angie stone

#FridayRoundup: Blood Orange, Big K.R.I.T., Banks, Elle Varner i inni

Wygląda na to, że przedwcześnie ogłosiliśmy sezon ogórkowy w czarnej muzyce. W ten piątek obrodziło wyczekiwanymi od dawna i mniej spodziewanymi wydawnictwami w myśl zasady, że dla każdego coś miłego. Na plejliście między innymi Blood Orange, Big K.R.I.T., Banks, Elle Varner, Yuna, K.Flay czy Angie Stone, a to wcale nie koniec listy. Wszystko na samym dole wpisu.


Angel’s Pulse

Blood Orange

Domino

Dla pięknego, introspektywnego, traktującego o akceptacji i „inności” samej w sobie Negro Swan, Angel’s Pulse, jak powiedział Hynes, jest czymś w rodzaju epilogu. Mixtape brzmieniowo nawiązuje do poprzedniego materiału, a wszystkie nagrania powstały po jego premierze. Dostajemy więc mieszankę alternatywnego R&B, neo-soulu i hip-hopu z indie popem, opartą na autorskiej, delikatnej produkcji Deva. Projekt urozmaica, i tym razem starannie dobrana, lista gości — pojawiają się tu m. in. Toro y Moi, Justine Skye, Tinashe, Project Pat, Porches, Arca czy znany z Brockhampton Joba. Jeśli nie poznaliście jeszcze twórczości Blood Orange, zacznijcie jednak od któregoś z jego albumów studyjnych — Angel’s Pulse to raczej niezobowiązujący wybór (wciąż bardzo dobrych) najnowszych produkcji artysty. — Klementyna


K.R.I.T. Iz Here

Big K.R.I.T.

Multi Alumni/BMG

K.R.I.T. znów tu jest! Jeden z najciekawszych orędowników starej szkoły w nowoczesnym wydaniu powraca z nowym albumem i, jak zwykle, jest tak bardzo southside’owy, jak to tylko możliwe. Jednym z najmocniejszych punktów całości wydaje się finezja, z jaką artysta rozbudowuje instrumentale, bawiąc się motywami, przecinając pocięte sample zagrywkami na rhodesach czy wspaniale rozgrywając plany w oldschoolowych pościelówach w duchu R&B. Trapująca produkcja brzmi świeżo, zachłystując się to gospelem, to znów uduchowionym delta bluesem. Eklektyzm nie pozostaje jednak wartością samą w sobie, bo K.R.I.T. Iz Here to, przede wszystkim, piosenkowe złoto. Od singlowego, afirmacyjnego otwieracza przez klubowe „Addiction” ze Sweetie i Lil Waynem, aż po całą serię soulowych bangerów w środkowej części krążka-przebój goni tutaj przebój, co sprawia, że album zostaje w głowach na długo. Fani Kritowskiego rozmachu powinni być więcej niż usatysfakcjonowani. — Wojtek


III

Banks

Capitol

Przed pięcioma laty debiut Banks rozbił bank, pojawiając się w odpowiednim czasie i formie w momencie gwałtownego wzrostu alternatywnego R&B. To w połączeniu z oniryczną produkcją zawieszoną gdzieś pomiędzy bedroomowo-soundcloudową twarzą R&B a najlepszymi wzorcami zaczerpniętymi z bardziej komercyjnej odsłony gatunku oraz sensualnymi wokalami Banks sprawiło, że Goddess stało się jednym z albumów-szablonów alt R&B. Na swoim trzecim krążku piosenkarka z jednej strony próbuje od tego szablonu uciec, z drugiej — nie potrafi zdecydować się którędy. Tym samym gubi się w przetworzonych radiowych kalkach autotune’owego elektropopu. III z pewnością znajdzie swoich amatorów, ale ani nie odmieni oblicza R&B, ani nie nada muzyce Banks nowej jakości. — empee


