Wydarzenia

tlc

Recenzja: TLC 20

81VkyLY0N0L._SL1500_

TLC

20 (2013)

La Face / Epic

Nie raz, nie dwa odnosiłam wrażenie, że wydawanie składanek z największymi hitami to jedynie sposób na zarobienie pieniędzy. W przypadku 20 jest jednak trochę inaczej — to soundtrack do filmu biograficznego o legendarnej już (nie bójmy się tego słowa) grupie TLC.

20 to po prostu chronologiczny przekrój singli, które dziewczyny wydały pomiędzy 1992 a 2002 rokiem. I o ile selekcja kawałków mogła być podyktowana fabułą filmu, o tyle niezrozumiałe jest dla mnie pominięcie świetnie skrojonych aranżacji, które zostały wykorzystane w kluczowych momentach obrazu, budując klimat i napięcie. 20 nie różni się pod tym względem od poprzednich składanek grupy (Now and Forever: The Hits, We Love TLC) i w zasadzie każda z nich mogłaby pełnić rolę soundtracku.

Już na samym początku kariery T-Boz, Left Eye i Chilli stworzyły charakterystyczne dla siebie brzmienie, nierozerwalnie połączone z ich poglądami i stylem ubioru. W rytm new jack swingowych melodii dziewczyny żywiołowo wyśpiewały, wykrzyczały i zarapowały kilka spontanicznych kawałków, jako jedne z pierwszych poruszając temat bezpiecznego seksu i AIDS („Ain’t 2 Proud 2 Beg”). To pozwoliło odróżnić je od reszty ówczesnych zespołów i zbudować silną opozycję dla zdominowanej przez mężczyzn kultury hip hopowej.

Nawet jeśli zespół ewoluował z płyty na płytę, a ich pierwotne nagrania w niczym nie przypominają obecnej twórczości, są pewne cechy, które na stałe wpisały się w wizerunek TLC i są spoiwem 20. Przede wszystkim jest to niesamowicie wyważona energia pomiędzy członkiniami grupy. Nie ma tu jednoznacznej liderki. Gdy T-Boz bierze na siebie całe „Creep”, a Left Eye kradnie swoimi wersami „Waterfalls”, Chilli udowadnia wartość swojego głosu w „No Scrubs”. Wiele z tych numerów niesie ze sobą znaczące, nierzadko feministyczne, przesłanie — oparte na prawdziwych doświadczeniach z życia prywatnego dziewczyn — jak choćby zmagania T-Boz z niską samooceną w „Unpretty”. Przez to znacznie łatwiej uwierzyć w słowa jedynej nowej piosenki, która znalazła się na 20, „Meant to Be” o tym, że życie to wzloty i upadki.

Czy 14 numerów to wystarczająca liczba, by rzeczywiście oddać charakter najlepiej sprzedającej się grupy R&B wszech czasów? Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Niezależnie od tego, twórczość TLC broni się sama.

Nowy teledysk: TLC „Meant To Be”

BW4BTVYCIAAgyvj
Przyrzekłam sobie, że przez najbliższe pół roku nie będę oglądała filmu Crazy Sexy Cool: The TLC Story, bo za każdym razem (a widziałam go już sześć razy) płaczę jak bóbr. Zbyt dużo emocji na raz. Jeśli jednak Wy jeszcze nie zajrzeliście do produkcji Vh1, czym prędzej znajdźcie jakiegoś torrenta, bo naprawdę warto. Jak już wcześniej pisaliśmy na facebooku, film kończy się sceną, w której prawdziwa Tionne, Rozonda Ne-Yo (odpowiedzialny zresztą za tekst piosenki) nagrywają melancholijne „Meant To Be”. Z tego materiału, a także z pozostałych teledysków i telewizyjnych urywek, które obrazują najszczęśliwsze momenty w karierze TLC, powstał refleksyjny klip. I co, znowu mam płakać?

