Eklektik Session: Boxed

Recenzja: Flying Lotus Until the Quiet Comes

Data: 15 października 2012 Autor: Komentarzy:

Flying Lotus

Until the Quiet Comes (2012)

Warp Records

Dotychczasowy rozgłos jaki udało się zdobyć Flying Lotusowi jest o tyle zastanawiający, co po prostu cieszy. Cieszy, że producent tak ezoteryczny w swoim brzmieniu, zdobywa coraz szerszą publikę i uznanie. Kolejnym elementem układanki w jego muzycznej karierze jest czwarty album Until the Quiet Comes.

Z całą pewnością krążek jest silnym kopniakiem w żołądek dla muzycznych purystów. Sporo tu eksperymentów w składni bitów, a także swobodnego przeskakiwania z gatunku do gatunku. Słychać tu jazzowe korzenie Stevena Ellisona (jest pra-bratankiem pianistki Alice Coltrane, żony słynnego Johna Coltrane’a), które są punktem wyjścia do permutacji z nowoczesną elektroniką i hip-hopem. Rezultaty? Dają się usłyszeć w konkretnych utworach — w „Tiny Tortures” są to efekty rodem z eksperymentalnego minimal techno, w „Sultan’s Request” – dub-stepowe zabawy basem, a w „Getting There” – hip-hopowa linia werbla. Ozdobą są wokalne występy gości. Thom Yorke, Niki Randa, Laura Darlington czy Erykah Badu świetnie wpisują się w klimat marzeń sennych, które zaproponował nam w swojej narracji FlyLo.

À propos snów. Są one razem z ludzką podświadomością głównymi inspiracjami Ellisona, a także motywem przewodnim albumu. Słuchając płyty ma się wrażenie, jak gdyby jej twórca chwytał nas za rękę i prowadził przez swoje sny, marzenia, przestrzenie i miejsca dostępne tylko pozazmysłowo. Trzeba przyznać, że ciekawy z niego przewodnik. Na tej wycieczce często usłyszymy utwory, które są ze sobą zestawione na zasadzie kontrastu, biorąc pod uwagę budowę, strukturę czy nastrój.

Nowy album Flying Lotusa jest pozycją godną uwagi, która nie może przejść niezauważona w tegorocznym zestawieniu najlepszych albumów. Jest dziełem produkcyjnie dopieszczonym, z intrygującym konceptem i wysublimowanymi dźwiękami zawartymi w środku — wszystkim tym czego się spodziewaliście po FlyLo, czyli niespodziewanym eksperymentem na brzmieniach.

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed