Wydarzenia

wiz khalifa

Nowy teledysk: Wiz Khalifa feat. Travis Scott „Bake Sale”

bake-sale

„Bake Sale” z ostatniego albumu Khalify doczekało się obrazka. W teledysku można zobaczyć pełną kolorów kuchnię i wyroby cukiernicze spod szyldu Wiza (Khalifa Kush), piękne kobiety przyrządzające słodkości a także tańczącego Travisa Scotta, który w tym numerze śpiewa refren. Chłopaki palą trawę pod ultrafioletowymi lampami, ich białe koszulki się świecą, a Wiz pojawia się w swoich klasycznych już okularach. Wszystko ładnie gra. Przypominam, że gospodarz utworu w tym roku zagra w Gdyni na Open’erze!

Nowy teledysk: Wiz Khalifa „Elevated”

wiz

„Elevated” to zdecydowanie najlepszy numer z niezbyt udanego albumu Khalifa. Wiz jest tutaj prawdziwym szefem. Genialny refren, zielony klimat i tekst o tym jak chudzielec podchodzi do tematu muzyki, biznesu czy rodziny. Track jest spokojny, dzięki aurze bitu Sayeza i wstawkom z pianina. Klip jak przystało na Wiza to ciemna piękność, dużo staffu i oczywiście Taylor Gang. Jedna rzecz mnie martwi, o której pisała jakiś czas temu Eye Ma, czemu on jest taki chudy? Zacznij jeść Khalifa, apetyt po ilości tlonych skrętów nie powinien być problemem. Tak czy inaczej, za ten numer czapki z głów.

Nowy teledysk: Wiz Khalifa „Zoney”

Przechwytywanie

Wiz Khalifa może i gra w zielone zbyt często, ale jednego mu nie można odmówić. Miłości do syna Sebastiana. I to właśnie o tym jest najnowszy teledysk amerykańskiego rapera. Od razu polecam przewinąć do ostatniej minuty, w której uchwycone zostały urocze sceny Wiza z podopiecznym. Dzień ojca dopiero w czerwcu, ale na miejscu Amber Rose już myślałabym o jakimś dużym prezencie. Należy się.

Phife Dawg otrzymuje pierwsze muzyczne hołdy

plaaash_n

Cały muzyczny (i nie tylko muzyczny) świat, ciągle jest w szoku po informacji, która dotarła do nas w środę nad ranem. Oprócz wielu wyrazów współczucia dla rodziny i najbliższych przyjaciół oraz wspominania tego jak Phife Dawg i całe A Tribe Called Quest kształtowały całe pokolenie słuchaczy, pojawiły się też pierwsze tribiuty muzyczne.

Już w kilka godzin po tym, jak dowiedzieliśmy się o tym, co się stało, światło dzienne ujrzał utwór „5 Foot Assassin: Larry Fisherman Tribute” w którym na bardzo melancholijnej produkcji Mac Miller zebrał kilka najważniejszych wersów, pochodzących zarówno z numerów studyjnych, jak i występów live rapera.

Gdy Terrace Martin tworzył podczas swojego pobytu w Nowym Jorku, ten pochodzący ze zbliżającego się albumu numer, nie miał pojęcia, w jak tragicznych okolicznościach przyjdzie mu zaprezentować go światu. “Tribe Called West” to świetny jazzowy joint, będący hołdem dla jednego z najważniejszych zespołów, zarówno na wschodzie, jak i zachodzie Stanów.

Członkowie znakomitego funkowego zespołu FLUE wiedzą dokładnie jak wielką startą jest ta śmierć. Muzyka zespołu towarzyszyła im przez wiele lat i za to na swoim profilu fb wrzucają coraz to nowe formy podziękowania dla twórczości wspominanej tu postaci. I jak do tej pory jest to świetny wrzut autorstwa Noude (zdjęcia na samej górze), który współtworzył DJ Plash oraz piękna choć krótka przeróbka FindWay za którą odpowiedzialny jest klawiszowiec zespołu – Bolan.

Find A Way (Phife Dawg Tribute) by BolanFind A Way! Kolejny tribute dla Phife Dawg’a oraz twórczości A Tribe Called Quest zagrał i nagrał nasz one&only klawiszowiec Bolan! Should I just sit out or come harder?HELP ME FIND MY WAY!

