michał miśkiewicz
Recenzja: Marcin Wasilewski Trio & Joakim Milder Spark of Life

Marcin Wasilewski Trio
Joakim Milder
Spark of Life (2014)
ECM

Trio Marcina Wasilewskiego to obecnie bezsprzecznie jedna z najpoważniejszych sił na mapie polskiego, a może i europejskiego, jazzu. Najnowszy krążek Spark of Life to ich czwarty album wydany przez prestiżową oficynę ECM, nie biorąc pod uwagę rozlicznych kolaboracji pod skrzydłami wytwórni m.in. z Tomaszem Stańką (jako Tomasz Stańko Quartet) czy Jacobem Youngiem (na opublikowanej w kwietniu tego roku płycie Forever Young). Swoistą kolaborację stanowi też zresztą ich najnowszy album, z tą jedynie różnicą, że tym razem to muzycy Tria zaprosili do współpracy szwedzkiego saksofonistę tenorowego — Joakima Mildera (który, jaki ten świat mały, w przeszłości współpracował także ze Stańką). Zaprzestając żonglerki nazwiskami, trzeba przyznać — wszystko zostaje w rodzinie.
Spark of Life to płyta, która wydaje się brzmieć znajomo, jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego odsłuchu. Choć o Wasilewskim, Kurkiewiczu i Miśkiewiczu, podobnie zresztą jak o Milderze, Stańce czy Youngu, a więc o ecmowskim jazzie w ogóle, można napisać wiele dobrego, momenty gdy aluzyjna stylistyka gatunku ustępuje miejsca wyrazistej zindywidualizowanej wizji są tu na wagę złota. Progresywna selekcja kompozycji — włączająca w obieg płyty m.in. „Message in a Bottle” The Police, „Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan” z ostatniej płyty rodzimej grupy Hey czy ukryty pod być może niewiele mówiącym tytułem „Sleep Safe and Warm” fragment ścieżki dźwiękowej do filmu Dziecko Rosemary Krzysztofa Komedy — ostatecznie zostaje tu zamknięta w jednym muzycznym kluczu, który nie tylko przepisuje doskonale znane kompozycje na język jazzu, ale jednocześnie uwypukla zgoła inne cechy każdego z wymienionych utworów. Paradoksalnie mimo tego i dzięki temu jednocześnie (a o proporcjach między jednym a drugim decydować będzie znajomość wcześniejszej twórczości Tria i specyfiki ecemowskiej szkoły) Spark of Life od samego początku wydaje się słuchaczowi płytą doskonale znajomą, poniekąd słuchaną wcześniej już wielokrotnie nieświadomie. To z kolei samo w sobie stanowi o sile materiału i o jego słabości zarazem. Na szczęście choć rzecz cechuje się wyjątkową subtelnością, nie oznacza to jednak, że można nazwać ją miałką lub odsądzić od brawury czy wirtuozerii, które, mimo że w istocie ucieleśniają się tu jedynie raz po raz, w efekcie wyznaczają dominantę całości, czy to autokratycznie przerywając radiowy motyw wspomnianego już „Message in a Bottle”, czy też budując entuzjastyczny szyk w „Actual Proof” znanym choćby z repertuaru Herbiego Hancocka.
Ostatecznie jednak zdecydowanie bardziej mówić o kontynuacji i kolejnej skromnej płycie z polskiego podwórka na światowym poziomie, niż o innowacji i fascynującym odkryciu. Podobnie zresztą na Trio Marcina Wasilewskiego lepiej zacząć patrzeć jak na weteranów światowego jazzu, niż jak na nie tak dawnych debiutantów, którzy mają jeszcze coś komuś do udowodnienia.
