tyler the creator

Tyler, The Creator powraca z nowym nagraniem

Reklamowy jingiel, zamienił się w pełnoprawny numer

W ubiegłym miesiącu w sieci pojawiła się reklama Coca-Coli, której oprawą muzyczną zajął się Tyler, The Creator i przyznać trzeba, że świetnie wpasował się w szaleństwo dziejące się na ekranie. Dzisiaj natomiast trafiło do nas całe nagranie zatytułowane „Tell Me How”, którego fragmenty tam wykorzystano i pomijając kilka odrzutów z sesji do krążka IGOR, jest to pierwszy solowy numer, jaki artysta wypuścił od wydania tego właśnie albumu. Znając kreatywność i produktywność Tylera, oraz biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie dotychczasowe krążki wydawał w dwuletnich odstępach, podejrzewamy, że nie jest to ostatnia rzecz, jaką poczęstuje nas w tym roku.

 

Brent Faiyaz i DJ Dahi w komitywie z Tylerem, the Creatorem

Brent Faiyaz i DJ Dahi

Brent Faiyaz, DJ Dahi i Tyler, the Creator łączą siły w nowym singlu

Brent Faiyaz w zeszłym roku prawie dowiózł. Singlowe „Dead Man Walking” było jednym z najbardziej oryginalnych numerów R&B roku, a epko-album Fuck the World zebrał w całość wiele niezłych pomysłów, którym jednak zabrakło konsekwencji wykonawczej. Tę jednak Faiyaz skwapliwie szlifuje i uzewnętrznia ją w nowej podwójnej kolaboracji — producenckiej z DJ-em Dahim i wykonawczo-songwriterskiej z Tylerem, the Creatorem. Co więcej, w nowym singlu „Gravity”, co niewątpliwie słychać w laidbackowym brzmieniu numeru maczał palce także Steve Lacy. Oby więcej takiego Brenta Faiyaza i takiego R&B w ogóle!

Tyler, the Creator wspomina ostatnie uczucie w remiksie La Roux

Tyler, the Creator remiksuje singiel La Roux

Tyler, the Creator i La Roux znowu razem

Elly Jackson aka La Roux kojarzyć można z duetu z Benem Langmaidem. W lutym ukazał się jej pierwszy solowy album, Supervision, i to właśnie z tego materiału pochodzi zremiksowany przez Tylera, the Creatora singiel „Automatic Driver”. Oprócz swojego niepowtarzalnego vibe’u, raper do utworu dodał adliby oraz nieco zmienił tekst. Trudno nie odczytywać go zresztą w kontekście historii, którą opowiedział jako Igor. Co ciekawe, artyści współpracowali ze sobą także w zeszłym roku – wokale Jackson znalazły się w „Gone, Gone / Thank You” .

Grammy 2020 — wstrząsające rozdanie?

Rosalía Grammy 2020 Live

Rosalía Grammy 2020 Live

Tyler, The Creator, Rosalía i Anderson .Paak wśród zwycięzców Grammy 2020

Być może jesteśmy szaleni, skoro wciąż śledzimy rozdanie nagród Grammy. Niekoniecznie ekscytujące wybory, skandale za kulisami, niedostatki w reprezentacji płciowej czy gatunkowej. Nagrody amerykańskiego przemysłu muzycznego obfitują w wydarzenia nie do końca zrozumiałe z punktu widzenia słuchacza. Przy okazji, mimo wszelkich starań, potrafią bezbłędnie skupić w kilkugodzinnej soczewce problemy dręczące kulturę w jej szerokim zakresie.

