royce da 5’9″
Nowy utwór: Royce Da 5’9” „T.D.M.T.L.T.A.”

Niedawno wyszła rozszerzona edycja PRhyme, a Royce Da 5’9” już zaserwował fanom nowy solowy kawałek – „They Don’t Make Them Like This Anymore”. Na razie nie wiadomo, czy jest on zapowiedzią jakiegoś większego projektu, ale jeśli dorobił się okładki to być może mamy do czynienia z numerem promującym jakieś przyszłe wydawnictwo. Raper miał ciekawy sposób na wypuszczenie tracku: „Chciałem zrobić coś innego dla ludzi, którzy zawsze wspierali mnie i moją muzykę, więc upubliczniłem swój numer telefonu i każdemu kto przysłał mi smsa, wysłałem utwór, zanim przesłałem go innym”.
Wszystko fajnie, ale piosenka jakoś specjalnie nie porywa. Bit jest jednostajny i szczerze mówiąc, po kimś takim jak STREETRUNNER spodziewałem się nieco więcej. W końcu wiadomo nie od dziś, że koleżka potrafi robić jedne z lepszych produkcji w Miami. Przynajmniej sam Royce nie zawodzi, ale to już w zasadzie standard. Całość do odsłuchu na dole.
Nowy utwór: PRhyme feat. Joey Bada$$ „Golden Era”

Poszerzona o cztery nowe utwory, wersja deluxe albumu PRhyme, trafi do sprzedaży już w najbliższy piątek. Tymczasem poznajemy kolejny numer z tej płyty i tym samym zwrotkę kolejnego gościa. Na poprzednich dwóch swoje szesnastki położyli Logic, MF Doom oraz Phonte, tym razem dostajemy świetne „Golden Era” na którym za mikrofon łapie Joey Bada$$, i na klasycznym bicie Preemo, nie ustępuje ani trochę temu, co pokazuje tu Royce da 5″9′. Jak słychać, dodatkowe numery nie są jakimiś odrzutami z sesji do albumu, tylko naprawdę dopracowanymi jointami. Od takich nazwisk nie ma co się jednak obawiać słabych rzeczy. Tym bardziej cieszy fakt, że ich nowy, pełnoprawny album ukazać ma się już w przyszłym roku.
Nowy utwór: PRhyme feat. Phonte, MF Doom „Highs & Lows”
Lubie album PRhyme? Nie ma chyba innej opcji. Dj Premier do spółki z Royce da 5’9″ dali nam kawałek solidnego hip hopu, który długo nie schodził z naszych głośników. A co powiedzielibyście na jeszcze więcej? 11 grudnia ukazać ma się wersja deluxe, poszerzona o kilka dodatkowych numerów z bardzo ciekawymi występami gościnnymi. Obok Black Thoughta, Joey Bada$$a oraz Logica (numer „Mode” pojawił się już na soundtracku do filmu Southpaw) za mikrofon złapali tam również Phonte i MF Doom, którzy pojawili się w pierwszym promującym to wydawnictwo nagraniu zatytułowanym „Highs & Lows”. Edycje deluxe to zazwyczaj sprytny ruch marketingowy wielu popowych gwiazd w gorącym okresie przedświątecznym, ale tym razem nie mamy nic przeciw.
Recenzja: PRhyme PRhyme
PRhyme
PRhyme (2014)
PRhyme Records

