prosto label

Czarny HIFI zgarnia złoto i udostępnia nowy singiel

Album Niedopowiedzenia, czyli solowy debiut jednego z najlepszych producentów muzycznych w naszym kraju – Czarnego HIFI uzyskał oficjalnie status złotej płyty. Wydany pod koniec 2012 roku materiał został przyjęty bardzo dobrze zarówno przez fanów jak i krytyków muzycznych. Tytułowy numer, w którym gościnnie pojawił się Pezet jest do tej pory jednym z najchętniej oglądanych i słuchanych numerów muzycznych na polskim YouTube z liczbą przekraczającą aż 26 mln odtworzeń!

Z tej okazji Czarny prezentuje nowy instrumentalny singiel. „C:/” to numer, który zagubił się w procesie nagrywania materiału pomiędzy Niedopowiedzeniami, a albumem Nokturny i Demony. W „C:/” znajdziemy mnóstwo smaczków i skrawków sampli. Jest melancholijnie, basowo, a po pierwszych taktach można bez pudła stwierdzić, kto jest autorem produkcji. Utworu można posłuchać na ProstoTV oraz w serwisach streamingowych.

„Nie ingerowaliśmy w żadną zwrotkę z płyty” – The Returners dla soulbowl.pl

pras1.jak-zmniejszyc-fotke_pl
Nad płytą pracowali około 3 lata, natomiast zapowiadali ją chyba jeszcze dłużej. Nowa Stara Szkoła jest swoistą wizytówką The Returners, którzy połączyli ze sobą wiele rapowych stylów, ale wszystko spięli swoją producencką klamrą. Dj Chwiał oraz Little przy okazji premiery albumu odpowiedzieli nam na kilka pytań z nim związanych, jak również na wiele innych pobocznych kwestii.

Jakie macie skojarzenia ze szkołą?

Chwiał: Niechęć, nie lubiłem szkoły.

Little: Ja też nigdy nie lubiłem szkoły i nadal nie lubię. Nie mógłbym do niej wrócić. Nawet, jak zastanawialiśmy się nad tytułem płyty to słowo „szkoła” jest totalnie z dupy (śmiech). Trueschool, newschool, o to chodziło.

Jasne. Tylko, że wasza pierwsza płyta wyszła jakoś w okolicach waszej matury i zastanawiałem się jak mogliście się skupić na książkach mając swoją płytę w ręku, gdzie są ludzie ze Stanów.

Chwiał: Ja miałem o tyle łatwiej, bo byłem na pierwszym roku studiów, opuściłem miasto rodzinne i… pierwszy raz w życiu zaznałem wolności, decydowałem o swoim czasie wolnym. Postawiliśmy na jedną kartę wszystko. Dzisiaj z perspektywy czasu bym pewnie tego nie zrobił. Myślę jednak, że zaskoczyło nas to, że to się udało.

Poszliście trochę inną ścieżką, bo uderzyliście od razu za granicę, żeby mieć na bitach raperów z USA.

Chwiał: Nie można nie powiedzieć tego, że musieliśmy na to jakieś pieniądze wyłożyć. W Stanach do dziś wygląda to w inny sposób. Opłata za zwrotkę jest normalna, bo ktoś wykonuje dla Ciebie jakąś pracę. To nie były duże pieniądze jak o tym myślę, ale wtedy dla nas jako dzieciaków były to jednak spore kwoty i to zaprocentowało. Nie wiem co Little o tym myśli, ale ja uważam, że ta droga była łatwiejsza.

Czyli ta Ameryka jednak wam pomogła na samym początku patrząc z perspektywy czasu?

Chwiał: Ja uważam, że ta pierwsza płyta bardzo nam pomogła.

Little: Ja też tak uważam, bo nasza nazwa była bardziej respektowana przez to, że robiliśmy coś z Rasco czy El da Senseiem niż z jakimś Cześkiem z osiedla. Aczkolwiek nie zrobiło to chyba jakiejś hiper ultra roboty, bo to nie były nie wiadomo jakie nakłady, tylko niszowe. Świata tym nie zawojowaliśmy.

