tyler the creator

Tyler, the Creator remiksuje „4:44” Jaya-Z

Chociaż przed nami jeszcze dobrych kilka miesięcy do zakończenia 2017 oraz, miejmy nadzieję, co najmniej kilka dobrych rapowych wydawnictw, to Flower Boy Tylera, the Creatora z pewnością znajdzie się w wielu zestawieniach najlepszych płyt tego roku (warto przypomnieć sobie przy tej okazji naszą recenzję ostatniego krążka rapera). Tyler ciągle nie daje o sobie zapomnieć! Występy na żywo z nowym materiałem, ogłoszenie dat trasy koncertowej, niestety na razie tylko po Stanach Zjednoczonych, a następnie nieoczekiwane wrzucenie linku do „Ziploc”. Jak się okazało, utwór to nic innego jak tylerowska interpretacja świetnego bitu znanego z „4:44” Jaya-Z. Mimo że kawałek trwa jedynie niewiele ponad półtorej minuty, tekst zawiera liczne follow-upy, między innymi do Kanye Westa czy Meek Milla. Na koniec Tyler wyznaje, że czuję się, jakby wydał najlepszy album tego roku i chyba coś w tym jest.

Tyler, the Creator wykonuje „911” w programie Stephena Colberta

Podczas gdy my wciąż nie możemy wyjść z podziwu nad Flower Boy, Tyler, the Creator wziął się na poważnie za promowanie swojego ostatniego albumu. Jednym z pierwszych punktów kampanii promocyjnej był występ w popularnym „The Late Show with Stephen Colbert”, w czasie którego lider Odd Future wykonał singlowe „911” z pomocą Steve’a Lacy’ego. Oprócz wykonania samej piosenki, bardzo ważnym elementem występu była utrzymana w oldskulowym, dyskotekowym klimacie choreografia. Sprawdźcie!

Flower Boy na winylu i kasecie!

Nie minął jeszcze tydzień od premiery czwartego studyjnego albumu Tylera The Creatora, Flower Boy, a artysta już zapowiedział jego limitowane wydanie, które na pewno ucieszy kolekcjonerów i najbardziej zagorzałych fanów. Specjalna edycja obejmuje podwójną żółtą/złotą płytę winylową i wydanie w formie kasety magnetofonowej w czterech wariantach kolorystycznych!

Oba wydania można zamówić na oficjalnej stronie artysty w promocyjnych cenach obowiązujących wyłącznie do końca jutrzejszego dnia. Wersja winylowa zawiera w sobie dwie naklejki w kształcie pszczół znanych z okładki albumu, natomiast do kasety magnetofonowej dołączona będzie naklejka i specjalna przypinka. Warto dodać, że przewidywany czas wysyłki to 8-10 tygodni!

Ostatni krążek lidera Odd Future, mimo niemal 2-tygodniowego przecieku, wzbudził olbrzymie zainteresowanie fanów i portali muzycznych, zostając okrzykniętym jego najlepszym albumem i zdobywając entuzjastyczne oceny krytyków. Naszą recenzję możecie przeczytać tutaj.

Recenzja: Tyler, the Creator Flower Boy

Tyler, the Creator

Flower Boy (2017)

Columbia

Tyler, the Creator, naczelny troll światowej sceny rapowej, nagrał osobistą płytę o miłości, którą można otulić się w trudnej chwili jak kaszmirowym płaszczem w chłodny dzień.

To fascynujące, że neo-soulowy konserwatyzm, rzecz jasna wielobarwny i kreatywnie przerabiający inspiracje Soulquarians, Thundercatowskim pojęciem fusion czy nową falą alternatywnego R&B, ale jednak konserwatyzm, potrafi w kontekście płyty rapowej zrzucić masę powierzchownych, stylistycznych barier bez cienia posądzenia o trueschoolowe konotacje. Tak właśnie trzeba robić hip hop w 2017 roku — podobnie jak przed rokiem D.R.A.M. i Noname, a wcześniej Kendrick Lamar na To Pimp a Butterfly iść w stronę elokwentnego metarapu garściami czerpiącego z dziedzictwa muzyki jako takiej. Dobrze też oczywiście przy okazji mieć coś do przekazania, ale tym razem Tyler nie może narzekać na brak tematów.

