Soulbowl Live Sessions #3: Unbuttoned „Shy Cry” & wywiad z zespołem

Data: 26 marca 2015 Autor: Komentarzy:

sblunbuttoned„We’re the band Unbuttoned from Toronto and we are here playing „Shy Cry” for Soulbowl”

W trzeciej części pierwszej odsłony cyklu Soulbowl Live Sessions mamy po raz kolejny wielką przyjemność zapowiedzieć nagranie z udziałem Unbuttoned. Celowo niewiele pisaliśmy o samym zespole, wychodząc z założenia, że najlepiej przedstawią się sami, odpowiadając na kilka pytań. Zanim jednak zaczniecie czytać co mają do powiedzenia o wpadce kierowcy Nasa, graniu na żywo, inspiracjach i ulubionych muzykach, wciśnijcie play i posłuchajcie trzeciego utworu nagranego specjalnie dla Miski. „Shy Cry” w tym wykonaniu to prawdziwa torpeda. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości co do ich instrumentalno-wokalnych umiejętności, niech cierpliwie poczeka do końca utworu, bo ostatnia minuta wyrwie z butów niejednego malkontenta.

Dziękując Unbuttoned za rozpoczęcie z nami przygody z live sesjami (za profesjonalizm, pasję, serce, umiejętności), zapraszamy Was do posłuchania „Shy Cry” i podzielenia się wrażeniami. Ze swojej strony obiecujemy, że to dopiero początek. Wciskajcie play i czytajcie wywiad poniżej.

 

1. Przez ostatnie kilka miesięcy byliście niezwykle zajęci w związku z wydaniem debiutanckiego albumu Planes Minęły ponad dwa lata od kiedy wypuściliście Electric Kingdom — dlaczego aż tak długo zwlekaliście z longplayem? Opowiedzcie o procesie tworzenia Planes – czytając wywiady z Wami uderza fakt niejako „kolektywności” procesu twórczego, rozumiem, że Casey pisze utwory, które później wspólnie modyfikujecie?

Unbuttoned: Dwa lata to długo? Być może jest… z muzyką, która wychodzi tak szybko i natychmiast obecnymi czasy. Nam nie wydawało się aż tak długo. Większość utworów napisał Casey, tak samo jak dema, masz rację. Po tym jak piosenka była skończona, wszyscy wchodziliśmy do studia i dodawaliśmy nowe partie, usuwaliśmy partie, tonalne pomysły, itp.

2. Wybraliście wydanie albumu własnym nakładem, dlaczego nie zdecydowaliście się na wytwórnię? Za pomocą platformy IndieGoGo zebraliście w krótki czasie potrzebne fundusze, skąd pomysł na taki rodzaj fundraisingu/crowdraisingu? Czy byliście zaskoczeni reakcją i zainteresowaniem? Jakie wyzwania uważacie za największe przy promocji, wydawaniu?

Unbuttoned: Nie podpisaliśmy kontraktu z wytwórnią, bo nikt nie chciał nam go dać, a my nie czekamy na ludzi. Wpadliśmy na ten pomysł sami, bo trzeba było zrobić, co musiało być zrobione, wypuścić muzykę, więc musieliśmy poprosić o pomoc. Jeśli chodzi o reakcję, to upewniła nas, umocniła w przekonaniu do tego co robimy, a fakt, że ludzie nie wiedzieli za co płacą, bo album był wtedy w trakcie tworzenia, był wyrazem wielkiego zaufania z ich strony.

3. Opowiedzcie o procesie twórczym, pracy przy nagrywaniu. Jest boleśnie, konfliktowo, burza mózgów, czy może Casey to władczy lider, z którym się reszta zgadza? Charakterologicznie jesteście do siebie podobni czy każde z Was wnosi coś innego, uzupełniając i równoważąc się? Dobrze się bawicie przy nagrywaniu?

Unbuttoned: Przy Planes Casey był zasadniczo producentem, ale nie obyło się bez konfliktów… nigdy. To jest bardzo intymny i delikatny proces, każdy wnosi od siebie coś innego, co jest najlepsze jeśli chodzi o zespół. Potrafi być równie zabawnie jak wyczerpująco… momenty, gdy nie osiąga się tego co się chce są bardzo intensywne, zniechęcające, ale nagroda, którą te momenty przynoszą jest ogromna. Może to być również proces niejako kładzenia fundamentów, odnajdywania kim się jest, zmuszania do słuchania samego siebie. Bywa szaleńczo, emocjonująco, trudno. Tworzysz wspomnienia, a to kompletnie wyjątkowe.

4. Kamilah powiedziałaś kiedyś “Nie lubiłam Caseya aż do 11 klasy – był nieznośny, zawsze szczęśliwy i nosił kask jeżdżąc na rowerze”, jak to jest z Waszymi relacjami prywatnie w zespole? Jak doszło do tego, że z tego nieznośnego chłopca w kasku Casey stał się Twoją muzyczną bratnią duszą? Początkowo było Was czworo, teraz tworzycie kwintet? Co sprawia, że chcecie razem tworzyć?

