portico quartet

#FridayRoundup: DMX, Portico Quartet, Brodka, Zdechły Osa i inni

#FridayRoundup

Bonjour! Po zeszłotygodniowym powrocie naszej formuły #FridayRoundup, w której dzieliliśmy się naszymi oczekiwaniami wobec płyt, tym razem postawiliśmy na tradycyjną formułę i spisaliśmy dla Was nasze pierwsze wrażenia z nowowydanych krążków. Dajcie znać, jaka forma #FRU podoba wam się bardziej, najlepiej na łamach naszej nowej grupy na Facebooku. Wszystkie płyty, w których piszemy (i kilka innych) znajdziecie w podsumowującej playliście na samym końcu artykułu. Tymczasem zapraszamy Was na pierwsze wrażenia z nowego, pośmiertnie wydanego albumu DMXa, podziemnego Medhane’a, królowej polskiej alternatywy Brodki, punkowego Zdechłego Osy, soulowej Gizelli Smith i ambientalnych medytacji Portico Quartet! Enjoy!


Exodus

DMX

Def Jam

DMX zmarł 9 kwietnia tego roku. Mamy 28 maja i właśnie dzisiaj ukazał się jego długo zapowiadany pośmiertny album Exodus. Oczekiwania były duże, bo też Dark Man X ostatni krążek przed śmiercią wypuścił w 2012 roku, a ten miał być, wydawało się, nowym początkiem po okresie życiowych turbulencji. Jak się spojrzy na tracklistę, ma się wrażenie, że to bardziej kompilacja numerów X’a z gościnnymi udziałami różnych artystów. Wśród nich są Jay-Z, Nas (w dwóch numerach), Alicia Keys, Snoop Dogg, Griselda, czy panowie z The Lox, a nawet Bono z U2. No, ale kto wie, możemy się miło zaskoczyć, tym bardziej że Swizz Beatz, który jest producentem wykonawczym albumu, muzycznie nie robił wszystkiego sam. Dużą część utworów koprodukował z innymi mistrzami konsolety. Np. „Take Control” i „Walking In The Rain” powstało do spółki z Mr. Porterem. Oby to było godne pożegnanie legendy.Dill


Amethyst of Morning

Medhane

Medhane

Medhane to młody raper z Brooklynu, który ma na koncie współpracę, chociażby z Earlem Sweatshirtem i MIKE’em. Od kilku lat buduje wokół siebie lojalną grupę fanów tego, co umownie można nazwać abstrakcyjnym hip-hopem. Jego Cold Water spotkało się z dużym uznaniem np. ze strony Pitchforka, które wystawiło albumowi wysoką ocenę 8.4/100. Tamten materiał wyszedł rok temu, a dziś mamy premierę nowej płyty od nowojorskiego zawodnika. Amethyst of Morning to krótki przelot, bo zaledwie dwudziestodwuminutowy, ale bity Nicholasa Cravena, znanego np. z ostatniego krążka Mach-Hommy’ego, czy ohbliva, zwykle świadczą o dobrej jakości materiale, więc można się spodziewać czegoś ciekawego.Dill


Revealing

Gizelle Smith

Jalapeno Records

Ponad dekadę po tym, jak Gizelle Smith została frontmenką pochodzącego z Hamburga zespołu The Mighty Macambos wychowana w Manchesterze piosenkarka z powodzeniem kontynuuje swoją solową karierę na funkową nutę. Trzeci krążek zatytułowany Revealing to charakterne połączenie psychodelicznego soulu, funkowej energii i neo-dyskotekowej dynamiki. Aranżacyjnie to powrót do złotej ery Curtisa Mayfielda, wokalnie Smith z pewnością bliżej do R&B-popu wczesnego XXI wieku. I nie jest to bynajmniej zarzut! — Kurtek


