tyler the creator

Nowy utwór: Tyler, the Creator „Puff”

Nie minął miesiąc, a znów słyszymy Tylera, the Creatora. Smakowite nagranie, pełne wakacyjnej euforii to niemal w pełni instrumentalna kompozycja. Sampel został wzięty z „Blow My Load”, pochodzącego z krążka Cherry Bomb. Przerywają ją dziwaczne wstawki i końcówka mówiona przez Shane’a Powersa. „Puff” zapowiada planowany na przyszłość projekt Tylera, the Creatora, przypuszczalnie łączący muzykę z filmem. It’s Golf Radio!

Nowy teledysk: Tyler, The Creator „See You Again”

Okej, okej, okej, okej! Tyler, the Creator powraca do klimatów z Flower Boy i prezentuje nam gotowy klip do „See You Again”. W zamyśle perfekcyjne love song, oryginalnie adresowane do niejakiego Zayna Malika, ukazuje zamyślonego nad owsianką i butelką wody Tylera w ciuchach własnego projektu. Statek miłości zabiera następnie w rejs Kali Uchis, Tylera i A$APA Rock’yego na gapę, a na bicie macha do nas Franek Ocean. Potem mamy jeszcze taniec na pasie startowym lotniska (B-A-N-A-N-A-S!) i widzącego duchy Tylera. Can we get a kiss? Do zobaczenia wkrótce!

Tyler The Creator i A$AP Rocky zapowiadają wspólny projekt!

Było już Watch The Throne, było WATTBA, a teraz przyszedł czas na WANG$AP. Połączenie sił liderów A$AP Mob i Wolf Gang praktycznie wisiało w powietrzu już od dłuższego czasu. Z wzajemnej sympatii Rocky’ego i Tylera zrodziło się już w kilka tracków, a teraz pojawiła się szansa, że otrzymamy pełny projekt w ich wykonaniu. Pierwszą zapowiedzią wspólnego materiału jest kawałek „Potato Salad”. Znając twórczość obu panów, już teraz można stwierdzić, że będzie to przedsięwzięcie nieszablonowe. Pozostaje mieć nadzieję, że całość usłyszymy jeszcze w tym roku.

Tyler, The Creator z kolejnym remixem

Tyler, the Creator kontynuuje muzyczną zabawę i wypuszcza kolejny remix. Po przeróbce „Kids See Ghosts” bierze na warsztat „Yes Indeed” Lil Baby’ego i Drake’a. Na oryginalnym beacie Okonma dodał typowy dla siebie tekst. Odniesienia do Ludacrisa, heheszki z Busty Rhymesa, rymy o siedzeniu w ogródku i słuchaniu Steviego Wondera — dzieje się. Ciekawe, czy Tyler zdecyduje się zebrać wszystkie remixy i wydać oddzielnie cały mixtape? Jedno jest pewne: B*tch, it’s GOLF!

Tyler, The Creator i jego remix „Kids See Ghosts”

AYO! Tyler, the Creator płynie na fali hajpu na Kids See Ghost, projektu Kanyego Westa i Kid Cudiego i remixuje tytułowy kawałek z ich wspólnego krążka. „Crust In Their Eyes” zostało zbudowane na tym samym tropikalnym beacie z zachowaniem pastelowej stylistyki, którą raper maksymalnie podkręca. Rymy o zaniedbaniu kontaktu z siostrą i Stephenie Hawkingu to nic w porównaniu z przezwaniem się przez rapera nowym Fresh Princem. Z jego świeżym podejściem do rap gry, swobodą w miksowaniu gatunków i humorystycznym podejściem do mody, jest to nawet oczywiste.