W przypadku płyt producenckich zawsze jest problem z ich opiniowaniem. Nie wiadomo, czy oceniać muzykę, rap czy całość. Wy dodaliście do edycji deluxe instrumentale, więc chyba chodzi wam bardziej o ocenę muzyki?

Little: Generalnie ja uważam, że bardziej powinno się oceniać muzykę, bo jest to płyta producencka. Jeśli jakiś raper wybiera bit na swoją płytę, to wie co wybiera. Jak zapraszasz go do siebie, to nie wiesz co on nagra i nie mieliśmy na to wpływu. Ja oceniam bitowo, ale jak ktoś nagra gówniany kawałek, którego nie da się słuchać to ma to wpływ na ocenę. Selekcja gości też jest ważna, żeby oni byli spoko i nie dograli chujni.

Kiedyś Lanek w wywiadzie dla Real Talk powiedział, że jeżeli bit jest słaby, a nawijka dobra to kawałek wychodzi średni. Jeżeli bit jest kozacki i nawijka chujowa to wychodzi banger. Zgadzacie się z tym?

Chwiał: Też to słyszałem i zgadzam się. Niestety ludzie na to nie patrzą w ten sposób, ale taka jest prawda. Bit niesie kawałek i tak już jest. Działa to w taki sposób, że jak jest chujowy bit i dobra nawijka to tego nie zauważysz. Muzyka robi robotę w taki sposób, że bardziej się tym zainteresujesz i wsłuchasz o czym ktoś rapuje i co ma do powiedzenia.

Little: Wiadomo, że to nie jest 100% przypadków, ale pewnie w większości tak.

Chwiał, powiedziałeś, że ludzi na to nie patrzą…

Chwiał: Jak masz zajebisty kawałek z dobrym bitem to ludzie mówią automatycznie, że raper X nagrał kozacki numer. Nie mówią o tym, że jest dobry bit, a on tam nie do końca fajnie leci.

Mieliście kiedyś sytuację, że zwróciliście uwagę raperowi, który „nie do końca fajnie” leciał na waszym bicie? Wiecie, ktoś się nie przyłożył i czuliście, że to jest po prostu chujowe.

Little: Kilku kawałków nie ma na płycie właśnie z tego powodu, albo i z innego. W przypadku Otsochodzi była taka sytuacja, ale to on nie był zadowolony i nagrał go od nowa. Z tego co znalazło się na płycie, nie ingerowaliśmy w żadną zwrotkę.

A w przeszłości?

Little: Mówiliśmy, ale te numery wyszły (śmiech). Niektóre kawałki zastopowaliśmy, ale już w fazie produkcji, a nie w ostatniej chwili jak były gotowe. Taka jest też rola producenta, bo nie zawsze wiesz kto się w tym kawałku znajdzie. Z drugiej strony nie ma też co robić pod górkę ludziom i wymyślać jakiś rzeczy, że ktoś nam nie pasuje. Szanujemy osoby, które biorą od nas bity i staramy się mieć na to wpływ, ale nie zawsze.

Mieliście jakieś takie przepychanki, że ktoś twierdził, że „jest okej”, a wy mieliście inne zdanie?

Chwiał: Były takie rzeczy, ale koniec końców takie rozmowy nie mają sensu. Jeżeli my jesteśmy zadowoleni ze swojej pracy, to jest najważniejsze.

Little: Niech ktoś się martwi o swoją część.

Czyli wasza satysfakcja jest najważniejsza po prostu.

Chwiał: Oczywiście fajnie jakby wszystko zagrało.

Little: W życiu nie zawsze jest wszystko super fajne i trzeba iść na jakieś kompromisy czy to w muzyce czy z dupą (śmiech).

Poganianie raperów o zwrotki dalej jest zmorą producentów?

