Recenzja: Marika Marta Kosakowska

Data: 10 listopada 2015 Autor: Komentarzy:

digit

Marika

Marta Kosakowska (2015)

Warner Music Poland

Marika postanowiła zrzucić kolorowe sukienki i warkoczyki, które towarzyszyły jej przez ostatnie lata i pokazać swoją nową, mniej znaną szerszej publiczności twarz. Tym razem jako Marta Kosakowska daje nam cząstkę siebie. W przemyślany, szczery i prosty sposób dociera do najbardziej schowanych zakamarków życia. Uświadamia tym samym słuchaczowi to, co dla niej jest już najważniejsze, a dla mnie dopiero powinno. Udało jej się?

Muzycznie tak. Typowe dla niej elementy muzyki reggae zostają (w końcu!) zastąpione przez delikatne brzmienie elektroniczne. Być może przestraszy to starszych fanów artystki, ale za to przysporzy nowych. Zmiana na plus, tym bardziej, że za produkcję odpowiadają takie producenckie koty jak Kwazar („Drugi dzień”), Brainfreezer („Pakt”) czy Gooral („A jeśli to ja”).

Nie wiem jak tam u Was to wygląda, ale dla mnie najmocniejszym punktem tego krążka jest jego warstwa liryczna. Wychodzę z założenia, że artyści powinni modlić się o to, żeby odbiorca w dobrym momencie swojego życia odsłuchał dany album, bo wtedy albo on wchodzi, albo po prostu nie. Marta w 100% jest odpowiedzialna za teksty na płycie, a biorąc pod uwagę wszędobylski fakt, jak ciężko jest pisać artystom teksty w naszym ojczystym języku, to popełniła mistrzostwo świata. Głębia z nich płynąca jest mocno porażająca i uświadamiająca jednocześnie. Przepiękne świadectwo nawrócenia („Pakt”, „1000 lamp”, „Idę”) wymaga nie lada odwagi, Marta ją w sobie odnalazła i przekazała pałeczkę dalej. Czego chcieć więcej?

Na albumie pojawiają się także goście, a jakże. W większości zaproszeni muzycy pięknie pasują do całości wydawnictwa. Mamy singlowy numer „Tabletki” z duetem Xxanaxx, w którym Klaudia czaruje delikatnością swojej barwy. Dostajemy Grubsona w kawałku „Niebieski Ptak”, gdzie artysta jak zwykle umiejętnie przez swoje rymowane frazy oddaje mocny, liryczny charakter utworu, mojego ulubionego utworu — to tak swoją drogą. Marta w parze ze Skubasem w piosence „Jak rozmawiać” doskonale nawzajem się uzupełniają. Wyjątkowo numer Buslavem odstaje od konceptu albumu, nie tyle stylistycznie, co językowo. Jest to jedyny utwór po angielsku.

Marika przeszła długą drogę, która doprowadziła ją do finalnie Marty Kosakowskiej. Wygrała ją zarówno muzycznie jak i duchowo. Przemiana jest widoczna dla oka i ucha, a takie płyty radują najbardziej. Dużo ciepła i dobra płynie z dźwięków na najnowszym krążku Marta Kosakowska. Jeśli potrzebujecie muzycznej terapii, punktów zaczepienia w Waszym życiu lub najprościej miłej dla ucha muzyki — sięgnijcie po ten album. Warto.

Komentarze

komentarzy