Sprzedałem dupe

Zdechły Osa

Warner Music Group

Ostatnimi czasy dużo się mówi o punkowym etosie w hip-hopowym języku. Powodem są nie tylko już na dobre zadomowione w paradygmacie gatunku gitarowe riffy, ale przede wszystkim ascetyczność i prostacka, ignorancka wręcz banalność rozwiązań pordukcyjnych i piosenkopisarskich. Gdy jednak hip hop poszedł w mentalność „trzy akordy darcie mordy”, Zdechły Osa przywraca hip hopowej punkowości to, czego rap przejąć już się bał. Wrocławianin nie uznaje decorum- ścieli plugawą, brudną, wulgarną Częstochowę pod industrialne, czeluściowe drum’n’bassy wrzucając w międzyczasie jabolowy absurdyzm (w piosenkach o syrenich waginach) oraz ordynarne poczucie humoru (całe „Patolove”, dużo bardziej urocze niż chciałbym to przyznać czy takie wersy jak „Żabson to ziomal a Osa to pizda”). Noisowy trup się ściele gęsto, a nam zdarza się nam na tym bad tripie trafić na berlińską techno-wixę, ostatnie niedobitki kultury dubstepowej, ale i na potężną, emotrapową zwałę. Bywa Juwenaliowo, bywa wtórnie, znacznie częściej po prostu patusiarsko, ale tylko taki Osa, zupełnie pozbawiony filtra, jest w pełni autentyczny i naturalny. Taki to paradoks- ten towar jebie na kilometr, a to jedna z najświeższych rzeczy w grze od dawna.— Wojtek


Terrain

Portico Quartet

Gondwana Records

Terrain od Portico Quartet to właściwie jedna, długa kompozycja. Przez niemal 39 muzycy zamykają nas w kojącej enklawie, w czymś na kształt babcinego mieszkania, z którego możemy nasłuchiwać miarowego postukiwania kropli deszczu o szybę. Metafora ta działa na kilku płaszczyznach- jest to bowiem równie kojące, medytacyjne i przyjemnie rozlazłe granie, co nieco staroświeckie. Jazzowa formuła, trochę wyraźniej obecna na poprzednich krążkach, tutaj rozlazła się do poziomu postminimalizmu, powolnego, nieco transowego ambientu, przez co bliżej temu do zadumanego Frahma niż do fusionowych tworów. Miłe, kojące, ciepłe, trochę może zbyt bezbarwne.— Wojtek


Brut

Brodka

PIAS Recordings

Dzisiaj Monika Brodka nie jest już tą pięciolatką z okładki, nieświadomą, co czeka ją za bramami dziecięcego raju. Otarła łzy po tym, jak żoną miała być, ale zamiast „tak” on powiedział „nie” i stała się kobietą, która nie da  się zamknąć w narzuconej przez społeczeństwo roli. Na swoim piątym studyjnym krążku nie wymazuje przeszłości z pamięci, a przetwarza dźwięki pochłaniane w okresie dorastania, przypadającym na lata 90., kiedy to królowały britpopowe zespoły, mówiło się o „hip-hopie na kwasie”, a u co drugiego nastolatka w pokoju wisiał plakat Nirvany. Jako córka folklorysty sampluje też instrumenty ludowe, nadając im nowoczesne brzmienie. Wszystko to pod okiem londyńskiego producenta Oliego Baystona, wcześniej współpracującego między innymi z Petite Noir. Nad powstałym podczas pandemii BRUT-em unosi się widmo końca świata. Zamykające album „Sadness” z powodzeniem mogłoby znaleźć się na soundtracku do Blade Runnera, rozgrywającego się w brutalistycznej, betonowej przestrzeni. Mówi się, że po deszczu zawsze wychodzi słońce i Brodka daje nam ten promyk nadziei, że idzie nowe, nie tylko w sferze polskiej muzyki. — Katia

 