Nowy utwór: Tyler, The Creator „Rose Tinted Cheeks (Rough Draft)”

Senna reakcja na występ Tylera, the Creatora na tegorocznej Coachelli oraz brak Grammy może co najmniej dziwić, ale na szczęście pozostaje nam muzyka. Tyler poszedł zresztą dalej i nie omieszkał tego dość żenującego incydentu skomentować we właściwy dla siebie heheszkowy sposób. Pod fotką na Instagramie, na której stoi beztrosko na dachu z balonikami w kształcie serc, można bez problemu odnaleźć jego komentarz: „jesus christ that crowd was slump haha”. Wypuszczony po remiksie Trouble’a i Drake’a „Bring It Back” „Rose Tinted Cheeks (Rough Draft)” to surowy szkic, który zainspirował zamysł ostatniego i najlepszego jak do tej pory longplaya Tylera, the Creatora Flower Boy. Soczyste R&B polane funkową, luzacką stylistyką, w której słychać echa początkowych dokonań OutKastu to Tyler jakiego lubimy.

Tyler remiksuje „Bring It Back”

Jak Tyler zrobi remiks, to nie ma… wiadomo czego. Ostatnio zdarza mu się to robić coraz częściej, a po nagraniu własnych wersji „Freestyle 4”„4:44” przyszła pora na kolejny kawałek. Tym razem wskoczył na bit do numeru „Bring It Back” z repertuaru Trouble’a i Drake’a. Jak można się domyślać, zrobił to w charakterystyczny dla siebie sposób. Utwór krótki, ale fanów Tylera z pewnością zadowoli. Za produkcje oryginalnego podkładu odpowiada Mike Will Made-It.

Rozkosznie pastelowa Kali Uchis w teledysku do „After the Storm”

Kali Uchis podlewająca łzami kwiaty we włosach, Bootsy Collins w płatkach śniadaniowych i puszkowanej zupie i Tyler, the Creator, którego można zasadzić sobie w ogródku i wyrośnie jako żywy! A wszystko to w pastelowej oprawie perfekcyjnego amerykańskiego przedmieścia z lat 50. Zabawny, harmonijny i fantazyjny. Na takie teledyski czekamy najbardziej!

„After the Storm” to trzeci po „Nuestro planeta” i „Tyrant” singiel promujący nadchodzący długogrający debiut kolumbijskiej piosenkarki Kali Uchis zatytułowany Fool’s Paradise, który ma ukazać się jeszcze w tym roku.

Kali Uchis rekrutuje Tylera, the Creatora i Bootsy’ego Collinsa do nowego singla „After the Storm”

Wzajemność to ważne słowo w świecie hip hopu i R&B. Zasada „Ja tobie, ty mnie” była przez lata przyczynkiem wielu w przeciwnym razie trudnych do wyobrażenia sobie przebojów i nawet większej liczby bezsensownych i niepotrzebnych featuringów zwrotnych. Wszyscy w 2018 roku wypatrujemy nowego albumu Beyoncé z featuringami Eda Sheerana, Eminema i J Balvina, prawda?

To na szczęście nie casus najnowszego singla Kali Uchis. W „After the Storm” pojawiają się gościnnie zarówno Tyler, the Creator, jak i Bootsy Collins, na których płytach piosenkarka wystąpiła w zeszłym roku. Neosmoothsoulowy jam to odejście Uchis od latynoskiej stylistyki w stronę delikatnego soulu, w którym zdążyła już sprawdzić się znakomicie. „After the Storm” to trzeci po „Tyrant” i „Nuestro planeta” singiel piosenkarki zapowiadający jej długogrający debiut Fool’s Paradise, który ma ukazać się w tym roku.

Tyler, the Creator remiksuje „4:44” Jaya-Z

Chociaż przed nami jeszcze dobrych kilka miesięcy do zakończenia 2017 oraz, miejmy nadzieję, co najmniej kilka dobrych rapowych wydawnictw, to Flower Boy Tylera, the Creatora z pewnością znajdzie się w wielu zestawieniach najlepszych płyt tego roku (warto przypomnieć sobie przy tej okazji naszą recenzję ostatniego krążka rapera). Tyler ciągle nie daje o sobie zapomnieć! Występy na żywo z nowym materiałem, ogłoszenie dat trasy koncertowej, niestety na razie tylko po Stanach Zjednoczonych, a następnie nieoczekiwane wrzucenie linku do „Ziploc”. Jak się okazało, utwór to nic innego jak tylerowska interpretacja świetnego bitu znanego z „4:44” Jaya-Z. Mimo że kawałek trwa jedynie niewiele ponad półtorej minuty, tekst zawiera liczne follow-upy, między innymi do Kanye Westa czy Meek Milla. Na koniec Tyler wyznaje, że czuję się, jakby wydał najlepszy album tego roku i chyba coś w tym jest.

