maybach music group

Recenzja: Wale Shine

Wale - Shine

Wale

Shine (2017)

MMG / Atlantic

Czy istnieje jakiś logiczny powód, dla którego kiedy ma się na koncie 4 dobrze przyjęte płyty, spory fanbase, ugruntowaną pozycję na scenie oraz wypracowane brzmienie, nagrywa się ryzykowny, w połowie śpiewany i romansujący z popem album? Nie mam pojęcia i wygląda na to, że Wale również.

Im bliżej premiery piątej solowej płyty rapera byliśmy, tym bardziej niepokojące sygnały do nas docierały. Katastrofalnie złe “My PYT” czy “Fashion Week”, wybrane na jedne z pierwszych singli do Shine, brzmiały jak gdyby Wale cofnął się w swoim artystycznym rozwoju o kilka lat. Pewność siebie, unikatowa osobowość i precyzyjne flow ustąpiły tutaj tanim, zawadiackim tekstom, muzycznej przaśności i usilnemu pragnienu dotarcia do młodszego słuchacza. Mimo to mój kredyt zaufania dla podopiecznego Maybach Music był wystarczająco duży, aby nie przekreślać nowego wydawnictwa, zanim dokładnie go nie przesłucham. W końcu to Wale — Ambition, Folarin, The Gifted — ten swoisty hattrick kazał wierzyć, że otrzymamy solidny materiał.

Otwierające płytę “Thank God” zaskakuje śpiewanym udziałem gospodarza, jednak jego nieoszlifowana maniera wokalna szybko staje się dla słuchacza męcząca. Problem ten dotyczy również kawałków “DNA” czy “Scarface Rozay Gotti”. Na szczęście ratują je producenci, Lee Major i Go Grizley, którzy stworzyli żywe, melodyjne i ekstrawaganckie podkłady — to z takimi produkcjami tak bardzo kojarzył się zawsze sam Wale. Jego rozponawalny styl możemy usłyszeć także w  „Running Back” przypominającym swoim radosnym i beztroskim brzmieniem The Album About Nothing. Prawdziwa niespodzianka przychodzi jednak z “My Love” i “Fine Girl”, które śmiało sięgają do karaibskich i afropopowych klimatów, żeby ostatecznie przyjąć kształt przyjemnych letnich hitów. Gościnne występy artystów z Czarnego Kontynetu — WizKida, Davido czy Olamide — to całkiem udana próba syntezy mainstreamowego brzmienia Zachodu z korzeniami muzycznymi samego rapera. Trudno wręcz uwierzyć, że znalazły się na tej samej płycie, co trapowe “Mathematics”, które mimo polotu i energii rozczarowuje słuchacza swoją wtórnością. Podobnie jest w przypadku „Fish N Grits” — pokraczna minimalistyczna produkcja oraz toporny i nużący refren Travisa Scotta stanowią fatalną próbę dopasowania się do aktualnych trendów w hip hopie.

Najlepiej na całym albumie wypada zdecydowanie zamykające go “Smile”. Pozytywny vibe, przypominający ostatnią płytę Joeya Badassa, został wzbogacony przez niezłe zwrotki Phila Adé i Zyla Moona. To również najjaśniejszy punkt pod względem warstwy tekstowej — celne linijki o zabarwieniu społecznym i politycznym nawiązują do ruchu Black Lives Matter, wnosząc odrobinę optymizmu i nadziei na lepsze jutro. Niestety to odosobniony przypadek. W trakcie trwającej od 12 lat kariery Wale’a zostaliśmy przyzwyczajeni do jego umiejętności balansowania między zabawą i czystą rozrywką a refleksją i trafnym komentarzem. Na nowej płycie równowaga jednak została zachwiana, co może dla części fanów stanowić małe rozczarowanie. Przeważają tu banalne i pozbawione głębi kawałki, których równie łatwo się słucha, co się je zapomina.

Shine to projekt wybitnie nierówny i niekonsekwentny. Trywialna tematyka oscylująca wokół relacji damsko-męskich i własnego sukcesu, a także brak odpowiedniego wyczucia czy pomysłu na sensowne zestawienie tropikalnych i ulicznych klimatów mogą skutecznie zniechęcić do kolejnych odsłuchów. Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym nie przyznał, że Wale ma wciąż wystarczająco dużo charyzmy, aby nawet przez ten chaos przeprowadzić słuchacza do samego końca.

DJ Tort aka Miliony Marek remixuje numery ekipy Maybach Music Group!

tortŚwietną darmową niespodzianką uraczył nas niedawno DJ Tort aka Miliony Marek. Kojarzony ze współpracy z Rasmentalismem oraz tworzący duet MAUi WOWiE wraz z Rasem producent oraz DJ wypuścił darmową EP MMG REMIXES, czyli własne interpretacje utworów z katalogu wytwórni Maybach Music Group. Osiem soczystych bangerów w postaci remixów takich tuzów jak Rick Ross, Stalley, Kid Ink, Estelle, Usher czy Omarion za darmo możecie pobrać stąd. Poniżej bandcampowy odsłuch.

Nowy utwór: Maybach Music Group & Kendrick Lamar „Power Circle”


Od premiery drugiej części kompilacji wytwórni Maybach Music Group dzieli nas już tylko 10 dni. Czy będzie to materiał godny polecenia każdemu czytelnikowi soulbowl.pl? Raczej wątpię, pomimo tego najnowszy (kontrolowany) wyciek z płyty jest pozycją jak najbardziej warta sprawdzenia przez każdego. „Power Circle” to niesamowity posse-cut rapowej załogi MMG (Rick Ross, Gunplay, Stalley, Wale, Meek Mill) z gościnnym udziałem Kendricka Lamara, gdzie każdy (może poza samym Rozayem) dał z siebie wszystko na mikrofonie. Idealnie dopasowany, soulfulowo-południowy podkład sprawia, że nie zauważamy kiedy upływa te osiem i pół minuty (!) trwania utworu. M-m-m-m-maybach Music!

Wakacje pod znakiem Maybach Music Group


Rickowi Rossowi zawsze było i będzie daleko do jakiegokolwiek rankingu najlepszych raperów na scenie. Odmówić mu nie można jednak dwóch rzeczy – ucha do podkładów i umiejętności otaczania się młodszymi i zdolniejszymi zawodnikami. Budowana przez niego od 2008 roku marka Maybach Music Group już w tej chwili jest jednym z największych potentatów na rapowym rynku. Rozay bardzo dba o to, by MMG swoją pozycję utrzymało, no co dowodem są plany wydawnicze na najbliższe miesiące. W czasie wakacji wyjdą aż trzy maybachowe projekty. 26 czerwca premierę będzie kontynuacja składanki Self Made Vol.1. Miesiąc później wyjdzie piąty solowy album Ricka (God Forgives, I Don’t), który już przekładany był przez ostatnie pół roku ze względu na problemy zdrowotne autora. Natomiast pod koniec sierpnia zadebiutuje najbardziej znana młoda twarz MMG, czyli Meek Mill (którego wydany wczoraj mixtape na samym datpiff.com zdążył osiągnąć aż dwa miliony ściągnięć!). Imponujące plany, ale czuję, że to nie koniec niespodzianek w tym roku. Nie znamy dnia ani godziny, kiedy Rick Ross ogłosi datę premiery legalnego debiutu Stalleya, albo drugiego albumu piosenkarki Teedry Moses.

Jessie Ware - What's Your Pleasure