Recenzja: Kelly Rowland Talk a Good Game

Data: 21 czerwca 2013 Autor: Komentarzy:

kelly18f-2-web

Kelly Rowland

Talk a Good Game (2013)

Republic

Kiedy dwa lata temu pisałam nieprzychylną recenzję trzeciej płyty Kelly Rowland, z niepokojem patrzyłam na jej dalsze poczynania. Dziś już wiem, że niebezpodstawne wtedy obawy, okazały się tylko mrzonką. Eksperymentująca ówcześnie z niewdzięcznym dancem Kelly nie tylko z impetem powróciła do mainstreamowego R&B — stylu, w którym zdecydowanie brzmi najlepiej, ale także, jak nigdy wcześniej, otworzyła się przed nami w warstwie tekstowej.

Najlepszym dowodem na to jest oparte na gorzkim podkładzie The-Dreama, „Dirty Laundry” — odważna piosenka traktująca o trudnej relacji wokalistki z Beyoncé oraz przemocy, którą stosował wobec niej ówczesny partner. Dziw bierze, że to jedyne tak dramatyczne wyznanie na Talk a Good Game, bowiem słucha się tego nie tyle z przyjemnością, co z ogromnym zaciekawieniem i współczuciem. Odnoszę wrażenie, że szokująca spowiedź sprawiła, że publiczność zaczęła inaczej postrzegać Kelly — jako pełnoprawną artystkę, która daje upust nawet negatywnym emocjom.

Przeciwnie do pozbawionego jakiejkolwiek subtelności Here I Am, Talk a Good Game wypełnia mnóstwo niedopowiedzeń i miłosnych zagadek. Wystarczy przywołać lekko popowy singiel „Kisses Down Low”, inspirowany latami 80. sensualny numer „Red Wine” czy wreszcie otwierający album, elektryzujący „Freak”. To tylko przedsmak tego, co może dziać się w sypialni, gdy zgasną światła. Nareszcie Rowland nie odkrywa wszystkich kart za jednym zamachem. Zabawie i flirtom nie przeszkadzają nawet teksty o złamanym sercu. Kawałki takie jak „Gone”, który adaptuje refren klasyka folku „Big Yellow Taxi” Joni Mitchell, czy „You Changed”, w którym zaśpiewały koleżanki z Destiny’s Child — to kolejne przykłady wolności i spełnienia Rowland. Na uwagę zasługuje również najbardziej dynamiczny numer na albumie — „Street Life”, dzięki któremu niejeden z słuchaczy zatęskni do lat, kiedy sceną rządzili The Neptunes.

Pomimo wielu nazwisk na liście producentów, materiał zgromadzony na Talk a Good Game jest solidny i spójny. Wydaje się, że więcej pożytku przyniosła jej, niż choćby Ciarze, współpraca z The-Dreamem. Płyta ma wszystko to, czego zabrakło poprzednikowi: świeże melodie hołdujące jednocześnie klasycznemu R&B i czerpiące wszystko to, co najlepsze z obecnych trendów oraz finezyjne teksty.

Tym albumem Kelly ryzykowała niewiele więcej niż Brandy przy premierze ostatniego krążka. Wysiłek jednak się opłacił — to płyta, która udowadnia starym fanom, że nie wszystko jeszcze stracone i stanowi doskonałą prezentację Kelly dla kolejnego pokolenia słuchaczy. Rowland nagrała nie tylko jeden z najlepszych damskich krążków R&B w tym półroczu, ale na pewno najlepszy krążek w całej jej dyskografii.

Komentarze

komentarzy