moodymann
Recenzja: Moodymann Moodymann
Moodymann
Moodymann (2014)
Mahogani

Znacie Moodymanna? Jeśli nie, to absolutnie warto sięgnąć po twórczość tego pana, rozpoczynając od odtworzenia omawianego albumu. Startując z wysokiego pułapu, dlaczego by nie sięgnąć po winylową alternatywę i dwanaście esencjonalnych kompozycji, w których producent zwyczajowo już wypływa na ocean międzygatunkowych crossoverów, demonstrując jak bynajmniej nie wpaść w pułapkę oldschoolowego house’owego ducha straszącego z Detroit.
Dokładnie dwie dekady temu Kenny Dixon Jr. wydał pierwszego singla. Od tego też czasu wzbudza szacunek i uznanie, będąc u boku Theo Parisha i Ricka Wilhite’a (bezsprzecznych królów) eksportowym dobrem tamtejszej sceny klubowej. Co tu dużo gadać, Moodymann to stary deepowy wyjadacz, jeden z protoplastów detroit techno, gwiazda światowego formatu. Nie jest to płyta taneczna w sensie stricte klubowym, za to kasuje rasowym groovem, pokazując jak stworzyć energetyczny mix i wzniecić żar w czasach wszędobylskiej, współczesnej, inżynieryjnej elektroniki, choć nikt nie twierdzi, że złej.
Właściwie jest tu tylko to, co dobre. Na pewno jest to absolutnie bezbłędny „Lyk U Use 2”, prywatny numer jeden, nowy utwór, w którym Moodymann przekazuje produkcyjny ster koledze z podwórka — Andrés’owi, rysującemu muzyczne szkice, w rytm zmiennego tempa perkusji i porządkującego wszystko basu, robiąc bezbłędny sztafaż pod sentymentalną historię nieszczęśliwej miłości, wyśpiewanej przez Moodymanna. Niezaprzeczalnie jest to też utwór „Sloppy Cosmic” — dwunastominutowa, funkowo-bluesowa wariacja Moodymana na pochodzącym z 1973 roku numerze „Cosmic Slop”, kultowego Funkadelic. Oczywiście jest to też revival „Desire” José Jamesa z dodatkowymi partiami pianina, elegancko zdynamizowane, oscylujące w house’owym tempie, nietracące na swej dostojności. Na szczęście znalazło się tu też miejsce dla odświeżonego, wydanego jakiś czas temu klubowego, gęstego, transowego, basowego „Freeki Muthafuka” z właściwymi artyście hedonistycznymi wokalizami, a raczej urzekającymi pomrukami, choć i tak najznakomitszym hołdem wobec technicznej, elektronicznej proweniencji Moodymanna jest tu deep house’owy „Suday Hotel” z samplowanym „Mannish Boy” od Muddy Watersa.
Ten mistrzowski, misterny kolaż oldschool’owych soulowych i funkowych sampli oraz klasycznego deep house’owego, technicznego vibe’u, od artysty z jednej strony definiującego gatunek, a z drugiej strony pokazującego jak skutecznie wszystkie granice zacierać, zasługuje co najmniej na sprawdzenie. Poszukiwacze łatwej atrakcyjności mogą sobie darować odtwarzanie albumu, będącego jednocześnie pozycją obowiązkową dla wszystkich szukających w muzyce tego, co wieczne.
RBMA Bass Camp
Między 16 a 18 marca budynek warszawskiego Uniwersusu przy ul. Belwederskiej 20/22 stanie
się miejscem wyjątkowego obozu dla muzycznych rekrutów. W ramach Red Bull Music Academy
Bass Camp najświeższe pokolenie polskich muzyków będzie miało okazję poczuć na własnej
skórze klimat Muzycznej Akademii Red Bulla. Przez cztery dni będą dzielić się doświadczeniem i
szkolić swoje umiejętności pod okiem muzycznych autorytetów, a wieczorami wspólnie zagrają
w wybranych warszawskich klubach. Piątkową (16.03.) gwiazdą wieczornej imprezy Red Bull
Music Academy Bass Camp będzie Moodyman!!!
Zanim sześćdziesiątka wybrańców wyruszy na tegoroczną edycję Red Bull Music Academy do Nowego
Jorku, na całym świecie organizowane są kilkudniowe warsztaty – tzw. Bass Campy, którą mają być
pełnowartościowym oddaniem tego, co można przeżyć podczas Akademii. Przez kilka dni wybrani
producenci muzyczni, DJe, wokaliści spotykają się w jednym miejscu, by wspólnie spędzić czas podczas
warsztatów w studio nagraniowym oraz na wykładach prowadzonych przez muzyczne autorytety.
Każdego wieczoru będą też mieli okazję, by zaprezentować swoje możliwości podczas imprez w
najmodniejszych klubach.
Jednym z piętnastu muzyków, którzy wezmą udział w warszawskiej edycji Red Bull Music Academy
Bass Camp jest Michał Zakrzewski, grający, na co dzień we wrocławskim kolektywie Hush Hush
Pony. „O Red Bull Music Academy słyszałem do tej pory same pozytywy, ze względu na bezcenną
okazję do wymiany poglądów z wieloma świetnymi artystami i możliwość doskonalenia swoich
umiejętności. Jestem przekonany, że udział w Bass Campie upewni mnie, że warto przygotować jak
najlepszą aplikację na tegoroczną edycję w Nowym Jorku” – przekonuje Michał.
W ramach Red Bull Music Academy Bass Camp odbędzie się także spotkanie otwarte, podczas którego
wszyscy zainteresowani tegorocznymi warsztatami w Nowym Jorku będą mieli okazję dowiedzieć się
więcej o Akademii z ust jej absolwentów. Spotkanie będzie miało miejsce w niedzielę 18 marca w Cafe
Kulturalna przy Placu Defilad 1. Start przewidziany na godzinę 17:00. Wstęp jest bezpłatny.</p>