Nafs at Peace

Jaubi

Astigmatic Records

Jeżeli szukacie w muzyce czegoś super świeżego, to zespół Jaubi wynagrodzi to Wam z nawiązką. Kwartet z Pakistanu grający jazz na charakterystycznych dla regionu instrumentach, dodatkowo mocno inspirujący się hip-hopowym brzmieniem, już od pierwszych singli wydawanych w rodzimym Astigmatic Records wzbudzał zainteresowanie na całym świecie. Ich wydany właśnie, debiutancki album zatytułowany Nafs at Peace, może narobić jeszcze większego zamieszania. Panowie eksplorują na tym krążku wschodni mistycyzm, a w podróży tej towarzyszą im dwaj pasażerowie. Są nimi Marek Pędziwiatr oraz Tenderlonious, którzy dołączyli do zespołu podczas dwóch studyjnych sesji, które połączyły ich muzyczne ścieżki w jedną wspólną drogę będącą zarówno walką jak i wyrazem wdzięczności oraz uznania, że ​​inspiracja muzyka pochodzi z siły wyższej. Żaden z utworów nie został bowiem zapisany na nuty, co pozwoliło całej szóstce zapomnieć o swoich doczesnych sprawach i po prostu grać muzykę płynącą z ich wnętrz. Warto dodać również, że piękne zdjęcie na okładce albumu, przedstawia matkę lidera zespołu, modlącą się, aby syn wyszedł szczęśliwie z mrocznego okresu w swoim życiu. Jej też dedykowane jest znakomite nagranie „Zari”, ale naprawdę warto sprawdzić całość, bo bez wątpienia mamy tu do czynienia z jednym z najbardziej oryginalnych i porywających wydawnictw ostatnich lat. — efdote


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Danny Brown, Robert Glasper, Sabrina Claudio i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem w puli nowe krążki Danny’ego Browna, Roberta Glaspera, Sabriny Claudio, Portico Quartet, Benjamina Earla Turnera, Billy’ego Woodsa, Summer Walker czy Gesaffelsteina, a na plejliście dodatkowo L’Orange & Jeremiah Jae, The Delines, Gogo Penguin, Akon i Supa Bwe.


uknowhatimsayin¿

Danny Brown

Warp

uknowhatimsayin¿ już przy zapowiedzi było skazane na wieczne niedocenienie. Artrocity Exhibition, poprzedni album Danny’ego Browna, to to album totalny, hip-hopowe dzieło, które brutalnie zdemolowało dotychczasowe postrzeganie tego co można (czy raczej: tego, czego nie można) zrobić w rapie. Jego następca zatem, czyli korzenny, staroszkolny wybryk pozbawiony ambicji przekraczania granic, za to wyposażony po zęby (też swoją drogą nie od zawsze na płytach Danny’ego obecne) w skrajną frywolność i artystyczną swobodę. I tak oto naszym uszom ukazało się jedenaście tracków, nad którymi artystyczną pieczę producencką objął Q-Tip, które radośnie toną w trzaskach ciepłej psychodelii. Danny nie radykalizuje w żadnym kierunku, przez co nie uświadczymy tu banalności konserwatywnych, boom bapowych loopów, ale i wielobarwne, wyraziste instrumentale nie gubią napięcia w swojej wielowątkowości. „3 tearz” łączy pewne siebie bragga z jazzowym cwaniarstwem, „Savage nomad” udowadnia, że Brown nadal nie stracił umiejętności tworzenia eksplozywnych bangerów, a na „Shine” obrywamy bez zapowiedzi refleksyjnym, nieco nostalgicznym chłodem. Tym, co jednak wysuwa się na pierwszy plan najbardziej jest sam Danny, który nadal tryska charyzmą i urokiem osobistym, ale zdjęte z niego zostaje brzemię paranoicznego nihilizmu i, jak sam oświadczył na płycie, żyje teraz swoim najlepszym życiem. I jakkolwiek wielkim i wiekopomnym dziełem by nie było Artrocity Exhibition, dla takich deklaracji czekałem na ten album i takie deklaracje mnie cieszą najbardziej. Oby było tylko lepiej. — Wojtek