Little: Zrobienie płyty zajęło nam 3 lata i ostatnie zwrotki dostawaliśmy już na etapie miksowania płyty w studio. Trochę tego poganiania było, bo każdy ma swoje sprawy i nie ma też co oczekiwać, że nagle będziesz dla kogoś priorytetem. Wydaje mi się, że też jesteśmy marką i nie zapraszamy kogoś z dupy. Nie jesteśmy nołnejmami, żeby ktoś nas strasznie olewał, ale każdy ma do tego prawo.

Chwiał: Stworzyliśmy sobie też zasadę do tej płyty. Jak widzieliśmy, że idzie naprawdę ciężko to nie było męczenia kogoś, bo jak coś na początku nie gra dobrze to nic z tego nie będzie. To ma być przyjemność dla obu stron.

Z djami było inaczej?

Little: To może Chwiałek powie, ale oni byli chyba bardziej zajarani tym numerem.

Chwiał: My jak robimy cuty, to mamy zasadę, że jak rap jest po polsku to cuty też. Z racji tego, że ja jestem djem to chciałem też zaprosić swoich ulubionych djów do tego numeru. Nie ma ich wszystkich, bo zaprosiliśmy ich więcej. Zdajemy sobie sprawę, że to nie jest też takie hop siup mimo, że każdy nagrywał czwórkę cutów. Niektórzy nagrali w sekundę, np. Flip bo wysłał nam na drugi dzień i to było zajebiste (śmiech). Niektórych trzeba było męczyć, ci którzy nie dali rady nie weszli na płytę. Ja jestem bardzo zadowolony z tego utworu.

Czyli nie było opcji cutów w innym języku?

Chwiał: Jest tylko jeden w kawałku BBQ na tej płycie, bo nikt w polskim rapie… chyba tylko Vienio to powiedział. Wiesz, polski słuchacz w ogóle nie zwraca uwagi na cuty.

Little: „Zajebiście, Fokus gościnnie” (śmiech)

Chwiał: Dokładnie, są takie komentarze. Uważam, że jest to trochę zapomniana sztuka w hip-hopie. Na naszej płycie skrecze i cuty są w każdym kawałku i dla niektórych może jest tego za dużo, ale to jest nasza płyta.

Little: Niech sobie zrobią swoją.

Chwiał: W historii naszych kawałków chyba tylko 2 lub 3 nie mają skreczy.

I przez słabość do cutów, wyskreczowałeś „Typową historię”?

Chwiał: To nasza wspólna praca, bo wszystko robimy razem. Taka zajawka, żeby pokazać, że da się opowiedzieć historię z cutów.

Ile to zajęło? Bo to musiało wymagać ogromu pracy.

Chwiał: To był pomysł Little’a. Jak ja sobie wyobraziłem, że coś takiego mamy robić to… a warto też nadmienić, że tam wszystko się rymuje. Jakby podliczyć to z 70 godzin ciągłej pracy nam to zajęło (śmiech).

Little: Ja to z dwa dni układałem. Ciężka robota.

Chwiał: Typowe zadanie dla zajawkowiczów.

Ortega na płycie. Mielzky wam troszkę pomógł ściągnąć chłopaków na album?

Chwiał: To my Mielzkiemu pomagamy (śmiech). Przy okazji płyty Miejski Patrol za którą byłem odpowiedzialny – można powiedzieć – wykonawczo, to zgadaliśmy się z chłopakami na zasadzie koleżeńskiej. Miałem też przyjemność polecieć z Mielzkym do Kanady do Patr00.

Little: Pitera też poznaliśmy przy okazji kręcenia jakiś klipów, bo on się tym zajmuje. Na Kempie też grali to spędziliśmy ze sobą kilka dni, więc to była naturalna kolej rzeczy.

Chwiał: Wiesz, u nich rapowanie jest totalnie pobocznym hobby i nawet jak Patr00 rapuje to nie zdecyduje, ale „im dalej w las, tym bardziej w dupie masz” (śmiech). Zajebiście, że się udało ten numer z nimi zrobić.

Little: No ładny jest ten numer, chwyta za serce.

Chwiał: No oczywiście, dzięki Mielzkiemu poznaliśmy chłopaków na początku, a potem poszło z górki.

