Recenzja: Tyler, the Creator Igor

Data: 5 czerwca 2019 Autor: Komentarzy:

Tyler, the Creator

Igor (2019)

Columbia

Igor nie jest albumem hip-hopowym. To raczej wpisany w nowatorską muzycznie formę obraz, którego istotą jest koncept, a kreowana za pomocą dźwięku przestrzeń jest głównym wyrazem treści. Forma ta została stworzona już kilka lat temu przez znamienne dla gatunku The Life of Pablo czy Blonde, i kultywowana choćby przez piękne, tegoroczne When I Get Home Solange. Tyler uciekł w nią konsekwentnie i własnowolnie — w autorski sposób zatarł granicę między rapem a podszytym syntezatorami neo-soulem, czerpiąc przy tym garściami ze spuścizny lat 70. i 80.

Droga, jaką przebył Tyler, the Creator jest imponująca — od bezwzględnego, brutalnego Bastarda czy Goblina, po wrażliwego chłopca, który mierzy się ze swoim prawdziwym ludzkim obliczem. Teraz jako Igor staje się w pełni dojrzałym człowiekiem i artystą. Dziś nareszcie bez żadnych wyjaśnień może być sobą. Uwikłany w sprzeczne uczucia względem drugiego mężczyzny, od których finalnie się uwolnił, bezpośrednio dając im wyraz, skomponował bezprecedensowy breakup album. Punktem wyjścia dla zrozumienia jego motywów staje się tu interludium „Exactly What You Run From You End Up Chasing”, podobnie zresztą jak wplatane co jakiś czas pozostałe fragmenty wypowiedzi Jerroda Carmichaela, który w zeszłym roku przeprowadził z nim wywiad Flower Boy: a conversation. Słuchajcie zatem uważnie.

Igora, jak podkreśla sam raper, najlepiej poznawać ciągiem i w skupieniu, na przykład spacerując, jadąc samochodem lub leżąc w łóżku. A to dlatego, że na albumie emocje przenikają się tak płynnie, jak kompozycje, w których warstwy wyjątkowo zręcznie wkomponowuje on szereg poszczególnych artystów. Wśród nich najbardziej zauważalny wydaje się Playboi Carti w niemalże singlowym „Earfquake” oraz Kanye West, po którego zwrotce w „Puppet” następuje swego rodzaju punkt kulminacyjny — to właśnie w „What’s Good” Tyler odzyskuje równowagę i nadzieję (No answer why, no tears to cry, bitch, I’m alive / (…) And I got my eyes open now I see the… Light), aby ostatecznie zwieńczyć całość trzema poruszającymi balladami („Gone, Gone / Thank You”, „I Don’t Love You Anymore” i „Are We Still Friends?”). Esencją albumu są więc starannie zaaranżowane mostki, mocno przesterowane wokale, przeszywające linie basu, ciężkie syntezatory i charakterystyczne Tylerowskie partie pianina. A to wszystko gdzieniegdzie przeplatane soulowymi samplami — wyjątkowo pięknie brzmi na przykład „A Boy Is a Gun”, w którym Tyler relację ze swoim partnerem porównuje do posiadania broni, i gdzie, podobnie jak Kanye w „Bound 2”, sampluje „Bound” grupy Ponderosa Twins Plus One.

Komentarze

komentarzy