Fuck Yo Feelings

Robert Glasper

Loma Vista / Concord

Zaledwie dwa dni potrzebował Robert Glasper, na stworzenie swojego nowego projektu, którym jest mixtape zatytułowany Fuck Yo Feelings. Aby było jeszcze ciekawej, dodać należy, że oprócz grającego z nim zespołu w postaci perkusisty Chrisa Dave’a oraz basisty Derricka Hodge’a, zaprosił on do współpracy całe grono artystów reprezentujących takie gatunki jak hip-hop, soul czy jazz. Wśród osób, które przewinęły się przez te dwa owocne dni w studiu nagraniowym, znaleźli się m.in. Herbie Hancock, Mos Def, Bilal, Denzel Curry, Mick Jenkins, Terrace Martin, James Poysner czy Rapsody. Muzyk uczcił w ten sposób swoją miesięczną rezydencję w kultowym, nowojorskim Blue Note Jazz Club, podczas której pojawi się wraz z nimi kilku kolejnych gości oraz odegrane zostaną tribiuty, dla takich postaci jak J Dilla, Stevie Wonder oraz Roy Hargrove. — Efdote


Truth Is

Sabrina Claudio

SC Entertainment

Sabrina Claudio powraca z nowym albumem. Od No Rain, No Flowers minął rok, w międzyczasie wokalistka pojawiła się w kilku projektach, w tym nagrała numer u boku Asapa Rockiego. Na Truth Is znajdziemy jedenaście utworów, w tym dwie wersje tytułowego „Truth Is” (jedną w języku hiszpańskim). Materiał zawiera również głośną kolaborację „Rumors” z Zaynem Malikiem, która została skutecznym singlem promującym wydawnictwo. Sabrina podkreśla nieoceniony wkład osób, które pomogły jej przy tworzeniu płyty. Wśród nich wymienia Julię Michaels, Stinta czy Stephana Moccio. Wyznała również, że album pomógł jej w odnalezieniu kobiecości, szczęścia i wolności — brzmi obiecująco! — Polazofia


Memory Streams

Portico Quartet

Gondwana

Pod koniec zeszłej dekady Portico Quartet stali się w zasadzie synonimem nowoczesnego nu jazzu. Po nieudanym flircie z Ninja Tune londyńczycy już od kilku lat zwiazani są z oficyną Mathhew Halsalla — Gonwana Records, która w piątek wypuściła ich kolejny, pierwszy po dwuletniej przerwie, studyjny krążek Memory Streams. Miłośnicy minimalistycznego europejskiego jazzu zanurzonego w szumach i pogłosach, solidnie doprawionego stonowaną, ale niepokorną elektroniką będą, jak zwykle, usatysfakcjonowani! — Kurtek


Bad Nature

Benjamin Earl Turner

Los Banditos

Po wydanej w styczniu błyskotliwej epce o niewybrednym tytule Fuck Benjamin Earl Turner nie pozwolił czekać fanom na swój kolejny longplay. Pochodzący z Detroit raper dość oszczędnie jak dotąd inwestujący swój niewątpliwy talent liryczny wypuścił w piątek następcę Yell Pretty z 2016 roku. Po featuringu w „Part of Me” na Room 25 Noname Turner zmobilizował się do działania, czego efektem jest 9-utworowe Bad Nature. To jednocześnie odwrót rapera od organicznego świadomego rapu w stylu Smino czy Saby w stronę bardziej trapowego brzmienia. Pomimo tego manewru Turnerowi wciąż niczego nie marnuje, wciąż ma meritum, duszę i flow, a teraz bangla nawet bardziej niż wcześniej. — Kurtek


Terror Management

Billy Woods

Backwoodz Studioz

Wypuszczone w pierwszej połowie tego roku Hiding Places, nagrane w duecie z producentem Kennym Seagalem to bardzo dobry prognostyk przed premierą najnowszej solówki Billy’ego Woodsa. Nowojorski weteran kontynuuje dobrą passę z albumem Terror Management. Nowy krążek Woodsa stylistycznie nie odbiega od poprzednich produkcji, raper znów sięgnął po mroczne i ciężkie podkłady, na których położył niepokojące i pełne celnych spostrzeżeń linijki. Poza gospodarzem na krążku pojawiają się m.in. Mach-Hommy, Pink Siifu oraz Akai Solo. — Mateusz