W centralnym punkcie płyty, głośno dyskutowanym jeszcze przed premierą krążka „Garden Shed” Tyler zdobywa się na coś niewyobrażalnie trudnego — wyjście z tytułowej szopy do bujnie upstrzonego kwiatami ogrodu („Garden shed, for the garden / That is where I was hidin’ / That is what love I was in (…) Garden shed for the garçons / Them feelings I was guardin’ / Heavy on my mind”) — trochę wbrew woli wszystkich, a przynajmniej: z jednej strony — w dalszym ciągu klaustrofobicznej sceny rapowej, wciąż często traktującej nazbyt barwne postaci nieprzystające do kanonu jako ciekawostkę; z drugiej zaś — środowiska LGBTQ stawiającego pewne oczekiwania wobec własnej społeczności. Oczekiwania, w które Tyler ze swoim wybujałym indywidualizmem na granicy bluźnierstwa jak dotąd nijak się nie wpisuje. Esencją jest jednak nie to, że Tyler potrafił się na takie wyznanie zdobyć, ale że sam te niewygodne dla społeczeństwa uczucia zamknął w tak ciepłej, elokwentnej i w gruncie rzeczy, pomimo niewątpliwego ciężaru emocjonalnego, pogodnej płycie. Tyler nie odcina kuponów — miesza namacalną melancholię z nienachalnym soulowym romantyzmem („See You Again”, „Glitter”), szuka siebie w eksperymentalnym synthtrapowym anturażu („Who Dat Boi”), wyprowadza nową wartość — brzmieniowo i koncepcyjnie — z dyktowanego schematami marazmu („Boredom”). Znajduje nawet miejsce na rasowy banger w stylu złotego okresu Timbalanda oparty na oldschoolowym samplu z klasycznego „Groove Is in the Heart” w ultraprzebojowym „I Ain’t Got Time!”.

Scum Fuck Flower Boy to nie nowy Tyler, to nie Tyler uciekający od umiejętnie skrojonej dla siebie przed laty kreacji, wreszcie nie Tyler pragnący rehabilitacji czy desperacko szukający akceptacji. To po prostu Tyler, the Creator ze wszystkimi kreatywnymi przymiotami i konsekwencjami własnej persony, tu, na poczet kolejnej artystycznej kreacji, wychylający własną twarz zza maski Goblina. To jednocześnie jego najbardziej koherentny tematycznie i brzmieniowo album w karierze, oparty w dużej mierze na przytulnych neo-soulowych hookach, ale nierozwadniający zawartości Tylera w Tylerze — nieszukający kompromisów, ale świadomie poświęcający część istoty Goblina, by zrobić miejsce dla części Tylera. Nie ma tu jednak miejsca na stylistyczną i przedmiotową schizofrenię — potencjalne luki skutecznie wypełniają fantazja i absurd, ale przesłanie, i w tym sensie Flower Boy można uznać za bardzo swoisty manifest, pozostaje czytelne.

W jego centrum znajdziemy istotę wszelkiego humanizmu — odwieczną udrękę człowieka wynikającą z nieustannego mierzenia się samotnością, którą zupełnie naturalnie zazwyczaj próbuje się zagłuszyć poprzez wpisanie własnej egzystencji w ramy społeczne, odnalezienie siebie pośród ludzi przez upodobnienie się do nich. Ale Tyler idzie o krok dalej — nie tyle, a może nie tylko, zdaje się mówić „koniec końców jestem taki jak wy”, ale ten nieoczekiwany przypływ szczerości równoważy własnym ego. Nie zrozumcie mnie źle — kiedy śpiewa „You’re the one, I feel like glitter” czy „Can I get a kiss, and can you make it last forever” (tu głosem zjawiskowej Kali Uchis), naprawdę ma to na myśli, ale nie można sprowadzić jego złożonej osobowości wyłącznie do bezpośredniego rozumienia tych słów — to, że nie ukrywa się już za maską, w żaden sposób nie czyni go nagim, bezbronnym. Potwierdza to zresztą jednoznacznie, nie szykując się do pojedynku na gołe pięści. Nie rezygnuje z siebie. Wyraża siebie.