Mówienie i pisanie o chemii między artystami to tak utarty i nadużyty już frazes, że aż wstyd go używać. Czasem jednak istnieje konieczność — bo jak inaczej opowiadać o egzoergicznej, niewymagającej żadnej katalizacji reakcji między raperem Royce’em Da 5’9″, a legendarnym DJ’em Premierem? Od czasu nomen omen wybuchowego singla obaj nieraz się spotykali na wspólnych trackach, nigdy nie zostawiając słuchaczy z niesmakiem. Dwanaście lat później postanowili przypieczętować swoją współpracę albumem, który z tytułu jak i samej nazwy powstałego duetu sugeruje, że muzycy są u szczytu swojej świetności (ang. prime).
O formę Royce’a można było być spokojnym. Etatowy Rzeźnik i jedyny emcee potrafiący dotrzymać kroku Eminemowi od kilku lat zbiera uznanie jako członek ekstraklasy bezczelnych i cholernie zdeterminowanych punchlinerów. Na PRhyme Ryan Daniel Montgomery nie zmienił niczego w tej kwestii i ponownie dostarcza nam kilogramów surowego lirycznego mięsa celebrującego jego własną zajebistość. Czasem częstuje nas też zaczerpniętymi lekko od Eminema odważnymi autobiograficznymi wstawkami, a jeszcze rzadziej — bo praktycznie między wierszami — rzuca pojedyncze obserwacje na temat świata zewnętrznego. Nie można obwiniać Royce’a za to, że robi taki rap, w jakim czuje się najlepiej. Cicho jednak liczyłem, że z okazji zupełnie nowego projektu Nickel Nine objawi nam trochę inną (konceptualną? szerzej patrzącą na rzeczywistość?) wersję lirycznego „ja”.
Zdecydowanie bardziej obawiałem się o Premiera. Producent uważany przez wielu za bastion jedynego słusznego, prawdziwego hip hopu niespecjalnie według mnie przykładał się do swoich podkładów na przełomie ostatnich dziesięciu lat — czasem brzmiał jak zacięta płyta używająca tego samego zestawu bębnów i tracących polot patentów. Tymczasem PRhyme nie jest może powrotem do formy z co najmniej 2003 roku, ale niewątpliwie jest to pewnego rodzaju renesans. Najbardziej przyczynił się do tego specyficzny proces twórczy powstawania muzyki. Wszystkie wykorzystane na płycie sample zostały zaczerpnięte z kompozycji Adriana Younge’a napisanych właśnie z myślą o tymże albumie. Zabieg ten okazał się być jak powiew świeżego, arktycznego powietrza nad cuchnącymi stęchlizną, przeczesanymi dziesiątki razy w poszukiwaniu dobrego beatu, skrzyniami płyt winylowych. W produkcjach czuć głębię, czuć dawnego Preemo, ale czuć też odrobinę nowej jakości. Jako pan i władca kompozycji Younge’a, DJ Premier podjął kilka udanych decyzji kiedy doszczętnie pociąć dedykowane próbki, a kiedy zostawić prawie nietkniętą, samą w sobie soczystą, pętlę. Dobra robota — aczkolwiek myślę, że pan Adrian powinien figurować na okładce jako trzeci, równie istotny członek zespołu.
Kilka słów o gościnnych występach. Poza przewidywalnym faktem wystąpienia reszty ekipy Slaughterhouse, każdy featuring jest interesującym doświadczeniem dla słuchacza. W czasie kiedy ScHoolboy Q i Killer Mike potęgują hardkorowość „Underground Kings”, Ab-Soul i Mac Miller rozbawiają nas potokiem wytworów przepalonych umysłów w „Dat Sound Good”. Dwele pięknie nasyca soulowym wokalem „You Should Know”, Jay Electronica znów nakręca nas na jego długo oczekiwany longplay. A co powiecie na możliwość usłyszenia Commona na premierowym bicie pierwszy raz od czasów Like Water for Chocolate?
Chociaż PRhyme trwa niewiele ponad pół godziny, dostarcza nam o wiele więcej wrażeń niż statystyczny rapowy album z 2014 roku i uświadamia nam dobitnie dwie sprawy. Po pierwsze, Preemo nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i lekceważenie go w 2014 roku jest jednak poważnym błędem. Po drugie, nareszcie można oficjalnie i z czystym sumieniem przyznać, że Royce tworzy z Premierem równie zgrany duet co kiedyś Nas, Jeru The Damaja, a nawet (pomimo zawartej na płycie sugestii, żeby nie porównywać) Guru.
Odsłuchy: Ghostface Killah, Royce Da 5’9″ & DJ Premier

