sting
Niesamowity występ Arethy Franklin podczas Międzynarodowego Dnia Jazzu

Barack Obama od początku swojej prezydentury wspierał czarnych artystów i ich muzykę, nie tylko podczas różnych wydarzeń artystycznych, ale również w trakcie wypowiedzi. Dzięki temu zyskał duże uznanie w świecie muzycznym. Tym razem nie było inaczej, bo podczas piątego Międzynarodowego Dnia Jazzu wystąpiły same gwiazdy muzyki soul, R&B i jazz, między innymi: Robert Glasper, Herbie Hancock, Dee Dee Bridgewater, Jamie Cullum, Al Jarreau, Diana Krall, Dianne Reeves, Sting, Marcus Miller, Esperanza Spalding, czy Trombone Shorty. Imprezę w Białym Domu poprowadził Morgan Freeman, a całe show skradła królowa soulu Aretha Franklin. Na wstępie wykonała klasyk, kawałek Leona Russella, śpiewany także przez Whitney Houston na płycie I Look to You — „A Song For You”. Jednak największe zaskoczenie wywołała pojawiając się na scenie przy akompaniamencie nut Herbiego Hancocka i oddając hołd zmarłemu niedawno Prince’owi w utworze „Purple Rain”. Nie mogło skończyć się inaczej, jak tylko owacją na stojąco. Czekam z utęsknieniem na nowy materiał od Arethy, coś innego niż przeinterpretowane kowery innych artystów. Tymczasem całe wydarzenie, które stało na bardzo wysokim poziomie, możecie obejrzeć i posłuchać poniżej.
Noa wystąpi we Wrocławiu
Artystka izraelskiego pochodzenia, która oczarowała Stinga i Quincy Jones’a. Produkcją jej albumu Noa w 1994 roku zajął się sam Pat Metheny. O kim mowa? Oczywiście o Noa. Mówią, że jej głos jest anielski. Zgadzam się z tym w zupełności, lecz dodaję, że nie tylko głos, ale również piosenki. Muzyka Noa absorbuje całkowicie i przenosi do innego wspaniałego świata. Cieszy mnie więc ogromnie fakt, że wokalistka odwiedzi Wrocław już 30 listopada w ramach Ethno Jazz Festival. Koncert odbędzie się w Synagodze Pod Białym Bocianem. Zdecydowanie nie ma co się zastawiać! Najwyższy czas ustawić się w kolejce po bilety w cenie 150 zł, 120 zł, 90 zł lub wejściówki (studenci i uczniowie) w cenie 50 zł. W formie zaproszenia na koncert zostawiam Was z jednym z najbardziej znanych utworów artystki z 1994 roku „I Don’t Know”.
Coverownia #7: Stevie Wonder śpiewa „Fragile” Stinga
Gdybym miała wybrać ulubionego artystę z poza miskowych klimatów, bez chwili zastanowienia wskazałabym Stinga – nieziemski wokalista, wspaniały aranżer, doskonały multiinstrumentalista. Zarówno z The Police, jak i solo, wygenerował tak dużą liczbę hitów, że ciężko jest wyselekcjonować te najważniejsze, chociażby pierwsze z brzegu „Shape of My Heart” czy „Englishman In New York” to już przecież klasyki. Jeszcze niedawno zachwycałam się ponownie albumem Symphonicities, aranżacje na którym nadają powiew świeżości dobrze znanym utworom (szczególnie polecam „Every Little Thing She Does Is Magic”, który pieści narząd słuchu w sposób zakrawający o niemoralny), a tu już pojawił się kolejny krążek. Ale to nie o samym Gordonie mówić miałam, a raczej o jego „Fragile” i to w nie byle jakim wykonaniu.
Koncertowa wersja, gdy to Sting ustępuje miejsca Steviemu i jego harmonijce, zaczyna się słowami Wondera „I love this song”. Całą tę miłość ewidentnie w swój występ wkłada, gdyż to, co zaczyna się dziać po tych słowach przenosi słuchacza do winnic Toskanii, gdzie pod gołym niebem oczekuje się tego zbawiennego deszczu (skok do Italii uzasadniony, tam to właśnie odbył się jeden z moich umiłowanych koncertów Stinga). Zbliżając się ku końcowi, wraz z oktawowym przeskokiem, skacze też ciśnienie w krwiobiegu i pozostawieni jesteśmy z jedną możliwą opcją: replay. Jeśli jeszcze nie słyszeliście, szybciutko nadrabiajcie.
Więcej wrażliwości na świecie wszystkim życząc, żegnam się wytartym, ale jakże pasującym: peace! A jeśli macie swoje ulubione covery warte polecenia, to piszcie, chętnie się nimi podzielimy.
Muzyczne święta… Może w rytmie funky?

Święta. Z czym Wam się kojarzą? Mi z kolejkami, tłoczną kuchnią i przesłodzonymi lub „zgranymi” piosenkami świątecznymi/kolędami. A że to strona o muzyce nie będę pisać ani o tym zatrważającym pędzie rodaków za wszelkimi potrzebnymi/zbędnymi produktami i prezentami. Nie będzie też o przepisie prababci na rybę albo sernik, dzięki któremu goście wieczerzy zostaną u Was w domu na całe święta. Naturalnie będzie o muzyce.