Tyler, the Creator wykonuje „911” w programie Stephena Colberta

Podczas gdy my wciąż nie możemy wyjść z podziwu nad Flower Boy, Tyler, the Creator wziął się na poważnie za promowanie swojego ostatniego albumu. Jednym z pierwszych punktów kampanii promocyjnej był występ w popularnym „The Late Show with Stephen Colbert”, w czasie którego lider Odd Future wykonał singlowe „911” z pomocą Steve’a Lacy’ego. Oprócz wykonania samej piosenki, bardzo ważnym elementem występu była utrzymana w oldskulowym, dyskotekowym klimacie choreografia. Sprawdźcie!

Flower Boy na winylu i kasecie!

Nie minął jeszcze tydzień od premiery czwartego studyjnego albumu Tylera The Creatora, Flower Boy, a artysta już zapowiedział jego limitowane wydanie, które na pewno ucieszy kolekcjonerów i najbardziej zagorzałych fanów. Specjalna edycja obejmuje podwójną żółtą/złotą płytę winylową i wydanie w formie kasety magnetofonowej w czterech wariantach kolorystycznych!

Oba wydania można zamówić na oficjalnej stronie artysty w promocyjnych cenach obowiązujących wyłącznie do końca jutrzejszego dnia. Wersja winylowa zawiera w sobie dwie naklejki w kształcie pszczół znanych z okładki albumu, natomiast do kasety magnetofonowej dołączona będzie naklejka i specjalna przypinka. Warto dodać, że przewidywany czas wysyłki to 8-10 tygodni!

Ostatni krążek lidera Odd Future, mimo niemal 2-tygodniowego przecieku, wzbudził olbrzymie zainteresowanie fanów i portali muzycznych, zostając okrzykniętym jego najlepszym albumem i zdobywając entuzjastyczne oceny krytyków. Naszą recenzję możecie przeczytać tutaj.

Recenzja: Tyler, the Creator Flower Boy

Tyler, the Creator

Flower Boy (2017)

Columbia

Tyler, the Creator, naczelny troll światowej sceny rapowej, nagrał osobistą płytę o miłości, którą można otulić się w trudnej chwili jak kaszmirowym płaszczem w chłodny dzień.

To fascynujące, że neo-soulowy konserwatyzm, rzecz jasna wielobarwny i kreatywnie przerabiający inspiracje Soulquarians, Thundercatowskim pojęciem fusion czy nową falą alternatywnego R&B, ale jednak konserwatyzm, potrafi w kontekście płyty rapowej zrzucić masę powierzchownych, stylistycznych barier bez cienia posądzenia o trueschoolowe konotacje. Tak właśnie trzeba robić hip hop w 2017 roku — podobnie jak przed rokiem D.R.A.M. i Noname, a wcześniej Kendrick Lamar na To Pimp a Butterfly iść w stronę elokwentnego metarapu garściami czerpiącego z dziedzictwa muzyki jako takiej. Dobrze też oczywiście przy okazji mieć coś do przekazania, ale tym razem Tyler nie może narzekać na brak tematów.

W centralnym punkcie płyty, głośno dyskutowanym jeszcze przed premierą krążka „Garden Shed” Tyler zdobywa się na coś niewyobrażalnie trudnego — wyjście z tytułowej szopy do bujnie upstrzonego kwiatami ogrodu („Garden shed, for the garden / That is where I was hidin’ / That is what love I was in (…) Garden shed for the garçons / Them feelings I was guardin’ / Heavy on my mind”) — trochę wbrew woli wszystkich, a przynajmniej: z jednej strony — w dalszym ciągu klaustrofobicznej sceny rapowej, wciąż często traktującej nazbyt barwne postaci nieprzystające do kanonu jako ciekawostkę; z drugiej zaś — środowiska LGBTQ stawiającego pewne oczekiwania wobec własnej społeczności. Oczekiwania, w które Tyler ze swoim wybujałym indywidualizmem na granicy bluźnierstwa jak dotąd nijak się nie wpisuje. Esencją jest jednak nie to, że Tyler potrafił się na takie wyznanie zdobyć, ale że sam te niewygodne dla społeczeństwa uczucia zamknął w tak ciepłej, elokwentnej i w gruncie rzeczy, pomimo niewątpliwego ciężaru emocjonalnego, pogodnej płycie. Tyler nie odcina kuponów — miesza namacalną melancholię z nienachalnym soulowym romantyzmem („See You Again”, „Glitter”), szuka siebie w eksperymentalnym synthtrapowym anturażu („Who Dat Boi”), wyprowadza nową wartość — brzmieniowo i koncepcyjnie — z dyktowanego schematami marazmu („Boredom”). Znajduje nawet miejsce na rasowy banger w stylu złotego okresu Timbalanda oparty na oldschoolowym samplu z klasycznego „Groove Is in the Heart” w ultraprzebojowym „I Ain’t Got Time!”.

Scum Fuck Flower Boy to nie nowy Tyler, to nie Tyler uciekający od umiejętnie skrojonej dla siebie przed laty kreacji, wreszcie nie Tyler pragnący rehabilitacji czy desperacko szukający akceptacji. To po prostu Tyler, the Creator ze wszystkimi kreatywnymi przymiotami i konsekwencjami własnej persony, tu, na poczet kolejnej artystycznej kreacji, wychylający własną twarz zza maski Goblina. To jednocześnie jego najbardziej koherentny tematycznie i brzmieniowo album w karierze, oparty w dużej mierze na przytulnych neo-soulowych hookach, ale nierozwadniający zawartości Tylera w Tylerze — nieszukający kompromisów, ale świadomie poświęcający część istoty Goblina, by zrobić miejsce dla części Tylera. Nie ma tu jednak miejsca na stylistyczną i przedmiotową schizofrenię — potencjalne luki skutecznie wypełniają fantazja i absurd, ale przesłanie, i w tym sensie Flower Boy można uznać za bardzo swoisty manifest, pozostaje czytelne.

W jego centrum znajdziemy istotę wszelkiego humanizmu — odwieczną udrękę człowieka wynikającą z nieustannego mierzenia się samotnością, którą zupełnie naturalnie zazwyczaj próbuje się zagłuszyć poprzez wpisanie własnej egzystencji w ramy społeczne, odnalezienie siebie pośród ludzi przez upodobnienie się do nich. Ale Tyler idzie o krok dalej — nie tyle, a może nie tylko, zdaje się mówić „koniec końców jestem taki jak wy”, ale ten nieoczekiwany przypływ szczerości równoważy własnym ego. Nie zrozumcie mnie źle — kiedy śpiewa „You’re the one, I feel like glitter” czy „Can I get a kiss, and can you make it last forever” (tu głosem zjawiskowej Kali Uchis), naprawdę ma to na myśli, ale nie można sprowadzić jego złożonej osobowości wyłącznie do bezpośredniego rozumienia tych słów — to, że nie ukrywa się już za maską, w żaden sposób nie czyni go nagim, bezbronnym. Potwierdza to zresztą jednoznacznie, nie szykując się do pojedynku na gołe pięści. Nie rezygnuje z siebie. Wyraża siebie.

Posługując się językiem Gombrowiczowskim, Tyler doprawił sobie wreszcie zupełnie ludzką gębę. Co więcej — zrobił to z przykładną naturalnością, bez przytłaczającej dosłowności czy wykrzykiwania kontrowersyjnych haseł przez megafon — jak do tej pory miał w zwyczaju. Niezależnie od wszystkiego Flower Boy to płyta, po przesłuchaniu której ma się ochotę chwycić Tylera mocno za rękę i długo nie puszczać.