W tym roku mamy jednak wyjątkowe powody do radości. Nagroda za najlepszy album w kategorii rap powędrowała do Tylera, The Creatora, Rosalía zdobyła statuetkę za najlepszy album latin rock/urban/alternative. Anderson .Paak wyszedł z gali z dwiema statuetkami (najlepsze wykonanie R&B dla „Come Home” i najlepszy album). Lizzo zdobyła trzy nagrody — za album w kategorii urban contemporary, najlepsze solowe wykonanie pop dla „Truth Hurts” i najlepsze tradycyjne wykonanie R&B dla „Jerome”. Za najlepszy utwór R&B uznano „Say So” PJ-a Mortona. Brad Mehldau i Esperanza Spalding zgarnęli nagrody za albumy jazzowe, w kategorii gospel zwyciężył Kirk Franklin. Wyróżnienie otrzymali też billboardowi liderzy, Lil Nas X i Billy Ray Cyrus — najlepsze wykonanie pop w duecie i wideo dla „Old Town Road”. Kompletna lista zwycięzców do przejrzenia tutaj.

Nawet, gdybyśmy mogli spierać się z kapitułą o poszczególne kategorie, to niewątpliwie jest w Grammy jeden aspekt niejednokrotnie bardziej interesujący od samych nagród. W tym roku to wcale nie Billie Eilish zatrzęsła sceną. To raczej Tyler, The Creator i jego gang Doppelgängerów, a także Lizzo z najwłaściwszą dla niej oprawą. Rosalía wyniosła flamenco na salony, udowadniając po raz kolejny, że wyklaskiwanie rytmu rękoma ma się świetnie bez biesiadnej otoczki. Takie Grammy lubimy!

Tyler, the Creator jako Igor szuka miłości w dyskotece

Igor, czyli Tyler, the Creator, w swoim nowym teledysku pokazuje kilka planów i odcieni wieczoru spędzonego w specyficznej retro tancbudzie. W trwającym niecałe dwie minuty klipie do hajlatu jego tegorocznej płyty „I Think” najpierw dzieli się swoimi uczuciami, by następnie przysiąść smutnie na backstage’u. Nie jest jednak sam. Nowy teledysk Tylera ogląda się trochę jak zwiastun filmu Wesa Andersona. Nie możemy się doczekać dalszego ciągu tej historii. Liczymy na ciebie, Igor!

Yuna i Tyler, the Creator we wspólnym klipie

Wspólne nagranie malezyjskiej artystki Yuny i Tylera, the Creatora doczekało się po 3 miesiącach teledysku. W zaniedbanym domu z witrażami i meblami wciąż są obecne duchy przeszłości. Yuna (w patchworkowym swetrze i stylowym turbanie) przechadza się po pokojach i wygląda przez okna. Tyler, the Creator (stalker? Duch?) jako druga strona zużytego związku obserwuje za to każdy jej ruch. Brzmi jak gotowy scenariusz thrillera? „Castaway” to jednak przede wszystkim neo-soulowa, funkująca kompozycja, która zaprasza do leniwego tańca. Numer pochodzi z wydanego w lipcu longplaya wokalistki Rouge.

Tyler, the Creator prosi, by do niego nie strzelać

„A Boy Is A Gun” to nostalgiczna przejażdżka do czasów pastelowego neo soulu. Klip do siódmego w kolejności nagrania na najnowszym longplayu Tylera, the Creatora to melodramat z kaktusem w tle. W rolach głównych występują: Igor (porzucony kochanek), Piegowata Dziewczyna Bez Imienia i Piękny Chłopiec-Pistolet wzorowany na Leonardzie DiCaprio i disnejowskich idolach. Role drugoplanowe przypadają natomiast: wszystkim odcieniom zieleni, dyskretnemu kamerdynerowi i platynowej peruce. Do tego inspiracja francuskim westernem z gatunku nowej fali „A Girl is a Gun” i Billym Kidem, Solange w chórkach i estetyczne obrazki podkręcające retro klimat i malowniczą sielankę. Miłość to w końcu niebezpieczna broń, która potrafi zaskoczyć.

Yuna i Tyler, the Creator przebywają poza światem

Tylera, the Creatora nie trzeba czytelnikom soulbowl.pl przedstawiać. Jego kolejne wydawnictwa zaskakują miksem gatunków i wysoką jakością. Dlatego też „Castaway” mogłoby się spokojnie znaleźć na ostatnim krążku rapera IGOR. Otwierająca piąty album w karierze Yuny kompozycja wyprodukowana przez Tylera, the Creatora to dobrej klasy, stonowany neo-soul. Warto znaleźć chwilę, by posłuchać nowej muzyki malezyjskiej artystki.

