Recenzja: FKA Twigs EP2

Data: 16 listopada 2013 Autor: Komentarzy:

fka twigs

FKA Twigs

EP2 (2013)

Young Turks

FKA Twigs zrobiło się ostatnio dosyć głośno za sprawą tej zaledwie 15-minutowej epki, wydanej w londyńskim labelu Young Turks, którego szeregi zasilają między innymi takie postaci jak SBTRKT czy Sampha. Istotnymi elementami całego zamieszania, oprócz barwnej postaci wokalistki, są bezsprzecznie klipy promujące wydawnictwo. To one barwność tę sprytnie uwypuklają. Szczególnie obraz do kawałka „Water Me”, który równie dobrze mógłby nosić tytuł „All Eyez on Me”, bo bez wątpienia to właśnie on przykuł uwagę szerszej publiczności. Fundamenty w postaci warstwy brzmieniowej materiału podłożył producent kryjący się pod pseudonimem Arca, maczający swoje palce chociażby w kilku produkcjach na ostatnim albumie Kanyego Westa. Na EP2 postawił na eksperymentalny minimalizm, co w połączeniu z leniwym i subtelnym głosem wokalistki okazało się być strzałem w dziesiątkę.

EP2 to świeżość, która zapewne przysporzy komentatorom muzycznym niemało kłopotów przy próbach wrzucenia jej w odpowiedni worek. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że trip hopowe inspiracje są tutaj wyczuwalne, ale rozwiązania proponowane nam przez FKA Twigs, dają nam jasno do zrozumienia, że obrała ścieżkę dotąd nieszczególnie deptaną. Kawałek „Water Me” wprowadza w stan niemal całkowitej hipnozy, a powstały do niego obraz zdaje się gdzieś tam podprogowo przekonywać, że do czynienia mamy z artystką nie z tej planety. Delikatny wokal idealnie współgra z lejącym się, spokojnym podkładem. Jednakże bezsprzecznym numerem jeden na płycie w moim odczuciu jest bezbłędne „Papy Pacify”. Arca wznosi się tutaj na wyżyny swoich możliwości producenckich, co wokalistka umiejętnie wykorzystuje do zademonstrowania swojej muzycznej dojrzałości osiągniętej mimo młodego wieku. Wspominany już wcześniej minimalizm wybrzmiewa bardzo wyraziście w kojącym i niepokojącym na przemian „Ultraviolet”, gdzie producent postanowił pobawić się naszymi emocjami, wplatając z lekka psychodelicznie zdeformowany wokalny sampel. Póki co, jest to jedyny numer na EP2, do którego nie powstał jeszcze teledysk, a szkoda. Z kolei „How’s That” wyważonym pokładem namiętności w wokalu artystki i nastrojowym, płynącym bicie wprowadza nieco pościelowy klimat. Minimum treści podane w wyszukanej formie, kawałek genialny w swojej prostocie.

Wydawnictwo to jest pozycją obowiązkową dla osób nieustannie szukających nowych muzycznych rozwiązań, których w tym wypadku, jak na 15 minut muzyki, jest wcale niemało. Każdy dźwięk zaproponowany przez producenta brzmi jakby z założenia penetrować miał jakieś najdalsze zakamarki nieświadomości, wprowadzając odbiorcę w swego rodzaju trans. Momentami zapada mroczny klimat, ale mimo wszystko niewzmagający żadnych negatywnych emocji, jakich generalnie po mroku moglibyśmy się spodziewać. Postać producenta oraz wokalistki wzajemnie się uzupełniają, wykraczając daleko poza muzyczne schematy. FKA Twigs ewidentnie ma pomysł na siebie i wie jak go realizować.

Komentarze

komentarzy