Ellevation

Elle Varner

eOne

Elle Varner po wielu latach milczenia przeszła pod skrzydła dużego koncernu mediowego eOne, by tuż przed wydaniem drugiego albumu zaprezentować bezpieczny mixtape Ellevation, idealnie przystający do formatu muzyki telewizyjnej. Błyskotliwy tytuł, sugerujący pójście o poziom wyżej, przyniósł na pewno zmianę produkcyjną. Brzmienie u nowej Elle Varner jest mniej chaotyczne niż na debiucie, wypolerowane do bardziej subtelnej i soulującej formy, obudowane cykaczami i automatem perkusyjnym. Ellevation to konsekwencja i minimalizm, również wokalny. Miłośnicy subtelnego, nieszkodliwego R&B być może coś tu odnajdą, liczący na zróżnicowaną kolorystykę i rewelacje pokroju „Refill” czy „Only Wanna Give It To You” muszą sobie znaleźć inne źródło utrzymania. — Maja Danilenko


Rouge

Yuna

UMG

Rouge to czwarty, międzynarodowy album malezyjskiej wokalistki. Jego tytuł, oznaczający w języku francuskim kolor czerwony, symbolizować ma miłość, duszę oraz siłę, a w przekazaniu emocji z tym związanych, pomaga jej całkiem spora obsada postaci z różnych zakątków świata, wśród których znaleźli się m.in. Tyler, the Creator, Little Simz, Masego czy G-Eazy. Wszystko to tworzy dawkę bardzo przyjemnego i dynamicznego R&B z elementami hip-hopu, z którą warto się zapoznać. — efdote


Solutions

K.Flay

Night Street/Interscope

Umykająca gatunkowym schematom alt-dance-rockowa raperka K.Flay w piątek wypuściła następcę znakomitego Every Where Is Some Where z 2017 roku. Na jej trzeci album Solutions trafiło 10 nowych numerów, w tym promujące krążek single eksplorujące zamiłowanie raperki do alt-dance’owej stylistyki. Na płycie piosenkarka próbuje znaleźć tytułowe rozwiązania do rozterek i kłopotów, które zebrały się nad nią po powrocie z ostatniej trasy koncertowej. Jest więc trochę czarnego humoru, zabawy słowem, ale i świadomie adresowane refreny pełne otuchy. — Kurtek


Full Circle

Angie Stone

Conjunction/Cleopatra

Muzyka R&B i soul mają się dobrze od dłuższego czasu, a rok 2019 przynosi kolejne premiery płytowe od weteranów R&B. Oprócz zapowiedzi krążków między innymi Monici i Fantasii, swoje nowe wydawnictwo zaprezentowała amerykańska wokalistka Angie Stone. Na jej ósmy album Full Circle, następcę nowoczesnego Dream z 2015 roku, składa się dziesięć neo soulowych kompozycji z jedynym tylko gościnnym udziałem amerykańskiego artysty Jaheima, opowiadających o miłości, pożądaniu, zawodzie miłosnym, oczyszczeniu i religii. Stone postanowiła w sposób bardziej nostalgiczny podejść do wspomnianych tematów, niż na trzech ostatnich nowoczesnych płytach. Tym samym wróciła do swoich muzycznych korzeni, zataczając pełne koło, zgodnie z tytułem najnowszego albumu. Czy i tym razem zaskarbi sobie sympatię słuchaczy? — Forrel


Hasta el cielo

Khruanbin

Night Time Stories

Jeśli sezon ogórkowy w muzyce ma wyglądać tak, jak wygląda, to niech trwa! Entuzjazm ten pojawił się za sprawą premiery nowej płyty amerykańskiego tria Khruangbin (co po tajsku oznacza „samolot”, choć zdecydowanie są to przybysze z kosmosu), którzy po doskonale przyjętym zeszłorocznym krążku Con Todo El Mundo postanowili nagrać jego dubową wersję. Siglem promującym Hasta El Cielo było „Mary Always”, i choć nie stanowiło to zapowiedzi zupełnie nowego albumu, utwór wzbudził ekscytację. Na krążku oprócz 10 autorskich, odświeżonych piosenek podbitych linią basu i mocniejszą, hip-hopową perkusją, znalazły się też dwa remiksy jamajskiego producenta Scientist, przy muzyce którego Laura Lee uczyła się grać na gitarze basowej. Hasta El Cielo to nadal Khruangbin, od których dostaniecie solidną dawkę inspiracji muzycznych z całego świata, tym razem jednak w adaptacji dubowej. Koniecznie udajcie się w tę podróż do nieba!
dżesi


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

KDA remiksuje hitowy kawałek Angie Stone

KDA remiksuje hitowy kawałek Angie Stone

Krisa di Angelisa czytelnicy soulbowl mogą znać jedynie za sprawą utworu „Just Say”, w którym gościnnie wystąpiła piękna Tinashe. Należy jednak zaznaczyć, że producent, występujący pod pseudonimem KDA, jest bardzo znany głównie w Wielkiej Brytanii remikserem. Z powodzeniem zremiksował m.in utwory Sugababes, Lany Del Rey, czy na przykład Boya George’a. Niedawno oficjalną premierę miał mash-up hitowego kawałka Angie Stone „Wish I Didn’t Miss You” oraz bangera z 1981 roku Human League „Sound of the Crowd”, pod nowym tytułem „The Human Stone”. Na łamach brytyjskiej rozgłośni radiowej mix rozbrzmiał pierwszy raz na początku tego roku, ale dopiero niedawno wskoczył do serwisów streamingowych, z czego słuchacze byli bardzo zadowoleni. Teraz wszyscy otrzymali do odsłuchu całkiem przyjemny remiks, dzięki któremu odświeżymy pamięć o Angie Stone. Jej ostatni singiel „Dinosaur” przeszedł niestety bez echa.

Angie Stone powraca w tradycyjnej odsłonie

Angie Stone powraca w tradycyjnej odslonie

Od ostatniego niezbyt udanego wydawnictwa Angie Stone Covered in Soul minęły dwa lata. Zapowiedź najnowszego singla pojawiła się w internecie 10 lutego, ale wówczas miała to być kolaboracja z Jahiemem „Gonna Have to Be You”. Tymczasem miesiąc później światło dzienne ujrzała zupełnie inna kompozycja.

Angie Stone powraca w tradycyjnej odsłonie. W nowym singlu „Dinosaur” Angie Stone radzi kobietom, które nie mogą odejść od przeszłości, aby ruszyły naprzód i ponownie zaufały innemu mężczyźnie. Kawałek nie jest może najwyższych lotów i nie nadaje się na kompozycję będącą filarem promocyjnym nadchodzącej płyty artystki, ale przyjemne hip-hopowe bębny i wciąż aksamitny wokal Stone miło wypełniają uszy. Potraktujmy więc ten stylowy R&B utwór, jako przypomnienie o sobie i zapowiedź głównego dania, które miejmy nadzieję ukaże się w tym roku.

Nowy singiel i szczegóły nowego albumu Angie Stone

Angie-Stone-Covered-In-Soul

Ostatnia płyta Angie Stone, pomimo dosyć ciepłego przyjęcia, nie sprzedała się zbyt dobrze. Dream posiada niewykorzystany potencjał komercyjny i jest nieco chaotyczna brzmieniowo. Podobnie jak krążek 25 Adele, gdzie pomimo wielu ciekawych kompozycji, zabrakło spójności, a zagościł bałagan. Krótko po wydaniu albumu, Amerykanka zapowiada kolejny – wypełniony zarówno kowerami z lat ’70, jak i jej kilkoma największymi hitami. I tak obok „Brotha” czy „Wish I Didn’t Miss You”, na Covered in Soul pojawią się m.in. „Smiling Faces Sometimes” wykonywany oryginalnie przez wspieraną wówczas przez Motown grupę The Undisputed Truth, czy będący singlem promującym kower Steviego Wondera „I Believe (When I Fall in Love)”. Ostatnimi czasy Angie obija się o różne wytwórnie, które mają odmienne pomysły na nią. Pierwszy singiel spod szyldu Cleopatra Records brzmi dość specyficznie, zbyt monotonnie, a sam kawałek został nieco przearanżowany. Pomimo mojego uwielbienia dla artystki, sceptycznie podchodzę do Covered in Soul, które ukazać się ma 5 sierpnia. Poniżej posłuchajcie nowej propozycji od Stone i sprawdźcie spis utworów nadchodzącej płyty.