Posługując się językiem Gombrowiczowskim, Tyler doprawił sobie wreszcie zupełnie ludzką gębę. Co więcej — zrobił to z przykładną naturalnością, bez przytłaczającej dosłowności czy wykrzykiwania kontrowersyjnych haseł przez megafon — jak do tej pory miał w zwyczaju. Niezależnie od wszystkiego Flower Boy to płyta, po przesłuchaniu której ma się ochotę chwycić Tylera mocno za rękę i długo nie puszczać.

#FridayRoundup: Tyler, the Creator, Meek Mill, Dizzee Rascal i inni

Jeżeli baliście się, że sezon urlopowy nieco zastopuje premiery wydawnicze, to było to zupełnie bezpodstawne. Kolejny tydzień obfituje w nowe krążki, z których od kilku tygodni najbardziej oczekiwany był z pewnością nowy album, jaki z zaskoczenia ogłosił Tyler, The Creator. Poza tym czeka Was spora dźwiękowa przeprawa od Londynu aż po Jamajkę. Startujemy!


Flower Boy

Tyler, the Creator

Odd Future/Columbia

Trzeba przyznać, że rok 2017 jest dla fanów rapu naprawdę łaskawy. Po albumach Kendricka i Hovy przyszła pora na nowy materiał od Tylera. Flower Boy już na kilka tygodni przed premierą wzbudziło wiele kontrowersji. Wszystko za sprawą wersów rapera sugerujących coming out. Zostawmy jednak wszelkie pozamuzyczne historie i skoncentrujmy się na zawartości płyty, bo ta zapowiada się naprawdę świetnie. „Who Dat Boy” z gościnnym udziałem A$AP Rocky’ego wgniata w fotel, „911/Mr. Lonely” wbrew tytułowi wywołuje dobry nastrój. Atmosferę podgrzewa jeszcze wypuszczone w ostatnich dniach „I Ain’t Got Time”. Warstwą tekstową oraz oprawą muzyczną w całości zajął się gospodarz, co daje duże nadzieje na to, że jego czwarty longplay zadomowi się w naszych głośnikach na długo. — Mateusz


Stony Hill

Damian Marley

Republic

Jeśli układacie sobie właśnie wakacyjną playlistę, nie zapomnijcie dodać do niej nowości od Damiana Marleya, bo nic nie brzmi tak dobrze w Słońcu jak reggae. Na nowy album od muzyka fani musieli czekać bardzo długo, bo nie licząc wspólnego materiału z Nasem, nie wydawał niczego przez prawie dziesięć lat. Teraz powraca, oczywiście z dawką pozytywnych emocji i z dawką różnorodnych refleksji. Tytuł płyty, Stony Hill, odnosi się do miejsca na Jamajce, gdzie wychował się Damian. Na krążku Marley nie ogranicza się jedynie do wychwalania kultury palenia marijuany, zabiera także głos w sprawie medycznego wykorzystania rośliny. Stony Hill to osiemnaście kawałków, a gościnnie pojawiają się Stephen Marley. Big Youth czy Major Myjah.


