tym roku ma wyjść jeden album „Black” z którego pochodzi powszechnie już znany snippet „Pretty Wings”, dwie kolejne płyty z trylogii „Summer” i „Night” planowane są natomiast na 2009 i 2010 rok. Dodam jeszcze, że nasz przystojniak pracuje nad nowymi wydawnictwami z zespołem Sade. Ciekawe co z tego wyjdzie, ja szczerze wątpię,w te daty i obietnice, ale 3mam kciuki, żeby W KOŃCU coś wyszło. I to nie byle co!
Maxwell zaczyna działać!
Pamiętacie go jeszcze? Mało śmieszny żart. Otóż wielka gwiazda r&b Maxwell, posiadający miliony fanów, a fanek pewnie przede wszystkim, po 6 latach przerwy wraca na scenę aby zaszokować wszystkich swoją trasą koncertową. Niestety jest to trasa tylko po USA. Może kiedyś uda się go złapać gdzieś w Europie. Pierwszy koncert odbędzie się w Bostonie 8 października, a ostatni 23 listopada w Filadelfii. Dziwi mnie jednak fakt, iż zaczyna koncertować, a płyty CIĄGLE nie widać. Ciągle z dużych liter ponieważ pierwszy album z zapowiadanej trylogii „Black Summers Night” miał ukazać się rok temu w walentynki. A może to taki chwyt marketingowy?
O tym, że jest w świetnej formie, zarówno muzycznej jak i fizycznej, mogliśmy przekonać się w czerwcu na rozdaniu nagród BET gdzie wykonywał utwór „Simply Beautiful” ku pamięci Ala Greena.
Wszyscy chłopcy z naszego puebla
Słowa piosenki mówiły o tym, że wszyscy chłopcy odeszli z naszego peubla. Na szczęście w życiu nie jest tak jak w piosence i większość naszych ulubionych chłopaków wraca do nas na jesieni. To będzie prawdziwy zalew testosteronu, czyli to, co duże dziewczynki i wszystkie tygrysy lubią najbardziej. Jak już zapewne dobrze wiecie, powrócić mają Robocik Thickocik (aka Robin Thicke), Sadystyczny Rafael (vel Raphael Saadiq) oraz Janek Legenda (znany także jako John Legend). (więcej…)
Nagrody BET 2008 rozdane
Po raz ósmy rozdano nagrody stacji BET. Przyszło dużo ludu, bo lansu nigdy nie za dużo. Zwycięzcy byli raczej nudni i przewidywalni, niekoniecznie także zasłużeni. Za to występy podczas ceremonii jawią się całkiem ciekawie. Na zdjęciu Jill Scott, która co prawda przegrała z Halle Berry w kategorii Najlepsza Aktorka, pokonał ją także Raheem DeVaughn, ale za to wyglądała przepięknie i tak też śpiewała w utworze dedykowanym Alowi Greenowi, laureatowi statuetki za Całokształt Twórczości.
Knowles vs. Knowles

Młodsza Knowles wypuściła do sieci swój nowy kawałek zatytułowany God Given Name, starsza nie mogła być gorsza. Jeszcze tego samego dnia w sieci pojawiło się Bautiful Nightmare. Oba utwory mają wyznaczyć zupełnie nowe style muzyczne obu sióstr, zarazem tak podobne, ale tak odmienne oraz zwiastować nadchodzące krążki. Tylko czy gdzieś już tego czasami nie słyszeliśmy?
Beyonce’s Beautiful Nightmare
[audio:beyonce – bn.mp3]
Nowy album B według licznie docierających do nas ostatnio informacji ma ukazać się już wkrótce. Krążek ma być taneczny i mieć bardzo światowe brzmienie. Będzie wyprodukowany przez Freemasons, odpowiedzialnych za klubowe remixy singli Beyonce z ostatniego albumu oraz wszędzie-mnie-pełno-i-zaczynam-brzmieć-jak-kupa Timbalanda. Efekty tej współpracy sami możecie ocenić słuchając nowego utworu, no właśnie, czy aby na pewno utworu? Analizując tytuł analogia do niespełnionej singlowej perełki w koronie kiczu panny Knowles, Beautiful Liar, nasuwa się sama. Nowy kawałek nie brzmi niestety o wiele lepiej. Mimo podkładu zdecydowanie na czasie, trochę w stylu 4 Minutes Madonny i nakładających się na siebie różnych głosów wokalistki niczym Eurythmics 20 lat temu, kawałek można wrzucić raczej do szuflady z etykietką „zapchajdziura”. Żeby jednak Beyonce nie wyszła tak najgorzej, dodam, że to najprawdopodobniej nie żaden przyszły singiel z kolejnego cedeka, ale jakiś odrzut, który wyciekł do sieci, aby dać fanom pojęcie o tym jak mniej więcej ma brzmieć kolejny projekt Knowles. Jako ciekawostkę dodam, że Beyonce jest jak zawsze zapobiegawcza i wybiega daleko do przodu. Podobno ma zamiar wziąć przykład z koleżanki po fachu Jessiki Simpson i nagrać album utrzymany w stylu country. Cóż, Shanii Twain czy Carrie Underwood na pewno z niej nie będzie, ale zawsze miło się pośmiać z Beyonce, niegdyś-niedoszłej-królowej-contemporary-r&b, skaczącej w kowbojkach i kapeluszu i śpiewającej „iyaaa-iyaa-yooo”!
Solange’s God Given Name
[audio:solange – god given name.mp3]
Solange zrozumiała, że nie ma szans na konkurowanie z popularną i jednocześnie morderczą dla koleżanek po fachu (byłych Destinek) starszą siostrą i postanowiła zrobić unik. Unik o tyle nietrafiony, że nowy kawałek mający być zupełnie odmienny od poprzednich poczynań Knowles… tłumaczy dlaczego tak jest i wyjaśnia wszystkim zainteresowanym, że Solange nie jest swoją straszą siostrą. Miło z jej strony, że odkryła to po kilku latach od rozpoczęcia solowej kariery. Tekst utworu, fakt, jest niegłupi, co niestety tym razem nie idzie w parze z ogólnym brzmieniem utworu. Track to takie bez ładu i składu, odśpiewane na jedną nutę, pseudowyznania natoletniej gwiazdki. Niby wszystko powinno brzmieć w porządku, ale jednak melodia (zaczerpnięta gdzieś swoją drogą z Emryi Maxwella czy też jeszcze wcześniej Neither Fish Nor Flesh Terence’a Trent’a D’arby) zupełnie odbiega od stosunkowo zresztą mało wdzięcznych i nieco wystękanych wokaliz. Ogólnie efekty są marne, ale cieszę się, że chociaż młodsza Knowles próbuje zrobić coś od siebie i nie stara się podbijać świata pseudoprzebojami za ćwierć dolara.