Over It

Summer Walker

LVRN / Interscope

Over It to już drugi w ciągu dwóch lat album wschodzącej Summer Walker. Artystka pod koniec zeszłego roku wyruszyła w trasę koncertową z 6LACKiem, a w lutym wypuściła remiks swojego debiutanckiego singla „Girls Need Love”, na którym dograł się Drake. Utwór ten także trafił na Over It, ale na nowej płycie usłyszymy jeszcze więcej największych nazwisk dzisiejszej sceny alt R&B. Bryson Tiller na przykład pojawia się w nawiązującym do „Say My Name” Destiny’s Child „Playing Games”, w równie najtisowym „Come Thru” jest to Usher, a refleksyjny „Just Might” uzupełnia PARTYNEXTDOOR. — Klementyna


Novo Sonic System

Gesaffelstein

Gesaffelstein / Columbia / Sony

Epka Novo Sonic System to drugie już tegoroczne wydawnictwo Gesaffelsteina. Na poprzedzającym go krążku Hyperion francuski muzyk zebrał takich gości jak The Weeknd, Pharell Williams czy siostry Haim. Napędzany tą samą energią co przedstawiciele francuskiego electro Justice i Sebastian i zainspirowany muzyczną ikoną Daft Punk, stworzył składający się z 6 krótkich, acz treściwych numerów materiał. Wbrew tytułowi Gesaffelstein nie tworzy nowego systemu, ale prezentuje właściwie sobie nocne brzmienie. Łączy industrialne techno i EBM i hipnotyzuje wielowarstwowym klimatem. Tym bardziej słychać to w otwierającym jego koncerty metalicznym „Doom”. Novo Sonic System to futurystyczne dźwięki w niebezpiecznym wydaniu. — Ibinks


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Brockhampton, ASAP Mob, Action Bronson, Wiki i inni

FridayRoundUp with Tinashe and schafter

Dzisiejszym zestawem premier można by obdzielić dwa cykle z serii #FridayRoundup, a to oznacza że sezon wydawniczy właśnie wystartował i kolejne tygodnie przyniosą nam jeszcze więcej muzycznego dobra. Sprawdźcie co przyniósł nam dzisiaj.


Saturation II

Brockhampton

BROCKHAMPTON Records

Kto by pomyślał, że ostatni piątek sierpnia będzie jednym z najbardziej obfitych w premiery dniem w tym roku. Co więcej, wśród nich usłyszymy albumy dwóch, spośród bardzo niewielu aktywnie działających, grup hip-hopowych. Gdyby nie wydane w czerwcu Saturation, nowy album Brockhampton zapewne przeszedłby bez większego echa, jednak swoimi ostatnimi dokonaniami ekipa Kevina Abstracta mocno zaznaczyła swoją pozycję w panteonie współczesnej sceny rapowej. Saturation II zapowiada się na równie udany krążek — promującego go single “Gummy” czy “Swamp” potwierdzają, że skład wciąż kipi kreatywnością i jest w stanie przekuć ją w kompletny, przemyślany i ekscytujący projekt. Trzymam kciuki, że tak właśnie będzie — Adrian


Cozy Tapes Vol. 2: Too Cozy

ASAP Mob

A$AP Worldwide/Polo Grounds Music/RCA Records

Wszyscy siedzicie wygodnie? To czas na nową część przytulnych taśm od ASAPów. Nie minął rok od premiery dobrze przyjętej Cozy Tapes  Vol. 1, a chłopaki znów jednoczą siły.  Potencjał ekipy jest bardzo duży i mam nadzieję, że pomimo swoich solowych projektów, jak wydany tydzień temu album Ferga raperzy podeszli do wspólnej pracy odpowiednio skupieni. Oczekiwania są dość spore, lecz po pierwszym singlu „RAF” wszystko zapowiada się dobrze. Oby poziom został zachowany kolejnych szesnastu utworach. — mmisiak


Blue Chips 7000

Action Bronson

Atlantic / Vice

Gwiazda niezliczonej ilości programów telewizyjnych, obieżyświat i najlepszy kucharz wśród raperów, krótko mówiąc Mr. Wonderful, postanawia porzucić na moment świat showbiznesu i powrócić do studia by podarować fanom kolejny album. Pora jest jak najbardziej odpowiednia bowiem jego poprzedniej płycie stuknęły jakiś czas temu dwa lata. Blue Chips 7000 ma być zamknięciem serii, która na początku kariery utorowała Bronsonowi drogę do wejścia na rapową scenę. Pomysł powrotu do dawnej formuły zdaje się być strzałem w dziesiątkę, pod warunkiem, że nie będzie to tylko odgrzewany kotlet, a nowy materiał zdoła zaspokoić apetyty spragnionych nowości słuchaczy. – Mateusz