Wins and Losses

Meek Mill

Maybach Music Group

Nikt nie powinien się dziś obruszać na nadanie Meek Millowi miana „mężczyzny z przeszłością”. W tym natłoku kontrowersji i wydawanych z imponującą częstotliwością mixtape’ów nietrudno o zagubienie i znużenie. Czego by jednak o Meeku nie mówić, tym razem odchodzi od swojego ulubionego wątku pogoni za marzeniami; Wins & Losses nasuwa wręcz domysły o rachunku sumienia. Jeden z promujących płytę kawałków „Young Black America” daje nawet cień nadziei, że trzeci studyjny album pochodzącego z Filadelfii rapera, prócz tradycyjnego naszpikowania featuringami (m.in. Young Thug, Chris Brown, Ty Dolla Sign, Future) zaoferuje nam utwory, których będziemy chcieli słuchać. — MajaDan


Raskit

Dizzee Rascal

Dirtee Stank / Island

Po dosyć długim flircie z popowym światem, Dizzie Rascal powraca do swoich korzeni, czyli mocnego rapu na grimowych produkcjach. Podczas gdy wziął sobie małe wakacje, pojawiło się wielu kolejnych raperów, którzy szybko stali się numerami jeden na brytyjskiej scenie. Rewelacyjnie przyjęte albumy, jakie wydali Skepta czy Stormzy, z miejsca stały się klasykami i podbiły gusta tysięcy słuchaczy. Jak w tej rzeczywistości odnajdzie się 32-letni dziś mc? Z nadzieją, że odnajdzie w sobie, chociaż część tego głodu mikrofonu zaprezentowanego na debiutanckim Boy In Da Corner, odpalamy Raskitefdote


Perfect Timing

Nav & Metro Boomin

Republic

Od gościnnego występu Nava na ostatnim projekcie Travisa Scotta minął niespełna rok, a młody zawodnik z Kanady zdążył zgromadzić w tym czasie całkiem pokaźną grupę fanów. Zdążył również wydać debiutancki longplay, a także przygotować wspólny materiał z jednym z najbardziej rozchwytywanych producentów w grze. Metro Boomin, bo o nim mowa, też nie próżnował, wystarczy przypomnieć chociażby majowe DropTopWop z Guccim czy „No Complaints” z Offsetem i Drake’em. Na Perfect Timing znajdziemy 14 utworów, na których gospodarzom towarzyszą m.in. wspomniani wcześniej Gucci i Offset, Lil Uzi Vert, Playboi Carti, 21 Savage i Belly. — Mateusz


Universal High

Childhood

Dirtee Stank / Island

Jak się okazuje, nie tylko Calvin Harris nawrócił się na lata 70. Jeżeli zastanawiacie się co brytyjski zespół Childhood, który na swojej debiutanckiej, wydanej w trzy lata temu płycie zaprezentował mieszankę indie oraz popu, robi na naszej stronie? To odpowiedź jest prosta. Ich nowy album czerpie bowiem garściami z klasyki soulu i usłyszeć na nim można inspiracje takimi postaciami jak, chociażby Curtis Mayfield czy Shuggie Otis. Pierwsze single pokazują, że panowie odrobili lekcję z historii muzyki, jeżeli utrzyma się to na całym krążku, to może być całkiem ciekawie. — efdote


Nowy utwór: Tyler, the Creator „I Ain’t Got Time!”

Pracuś Tyler, the Creator cierpi ostatnio na brak czasu. Parę dni przed premierą czwartego krążka Scum Fuck Flower Boy dzieli się z nami nowym singlem. W intro możemy usłyszeć głos Shane’a Powersa zmiksowany z funkowym hiciorem grupy Dee-Lite „Groove Is in the Heart”. W najnowszym singlu Okonma wspomina aktora Rivera Phoenixa i napomyka o osobie niejakiego Nata Turnera, amerykańskiego przywódcy największego powstania niewolników. Powołuje się także na postacie raperów Lil Uziego Verta i Boosiego Badassa. Prezentując nowy utwór na antenie radia Beats 1, Tyler opowiedział co nieco o okolicznościach jego powstania. Przebywając w studiu podczas nagrywania przez Yeezyego jego ostatniego albumu, twórca linii odzieżowej Golf skorzystał ze sposobności (czyt. z drzemki Westa) i ponoć zarejestrował „I Ain’t Got Time!”. Kawałek wyszedł tak dobrze, że Tyler chciał mu go oddać. Inna sprawa, że Yeezy’emu niezbyt się spodobał…