Opublikowany przez FLUE na 25 marca 2016

„Electric Relaxation” to jeden z najlepszych numerów Tribów i jednocześnie jedno z najlepszych nagrań w historii hip-hopu. Wiz Khalifa postanowił złożyć swój hołd, dogrywając swoje zwrotki pomiędzy rewelacyjne wersy Phife, które każdy fan rapu zna (a przynajmniej powinien znać) na pamięć.

Nie tylko muzycy pokazują światu, jak ważną postacią był dla nich raper. Pewien reporter telewizyjny z Atlanty, który na co dzień relacjonuje to, co dzieje się na trasach szybkiego ruchu, w jeden ze swoich ostatnich raportów drogowych na antenie, wplótł sprytnie kilka najbardziej fragmentów tekstów, które Five Foot Assassin zostawił w swoim dziedzictwie kolejnym pokoleniom słuchaczy.

W najbliższy czasie usłyszymy zapewne jeszcze więcej tego typu, w pełni zasłużonych wyrazów szacunku i na pewno nie zapomnimy Was o nich poinformować.

R.I.P. Phife!!!

Recenzja: Wiz Khalifa Khalifa

Wiz Khalifa

Khalifa (2016)

Taylor Gang / Rostrum / Atlantic

Wiz zawsze imponował niesamowitym feelingiem, dobrym głosem, umiejętnością śpiewania i przekładania tego na potężną dawkę vibe’u w swoich numerach. Nie ulega wątpliwości, że chudzielec ma dar do tworzenia hitów i bujających numerów. Po ostatnim, dość udanym Blacc Hollywood przycichł z legalnymi wydawnictwami, by skupić się nad kontynuacją fantastycznego Rolling Papers. Khalifa to legal, który sam zainteresowany opisuje jako wstęp do RP2. Niestety ta przystawka jest przeciętna i lepiej poczekać na danie głównie.

W przypadku Khalify nuda to słowo-klucz. Szóste oficjalne wydawnictwo składa się z trzynastu utworów, ale tylko kilka jest w ogóle wartych odsłuchu. „Elevated” to prawdziwy kozak, do którego możemy dołożyć dobre „Most of Us” czy „City View” z Courtney Noelle. Trzeba jeszcze doliczyć końcówkę „Zoney”, gdzie raper prowadzi sympatyczny dialog ze swoim małoletnim synem i właśnie na tym pozytywy się kończą. Oczywiście występują tu momenty, kiedy Cameron przyśpiesza, podśpiewuje, nuci lub wydaje różne dźwięki ze swojej przepony, ale… on to robi zawsze — to zresztą jego największa siła. Tutaj występuje podobne zjawisko, ale wszystko jest zbyt banalne, zbyt proste, zbyt przewidywalne. Nuda. Wiz tłumaczy, że część numerów jest z okresu pracy nad Rolling Papers 2 i to również jest zbyt proste wytłumaczenie. Po co więc publikować odrzuty i okraszać je legalną naklejką? Khalifa sprawia wrażenie wielkiego kotła, do którego członek Taylor Gangu wrzucił każdego produktu po trosze, zamieszał i zostawił na ogniu. Ostateczna forma jest rwana i nie ma jednoznacznego kształtu. Próby autobiografii, kiedy już zaczynają wciągać, natychmiast zostają przerwane przez starego Wiza krzyczącego ze śmiechem „so hiiiigh”. W efekcie ciężko dobrze wejść w tę płytę.

Poprzedni album — Cabin Fever III — ukazał się w grudniu, ale chyba nikt już o nim nie pamięta. Prawdopodobnie długo nie będzie nikt również wspominał Khalify. Kilkukrotne słuchanie tej płyty w celu szukania pozytywów kończy się na spoglądaniu w kierunku playera z pytaniem, ile zostało jeszcze do końca danego utworu. Nuda. Na bitach pojawili się m.in. ID Labs, Knucklehead czy SAP i zrobili nowoczesne, lekkie, wizowe, ale koniec końców aż nazbyt zwyczajne produkcje. „Celebrate” jest miałkie, „BTS” przeciętne do bólu, przez co wywołuje nawet lekką irytację, a „Bake Sale” bardziej nadawałoby się na materiał Rodeo Travisa Scotta, który zresztą udziela się gościnnie w tym numerze. Na szczęście Khalifa nie zapomniał jak się rapuje, nie stracił wokalnych umiejętności w przeciągu od Blacc Hollywood i dalej potrafi okiełznać każdy rodzaj muzyki, pod jaką przychodzi mu nagrywać. W tym jest bezsprzecznie rewelacyjny, ale ten album nie zmieni w jego dyskografii nic. Nic.