#FridayRoundup: Tyler, the Creator, Meek Mill, Dizzee Rascal i inni

Jeżeli baliście się, że sezon urlopowy nieco zastopuje premiery wydawnicze, to było to zupełnie bezpodstawne. Kolejny tydzień obfituje w nowe krążki, z których od kilku tygodni najbardziej oczekiwany był z pewnością nowy album, jaki z zaskoczenia ogłosił Tyler, The Creator. Poza tym czeka Was spora dźwiękowa przeprawa od Londynu aż po Jamajkę. Startujemy!


Flower Boy

Tyler, the Creator

Odd Future/Columbia

Trzeba przyznać, że rok 2017 jest dla fanów rapu naprawdę łaskawy. Po albumach Kendricka i Hovy przyszła pora na nowy materiał od Tylera. Flower Boy już na kilka tygodni przed premierą wzbudziło wiele kontrowersji. Wszystko za sprawą wersów rapera sugerujących coming out. Zostawmy jednak wszelkie pozamuzyczne historie i skoncentrujmy się na zawartości płyty, bo ta zapowiada się naprawdę świetnie. „Who Dat Boy” z gościnnym udziałem A$AP Rocky’ego wgniata w fotel, „911/Mr. Lonely” wbrew tytułowi wywołuje dobry nastrój. Atmosferę podgrzewa jeszcze wypuszczone w ostatnich dniach „I Ain’t Got Time”. Warstwą tekstową oraz oprawą muzyczną w całości zajął się gospodarz, co daje duże nadzieje na to, że jego czwarty longplay zadomowi się w naszych głośnikach na długo. — Mateusz


Stony Hill

Damian Marley

Republic

Jeśli układacie sobie właśnie wakacyjną playlistę, nie zapomnijcie dodać do niej nowości od Damiana Marleya, bo nic nie brzmi tak dobrze w Słońcu jak reggae. Na nowy album od muzyka fani musieli czekać bardzo długo, bo nie licząc wspólnego materiału z Nasem, nie wydawał niczego przez prawie dziesięć lat. Teraz powraca, oczywiście z dawką pozytywnych emocji i z dawką różnorodnych refleksji. Tytuł płyty, Stony Hill, odnosi się do miejsca na Jamajce, gdzie wychował się Damian. Na krążku Marley nie ogranicza się jedynie do wychwalania kultury palenia marijuany, zabiera także głos w sprawie medycznego wykorzystania rośliny. Stony Hill to osiemnaście kawałków, a gościnnie pojawiają się Stephen Marley. Big Youth czy Major Myjah.


Wins and Losses

Meek Mill

Maybach Music Group

Nikt nie powinien się dziś obruszać na nadanie Meek Millowi miana „mężczyzny z przeszłością”. W tym natłoku kontrowersji i wydawanych z imponującą częstotliwością mixtape’ów nietrudno o zagubienie i znużenie. Czego by jednak o Meeku nie mówić, tym razem odchodzi od swojego ulubionego wątku pogoni za marzeniami; Wins & Losses nasuwa wręcz domysły o rachunku sumienia. Jeden z promujących płytę kawałków „Young Black America” daje nawet cień nadziei, że trzeci studyjny album pochodzącego z Filadelfii rapera, prócz tradycyjnego naszpikowania featuringami (m.in. Young Thug, Chris Brown, Ty Dolla Sign, Future) zaoferuje nam utwory, których będziemy chcieli słuchać. — MajaDan


Raskit

Dizzee Rascal

Dirtee Stank / Island

Po dosyć długim flircie z popowym światem, Dizzie Rascal powraca do swoich korzeni, czyli mocnego rapu na grimowych produkcjach. Podczas gdy wziął sobie małe wakacje, pojawiło się wielu kolejnych raperów, którzy szybko stali się numerami jeden na brytyjskiej scenie. Rewelacyjnie przyjęte albumy, jakie wydali Skepta czy Stormzy, z miejsca stały się klasykami i podbiły gusta tysięcy słuchaczy. Jak w tej rzeczywistości odnajdzie się 32-letni dziś mc? Z nadzieją, że odnajdzie w sobie, chociaż część tego głodu mikrofonu zaprezentowanego na debiutanckim Boy In Da Corner, odpalamy Raskitefdote