Tyler, the Creator zapowiada nowy krążek

Tydzień temu Tyler, the Creator opublikował podwójny (a jakby się lepiej przyjrzeć to i potrójny) singiel, czyli numery „Who Dat Boy” gdzie gościnnie udzielił się ASAP Rocky oraz „911/Mr. Lonely” na którym wspiera go Frank Ocean. Nie towarzyszyła temu jednak żadna informacja o zbliżającym się albumie. Aż do dziś, kiedy to raper opublikował okładkę oraz tracklistę nadchodzącego wielkimi krokami wydawnictwa. Krążek zatytułowany Scum Fuck Flower Boy trafi do nas jeszcze w tym miesiącu, albowiem jego data premiery to 21 lipca i znajdą się na nim dwa (a jakby się lepiej przyjrzeć to i trzy) opublikowane wcześniej utwory. Czekamy na kolejne szczegóły. Poniżej grafika z tracklistą oraz jak zwykle szalony klip do numeru „Who Dat Boy”, który tradycyjnie wyreżyserował sam artysta.

Darmowy stream dokumentu Tylera the Creatora Cherry Bomb

Nasz ulubiony śmieszek nie pozwala o sobie zapomnieć i po stworzeniu motywu przewodniego do programu przyrodniczego Bill Nye the Science Guy oraz  featuringu u kumpla, Franka Oceana, udostępnił zapis powstawania swojego ostatniego albumu Cherry Bomb. Dokument wyreżyserował Mikey Alfred, a produkcją zajęło się Illegal Civ Cinema.

W efekcie w Cherry Bomb” dostajemy takie widoczki jak snujący ciężką rozkminę Tyler na tle gór, a urywki z występów z trasy, backstejdżowe zamuły i momenty rejestrowania utworów w studiu przeplatają się z typowymi Tylerowymi gagami w stylu zlizywania rzygów z chodnika, połykania podejrzanych substancji wprost ze słoika czy radosnego skakania nad autami. W trakcie pokazanej od kuchni historii powstawania Cherry Bomb poznajemy także kulisy pracy nad wideoklipem do „Buffalo” z Syd i Kali Uchis na pokładzie. Zresztą po planie dokumentu przewija się cała plejada gwiazd, od Kanyego Westa i Pharrella po Toro Y Moi i A$APA Rockyego aż do Kendall Jenner.

Jak ktoś trafnie zauważył, Tyler to dorosły facet, zachowujący się jak 13-latek. Widać, że chłopak ma frajdę z tego co robi. I tego się trzymaj, Tyl! Keep it Cool, Kid! Całość do obejrzenia na Youtube.

Tyler the Creator dla Netflixa

Cześć, cześć, 1,6! Nasz ulubiony goblin powraca! Od czasu smacznego featuringu u Franka Oceana załogant Odd Future widocznie się rozkręca. Stworzony przez niego muzyczny temat odświeży wieloletnie show amerykańskiego przyrodnika Billa Nye’go (Bill Nye the Science Guy). W nakręconym promo-wywiadzie, pośród wzajemnych przytulasków i wzruszeń kumpel Kendall Jenner przyznał, że przy tworzeniu Bill Nye Saves the World bazował na już istniejącym motywie. Wspominał także z rozrzewnieniem jego emisję w sobotnie poranki i dziwaczną lokalizację (coś tam o niekończącej się ścianie). Natomiast gospodarz show zapytany o wybór naczelnego jajcarza w muzycznej branży stwierdził, że ten ,,rozumie beat”. Próbka utworu już do odsłuchu!

