Gdy „She Came to Give It to You” ukazało się w lipcu, zaledwie dwa miesiące po „Good Kisser”, mało kto zwrócił na nie uwagę. Zarówno krytycznie, jak i komercyjnie, i to pomimo tego, że gościnnie w numerze pojawia się cały czas gorące nazwisko (i ciało?) Nicki Minaj. Za dużo, za szybko. Na szczęście Uszatek postanowił odczekać kolejne dwa miesiące z teledyskiem, który miał swoją premierę przed kilkunastoma godzinami. Ostatecznie wyprodukowany przez Pharrella numer to całkiem przyjemna wariacja na temat „Caught Up” i być może najbardziej funkowa rzecz w dotychczasowej karierze Ushera. Teledysk nie jest dziełem sztuki, sporo tańca i Minaj rapująca na tle śnieżących telewizorów, ale można rzucić na niego okiem poniżej, choćby po to, by przypomnieć sobie sam numer.



Komentarze