Perfect Timing

Nav & Metro Boomin

Republic

Od gościnnego występu Nava na ostatnim projekcie Travisa Scotta minął niespełna rok, a młody zawodnik z Kanady zdążył zgromadzić w tym czasie całkiem pokaźną grupę fanów. Zdążył również wydać debiutancki longplay, a także przygotować wspólny materiał z jednym z najbardziej rozchwytywanych producentów w grze. Metro Boomin, bo o nim mowa, też nie próżnował, wystarczy przypomnieć chociażby majowe DropTopWop z Guccim czy „No Complaints” z Offsetem i Drake’em. Na Perfect Timing znajdziemy 14 utworów, na których gospodarzom towarzyszą m.in. wspomniani wcześniej Gucci i Offset, Lil Uzi Vert, Playboi Carti, 21 Savage i Belly. — Mateusz


Universal High

Childhood

Dirtee Stank / Island

Jak się okazuje, nie tylko Calvin Harris nawrócił się na lata 70. Jeżeli zastanawiacie się co brytyjski zespół Childhood, który na swojej debiutanckiej, wydanej w trzy lata temu płycie zaprezentował mieszankę indie oraz popu, robi na naszej stronie? To odpowiedź jest prosta. Ich nowy album czerpie bowiem garściami z klasyki soulu i usłyszeć na nim można inspiracje takimi postaciami jak, chociażby Curtis Mayfield czy Shuggie Otis. Pierwsze single pokazują, że panowie odrobili lekcję z historii muzyki, jeżeli utrzyma się to na całym krążku, to może być całkiem ciekawie. — efdote


Nowy utwór: Tyler, the Creator „I Ain’t Got Time!”

Pracuś Tyler, the Creator cierpi ostatnio na brak czasu. Parę dni przed premierą czwartego krążka Scum Fuck Flower Boy dzieli się z nami nowym singlem. W intro możemy usłyszeć głos Shane’a Powersa zmiksowany z funkowym hiciorem grupy Dee-Lite „Groove Is in the Heart”. W najnowszym singlu Okonma wspomina aktora Rivera Phoenixa i napomyka o osobie niejakiego Nata Turnera, amerykańskiego przywódcy największego powstania niewolników. Powołuje się także na postacie raperów Lil Uziego Verta i Boosiego Badassa. Prezentując nowy utwór na antenie radia Beats 1, Tyler opowiedział co nieco o okolicznościach jego powstania. Przebywając w studiu podczas nagrywania przez Yeezyego jego ostatniego albumu, twórca linii odzieżowej Golf skorzystał ze sposobności (czyt. z drzemki Westa) i ponoć zarejestrował „I Ain’t Got Time!”. Kawałek wyszedł tak dobrze, że Tyler chciał mu go oddać. Inna sprawa, że Yeezy’emu niezbyt się spodobał…

Tyler, the Creator zapowiada nowy krążek

Tydzień temu Tyler, the Creator opublikował podwójny (a jakby się lepiej przyjrzeć to i potrójny) singiel, czyli numery „Who Dat Boy” gdzie gościnnie udzielił się ASAP Rocky oraz „911/Mr. Lonely” na którym wspiera go Frank Ocean. Nie towarzyszyła temu jednak żadna informacja o zbliżającym się albumie. Aż do dziś, kiedy to raper opublikował okładkę oraz tracklistę nadchodzącego wielkimi krokami wydawnictwa. Krążek zatytułowany Scum Fuck Flower Boy trafi do nas jeszcze w tym miesiącu, albowiem jego data premiery to 21 lipca i znajdą się na nim dwa (a jakby się lepiej przyjrzeć to i trzy) opublikowane wcześniej utwory. Czekamy na kolejne szczegóły. Poniżej grafika z tracklistą oraz jak zwykle szalony klip do numeru „Who Dat Boy”, który tradycyjnie wyreżyserował sam artysta.