Save

Frank Ocean wjeżdża z nowym singlem, na którym gościnnie udzielili się Jay-Z oraz Tyler The Creator!

Frank Ocean rozkręca się coraz bardziej. Wczorajszej nocy wyemitowana została kolejna audycja z serii Blonded i po raz kolejny obdarowani zostaliśmy nowym numerem. Tym razem wokaliście towarzyszą goście i to nie byle jacy. Do numeru zatytułowanego „Biking” swoje gościnne zwrotki dorzucili bowiem Jay-Z oraz Tyler The Creator. Wszystko wyszło fenomenalnie, podobnie jak w przypadku ujawnionego wcześniej utworu „Chanel” Co ciekawe, na stronie artysty przed samą audycją pojawił się trailer w formie krótkiego klipu, istnieje więc też szansa, że otrzymamy również teledysk. Ile takich skarbów masz jeszcze w zanadrzu Frank?

Dwa nowe utwory z Cozy Tapes od A$AP Mob

asapmob

Premiera Cozy Tapes Vol.1: Friends już jutro, a dla podgrzania atmosfery mamy kolejne dwa utwory. W „Runner” gospodarzem jest A$AP Nast, który zaraz po Rockim i Fergu udziela się najwięcej w strukturach A$AP Mob. Gościnnie udziela się Lil Uzi Vert i monotonny kawałek wydaje się przystawką do „Telephone Calls”, gdzie potężna kolaboracja w składzie A$AP Rocky, Playboy Carti, Tyler The Creator i YUNG GLEESH wywołuje mimowolne bujanie się w rytm muzki. Tylko Tyler brzmi jak nie Tyler. Premiera albumu już jutro, chociaż po sieci zaczął już cały krążek. RIP Yams!



Nowy teledysk: The Internet „Special Affair/Curse”

Czekał ktoś na kolejne video od grupy The Internet? Powinniście być więc zadowoleni, bo grupa promując świetny album Ego Death, wypuściła nie jeden a właściwie aż trzy klipy do połączonych w jedną całość numerów “Special Affair” oraz “Palace / Curse”. Wszystkie trzy niby bardzo proste, ale nagrane z dużym smakiem i bardzo dobrymi ujęciami, które powinny ucieszyć każde oko. Oprócz samego zespołu w klipie pojawia się również Tyler, The Creator, wspomagający wokalnie Syd the Kyd w zamykającym całość utworze „Curse”. Przypominamy, że zespół pojawi się w Warszawie już 17 marca, gdzie dzięki World Wide Warsaw zaprezentuje się na żywo w klubie Miłość Kredytowa 9. Już niebawem będziecie mieli możliwość zgarnięcia wejściówek na to wyjątkowe wydarzenie, śledźcie więc nas uważnie!

Nowy teledysk: Tyler, The Creator feat. Kali Uchis, Austin Feinstein „Perfect”

tyler-perfect

Na ostatniej płycie Tylera, The Creatora Cherry Bomb pośród ciężkich, rapowych utworów znalazł się jeden, który zdaje się być swoistym odpoczynkiem od ostrych brzmień. To „Perfect” wykonany z pomocą wokalu Kali Uchis i gitary Austina Feinsteina. Właśnie został do niego opublikowany teledysk. Na nim znajdziemy ciepłe kolory, słoneczniki i motyle, co bardzo pasuje do muzyki. To wideo na pewno Was odpręży.