Słuchając waszej płyty odniosłem wrażenie, że praktycznie każdy bit jest idealnie dopasowany do wykonawcy. Numer JWP/BC można by włożyć śmiało do Sequela, Knapa do jego płyty i tak dalej, a te kawałki byłyby ich nieodłącznymi elementami. Kawałek Rasa pasuje mi dużo bardziej do Rasmentalismu niż na dwóch ostatnich płytach…

Little: Kawałek Rasa zrobiliśmy przed Za Młodzi na Heroda dlatego ma order we wkładce. Pozdrawiamy go bardzo serdecznie, bo długo czekał, żeby ten numer wyszedł. To był chyba pierwszy kawałek, który zarejestrowaliśmy na album… tzn pierwszy był inny, ale nie będę mówił dlaczego i z kim. No oficjalnie pierwszym był kawałek „Spadochrony”.

Chwiał: Ras zachował się jak nietypowy polski raper, bo nagrał nam ten numer chyba w tydzień, praktycznie od razu. Przepraszaliśmy go nie raz, bo to słaba sytuacja, że tyle czekał.

Czyli teraz raper czekał na producenta, a nie odwrotnie (śmiech)

Little: Na innych raperów czekał (śmiech).

Te bity są zajebiście dopasowane. Wysyłaliście ludziom konkretny bit, czy jakieś paczki?

Little: Różnie. To, że te bity są podobne do tych, które są na ich płytach przejawia się przez ich gust. Były to różne paczki, czasem były po 3 bity, czasem po 10 czy 20. Niektóre osoby dostały konkretne bity jak Małpa czy Włodi.

Chwiał: Kawałek z Małpą zanim go zarapował, to mieliśmy bit, skrecze i pomysł. Nie każdy kawałek powstawał w taki sposób. Nie zgadzam się też, że każdy kawałek tak pasuje.

Mówiłem praktycznie, bo Dwa Sławy bym wyjął z tego zestawienia.

Chwiał: Dokładnie.

Little: To samo chciałem powiedzieć.

Wasza pierwsza pełnoprawna płyta jest mega różnorodna. Chcieliście pokazać eklektyczność i to, że potraficie zrobić bit pod każdego rapera?

Little: Chodziło trochę o to, żeby się pokazać się z jak najlepszej strony i dla siebie i dla ludzi. Trochę przez ostatnie lata się pozmieniało w muzyce jak i naszej muzyce. Klepanie któryś rok tego samego, czy w podobnym stylu też nuży i nie masz takiej zajawki. Patrzymy na to szerzej, dlatego też są wolniejsze tempa czy bardziej odjechane bity.

Chwiał: Zależało nam na tym, żeby było słychać, że jest to inne, ale cały czas Returnersowe.

Little: Nie było też jakiegoś parcia na mega nowość, bo to przychodziło naturalnie.

Chwiał: Mieliśmy takie wrażenie, że od lat przypięto do nas łatkę.

No pojawiały się głosy, że wtórność itd…

Little: Wiadomo, że to jest inna klasa, ale to tak samo jakby powiedzieć Premierowi czy Marco Polo, że są wtórni. Każdy ma swój styl.

Chwiał: My się oczywiście z tym nie zgadzaliśmy. Zupełnie inaczej patrzymy na muzykę. Słuchacz dostaje numer i wyraża opinię. U nas kawałki, które robiliśmy dwa lata temu wychodzą dopiero teraz, a przecież się trochę pozmieniało. Przy okazji tej płyty chcieliśmy się pokazać przekrojowo z każdej możliwej strony. Na płytach innych raperów, czy jak produkujemy całe płyty też nie możemy zrobić wszystkiego, co chcemy. Dlatego na tej płycie jest kilka numerów instrumentalnych.

„Dla siebie”.

Chwiał: Tak, dokładnie.

Nie mielibyście problemu, żeby zrobić bit dla kogokolwiek? Czy jest ktoś komu ciężko byłoby coś wyprodukować?

Little: Wiesz, wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie zrobić bitu dla każdego, bo poruszamy się w takiej, a nie innej stylistyce. Każdy może by jednak coś znalazł w tym, jeśli robilibyśmy pod kogoś, ale nie nie wydaje mi się, że każdemu.

Chwiał: Pewnie jakby wyskoczył jakiś młody newschoolowy raper, który w moim mniemaniu rapować nie potrafi…

Little: Żabsona na naszym bicie sobie nie wyobrażam (śmiech).

Chwiał: Sama nazwa Nowa Stara Szkoła to przez to, że z tych nowych rzeczy jakie panują chcieliśmy wyjąc te elementy, które są dla nas najlepsze, bo nie wszystkie są fajne. Są tacy, którzy najbardziej jarają się tym, co my uważamy za gówno i pewnie byliby tacy z którymi byśmy się po prostu nie dogadali.

Nowa Stara Szkoła, ale po której stronie bardziej się opowiadacie? Po nowej czy starej? Całkiem hipotetycznie, oczywiście nie dzielmy tego.

Chwiał: Nie lubię tych podziałów, ale za starą (śmiech).

Little: Ja lubię obie. Nową, ubraną w jakąś fajną formę, nie mówię tutaj o Chief Keefach, czy tego typu sprawach. Nie opowiedziałbym się, lubię nową starą.

Na koniec. Macie jakiś studyjny talizman, bez którego nie wyobrażacie sobie pracę w studio?

Little: Fajki, dlatego nie mogę ich rzucić. Jak się robi muzykę to aż się prosi, żeby zapalić. No albo jak się coś zrobi, to palę i słucham.

Chwiał: Fakt, no niestety jak coś robimy to… studio jest dla palących na pewno.

Recenzja: The Returners Nowa Stara Szkoła

returnersi

The Returners

Nowa Stara Szkoła (2016)

Prosto Label

Tyle lat zapowiadali tę płytę, że można było się pogubić. Po kolejnych projektach słyszeliśmy tylko zapewnienia o skupieniu się na swoim materiale i odstawieniu innych działań na dalszy plan. Nadal wpadały kolejne albumy do zrobienia i pierwsze, pełnoprawne, producenckie wydawnictwo Returnersów było przekładane z roku na rok. W końcu wszystko zostało spięte i Nowa Stara Szkoła pojawia się na półkach. Jak się okazało, warto było czekać.

Tytuł jest adekwatny do muzycznej zawartości krążka. Znajdziemy tu mieszaninę stylów, tempa, sampli, przeloty po różnych rapowych światach trzymanych za mordę przez duet Returners. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo różnorodnie, to zostało połączone w spójną całość z takim wyczuciem, że praktycznie każdy wykonawca dostał bit idealnie dopasowany do swoich potrzeb. Słuchając albumu, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze znakomicie wyselekcjonowaną składanką, na której znalazły się nigdy wcześniej niepublikowane numery (część z nich brzmi nawet lepiej niż na albumach poszczególnych wykonawców). Odpalasz „Swoi ludzie” JWP/BC, a tam boom bapowy, ciężki, nowojorski bit — pasuje do ostatniego Sequelu. „W imię postępu” Gurala i słychać przestrzenny podkład z etnicznymi dźwiękami, który spokojnie zmieściłby się na Magnum Ignotum. Kuba Knap? Leniwe lejące się dźwięki z opieszałą nawijką wielkoluda, spokojnie wpięłyby się chociażby na Lęcę, chwila spadam, a gdyby track „Musze wyjść stąd” znalazł się na Ludzie Mówią Różne Rzeczy, byłby tam najlepszy. Można tak wymieniać praktycznie przez całą traklistę, z wyjątkiem Dwóch Sławów, które wydają się nie do końca pasować pod stylistykę łódzkiego duetu. Małpa nawet w numerze „Sekrety” rapuje o tym, że więcej o tym będzie na jego płycie, jakby faktycznie obie produkcje były połączone (nic o tym nie wiadomo). Nowa Stara Szkoła obfituje w kozaki takie jak numer Włodka z Otsochodzi „ćpuNY”, gdzie zderzyły się dwie rodzime generacje, ale jak wjeżdża ten starszy, to ciary gwarantowane. Koniecznie trzeba wspomnieć o „Typowej Historii”, gdzie Returnersi sami wyskreczowali sobie uliczny numer, który robi duże wrażenie świetnym pomysłem i wykonaniem. Na wyróżnienie zasługuje także numer Rasa brzmiący jak stary dobry Rasmentalism bez kombinacji w stylu Wyszli coś zjeść. Jeśli już jesteśmy przy temacie skreczy (na całym materiale jest ich mnóstwo), to wisienką na torcie jest numer z djami (Flip, Kebs, Tort, Falcon1, Krug, Twister, Tort, B, Wholist), którzy dołożyli swoje drapnięcia i wzmocnili turntabilistyczną moc płyty. Nowa Stara Szkoła = rap, czysty rap. Nieważne czy oldschool, czy newschool — rap.

