ybn cordae

Koncertowa wiosna

koncertowa wiosna

Koncertowa wiosna w Warszawie prezentuje się naprawdę obiecująco. W stolicy nie zabraknie występów zarówno znanych projektów, jak i tych dopiero zdobywających popularność, wschodzących gwiazd, na które warto zwrócić uwagę już teraz. Kogo z nowych muzycznych twarzy zobaczymy wiosną w Warszawie? Sprawdźcie!

Georgia to kolejna przedstawicielka wokalnych talentów z Wielkiej Brytanii, która zajmuje się także produkowaniem muzyki elektronicznej. Tego typu połączenie sprawdza się świetnie, co potwierdza chociażby nowy album artystki zatytułowany Seeking Thrills z wiodącym singlem pt. „Never Let You Go”. Co ważne, Georgia znalazła się na liście największych muzycznych faworytów na najbliższy rok, określanych jako „BBC Sound of 2020”. Wcześniej, w tym zestawieniu pojawiały się takie postaci jak Adele, Sam Smith czy Years & Years. Koncert artystki został zapowiedziany na 23 lutego.

Innym artystą, który szturmem zdobywa popularność na całym świecie i wiosną przyleci do Polski, jest YBN Cordae. Jego debiutancki, świetnie przyjęty album, pt. The Lost Boy został nominowany do nagrody Grammy w kategorii Best Rap album, a pochodzący z niego utwór „Bad Idea” w kategorii Best Rap Song. Gości, którzy pojawili się na płycie może pozazdrościć mu wielu topowych artystów. Mowa tu o takich raperach, jak Chance the Rapper, Pusha T czy Ty Dolla $ign, a singiel z wokalnym udziałem Andersona .Paaka wyprodukował sam J. Cole. YBN Cordae zagra w stolicy 23 marca.

Fanów brzmień indie i folk może z kolei zainteresować twórczość grupy Hollow Coves. To australijski duet, o którym głośno zrobiło się za sprawą epki Wanderlust, gdzie znalazły się m.in. takie utwory jak: „The Woods” czy „These Memories” — mają na koncie miliony wyświetleń na YouTube. Niedawno grupa wydała swój debiutancki krążek pt. Moments — płyta zyskała świetne recenzje m.in. w Clash Magazine. Hollow Coves wystąpią w Polsce po raz pierwszy już 23 kwietnia.

Coraz więcej zdobywa także grupa Giant Rooks. To pięcioosobowa formacja z Niemiec, której muzyka stanowi mieszankę alternatywnego popu i indie rocka z akcentami folku czy elektroniki. Choć to połączenie gatunków może wyglądać zaskakująco, jego efekt jest intrygujący. Ich najbardziej znane utwory do tej pory, to „Wild Stare”, „Bright Lies” czy „New Estate”, a na liście festiwali, na których wystąpili są m.in. Rock am Ring, Lollapalooza czy The Great Escape. W Warszawie zagrają 14 maja.

Więcej informacji oraz bilety na koncerty Georgia, YBN Cordae, Hollow Coves i Giant Rooks można znaleźć na stronie Follow The Step.

Recenzja: YBN Cordae The Lost Boy

YBN Cordae

YBN Cordae

The Lost Boy

Art@War / Atlantic

W dyskusjach wokół debiutanckiego albumu YBN Cordae’a często zdarza mi się podkreślać, jak dużym zaskoczeniem jest The Lost Boy. Jest to trochę paradoks, gdyż na samym albumie nie dostajemy właściwie nic, czego po młodym kocie nie mogliśmy się spodziewać. Jest duch Chicago, w szczególności wczesnych dokonań Chance’a, są błyskotliwe linijki i młodzieńcza buńczuczność. A jednak współczesny rap z pogranicza starej i nowej szkoły nie przygotował nas na to, co młody MC zaserwuje na swoim debiucie.

Wydaje mi się, że tym, co tak mocno obniżyło oczekiwania wobec debiutu młodzika z kolektywu YBN to obecne skostnienie klasycznej formuły hip-hopowej. Starzy wyjadacze i nowi „liryczni” raperzy brzmią na cykaczach mechanicznie, gubiąc w technicznych przejazdach oldschoolową dystynkcję i poczucie smaku (Logic, Eminem, Joyner Lucas, przykłady można mnożyć), zaś ciągła bitwa z mitycznym, demonizowanym „mumble” wychodzi chyba już wszystkim bokiem. W takiej sytuacji Cordae wydaje się niemałym błogosławieństwem. Kolorowy, charyzmatyczny, mocno osadzony w soulowych korzeniach, ale hołdujący trapowej przewózce i wysmakowanym bangerom artysta znajduje kompromis między tym, co klasyczne a świeżością brzmienia. Rozpływające się, miękkie brzmienia samplowanego hip-hopu podszywa trapową bezpardonowością, zaś dynamiczniejsze brzmienia stara się sprowadzić z powrotem na drogę miejskiej poezji.

Co zatem konkretnie dostajemy na The Lost Boy? Przede wszystkim niesamowity potencjał singlowy. „Have Mercy” gra nieoczywistym napięciem, serwując intrygujący instrumental i pełne pasji, modlitewne frazy, by ostatecznie rozładować gęsty klimat w wykończeniowym skicie interpolującym refren w obszary gospelowo-bluesowego jamu. „Bad Idea” z Chance’m to klasyczne ciepło chicagowskiego stylu, które swojego czasu złamało mi serce podnosząc znacznie oczekiwania wobec najnowszego krążka wspomnianego rapera, które musiały następnie brutalnie zderzyć się z rzeczywistością The Big Day. Największe wrażenie robi chyba jednak afirmatywne „RNP” z Andersonem .Paakiem. Chemia między tą dwójką jest porażająca, a flirciarski vibe i nieodparty urok osobisty obu panów tworzy nam na przestrzeni tracku bromance rodem z klasycznego blaxploitation (co zresztą sami zainteresowani przechwycili estetycznie w teledysku do kawałka).

Poza singlami jest równie ciekawie. Nie wiem, na ile jest to kwestia samej koncepcji Cordea’a, a na ile producentów, ale bardzo mocno uderza kuratorskie podejście do kwestii gościnnych występów. Pusha T wpada akurat, kiedy jest najbardziej potrzebny i udziela błogosławieństwa street creditu, refleksyjne R&B legitymizuje aksamitny głos Ty Dolla $ign, Meek Mill zaś serwuje chyba najwspanialszy moment na płycie ze swoim kaznodziejskim, pełnym pasji i ekstazy refrenem w „We Gon Make It”. Przy braku gości napięcie czasem opada i zdarzają się momenty narracyjnego przestoju, najwyraźniej widoczne w nieprzyjemnie rozlazłym „Family Matters”. YBN wychodzi jednak z tego z godnością i kończy album na pozytywną notę triumfalnym „Lost & Found”. Nie ma co się dziwić, chłopak ma co świętować.

The Lost Boy nie jest idealne. Głosy o zaangażowanej wersji Chance’a the Rappera i zarzuty o wyraźne odsłanianie swoich inspiracji nie są bezpodstawne i choć młodzieńcza witalność udziela się i utrzymuje uwagę, na kolejnym albumie może to już nie wystarczyć. To jednak tylko czarnowidztwo, a jak na razie YBN Cordae zaserwował nam jeden z najbardziej angażujących, obiecujących i, przede wszystkim, wspaniale stylowych albumów tego roku. Niby taki zagubiony chłopiec, a drogę wydaje się realizować aż zbyt konsekwentnie. Pozostaje czekać z niecierpliwością na dalsze kroki i koncert w Warszawie.

YBN Cordae zagra w Polsce w przyszłym roku!

YBN Cordae, jeden z najbardziej obiecujących młodych graczy na amerykańskiej rap scenie, wystąpi w Warszawie 25 marca 2020.

Młody twórca jest obecnie na fali — najpierw pojawił się na okładce XXL Magazine w tegorocznej edycji prestiżowych Freshmenów, a obecnie jest w trakcie promocji swojego debiutanckiego albumu Lost Boy, który został doskonale przyjęty przez krytyków i publiczność. Chwalony za liryczną błyskotliwość, subtelne poczucie humoru i oldschoolowy etos połączony z młodzieńczą energią, YBN Cordae zyskał sobie przychylność zarówno starej jak i nowej szkoły. Na swoim studyjnym debiucie łączy refleksyjne teksty, wpływy sceny Chicago i trapową energię, której mamy nadzieję doświadczyć na żywo!

Warszawa, Klub Hydrozagadka
23.10.2019
Start: 20:00
Bilety
Wydarzenie na facebooku

Warto go zobaczyć w scenerii klubowej, zanim będzie wyprzedawał stadiony — z kim się widzimy?

H.E.R i YBN Cordae po stronie miłości

Dla tej dwójki w starym jak świat sporze „miłość kontra pieniądze” wybór jest oczywisty. Po wspólnym występie na BET Awards i pracowitej pierwszej połowie roku H.E.R i okrzyknięty jednym z freshmanów roku XXL raper YBN Cordae w zeszłym tygodniu podzielili się stonowanym midtempo „Racks”, które zręcznie łączy w jedno quietstormową stylistykę i trapowy vibe.