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Nowy utwór: Tyler, The Creator „Fuck It”

Tyler
Złe wieści dla fanów Tylera na Wyspach — rząd Wielkiej Brytanii przeanalizował teksty rapera i stwierdził, że lepiej będzie, jeśli muzyk nie pojawi się na terenie ich kraju. Tyler nie byłby sobą gdyby nie odpowiedział na tę sytuację… mocnym kawałkiem z równie pikantnym tekstem. Wystarczy rzucić okiem na tytuł. No cóż, polscy fani na koncert członka Odd Future nie narzekali, ale być może wtedy urzędu prezydenta nie sprawował jeszcze Andrzej Duda…

Nowy teledysk: Tyler, the Creator „Buffalo”

tyler-the-creator-buffalo-music-video-640x426
Tyler, the Creator na stałe zagościł w naszej świadomości w dużej mierze za sprawą swoich dziwacznych, surrealistycznych teledysków (a zwłaszcza tego jednego do „Yonkers”). Do jego pokręconej videografii dołączył właśnie obrazek do „Buffalo„. Możemy w nim zobaczyć rapera ustylizowanego na dumnego reprezentanta ruchu White Pride, który najwyraźniej znalazł się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie. W drugiej minucie czeka nas niespodzianka — kanał zostaje przełączony na retro program w stylu Soul Train, gdzie po krótkim wywiadzie Tyler przezentuje nam swoje soulowe oblicze, w towarzystwie miedzy innymi członków grupy The Internet i kolumbijskiej wokalistki Kali Uchis.

Recenzja: Tyler, the Creator Cherry Bomb

Tyler, the Creator

Cherry Bomb (2015)

Odd Future Records

Tyler, the Creator to postać znana nie tylko wśród miłośników rapu, ale szeroko pojętej muzyki. Wynika to głównie z nietuzinkowego charakteru rapera, jego prostolinijności i szczerości na jaką stać niewielu w tym biznesie. A jak kontrowersje związane z artystą przekładają się na muzykę?

Kali Uchis, Charlie Wilson, Lil Wayne, Schoolboy Q, Kanye West Pharrell Williams. Z taką ekipą można robić rzeczy wielkie. Czy Cherry Bomb to wielki album? Raczej nie. Rzeczywiście „Smuckers”, do którego dograli się Kanye Weezy to najlepszy kawałek na płycie, więc nie zmarnowano potencjału drzemiącego  w zderzeniu tak odmiennych rapowych światów. Cały album nie stracił też na charakterze — to przede wszystkim album Tylera i można tu usłyszeć w praktycznie każdym dźwięku.

Brzmienie ewoluowało. Stylowo żaden fan najbardziej rozpoznawalnej postaci OFWGKTA nie będzie zaskoczony. Rozbudowane aranżacje budujące ciężki klimat mogą przytłaczać niektórych słuchaczy, nie tylko w tytułowym kawałku, który jest spełnieniem noisowych ambicji rapera. Jedną z najpoważniejszych wad albumu jest brak spójności. Pierwszy numer, żywcem wyjęty z niepublikowanych utworów N.E.R.D, brzmi jak duchowy spadkobierca „Lapdance” — echa fascynacji Pharrellem przewijają się zresztą także w „Fucking Young”/”Perfect” czy „Find Your Wings”, które brzmią niczym wolniejsze numery z czasów Fly or Die. Kulminacją jest pojawienie się samego Williamsa w „Keep Da O’s”, gdzie na wokale nałożono tyle efektów, że ciężko powiedzieć kiedy słyszymy Tylera a kiedy Pharrella. Nie każdy poradzi sobie z adaptowaniem zróżnicowanych gatunków muzycznych pod alternatywny hip hop. W odbiorze pojedynczych piosenek nie pomaga przesączenie płyty ciężkimi syntezatorami, popisami wokalnymi zaproszonych gości, które nie wychodzą na pierwszy plan, a upchnięte są gdzieś w chaotycznych kompozycjach. Prawdziwy muzyczny rollercoaster.

 Nie zmienił się bezczelny styl, w jaki Tyler opisuje świat na swojej płycie. Dużo częściej można usłyszeć bezpośrednie, wulgarne przemyślenia niż błyskotliwe linijki, ale tego najzwyczajniej można było się spodziewać po poprzednich wydawnictwach artysty — to droga rapera obrana już dawno temu. To wciąż nie jest magnum opus, na które wszyscy czekają, a raczej kolejny etap w rozwoju kalejdoskopowego przekroju muzycznego świata Tylera. Nie każdy w tym świecie się odnajdzie i trzeba poświęcić trochę więcej czasu i uwagi na odbiór tej płyty, żeby po prostu dobrze się przy niej bawić. Mimo to jak najbardziej warto się w ten szalony świat zanurzyć.