Z oceną płyt producenckich zawsze jest problem. Z jednej strony patrzy się na produkcję i właśnie przez ten pryzmat opiniuje, natomiast z drugiej ciężko nie wliczać do oceny słów czy flow, które położone są na muzykę przez raperów. Tutaj wszystko zazębia się świetnie, bo chłopaki z dużym wyczuciem dopasowali się do rymotwórców przygotowując im naturalne warunki pod dobre, bądź bardzo dobre zwrotki. Wykonawcy z kolei odwdzięczyli się wersami na poziomie i Nowa Stara Szkoła jest esencją rapu wyciągnięta z różnych stylów, podsycona nawałnicą tłustych skreczy i świetnego rapu. Oby więcej takich producenckich albumów, brawo Returners.

Nowy teledysk: The Returners feat. Małpa „Sekrety”

returnersi

Nowa Stara Szkoła od Returnersów zbliża się nieubłaganie no i sekretów związanych z tą produkcją pozostaje co raz mniej. „Sekrety” to numer Małpy, który na moje oko (ucho?) wypadł dużo korzystniej niż na swojej ostatniej solówce. Duet producencki wypadł kozacko i tym razem podał nowoszkolny bit, który siedzi, aż miło. Wracając do poprzednich singli o samą muzykę można być spokojnym. Pamiętajcie, że cały czas jest opcja na zamawianie albumu w wersji deluxe (klik!).

Nowy teledysk: Smif N Wessun feat. Chillu „Gotta Say It” (dSessions)

smiff

Prosto Label kontynuuje swoją inicjatywę z nagrywaniem wykonów artystów pod batutą żywych instrumentów. Tym razem w dSessions wybór padł na legendarny debiut Smif n Wessun, którzy wykonali utwór Gotta Say It z płyty The Album. Kawałek z żywymi instrumentami brzmi genialnie, ma w sobie ogromny wajb i aż szkoda, że nie wyszedł w okresie wiosenno – wakacyjnym. (więcej…)

Relacja z Prosto FestXValu!

2015-04-16 16_50_17-soulbowl.plChociaż kilku artystów ze stajni Prosto bardzo szanuję i regularnie nabywam ich płyty, to czekałem na ten festiwal z kilku, niekoniecznie muzycznych, powodów. Chciałem zobaczyć, a właściwie utwierdzić się w przekonaniu, że warszawska wytwórnia jest najlepszą w Polsce. Organizacja takiego jubileuszowego przedsięwzięcia to duże wyzwanie pod każdym względem. Jednak teraz mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że Prosto zajmuje najwyższe miejsce na podium i poważniejszej konkurencji próżno szukać.

Organizacja

Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Każdy uczestnik imprezy, począwszy od widza, poprzez technika, dziennikarza czy artystę, był doskonale poinformowany, gdzie może wejść, dzięki specjalnym, umieszczonym na ścianach naklejkom z kolorami opasek. Nie trzeba było się specjalnie naszukać, żeby znaleźć godzinowy line-up, napoje, jedzenie czy chociażby palarnię. Wszystko było doskonale oznaczone i widoczne. W dużym holu wisiała wielka makieta przedstawiająca 15-letnią, ubraniową historię firmy. Stoisko z produktami nie wyglądało jak typowy stragan w opcji „upchniemy, co się da” na kilku stołach, lecz był to regularny sklep, gdzie ciuszki wiszą na wieszakach (brakowało tylko przebieralni). Nawet w łazienkach można było znaleźć naklejki „Uszanuj, nie taguj” z logiem wytwórni. Co cieszyło najbardziej? Brak  obsuw poszczególnych występów, bo wiadomo, że poślizg czasowy to piąty element rapu.