Jak co roku internetowe serwisy muzyczne (te zagraniczne przede wszystkim) prześcigają się w tym, kto wcześniej opublikuje podsumowanie roku. Pierwsze rankingi pojawiają się już pod koniec listopada i dochodzi do takiego absurdu, że płyty wydawane w grudniu jakby nie istnieją. Dla nas oczywiście istnieją, miskowe podsumowanie tradycyjnie pojawi się w dopiero okolicach gwiazdki. Ale nie o tym. Zapraszamy Was do oficjalnego odsłuchu dwóch rapowych płyt, które do sprzedaży mają trafić 9 grudnia. Czy zagrożą pozycji wydawnictw od Run The Jewels czy Freddiego Gibbsa z Madlibem to nie wiemy, ale i tak ciężko przejść obok nich obojętnie. Pierwszym materiałem jest nowy komiksowy concept album Ghostface’a z Wu-Tang Clanu (36 Seasons), o nim już pisaliśmy. Drugi to natomiast kolaboracja rapera Royce’a Da 5’9″ z bożyszczem truskulowych słuchaczy — DJ’em Premierem. Dziesięć lat temu byłby to najbardziej oczekiwany przeze mnie album rapowy w ogóle (pamiętacie „Boom”?), dzisiaj moje chęci do odsłuchu PRhyme podyktowane są raczej mocno zdystansowaną ciekawością i cichą nadzieją, że stara chemia nie rdzewieje.
Recenzja: Slaughterhouse Welcome to: Our House
Slaughterhouse
Welcome to: Our House (2012)
Shady / Interscope

Pomysł na stworzenie grupy z czwórki przeciętnych raperów po trzydziestce, którym solowe kariery po prostu się nie udały, był, delikatnie mówiąc, dziwny. Ryzyko jednak się opłaciło – debiut Slaughterhouse zyskał przychylne opinie słuchaczy rapu, a nad drugim albumem grupy postanowił czuwać sam Eminem.
Zmiana wytwórni przyniosła Rzeźnikom więcej pożytku niż szkody. Co prawda ich brzmienie nieco złagodniało, ale tym samym otworzyły się dla nich drzwi do komercyjnego sukcesu, a singlowe „My Life” z refrenem Cee-Lo jest jednym z najjaśniejszych punktów na płycie.
Mistrz tworzenia klaustrofobicznego klimatu, Marshall Mathers III, nie pozwolił odejść grupie od pierwotnego tonu na dobre. Tytuł albumu brzmi Witajcie w naszym domu i choć członkowie grupy bezsprzecznie tworzą muzyczną familię, nie jest to dom pełen rodzinnego ciepła. Teksty oparte na osobistych przeżyciach raperów są często odzwierciedleniem najgorszych lęków, jakie kryje dusza ludzka. Znajdziemy tu więc rozpaczliwe „Rescue Me”, alarmujące „Flip a Bird” i przygnębiające „Goodbye”. Surowe i zimne podkłady nie są jednak pozbawione odpowiedniego rytmu, na co najlepszym przykładem jest agresywne „Hammer Dance”. Nie da się jednak ukryć, że choć cała czwórka jest niezwykle zgrana, raperom zdarzają się słabsze zwrotki. Słuchacza może również przytłoczyć duża liczba utworów na płycie.
Projektu Slaughterhouse absolutnie nie należy zaliczać do tych oczywistych. Zaangażowanie Rzeźników może nieco zdumiewać, ale solidny materiał jest najlepszym dowodem na to, że ich pasja ma sens. Ich poczynania są w pewnym sensie wyzwaniem, któremu – o dziwo – udało im się sprostać.
Nowy teledysk: Black Milk feat. Royce Da 5’9″ & Elzhi „Deadly Medley”
Black Milk zaprezentował pierwszy klip promujący jego nowy album roku, mający ukazać się 14 września. W utworze „Deadly Medley” gościnnie pojawiają się Royce Da 5’9” i Elzhi i tworzy to niezłą wybuchową mieszankę. Detroit z pewnością ma moc, a sam Milk to z pewnością jeden z najciekawszych producentów na scenie. Niedługo też pojawić ma się klip do utworu „Welcome”. Dodatkowo, jak informuje popkiller, Black ma zjawić się w Poznaniu już 23 października na promocyjnym koncercie!