Nowy teledysk: Tyler, The Creator „Fucking Young”

tyler

Tyler, The Creator zapowiedział właśnie swój kolejny album Cherry Bomb, który ukaże się 13 kwietnia. Podobnie jak swój brat i członek kolektywu OFWGKTA atakuje z zaskoczenia klipem promującym zbliżające się wydawnictwo. Teledysk do utworu „Fucking Young” możecie obejrzeć poniżej. Dostępny jest również preorder na itunes, o tutaj. W jednym z utworów podobno gościnnie mają pojawić się Kanye West oraz Lil Wayne, o czym poinformował magazyn Complex.

Kolejna edycja Tauron Nowa Muzyka w Katowicach

muzeum sląskie2Tauron Nowa Muzyka stał się jednym z najważniejszych wydarzeń na mapie muzycznych festiwali. Trwa nieprzerwanie od 2006 roku i od początku odbywa się w Katowicach, oprócz dwóch edycji w Cieszynie. Kilkudniowa impreza to występy gwiazd różnych gatunków z różnych zakątków świata. Tegoroczną edycję uświetnią tacy wykonawcy, jak Autechre, Doppereffekt, Objekt, Vessels, Ghostpoet, Portico, Fatima, The Juan McLean. 26 lutego ogłoszono kolejne gwiazdy, które dołączą do składu X edycji festiwalu. Są nimi nastrojowy Brytyjczyk Jamie Woon, miksujący głębokie basy i soulowe wpływy, który występował w Kościele Ewangelickim w Katowicach na zakończenie imprezy Tauronu w 2011 roku, amerykański raper Tyler, the Creator, który ma w swoim dorobku trzy albumy (ostatni Wolf z 2013 roku), Brytyjczyk o korzeniach sięgających Ghany, świeżutki artysta o pseudonimie Kwabs, który swój głęboki soulowy wokal łączy z jazzowym brzmieniem i elektroniką oraz projekt muzyczny Kiasmos, którego brzmienie odbiega od wcześniej wymienionych, a bliskie jest nastrojowej muzyce techno. X Festiwal Tauron Nowa Muzyka odbędzie się w dniach 20-23 sierpnia na terenie Nowej Siedziby Muzeum Śląskiego. Szczegóły i bilety znajdziecie tutaj.

Jamie Woon „Night Air”

Tyler, the Creator „IFHY”

Kwabs „Perfect Ruin”

A$AP Rocky i Tyler, the Creator na ścieżce dźwiękowej do GTA V

tyler-the-creator-dope-grand-theft-auto-v-soundtrackFani Grand Theft Auto (do grona których sam należę) z niecierpliwością czekają na najnowszą część serii. Premiera już za niecały miesiąc, a jak wiadomo nie ma GTA bez dobrego soundtracku. Jako, że fabuła gry rozgrywana będzie w czasach współczesnych, również muzyka w stacjach radiowych będzie współczesna. Siedem lat temu, w tym samym mieście, w którym będzie dziać się akcja „Piątki” — Los Santos, słuchaliśmy Dr. DreIce Cube’a, tym razem w stacji hip-hopowej usłyszymy A$AP Rocky’egoTyler, the Creatora z nowymi kawałkami. Nie znamy tytułu numeru Rocky’ego, ale Tyler podzielił się na Twitterze, że jego utwór nazywa się „Garbage”. Obydwa nagrania bardzo dobre, mocno psychodeliczne. Ciekawe tylko na ile będą pasować do klimatów gry.

A$AP Rocky
Tyler, the Creator „Garbage”