Fifth Harmony

Fifth Harmony

Epic / Syco

Trzeci studyjny album Fifth Harmony ukazał się już bez „piątej harmonii”, czyli Camili Cabello. Krążek nie ma tytułu, jest to tzw. self titled album, a oznaczać to może dwie rzeczy. Albo wydawnictwo w sposób znaczący określa danego artystę, albo znajduje się na nim muzyczny chaos, którego nie sposób zamknąć w ramy tytułu. Jak jest tym razem, słuchacze zdecydują po przesłuchaniu utworów. Jedynym gościem na płycie jest Gucci Mane, który udzielił się w promującym płytę kawałku „Down”. Dwa tygodnie przed premierą dziewczyny wypuściły jeszcze hip-hopowo-elektroniczną kompozycję „Angel”, do której, jak przystało na zespół, powstał kolorowy klip. Czy kwartet poradzi sobie bez odnoszącej sukces byłej członkini? Może jednak dezerterka powinna żałować swojej decyzji? – Forrel


17

XXXtentacion

Empire

Jestem w tej części słuchaczy nie do końca rozumiejących fenomen XXXTentacion. Biorąc jednak pod uwagę informacje dotyczące nowego projektu, może to ulec zmianie. Z tego, co mówi sam raper, 17 będzie dość osobistym albumem z utworami utrzymanymi w stylistyce „Revenge”, która wydawała mi się całkiem ciekawa, dlatego zamierzam dać X jeszcze jedną szansą. Jeśli jednak liczyliście na kolejną porcję utworów spod znaku „Look At Me!”, no cóż, w ten piątek mamy na szczęście wiele innych premier. — mmisiak


Anchovies

Apollo Brown & Planet Asia

Mello Music Group

Apollo Brown lubi nagrywać płyty w duetach z reperami. Wystarczy tylko przypomnieć jego wspólny krążek z O.C., czy Guilty Simpsonem. W tym roku przygotował dla nas projekt razem z Planet Asia. Legenda kalifornijskiego podziemia wypuszcza albumy masowo. Tylko w zeszłym roku wyszła jego solówka, krążek nagrany w duecie z DJ’em Conceptem i epka. Apollo też nie daje o sobie zapomnieć regularnie wypuszczając nowe materiały. Przy sporym natężeniu produkcji od obydwu panów można mieć obawy, że jakościowo nie będzie to nic nadzwyczajnego, tym bardziej że Apollo w swoich bitach lubi powtarzać patenty, a przez to brzmią one do siebie bardzo podobnie. Mam jednak nadzieję, że miło się zaskoczę. – Dill


Redemption Remixes

Dawn Richard

Local Action

Jedna piąta girlsbandu Danity Kane nie zwalnia tempa. Nie dość, że kilka miesięcy temu dwa z jej albumów pojawiły się w wersji deluxe. Nie dość, że Infrared deluxe było już szczodrze obsadzone remiksami. Do obszernej kolekcji dołącza właśnie epka z remiksami wybranych utworów z ostatniego długograja artystki. Jeżeli nie macie jeszcze dość EDM-owych salw od Dawn, albo jeżeli zdążyły wam się już osłuchać do znudzenia, koniecznie sprawdźcie tę propozycję. – MajaDan


Art in the Age of Automation

Portico Quartet

Gondwana

Portico Quartet powróciło do dawnej nazwy i co za tym idzie znowu ma w składzie czterech członków. Po tym, jak Nick Mulvey opuścił zespół i pozostała trójka pod nazwą Portico wydała album Living Fields dla wytwórni Ninja Tune, wydawało się, że nic już nie będzie tak jak kiedyś. Eksperymentalny, elektroniczny pop zastąpił bowiem brzmienie oparte na jazzie, muzyce ambient oraz downtempowej perkusji. Na nowej płycie do składu dołączył Keir Vine, zespół powrócił do starej nazwy, a pierwsze single brzmią jak za najlepszych czasów tej brytyjskiej formacji. Jak będzie z całym albumem, przekonać się możecie poniżej. — efdote