Spis utworów:

1. „These Eyes”
2. „Smiling Faces Sometimes”
3. „In The Air Tonight”
4. „I Believe”
5. „O-o-h Child”
6. „Every 1’s A Winner” feat. Eric Gales
7. „Red, Red Wine”
8. „Is This Love”
9. „It’s Too Late”
10. „Wish I Didn’t Miss You”
11. „Baby”
12. „Brotha”

Recenzja: Angie Stone Dream

Angie Stone

Dream (2015)

Shanachie

Angie Stone nie trzeba nikomu przedstawiać. Każdy fan czarnych brzmień powinien ją kochać, a przynajmniej szanować. Z jej muzyki płynie prawda i szczerość od samego początku kariery. Nigdy nie usiłowała przebić się na pierwsze miejsca list przebojów eksponując swoje ciało i nie godziła się wypuszczać średniej wartości materiału zapakowanego w ładne pudełko. Zaskarbiła sobie przez to uwielbienie publiczności. Jako przedstawicielka neo soulu od chwili debiutu nie zdradziła tego gatunku, a jako była życiowa partnerka D’Angelo i autorka kompozycji dla wielu artystów, zyskała uznanie również w środowisku twórczym. Po mało udanym, nazbyt nowoczesnym, ale niezmiennie inteligentnym krążku Unexpected, Angela powraca z nowym wydawnictwem Dream, pokazując niebywałą formę i wojowniczość.

Występ w R&B Divas, zerwane zaręczyny i problemy z córką sprawiły, że media zaczęły nieustannie interesować się życiem Stone, która za bardzo dała się wciągnąć w przemysł muzyczny. Jak sama mówiła „Miałam wrażenie, że ludzie chcą słyszeć tylko złe wieści o mnie, a nie dobre”. Zrezygnowana, postanowiła zrobić krótką przerwę, odpocząć i popracować nad tym, co kocha robić najbardziej, czyli nad nową muzyką. W tym czasie spotkała na swej drodze producenta Waltera Milsapa III, który wskrzesił w niej iskrę nadziei i przywrócił życiowy entuzjazm. Dream jest niezwykle dojrzałym albumem, stworzonym w chwili zwątpienia i przemyśleń o przeszłości. Jest również manifestem wolności i walki o marzenia. Z jednej strony Angie ukazuje swoją swobodną i dyskotekową odsłonę w funkowym „Dollar Bill”, gdzie nie skupia się na poszukiwaniach odpowiedniego partnera, z drugiej zaś seksowną i zmysłową, dając się ponieść fantazjom w tytułowym kawałku. W utworze „Forget About Me” przywołuje demony przeszłości, wypominając związek z D’Angelo — to deklaracja nieustającej miłości, ale też podkreślenie, jak bardzo twórczy był ten etap jej życia. Na uwagę zasługuje duet z Davem Hollisterem z dawnej formacji Blackstreet, z którym w balladzie „Begin Again” wokalistka stworzyła niezwykle romantyczny klimat przy akompaniamencie pulsującego bitu i przenikliwych bębnów. Wiodącym i najbardziej charakterystycznym elementem wydawnictwa jest aksamitny wokal artystki, który z jednej strony waleczny, z drugiej liryczny, w niezwykły sposób potrafi połączyć tradycyjne nuty z nowoczesnym brzmieniem R&B. Ten stylowy głos lśni i wynosi soul na wyżyny jakości muzyki.