Wstydź się, Khalifa. Odpuść jeden, drugi, trzeci album czy mixtape i wyselekcjonuj nagrywki, a będziesz w stanie wypuścić produkcję, do której będzie się wracało często i z przyjemnością. Tymczasem dwie ostatnie to wstrętne zapychacze z mikroskopijnymi, słonecznymi momentami. Zremixowanie „Hello” Adele w radiu wciągnęło te dwa albumy bez żadnych problemów, a też było o jaraniu. Tylko w jakim stylu! Wiz, „see you again”, oby tylko przy okazji lepszej płyty.

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Poznaj szczegóły Khalifa

khalifa

Na początku tego roku Wiz Khalifa obiecał swoim fanom nowy album. Śpieszymy donieść, że raper dotrzymuje danej obietnicy. Właśnie dostaliśmy projekt okładki, tracklistę i numer „Bake Sale”, w którym gościnnie pojawia się Travis Scott. Nowy utwory Wiza, a będzie ich aż 13, ujrzą światło dzienne dokładnie 5 lutego. Przypomnę jeszcze tylko, że Khalifa zagra na tegorocznym Opener Festival. Gwiazda pojawi się na scenie 1 lipca.

1. “BTS”
2. “Celebrate” (feat. Rico Love)
3. “Elevated”
4. “City View” (feat. Courtney Noelle)
5. “Cowboy”
6. “Bake Sale” (feat. Travis Scott)
7. “Call Waiting”
8. “Make a Play”
9. “Most of Us”
10. “Zoney” (feat. Sebastian)
11. “Lit” (feat. Ty Dolla $ign)
12. “No Permission” (feat. Chevy Woods)
13. “iSay” (feat. Juicy J)

Nowy teledysk: Wiz Khalifa „King of Everything”

Przechwytywanie

Wiz Khalifa zapowiada w poniedziałek nowy album, we wtorek wydaje świeży klip, czego możemy spodziewać się jutro? Zanim jednak raper zaskoczy nam czymś jeszcze w tym tygodniu, obejrzyjcie teledysk do kawałka „King of Everything”. Sama piosenka nie ma w sobie nic szczególnego; tak samo obrazek, w którym zobaczycie Wiza ze swoimi ziomkami na dzielni. Ja jednak zwróciłam uwagę na anorektyczną sylwetkę byłego chłopaka Amber Rose. To się powinno leczyć. Albo zakazać ustawą. Tak jak we Francji ustala się normalne rozmiary modelek, tak samo powinno się mierzyć raperów, bo za moment Khalifa zniknie z tego świata. Dobra, koniec tego żartobliwego wywodu. Ale żeby potem nie było, że nie ostrzegałam!

Wiz Khalifa zapowiada nowy album

Przechwytywanie
Nie ukrywam, że czekam na Rolling Papers 2 z niecierpliwością, ale zanim dostaniemy sequel płyty z 2011 roku, Wiz Khalifa postanowił wydać jeszcze jeden album. Amerykański raper zapowiedział właśnie Project Khalifa, którego premiera odbędzie się już w styczniu. Poniżej znajduje się video, w którym muzyk zdradza szczegóły wydawnictwa. Ostatnia płyta gwiazdy, Blacc Hollywood, pochodzi z 2014 roku. Tego lata byliśmy świadkami prawdziwego szaleństwa związanego z raperem, w związku z radiowym hitem „See You Again”. Numer promował film Szybcy i wściekli. Przypominam, że Wiz będzie także gwiazdą następnej edycji Openera. Raper zagra dokładnie 1 lipca. Wybieracie się?

Nowy mixtape: Wiz Khalifa Cabin Fever 3

wizcabinfever

Śmieszny chudzielec bez większych zapowiedzi puścił trzecią część mikstejpu z serii Cabin Fever. Pierwszy z nich był świetny, drugi miał lepsze i gorsze momenty. Jak będzie z trójką? Chyba z góry możemy założyć, że w 11 numerach z tej produkcji znajdzie się kilka sztosów, które zostaną w odbiornikach na dłużej. To tylko dywagacje, ale nawet na gorszych produkcjach Wiza znajdowały się numery warte większej atencji. Cabin Fever 3 to tylko przecierka przed pełnoprawnym longplayem, który ukaże się prawdopodobnie na wiosnę 2016. Cały materiał możecie pobrać oficjalnie z Dattpiff. Do ściągnięcia poniżej i… słuchamy!

LINK