No Mountains in Manhattan

Wiki

XL Recordings

Znany z nieistniejącego już niestety zespołu Ratking, raper Wiki wydaje w końcu swój pierwszy, oficjalny debiut jako solowy artysta. Krążek No Mountains in Manhattan ma być podróżą przez wszystkie zawiłe sytuacje towarzyszące dojrzewaniu w najbardziej zaludnionej dzielnicy Nowego Jorku. Gościnnie pojawiają się tu m.in. Ghostface Killah oraz Your Old Droog, a produkcją, obok głównego bohatera albumu zajęły się również takie postacie jak, chociażby Kaytranada, kumpel ze wspomnianej wcześniej grupy Ratking, czyli Sporting Life, oraz ukrywający się pod pseudonimem randomblackdude — Earl Sweatshrt. — efdote


Running Wild

Grieves

Rhymesayers

Reprezentujący wytwórnię Rhymesayers — Grieves, często dosyć żartobliwie nazywany był nieślubnym dzieckiem Sluga. Podobna stylistyka, bazująca głównie na opisywaniu ludzkich emocji oraz młody wiek artysty, prowokowały do tego typu porównań. Na swoim najnowszym krążku zatytułowanym Running Wild, muzyk wyraźnie dojrzał. Muzykę na krążku współtworzył szwedzki producent Chords (znany, chociażby ze współpracy z grupą Looptroop), a efektem tego jest relaksujące brzmienie pełne soulowych i jazzowych wstawek. — efdote


Lil Uzi Vert

Luv Is Rage 2

Generation Now/Atlantic

To naprawdę solidne zakończenie wakacji. Do wszystkich wymienionych piątkowych premier postanowił dołączyć Lil Uzi, informując nas niespodziewanie w czwartek o premierze nowego mixtape’u. O samym Luv Is Rage 2 informacje zaczęły do nas dochodzić już pod koniec roku, lecz o projekcie wiedzieliśmy dotąd niewiele. Dopiero teraz po oficjalnym ogłoszeniu przez Uziego poznaliśmy szczegóły dotyczące tracklisty. Osobiście jestem bardzo ciekawy, co wyszło z połączenia sił z The Weeknd oraz czy Uzi da radę wejść z kolejnym utworem na poziom „XO TOUR Lif3”, które było jednym z utworów pierwszej połowy 2017.— mmisiak

<


Nowy album: Portico Quartet Live/Remix

portico

Portico Quartet, czyli niezwykle utalentowany czteroosobowy band, któremu kibicuję od samego początku, wydał  kilka dni temu (25 marca) wydawnictwo zawierające remiksy oraz materiał nagrany na żywo pochodzący z ich debiutanckiego longplaya. Londyńczycy nawiązali tym samym do własnego debiutu, by jeszcze mocniej podkreślić swoją obecność na brytyjskiej scenie. Jak więc inaczej zespół mógłby udowodnić swoją wartość, jak nie przez zaprezentowanie się przed słuchaczem na żywo w pełnej krasie? Doskonała fuzja jazzu, elektroniki, soulu, ze słyszalnym kunsztem dbania o detale w wersji live, wkręca się jeszcze bardziej niż utwory na krążku w wersji studyjnej. Jak to u mnie, walałbym żeby muzyka sama dostarczała pytań, sugerując jednocześnie odpowiedzi. Dlatego odsyłam:

 

Niemniej ważną zawartością Live/Remix  są tytułowe reinterpretacje oryginalnych kompozycji Portico, których dostarczyli m.in SBTRKT, Scratcha DVA czy Luke Abbott. Świetna wizytówka wyspiarskich brzmień, które nie zawsze są na afiszu.

Odsłuch całości wraz z tracklistą pod linkiem.