Przyznaje, że nie wiem skąd ten utwór ale jak śmiało zauważa soulbounce; magia Ushera powróciła w tym kawałku. Usher + Pharrell = LOVE. Doza dobrego ARENBI w tym ogólnym napływie chłamu. Zresztą wiecie, że ja Ushera lubię. A w takim wydaniu wy też go na nowo pokochacie. Enjoy!


Komentarze