
Ostatnio sporo uwagi poświęca się szumnie rozgłaszanemu w mediach powrotowi Whitney Houston. Sama wokalistka jednak sprytnie poradziła sobie z ciężarem comebacku zapraszając do współpracy znane nazwiska i dość pewnie i stanowczo promując album od samego początku. Tymczasem inna wielka piosenkarka ubiegłej dekady – Toni Braxton, nie ma tyle szczęścia. Po nieudanym komercyjnie (choć dobrym artystycznie) krążku Libra z 2005 roku, odejściu od Blackground i podpisaniu kontraktu z Atlantic Records, jej nadchodzący album „Pulse” jest wiecznie przesuwany na późniejsze, nieokreślone terminy. Od października do Internetu zdążyło wyciec już 5 nowych utworów artystki, począwszy od zadowalającego „Melt”, przez wyprodukowany przez Darkchilda uptempo „Get Loose” i dwie przeciętne ballady „Heart Never Had a Hero” i „Not a Chance”, aż po utwór tytułowy, który pojawił się w sieci całkiem niedawno. I to właśnie „Pulse” prezentuje się na tle reszty naprawdę wspaniale, Toni błyszczy w nim jak za dawnych lat, u szczytu kariery. Kawałek zdecydowanie przebija wszystko co do tej pory usłyszeliśmy z nowego projektu Whitney Houston i aż dziw bierze, że Braxton z takim potencjałem nie udało się jeszcze wbić z powrotem na czołowe lokaty list przebojów. Faktem jest, że utwór jest dość pompatyczny, ale przy odpowiednim, nieprzerysowanym teledysku i nieobfitującej w przesadę promocji (żeby uniknąć powtórki z okładki I Look to You), wszystko może obrócić się na korzyść Braxton. Ostatnio Billboard potwierdził, że premiera krążka przewidziana jest na listopad, a pierwszy singiel ma zostać wybrany i przedstawiony oficjalnie we wrześniu. Po skoku „Pulse”.


Komentarze