Unbuttoned: Hahahahaha. Nasza relacja jest wyjątkowa i niedorzeczna i wspaniała, a i trudna. Za dużo, by teraz o tym mówić. Jeśli chodzi o Unbuttoned, znów jesteśmy kwartetem. Nie szukaliśmy Alexeia, dlatego też to zadziałało. Tworzymy razem muzykę, bo… właśnie… to działa. W sensie, wszyscy dobrze się czujemy. Wszyscy stajemy przed wyzwaniem, które jest kompletnie różne od wszelkich innych wyzwań. To środek zbiorowej ekspresji. To również świetny sposób na ulepszanie siebie, sprawia, że stajesz się odpowiedzialny jeden za drugiego. Daje Ci cel…

 5. Muzycznie jesteście niesamowicie spójni – mówię to jako komplement. Pomijając Wasze autorskie utwory, przy coverach („One in a Million”, „Joelene”) czy remiksach („Young and Beautiful”) jasno wiadomo, że to Unbuttoned. Stworzyliście swoje brzmienie. Wasz styl określany był już przeróżnie np. electro-pop, byliście tagowani jako artyści R&B, ale ostatnio chyba zaadoptowaliście electric soul – to trafne określenie?

Unbuttoned: Electro soul już nie jest zbyt trafne. Nasze brzmienie wciąż się zmienia. Wciąż ewoluuje. Być może ta spójność wkrótce się roztrzaska! Wszyscy powinniście powiedzieć nam jak byście określili nową muzykę, którą robimy. Jesteśmy ciekawi.

6. Dużo koncertujecie, niedawno skończyliście trasę promującą album, która obejmowała koncerty w US. W Noisey Canada’s Top Six Projects of 2014 Greg Bouchard napisał o Was „band z Torono, który trzeba zobaczyć na żywo natychmiast”. Po Waszych nagraniach na żywo widać, że uwielbiacie to robić. Przepis na dobre granie live wg Unbuttoned?

Unbuttoned: Szczerość, szczerość. Zaufanie. Dobre odsłuchy! Kolektywne wzajemne powiązanie. Brak wątpliwości, dużo dumy. Pewność siebie. Wolność. Znowu zaufanie. Energia od ludzi, ale to niekoniecznie. Bliskość ludzi… trudno jest być daleko daleko i czuć się odciętym od publiki z powodu tej odległości.

7. Występowaliście na jednej scenie z artystami formatu The Weeknd, Lupe Fiasco, Jhene Aiko, Nas. Macie swoje ulubione wspomnienie/wpadkę/najlepsze zaskoczenie z któregoś z tych wydarzeń?

Unbuttoned: Gdy graliśmy przed Nasem, siedzieliśmy na ławce i wtedy nadjechał Nas w swojej ciężarówce i jego kierowca wjechał w drzewo. Było niesamowicie. Po jego secie daliśmy mu sześć sztuk Planes. Poszliśmy do vana, którym jeździ w trasy i zwędziliśmy pozostałości jego Hennessey, wciąż ją mamy do dzisiejszego dnia.

8. Kto Was inspiruje? Do pójścia w konkretnym kierunku na etapie „Let’s Just Go” wiemy, że delikatnie popchnął Caseya Kanye ze swoim MBDTF. W tegorocznym podsumowaniu najlepszych albumów 2014 dla Soulbowl wymieniliście między innymi Todd Terje i Meshell Ndegeocello. Jacy inni artyści okupują Wasze głośniki?

Unbuttoned: Donny Hathaway. Chuck Mangione. Brian Eno. Kendrick Lamar (To Pimp a Butterfly). Animus Rexx. Jazmine Sullivan (Reality Show). Supersilent.  Laura Marling. A$ap Ferg. Karnivool. Bark Psychosis.

9. Gdzie w takim razie szukacie inspiracji poza muzyką?

Unbuttoned: W naszej przeszłości. Miastach. Naturze. Literaturze. Smutku. Traumie. Opresji. Doświadczeniach. Frustracji. Gniewie. Ludziach. Pożądaniu. Przestrzeni. Czasie.

10. Nie można nie zapytać o teledyski. Miła odmiana, genialna ucieczka od konsumpcjonizmu. Skąd pomysły? Macie ekipę, z którą współpracujecie na stałe?

Unbuttoned: Początkowe teledyski to pomysły Unbuttoned. Mamy świetną grupę przyjaciół, która nas wspiera i wspiera nagrania i produkcję video, co jest fantastyczne.

11. A kto wpadł na pomysł video do coveru Aaliyah i kto selekcjonował klipy?

Unbuttoned: Tak, to my wpadliśmy na ten pomysł. Casey i Kamilah wypracowali pomysł połączenia różnych klipów, po tym jak Kamilah chciała obrazu pełnego całowania. Razem wybraliśmy i edytowaliśmy klipy, czasami lubimy się w ten sposób bawić sztuką.

Dziękujemy!

Komentarze

komentarzy