Kolejne zwiastuny Crazy Sexy Cool: The TLC Story

1 (1)
Czekanie na ten film mnie zabija. Im bliżej do premiery, tym bardziej jestem rozdrażniona, zdenerwowana, ale oczywiście także niezwykle ciekawa efektu końcowego. Vh1 podgrzewa dodatkowo atmosferę kolejnymi zwiastunami Crazy Sexy Cool: The TLC Story. Wyłapałam jedną scenę, która będzie dla mnie nowością w historii grupy — to Lisa płacząca w łazience na rozdaniu nagród Grammy. Coś mi się wydaje, że zarwę w następnym tygodniu noc, by obejrzeć biografię na jakimś nielegalnym streamie, bo nie wytrzymam.

Nowy utwór: TLC „Meant To Be”

TLC 20
Nawet taki psychofan jak ja nie spodziewał się dziś dwóch wielkich niespodzianek związanych z TLC. Po pierwsze do sieci trafiło kolejne zdjęcie promujące film Crazy Sexy Cool: The TLC Story, po drugie dyskografia dziewczyn powiększyła się o jedno nowe nagranie. Słodko-gorzkie „Meant To Be” to opowieść o dziejach grupy na przestrzeni lat. Dobrze, że jestem sama w domu, bo normalnie krzyczę i płaczę ze szczęścia na przemian. Moje dziewczyny powróciły! I jeszcze jedno — gdyby ktoś był zainteresowany kupnem płyty 20, Sony Polska wyda album w Polsce! I jak tu nie być szczęśliwym?!

Coverownia #6: Bastille feat. Ella „No Angels” (TLC vs The XX)

bastillePo krótkiej (bo to przecież pojęcie względne) przerwie wracamy z zacnymi interpretacjami mniej lub bardziej znanych utworów. „Za oknem minus pięć, nie kochasz mnie już” będziemy niebawem nucić, na podgrzanie atmosfery więc mieszanka iście wybuchowa.

W tym konkretnym przypadku ciężko mówić o typowym coverze, bo jak tytuł tego odcinka Coverowni wskazuje, bardziej to mashup w założeniu. Zgrabne połączenie tytułów dwóch hitów pięknie obrazuje czego się spodziewać. Pierwsza myśl była prosta: tylko nie „No Scrubs” w połączeniu z The XX, błagam. Ale jakże się pomyliłam. To rozczarowanie było z serii najsłodszych. Na klimat żywcem wycięty z podwójno-iksowego numeru „Angels” umiejętnie położono jeden z mych ulubieńszych numerów TLC. Intro w punkt, elektryzujące smyki i miażdżące wokale. Składam swój podpis pod jednym z youtubeowych komentarzy: (w wolnym tłumaczeniu) ten koleś mógłby wyśpiewać książkę telefoniczną i nadal byłby porywający. Bastille – mój nowy, zapętlony król głośników.

W bonusie dorzucam mashup numer dwa. Tym razem na tapecie wylądował Bruno Mars. „Locked Out of Heaven” nabrało takiej przestrzeni, że dosłownie „shine like a diamond”. Trafne połączenie. Rihannowe numery zresztą mają taki potencjał, że są idealnym materiałem do cowerowania.

Słuchajcie jako i ja słucham. A w wolnej chwili podrzucajcie nam niespodziewane wersje swoich ulubionych utworów.

Peace!

Kolejny zwiastun filmu o TLC

TLC Movie Teaser + CrazySexyCool + VH1_(1080p).mp40075
Nie ukrywam, że odliczam już dni, godziny, a nawet i sekundy do premiery biograficznego filmu o TLC. Zanim jednak dzieło doczeka się pierwszej emisji na kanale Vh1, a będzie to 21 października, do sklepów trafi składanka największych hitów dziewczyn. Do istnego szaleństwa związanego z grupą pozostało już niewiele ponad 3 tygodnie, a mój (i mam nadzieję, że także wasz) apetyt zostaje zaostrzony kolejnym zwiastunem. Krótki, bo krótki, ale odsłania przed nami kolejne oblicza burzliwego życia T-Boz, Left EyeChilli.

