video
Nieoficjalny teledysk: Frank Ocean „We All Try”
Ostatnio w sieci całkiem sporo profesjonalnie skrojonych choć nieoficjalnych teledysków do rozmaitych kawałków mniej lub bardziej undergroundowych projektów nowej fali R&B. Wcześniej mnogo obdarzono nimi The Weeknd, a teraz dostajemy (już drugi, o ile pamiętam) nieoficjalny klip do któregoś z utworów z Nostalgia/Ultra Franka Oceana. Zaskakujący – tak moglibyśmy jednym słowem opisać przebieg tego obrazu. Nie jestem pewien na ile pasuje do numeru, bo tworzy zupełnie odrębną rzeczywistość, ale przez kilkadziesiąt lat teledyskowego szaleństwa zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaić do tego, że pokazuje nam się coś zupełnie innego, niż wskazywałaby na to piosenka.
Nowy teledysk: Kanye West ‚Monster’
Prawie rok po debiucie samej piosenki ‚Monster’, Kanye W KOŃCU serwuje nam finalną wersję teledysku. Upiory, krwiopijcy, mordercy, zombi. To wszystko może was przestraszyć w tym obrazku. Zamysł jest fajny i dobrze zrealizowany. Poza jednym z moich mężów zobaczycie tam eleganckiego Jay’a- Z, Rick Rossa oraz dwie Nicki Minaj – jedną dobrą barbi, drugą szaloną wariatkę. Boicie się?
Nowy teledysk: Tyler, the Creator feat. Frank Ocean „She”

Panowie z Odd Future cudowni… jak zwykle (a w przypadku samego Tylera, to, dodatkowo, kontrowersyjni, jak zwykle). Co możemy znaleźć w klipie? Dużo dobrego, zabawnego aktorstwa. Dużo małych, absurdalnych smaczków (jak choćby pan po lewej w 3:05). Video stanowi wierną adaptację tekstu piosenki. Jeśli Tyler rzeczywiście jest współreżyserem takiego brylanciku, to ogrom jego talentu wydaje się być przytłaczający.
Z innej miski: Robyn „Call Your Girlfriend”
Kiedyś ktoś całkiem trafnie napisał w komentarzach do jednego z innomiskowych postów, że o czarnej muzyce prawie nic nie piszemy, a na indie-inności czas i energię mamy. Więc spakowałem walizkę i zamknąłem interes, ale skoro o czarnej muzyce na nowo piszemy (i to na tyle, że mi samemu zaczyna brakować pomysłów, kogo by wziąć na świecznik a.k.a tak wiem, Beyonce jest wspaniała!!!), to wracam do pisania o muzyce, której do czarnej miski na pewno, drodzy czytelnicy, byście nie wrzucili (chociaż, kto wie?). Tym razem coś wyjątkowo świeżego, bo nie dalej jak wczoraj miała miejsce premiera nowego teledysku szwedzkiej wokalistki pop Robyn do singla „Call Your Girlfriend”. I muszę przyznać, że zanim usłyszałem ten numer kilka tygodni temu, podchodziłem do Robyn z dystansem, a wystarczyła jedna prosta piosenka, żeby przekonać mnie do całej płyty. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak brzmiałaby Abba A.D. 2011, to koniecznie posłuchajcie. Jeśli chcecie zobaczyć urodziwą kobietę (w swetrze zrobionego z któregoś z muppetów; R.I.P. Wielki Ptak) tańczącą szaleńczo bez przerwy przez trzy minuty w jednym ujęciu kamery, to koniecznie obejrzyjcie. Wreszcie, jeśli jakimś cudem nie macie pojęcia kim jest Robyn (bo np. nie grają jej w waszym ulubionym radiu), koniecznie poznajcie. Proste, ale efektowne. I piosenka jaka edukacyjna.
Na żywo: The Foreign Exchange “Laughing At Your Plans”
The Foreign Exchange to jeden z moich ulubionych zespołów. Tym razem serwują CD i DVD, które swoją premierę ma już 28 czerwca. Wszystko pięknie brzmiące, w akustycznej wersji. Wydawnictwo zatytułowane będzie ‚Dear Friends: An Evening With The Foreign Exchange’. Już dzisiaj możecie zobaczyć i usłyszeć z niego numer “Laughing At Your Plans”. Śpiewa Phonte, w chórkach ze znajomych twarzy widzimy Sy Smith, na pianinie Zo!, gitara akustyczna okupowana przez Nicolay’a. Och jak ja ich uwielbiam, skaczcie!
