willis earl beal
Odsłuch: Willis Earl Beal A Place That Doesn’t Exist
Zła wiadomość jest taka, że planowana na przełom lutego i marca, europejska trasa koncertowa ekscentrycznego artysty z Chicago została odwołana. Na pocieszenie Willis Earl Beal dodał, że równie dobrze może przyjechać w dane miejsce i zaśpiewać a capella na ulicy, co robił już w swoim życiu niejednokrotnie. Jednak to jeszcze nie wszystko — w ramach zadośćuczynienia Beal udostępnił do odsłuchu swój najnowszy materiał, o którym wspominał już na początku roku w rozmowie z magazynem Under the Radar. A Place That Doesn’t Exist to osiem kompozycji wciągających w dziwną, momentami wręcz przerażającą, rzeczywistość wykreowaną przez Willisa. Z drugiej strony, można tu nawet usłyszeć nawiązania do twórczości Elvisa Presleya. Ponoć tytuł epki idealnie obrazuje miejsce, jakie artysta zajmuje we współczesnej kulturze. Czy w tej złośliwości jest trochę prawdy? Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Recenzja: Willis Earl Beal Nobody Knows

Willis Earl Beal
Nobody Knows (2013)
XL Recordings

Czasami zdarza się, że biografia zdecydowanie wyprzedza dyskografię artysty, znacząco wpływając na odbiór jego kolejnych wydawnictw. W tym przypadku należałoby napisać, że jest to historia człowieka do granic upartego, któremu udało się wykreować wizerunek muzycznego wyrzutka, walczącego o zbawienie duszy każdego ze swoich słuchaczy, zaplątanych w sieci mediów i zaślepionych kapitalistyczną wizją wolności. Najlepszym tego dowodem jest Nobody Knows — płyta tak różna od niemal do bólu surowego debiutu Acousmatic Sorcery, że aż myląca, zwłaszcza gdy spotkanie z nią rozpoczyna się od nagrania „Coming Through”. Ta bardzo przebiegła, wręcz popowa piosenka z łatwością przedostała się do licznych stacji radiowych, utrwalając w świadomości odbiorców „Willis–Earl–Beal” wyśpiewane przez Cat Power. Singiel zwrócił uwagę na krążek, a tu wystarczy tylko raz włączyć play, by bezpowrotnie zostać wciągniętym w dźwiękowo-poetycką rzeczywistość Beala. Ten świat nie jest ładny, czysty, poukładany, ani aseksualny, jednak nie sposób z niego wyjść, dopóki nie zakończy się ostatni utwór — ciekawość jest silniejsza i może pokonać każde zawstydzenie, oburzenie czy strach. Willis iście teatralnie tworzy swoją muzyczną przestrzeń, operując głosem na modłę bluesowych krzykaczy i ulicznych kaznodziejów w „Ain’t Got No Love”, by potem znowu zabrzmieć zupełnie łagodnie i niegroźnie w „Blue Esacape”.
Nobody Knows to emocjonalna przejażdżka kolejką górską, sunącą momentami w przerażająco zwolnionym tempie przez straszny dom z dziurawym dachem. W kolejnych pokojach cienie snują inną opowieść, wyciągając z podświadomości głęboko ukryte wspomnienia i sny. Jednak wszystko kończy się dobrze, Beal już z całkowitym spokojem żegna swoich gości, dodając „Just go with the flow”. Tej płyty nie słucha się dla przyjemności, tylko dla doświadczenia, pozostając z tą jedną, ostatnią myślą rzuconą na samo zamknięcie „I am nothing. Nothing is everything”.
Odsłuch: Willis Earl Beal Nobody Knows
Zaczynał jako żołnierz w amerykańskiej armii, jednak ze względów zdrowotnych musiał wrócić do rodzinnego Chicago. Po kilku miesiącach spędzonych w szpitalu, przeprowadził się do Albuquerque, gdzie los też niezupełnie mu sprzyjał. Przez pewien czas był bezdomny, później zaczął podejmować przeróżne prace dorywcze. Przy tym wszystkim tworzył muzykę, a płyty ze swoimi nagraniami zostawiał w każdym możliwym miejscu. Gdy poczuł się nieco samotny, przygotował kilka ilustrowanych ulotek z nadzieją, że w ten sposób znajdzie sobie dziewczynę. Nie wiem, jak rozwiązały się jego problemy sercowe, ale jedna z tych ręcznie robionych ulotek trafiła do redakcji Found Magazine. Willis Earl Beal, bo o nim mowa, szybko znalazł się na okładce tego wydawnictwa. Krótko po tym Found wypuściło The Willis Earl Beal Collection – limitowany box set zawierający jego wiersze, rysunki oraz album, na którym znalazło się 17 kompozycji. Beal, śpiewający wcześniej głównie na ulicach i stacjach metra, trafił też na chwilę do amerykańskiej edycji popularnego programu The X Factor. Na szczęście nie to zadecydowało o jego dalszej karierze.
Na początku ubiegłego roku Willis podpisał kontrakt z niezależną wytwórnią Hot Charity, która jest gałęzią XL Recordings. Debiutancki krążek Acousmatic Sorcery przedstawił światu niepokornego, soulowego eksperymentatora. Teraz nadszedł czas na druga płytę. Nobody Knows trafi do sprzedaży 10 września, jednak album jest już dostępny do odsłuchu na stronie npr.org. Tym razem Beal przygotował bardziej przystępny materiał, w dużej mierze nawiązujący do bluesowej i soulowej klasyki. Niemniej jest to wydawnictwo domagające się uwagi. Trzeba się w nie dobrze wsłuchać i zrozumieć, zanim wyda się jakąkolwiek ocenę. To zdecydowanie jedna z wrześniowych premier, których nie można przegapić.