Tyler, the Creator & Jay Prince w najnowszym singlu GoldLinka

„U Say” to już trzeci po „Zulu Screams” i „Joke Ting” singiel promujący nadchodzące wydawnictwo GoldLinka. Podobnie jak pozostałe kawałki, ten również utrzymany jest w letnim, tanecznym, hip-house’owym klimacie, a tym razem gościnnie udzielili się Tyler, the Creator oraz pochodzący z Londynu raper Jay Prince. Brzmi to lekko i bardzo przyjemnie, czego prawdopodobnie możemy spodziewać się też po Diasporze. Następca At What Cost, a także oficjalny debiut artysty, ukaże się już jutro!

Recenzja: Tyler, the Creator Igor

Tyler, the Creator

Igor (2019)

Columbia

Igor nie jest albumem hip-hopowym. To raczej wpisany w nowatorską muzycznie formę obraz, którego istotą jest koncept, a kreowana za pomocą dźwięku przestrzeń jest głównym wyrazem treści. Forma ta została stworzona już kilka lat temu przez znamienne dla gatunku The Life of Pablo czy Blonde, i kultywowana choćby przez piękne, tegoroczne When I Get Home Solange. Tyler uciekł w nią konsekwentnie i własnowolnie — w autorski sposób zatarł granicę między rapem a podszytym syntezatorami neo-soulem, czerpiąc przy tym garściami ze spuścizny lat 70. i 80.

Droga, jaką przebył Tyler, the Creator jest imponująca — od bezwzględnego, brutalnego Bastarda czy Goblina, po wrażliwego chłopca, który mierzy się ze swoim prawdziwym ludzkim obliczem. Teraz jako Igor staje się w pełni dojrzałym człowiekiem i artystą. Dziś nareszcie bez żadnych wyjaśnień może być sobą. Uwikłany w sprzeczne uczucia względem drugiego mężczyzny, od których finalnie się uwolnił, bezpośrednio dając im wyraz, skomponował bezprecedensowy breakup album. Punktem wyjścia dla zrozumienia jego motywów staje się tu interludium „Exactly What You Run From You End Up Chasing”, podobnie zresztą jak wplatane co jakiś czas pozostałe fragmenty wypowiedzi Jerroda Carmichaela, który w zeszłym roku przeprowadził z nim wywiad Flower Boy: a conversation. Słuchajcie zatem uważnie.

Igora, jak podkreśla sam raper, najlepiej poznawać ciągiem i w skupieniu, na przykład spacerując, jadąc samochodem lub leżąc w łóżku. A to dlatego, że na albumie emocje przenikają się tak płynnie, jak kompozycje, w których warstwy wyjątkowo zręcznie wkomponowuje on szereg poszczególnych artystów. Wśród nich najbardziej zauważalny wydaje się Playboi Carti w niemalże singlowym „Earfquake” oraz Kanye West, po którego zwrotce w „Puppet” następuje swego rodzaju punkt kulminacyjny — to właśnie w „What’s Good” Tyler odzyskuje równowagę i nadzieję (No answer why, no tears to cry, bitch, I’m alive / (…) And I got my eyes open now I see the… Light), aby ostatecznie zwieńczyć całość trzema poruszającymi balladami („Gone, Gone / Thank You”, „I Don’t Love You Anymore” i „Are We Still Friends?”). Esencją albumu są więc starannie zaaranżowane mostki, mocno przesterowane wokale, przeszywające linie basu, ciężkie syntezatory i charakterystyczne Tylerowskie partie pianina. A to wszystko gdzieniegdzie przeplatane soulowymi samplami — wyjątkowo pięknie brzmi na przykład „A Boy Is a Gun”, w którym Tyler relację ze swoim partnerem porównuje do posiadania broni, i gdzie, podobnie jak Kanye w „Bound 2”, sampluje „Bound” grupy Ponderosa Twins Plus One.