Wydarzenia

Recenzja: GOOD Music Cruel Summer

Data: 24 września 2012 Autor: Komentarzy:

GOOD Music

Cruel Summer (2012)

Good Music/Def Jam

Wydawnictwom sygnowanym marką Kanye West od zawsze towarzyszyły ogromne emocje. Do zbudowania napięcia i otoczki wokół premiery Cruel Summer wykorzystano między innymi krótkometrażowy film o tym samym tytule, który zadebiutował na festiwalu filmowym w Cannes. Niestety popełniono także kilka błędów. Prezentując przedpremierowo „Mercy”, „Cold”, „New God Flow” i Clique” odsłonięto nam wszystko co najlepsze w tym wydawnictwie, nie zostawiając prawie nic ciekawego na później.

Kanye – architekt i sprawnie zarządzający wytwórnią menadżer jednocześnie – tym razem nie do końca skupił się na tym co trzeba. Być może jego uwagę rozpraszał ostatnio bardziej udział w programie Keeping Up with the Kardashians. Mr. West nie dał rady wykrzesać z członków swojej wytwórni tego, co w nich najlepsze. Udział takich postaci jak Common czy John Legend przechodzi kompletnie bez echa. Niezbyt dobrze o formie obozu GOOD Music świadczy również to, że prawdopodobnie dwie najlepsze zwrotki rymują starzy wyjadacze, czyli Ghostface Killah („New God Flow”) i Raekwon („Morning”). Ogromny rozdźwięk ogarnia nas wtedy, kiedy słyszymy Marshę Ambrosius śpiewającą o wymachiwaniu bronią palną w „The One” lub R. Kelly’ego pozdrawiającego nas środkowym palcem w otwierającym album „To the World”. Jedynym charakterystycznym utworem jest „Creepers”, w którym Kid Cudi wprowadza nas w swój mroczny i nieco psychodeliczny klimat. Album jest po prostu nierówny, głównie z powodu różnicy jakościowej między singlami, do których produkcji Kanye przyłożył swoją utalentowaną rękę, a resztą płyty.

Lirycznym leitmotivem  krążka jest ostentacyjny konsumpcjonizm. Gospodarz potrafi wynieść przechwałki na niedostępny dla innych poziom. To więcej niż muzyka – rymuje Yeezy„Cold”, jednak czy nam naprawdę zależy na tym, żeby słuchać o spotkaniach z Anją Rubik?

Największym grzechem płyty jest brak spajającego całość konceptu. Trudno rozgryźć, co Kanye z kompanami z wytwórni chcieli tym wydawnictwem osiągnąć. Nawiązując do akronimu GOOD (Getting Out Our Dreams) nie dane nam zostało zapoznać się z marzeniami postaci związanych z obozem Westa. Yeezy zbyt mocno przyzwyczaił nas do wysoko stawianej poprzeczki, żeby tym razem usatysfakcjonować nas wyłącznie kilkoma udanymi singlami.

Komentarze

komentarzy