Nowy teledysk: J. Cole feat. TLC „Crooked Smile”

untitledKtoś pamięta jeszcze Born Sinner J. Cole’a? Jak dla mnie emocje związane z albumem zniknęły tak szybko jak się pojawiły. Cole jednak nie daje o sobie zapomnieć i raczy nas klipem do kolejnego singla i chyba jednego z najlepszych numerów na płycie — wspomaganego przez legendarne TLC „Crooked Smile”. Teledysk to krótki film zainspirowany historią Aiyany Stanley-Jones, siedmiolatki zabitej podczas policyjnej akcji w 2010 roku. Z początku radosna opowieść o urodzinach dziewczynki, której starszym bratem jest Cole, przeradza się w dramat, co idealnie oddaje wstrzymanie muzyki. Klip z przekazem przeciwko wojnie narkotykowej wyciśnie niejednemu widzowi łzy z oczu. Brawo Jermaine!

Altisko remiksuje „No Scrubs” TLC

artworks-000057335255-b9d73t-t500x500
Altisko, a tak naprawdę Peter Petrides, to dziewiętnastoletni (!) muzyczny zajawkowicz z Australii. Nie trafiłabym na tego gracza, gdyby nie remiks piosenki TLC „No Scrubs”. Niełatwo jest przerobić taki klasyk, aby miało to sens, jeszcze trudniej to ocenić, gdy jest się psychofanem ALE! Altisko doskonale sobie poradził i pisząc krótko, sprostał zadaniu. Numer buja aż miło. To nie jedyny miks Petera — po TLC, sprawdźcie jeszcze Janet Jackson, Tinashe i Rihannę, a kto posiada własną chmurę, niech czym prędzej podąża za młodym muzykiem.

Druga zapowiedź filmu o TLC

1277962_159776537549214_646541213_o
Każdy z nas czekał na wczorajsze rozdanie nagród MTV z innych powodów. Dla jednych był to powrót Danity Kane, dla innych (chwilowa) reaktywacja *N Sync, a dla mnie? Nie będzie to żadnym zaskoczeniem — czekałam oczywiście na pojawienie się TLC. TionneRozonda zapowiedziały występ Drake’a oraz zaprezentowały drugi trailer do filmu biograficznego. Tym razem Vh1 skupiło się na prywatnych dramatach dziewczyn — zobaczycie Chilli w szpitalu podczas aborcji oraz Left Eye podpalającą dom swojego ówczesnego chłopaka Andre Risona. Nie zabrakło także słynnej konferencji z Grammy Awards w 1996 roku, gdzie grupa, zamiast cieszyć się wygranymi statuetkami, musiała zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami o bankructwo. Wydaje się, że produkcja szczegółowo oddaje każdy ważny moment w karierze TLC. My nie możemy się doczekać, a Wy?

Lady Gaga nagrała demo dla TLC

1 (22)
Wow, kto by się spodziewał, że powrót TLC wywoła taki odzew wśród ówczesnych gwiazd mainstreamu? Na pewno nie ja. TionneRozonda przygotowują się do premiery filmu Crazy Sexy Cool: The TLC Story oraz szykują album z największymi hitami. Wśród przebojów takich jak „Waterfalls”, „No Scrubs” i „Dear Lie” znajdziemy także kilka nowości. Jedną z nich będzie piosenka „Posh Life”, której demo zaprezentowała sama… Lady Gaga! Na razie to popowa aranżacja numeru, ale kto wie jak zinterpretują go dziewczyny z TLC?

W ten weekend TLC zagrały pełny koncert na festiwalu Mixtape. Zastanawiacie się pewnie jak prezentują się na scenie po wieloletniej przerwie? Fantastycznie! W trakcie show, dokładnie na piosence „Waterfalls”, dziewczyny poprosiły widownię, aby uniosła w górę lampki (telefony, iPady itd.) oddając cześć Left Eye. Cały stadion momentalnie został oświetlony! Na koniec występu do TLC dołączyła Lil Mama i z gracją zarapowała wersy z „No Scrubs”.