Pharrell i rzęsy
Takiej wiadomości szczerze mówiąc pod koniec dnia się nie spodziewałam, ale! jest. Nasz ukochany Pharrell, wymarzony mąż, kochanek i materiał na ojca dla wielu pań, wystąpił w reklamie tuszu do rzęs. Wychodzi na to, że ostatni NERDowski krążek „Nothing” zbyt dobrze się nie sprzedaje, a potrzeba mamony naszego ulubieńca jest większa niż mogłoby nam się wydawać! Reżyserią obrazka zajął się Darren Aronofsky – ten sam Pan, który ostatnio podarował nam „Czarnego Łabędzia”, a wcześniej „Requiem dla Snu”. Do tego wszystkiego ambasadorka firmy Revlon – piękna Jessica Biel. Chociaż całość wygląda bardzo ładnie i estetycznie + piękny wokal Pharrella – nie popieram działania, sorry P.
Dużo się dzieje u CuDiego
KiD CuDi wziął się ostro do roboty i obdarzył fanów cudownym, zaskakującym prezentem na dzień dziecka (ja się cieszę strasznie!). Zaskakującym, gdyż kto by pomyślał, że CuDi wypuści teledysk promujący poprzednią płytę tego samego dnia, co singiel z nowej płyty? Co prawda, nie wiadomo jeszcze dokładnie z której, gdyż o najbliższych planach rapera różne plotki chodzą.
Teledysk nie należy do wyszukanych, nie ma o czym tu dyskutować. Obrazek do utworu „Marijuana” w postaci faceta palącego zioło w Amsterdamie nikogo nie zdziwi.
„Perfect Is The Word” jest zaś świetnym prezentem. Utwór ten to dobry wybór, jeśli chodzi o pierwszy singiel (niezależnie od tego, jaką płytę zdecyduje się wydać artysta). Kawałek, który wyprodukował Dot Da Genius, dziwi, intryguje – ale do tego KiD CuDi już nas przyzwyczaił. W świetle istnienia możliwości, iż następna płyta dotychczasowego rapera będzie krążkiem rockowym, CuDi poczynił drobne wyjaśnienia: otóż jest on świadomy, iż „poprzez technikę jego pracy artystycznej niektórzy słuchacze nie pojmą jego motywacji, która napędza go kreatywnie, lecz nie pozwoli, aby to zatrzymało jego rozwój.” Ładnie.
Nowy teledysk: Cee Lo Green „I Want You (Hold On To Love)”

Ekstrawaganckie zabawy bogatych ludzi w Vegas, to z pewnością to, co wygląda dobrze w teledyskach. Cee-Lo, którego stroje zawsze przyciągają uwagę, w tym jaskrawym obrazie (prawie jak z lat ’80) ociera się o przesadę. W kolejnej kreacji podobieństwo do papugi zostaje zastąpione przez podobieństwo do flaminga, następnie do pawia… Fortepian jest jednak mym nowym obiektem pożądania, a wokalne umiejętności artysty jak zwykle ukoją moje uszy przed snem.
Nowy utwór: Beyoncé „1+1”
Beyoncé ostro promuje swój nadchodzący album 4. Wczoraj udostępniła listę utworów. Łącznie jest ich 12. W piosence „Party” pojawia się nawet sam Andre 3000. To nie wszystko. Podczas finału amerykańskiego ‚Idola’ artystka zaprezentowała swój kolejny singiel. Numer zatytułowany jest „1+1”. To prosta ballada o miłości. Jest moc rodem z Prince’owego „Purple Rain”, ach ta gitarka. Wokalnie Bee jak zwykle daje radę. Po skoku macie audio, video z występu oraz tracklistę krążka. (więcej…)
„Tainted Love” w wersji Bilala
Mojemu uwielbieniu dla Bilala dawałem wyraz tutaj już nie raz i nie dwa. Nie zamierzam bynajmniej na tym poprzestać. Tym razem sprawdźcie jego mistrzowskie wykonanie utworu „Tainted Love” z repertuaru Glorii Jones, a znane głównie z wersji grupy Soft Cell. Zobaczyć to na żywo to byłoby coś. Miejmy nadzieję, że już jesienią dane nam będzie spełnienie tych marzeń.



