Eklektik Session: Boxed

Recenzja: Angie Stone Dream

Data: 10 grudnia 2015 Autor: Komentarzy:

Angie Stone

Dream (2015)

Shanachie

Angie Stone nie trzeba nikomu przedstawiać. Każdy fan czarnych brzmień powinien ją kochać, a przynajmniej szanować. Z jej muzyki płynie prawda i szczerość od samego początku kariery. Nigdy nie usiłowała przebić się na pierwsze miejsca list przebojów eksponując swoje ciało i nie godziła się wypuszczać średniej wartości materiału zapakowanego w ładne pudełko. Zaskarbiła sobie przez to uwielbienie publiczności. Jako przedstawicielka neo soulu od chwili debiutu nie zdradziła tego gatunku, a jako była życiowa partnerka D’Angelo i autorka kompozycji dla wielu artystów, zyskała uznanie również w środowisku twórczym. Po mało udanym, nazbyt nowoczesnym, ale niezmiennie inteligentnym krążku Unexpected, Angela powraca z nowym wydawnictwem Dream, pokazując niebywałą formę i wojowniczość.

Występ w R&B Divas, zerwane zaręczyny i problemy z córką sprawiły, że media zaczęły nieustannie interesować się życiem Stone, która za bardzo dała się wciągnąć w przemysł muzyczny. Jak sama mówiła „Miałam wrażenie, że ludzie chcą słyszeć tylko złe wieści o mnie, a nie dobre”. Zrezygnowana, postanowiła zrobić krótką przerwę, odpocząć i popracować nad tym, co kocha robić najbardziej, czyli nad nową muzyką. W tym czasie spotkała na swej drodze producenta Waltera Milsapa III, który wskrzesił w niej iskrę nadziei i przywrócił życiowy entuzjazm. Dream jest niezwykle dojrzałym albumem, stworzonym w chwili zwątpienia i przemyśleń o przeszłości. Jest również manifestem wolności i walki o marzenia. Z jednej strony Angie ukazuje swoją swobodną i dyskotekową odsłonę w funkowym „Dollar Bill”, gdzie nie skupia się na poszukiwaniach odpowiedniego partnera, z drugiej zaś seksowną i zmysłową, dając się ponieść fantazjom w tytułowym kawałku. W utworze „Forget About Me” przywołuje demony przeszłości, wypominając związek z D’Angelo — to deklaracja nieustającej miłości, ale też podkreślenie, jak bardzo twórczy był ten etap jej życia. Na uwagę zasługuje duet z Davem Hollisterem z dawnej formacji Blackstreet, z którym w balladzie „Begin Again” wokalistka stworzyła niezwykle romantyczny klimat przy akompaniamencie pulsującego bitu i przenikliwych bębnów. Wiodącym i najbardziej charakterystycznym elementem wydawnictwa jest aksamitny wokal artystki, który z jednej strony waleczny, z drugiej liryczny, w niezwykły sposób potrafi połączyć tradycyjne nuty z nowoczesnym brzmieniem R&B. Ten stylowy głos lśni i wynosi soul na wyżyny jakości muzyki.

Wspominane przeze mnie wcześniej obawy przed wydaniem kiepskiej płyty spod skrzydeł wytwórni Shanachie nie sprawdziły się. Angie bezsprzecznie kroczy własną ścieżką i, wychowana w muzycznej rodzinie gospel, nie poddaje się obecnie panującym trendom. Wydawnictwo osadzone między nowoczesnym Unexpected a tradycyjnym The Art of Love & War jest solidne zarówno pod względem gatunkowym (artystka pozostaje wierna swoim muzycznym korzeniom), jak i pod względem tekstowym, gdzie Stone prezentuje wysoką formę i zadziorność. Łatwo jest zdobyć uznanie śpiewając smutne utwory, ale żeby były autentyczne, trzeba przejść przez setki życiowych prób. Stojąc na rozdrożu, artystka potrafiła rozliczyć się z nieszczęściami i pokazać je światu już jako kobieta bogata w doświadczenia i świadoma swoich wartości. Jej naturalność przekształciła się w fenomen, dzięki czemu do dziś pozostaje symbolem do naśladowania dla wielu ludzi.

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed