
Do świąt pozostało jeszcze 18 dni! Śniegu co prawda niestety wciąż nie widać, ale możemy sobie to odbić na przykład słuchając legendarnego już świątecznego albumu Mariah Carey – „Merry Christmas” z 1994 roku. Co prawda Mariah chciałem zostawić na deser, bo album jest naprawdę genialny zarówno od strony muzycznej i wokalnej, jak i jeśli chodzi o feeling świąt. Nie mniej jednak w ostatnim czasie Mariah dała nam pretekst, żeby o niej napisać, bowiem wykonała na gali odczytania nominacji do najbliższych Grammy, w świątecznej konwencji, jeden z utworów z wyżej wspomnianego albumu, czyli „Christmas (Baby Please Come Home)”. O obecnych zdolnościach wokalnych MC już pisałem przy okazji występu w X-Factor i swoją opinię podtrzymuję, ale (podążając za Rap-Up) zastanawia mnie fakt dlaczego Carey w ogóle zdecydowała się wystąpić otrzymując w tym roku tylko jedną nominację w dodatku za kawałek gospel „I Understand”, który nawet nie znalazł się na wydanym przecież w tym roku „E=MC2”. Oczywiście nie jest to album wszech czasów, a nawet śmiem twierdzić, że to zdecydowanie najsłabsza płyta w dorobku Carey, ale począwszy od sophomore’a „Emotions” aż do wspaniałego „The Emancipation of Mimi”, Mariah nie otrzymała ani jednej statuetki! Czy naprawdę jej poziom artystyczny był aż tak niski, aby po okrzyknięciu jej najlepszym debiutem 1990 roku, przez bite półtorej dekady zupełnie o niej zapomnieć? Pozostańmy jednak w świątecznym klimacie i posłuchajmy „Baby Please Come Home”!


Komentarze