Scena

Postanowiłem poświęcić jeden akapit samej scenie. Już wcześniej byłem na Torwarze na koncertach Macklemore’a czy The XX. Szczególnie na tym drugim zachwyciło mnie oświetlenie i całe show (wielkie litery X, spore dawki laserów, itp.), ale okazało się, że na Prosto FestXValu było jeszcze lepiej. Na scenie ustawiono ledowe kolumny, które potęgowały uczucie głębi, z kolei na końcu znajdował się wielki telebim. Wszystko pięknie ze sobą współgrało, dzięki czemu efekt był niesamowity. Podczas występu Czarnego HIFI lasery w różnych kolorach „przecinały” publikę, a gdy za mikrofony złapali chłopaki z Hemp Gru wszystko zaświeciło się na zielono — rewelacja.

Muzyka

Przyznam szczerze, że najbardziej czekałem na występ Czarnego HIFI i zdecydowanie się nie zawiodłem, czego najlepszym dowodem były 30-minutowe ciarki na plecach. Pod koniec seta, wspomaganego dodatkowo przez perkusistę, dołączyli do niego VNM, Hades oraz Diox. Szkoda tylko, że nie pojawił się Sokół, bo czekałem na genialne „Latami” z Nokturnów. W piątek ogromny luz, dobrze dobrany repertuar i rewelacyjny kontakt z publiką sprawiły, że Kęki zamiótł Torwarem, a po koncercie odebrał złotą płytę za Takie Rzeczy. SokółMarysią to klasa sama w sobie i nawet przy bardziej refleksyjnych numerach fani bawili się z nimi świetnie. Z kolei JWP to szaleńcy z idealnymi numerami pod występy na żywo. Hemp Gru wypadło równie dobrze, mieszając repertuar nowości ze starszymi rzeczami wydanymi jeszcze za czasów Prosto. Pozytywnie zaskoczył mnie też Diox, za którego twórczością nie przepadam, ale widać, że dobrze czuje się na scenie i ludzie również reagowali żywiołowo na jego poczynania. Do grona wyróżniających się artystów dorzuciłbym jeszcze Małolata. Co do prowadzących festiwalu, czyli ProcenteeVienia, trzeba przyznać, że spisali się poprawnie — nie było ani specjalnych fajerwerków, ani wtop.
Niestety odniosłem wrażenie, że line-up nie został rozłożony równomiernie i piątek okazał się zdecydowanie atrakcyjniejszym dniem. Z pewnością wynikało to ze zobowiązań koncertowych poszczególnych artystów, dlatego też nie można nikogo za to winić.

Podsumowanie

Tylko Prosto mogło zrobić w naszym kraju taki festiwal. Było to przedsięwzięcie naprawdę sporych rozmiarów, a jednak przygotowane z pełną profeską i rozmachem. Takie inicjatywy nie tylko pokazują, jak polski rap idzie do przodu, ale też, że coraz mniej w nim przypadku. Dobrze jest patrzeć na taki rozwój, a Prosto tylko pokazuje jak robić to we właściwy sposób. Jeśli obchodzi się okrągłe rocznice, to liczę mocno, że za 5 lat „dwudziestka” będzie jeszcze lepsza. Wszystkiego Najlepszego Prosto i oby do następnego!

Kolejna muzyczna kompilacja od Soulbowl. Tworzymy Show Your Soul 2!

Image23

Co dobrego działo się u Was przez ostatnie 3 lata? Dalibyście radę sięgnąć tak precyzyjnie pamięcią wstecz i spiąć klamrą te minione 36 miesięcy? (więcej…)