Darmowy stream dokumentu Tylera the Creatora Cherry Bomb

Nasz ulubiony śmieszek nie pozwala o sobie zapomnieć i po stworzeniu motywu przewodniego do programu przyrodniczego Bill Nye the Science Guy oraz  featuringu u kumpla, Franka Oceana, udostępnił zapis powstawania swojego ostatniego albumu Cherry Bomb. Dokument wyreżyserował Mikey Alfred, a produkcją zajęło się Illegal Civ Cinema.

W efekcie w Cherry Bomb” dostajemy takie widoczki jak snujący ciężką rozkminę Tyler na tle gór, a urywki z występów z trasy, backstejdżowe zamuły i momenty rejestrowania utworów w studiu przeplatają się z typowymi Tylerowymi gagami w stylu zlizywania rzygów z chodnika, połykania podejrzanych substancji wprost ze słoika czy radosnego skakania nad autami. W trakcie pokazanej od kuchni historii powstawania Cherry Bomb poznajemy także kulisy pracy nad wideoklipem do „Buffalo” z Syd i Kali Uchis na pokładzie. Zresztą po planie dokumentu przewija się cała plejada gwiazd, od Kanyego Westa i Pharrella po Toro Y Moi i A$APA Rockyego aż do Kendall Jenner.

Jak ktoś trafnie zauważył, Tyler to dorosły facet, zachowujący się jak 13-latek. Widać, że chłopak ma frajdę z tego co robi. I tego się trzymaj, Tyl! Keep it Cool, Kid! Całość do obejrzenia na Youtube.

Tyler the Creator dla Netflixa

Cześć, cześć, 1,6! Nasz ulubiony goblin powraca! Od czasu smacznego featuringu u Franka Oceana załogant Odd Future widocznie się rozkręca. Stworzony przez niego muzyczny temat odświeży wieloletnie show amerykańskiego przyrodnika Billa Nye’go (Bill Nye the Science Guy). W nakręconym promo-wywiadzie, pośród wzajemnych przytulasków i wzruszeń kumpel Kendall Jenner przyznał, że przy tworzeniu Bill Nye Saves the World bazował na już istniejącym motywie. Wspominał także z rozrzewnieniem jego emisję w sobotnie poranki i dziwaczną lokalizację (coś tam o niekończącej się ścianie). Natomiast gospodarz show zapytany o wybór naczelnego jajcarza w muzycznej branży stwierdził, że ten ,,rozumie beat”. Próbka utworu już do odsłuchu!

Save

Frank Ocean wjeżdża z nowym singlem, na którym gościnnie udzielili się Jay-Z oraz Tyler The Creator!

Frank Ocean rozkręca się coraz bardziej. Wczorajszej nocy wyemitowana została kolejna audycja z serii Blonded i po raz kolejny obdarowani zostaliśmy nowym numerem. Tym razem wokaliście towarzyszą goście i to nie byle jacy. Do numeru zatytułowanego „Biking” swoje gościnne zwrotki dorzucili bowiem Jay-Z oraz Tyler The Creator. Wszystko wyszło fenomenalnie, podobnie jak w przypadku ujawnionego wcześniej utworu „Chanel” Co ciekawe, na stronie artysty przed samą audycją pojawił się trailer w formie krótkiego klipu, istnieje więc też szansa, że otrzymamy również teledysk. Ile takich skarbów masz jeszcze w zanadrzu Frank?

Dwa nowe utwory z Cozy Tapes od A$AP Mob

asapmob

Premiera Cozy Tapes Vol.1: Friends już jutro, a dla podgrzania atmosfery mamy kolejne dwa utwory. W „Runner” gospodarzem jest A$AP Nast, który zaraz po Rockim i Fergu udziela się najwięcej w strukturach A$AP Mob. Gościnnie udziela się Lil Uzi Vert i monotonny kawałek wydaje się przystawką do „Telephone Calls”, gdzie potężna kolaboracja w składzie A$AP Rocky, Playboy Carti, Tyler The Creator i YUNG GLEESH wywołuje mimowolne bujanie się w rytm muzki. Tylko Tyler brzmi jak nie Tyler. Premiera albumu już jutro, chociaż po sieci zaczął już cały krążek. RIP Yams!