Wspominane przeze mnie wcześniej obawy przed wydaniem kiepskiej płyty spod skrzydeł wytwórni Shanachie nie sprawdziły się. Angie bezsprzecznie kroczy własną ścieżką i, wychowana w muzycznej rodzinie gospel, nie poddaje się obecnie panującym trendom. Wydawnictwo osadzone między nowoczesnym Unexpected a tradycyjnym The Art of Love & War jest solidne zarówno pod względem gatunkowym (artystka pozostaje wierna swoim muzycznym korzeniom), jak i pod względem tekstowym, gdzie Stone prezentuje wysoką formę i zadziorność. Łatwo jest zdobyć uznanie śpiewając smutne utwory, ale żeby były autentyczne, trzeba przejść przez setki życiowych prób. Stojąc na rozdrożu, artystka potrafiła rozliczyć się z nieszczęściami i pokazać je światu już jako kobieta bogata w doświadczenia i świadoma swoich wartości. Jej naturalność przekształciła się w fenomen, dzięki czemu do dziś pozostaje symbolem do naśladowania dla wielu ludzi.

Odsłuch: Angie Stone Dream

angie2Od zawsze wiadomo, że Angie Stone jest zadziorną babką i świadomą artystką na scenie muzycznej. Pomimo zmieniających się trendów i obecnej dominacji muzyki tanecznej, Amerykanka pozostaje wierna czarnym brzmieniom. Nie ukrywam, że obawiałem się wydania albumu Dream w wytwórni Shanachie, patrząc na zatracenie własnej osobowości muzycznej przez Chanté Moore czy Syleenę Johnson, które wypuściły swoje krążki spod skrzydeł tego labelu. Moje obawy zostały rozwiane po przesłuchaniu pierwszych dźwięków siódmej płyty w dorobku Angie, której uwspółcześnione brzmienie soulu i R&B osadzone jest gdzieś pomiędzy nazbyt nowoczesnym Unexpected oraz spokojnym i klasycznym The Art of Love & War. Stone kolejny raz udowodniła, że jest prawdziwą soulową divą o ugruntowanej pozycji, która potrafi połączyć swój hipnotyzujący wokal z tradycyjnym soulowym groovem, tworząc spójną całość. Don’t mess with Angie!

Nowy teledysk: Angie Stone „2 Bad Habits”

angieZwerbowanie Angie Stone w szeregi Shanachie Entertainment jest niezbyt dobrym posunięciem dla samej zainteresowanej. Popatrzmy na zjawiskową Chanté Moore czy oryginalną KeKe Wyatt, które spod skrzydeł tego labelu wydały komercyjne, ale bardzo przeciętne płyty i zaraz po tym uciekły do innych wytwórni. Nie wydaję mi się, żeby w przypadku Angie było inaczej. Mam jednak nadzieję, że pokaże ona charakter i wniesie znaczną część siebie i swoich pomysłów w nadchodzące wydawnictwo. Po odsłuchu „2 Bad Habits” pojawia się światełko w tunelu, na końcu którego ujrzymy solidny album za czasów świetności Stone z domieszką wysmakowanej nowoczesności. Sam klip nie jest arcydziełem kinematografii, ale pokazuje divę jako zadziorną i humorzastą kobietę pełną samoświadomości i taką artystkę pragnę usłyszeć na płycie Dream, która ukaże się już w listopadzie.

Nowy utwór: Angie Stone „2 Bad Habits”

angiestone2badhabits

Chciałam dziś ponarzekać na pogodę, na to, że sąsiad wierci od rana w ścianie i mojej głowie zarazem, po prostu chciałam mieć zły dzień. Jednak, moja chęć wcielania się w rolę marudy spaliła na panewce, ponieważ Angie Stone postanowiła podzielić się ze światem singlem „2 Bad Habits”. Zatopiony w r&b utwór, otulony niepowtarzalnym głosem artystki i zwracający się w stronę brzmień z Motown przegnał wszystkie ciemne chmury znad mojej głowy, tak samo jak myśl o zbliżającym się wielkim krokami listopadzie, a wraz z nim premierą siódmego studyjnego albumu Angie Stone Dream. Czekamy na kolejne odsłony płyty!

Siódmy album Angie Stone jeszcze w tym roku

angie2Angie Stone przyzwyczaiła nas do regularnego wydawania albumów. Podobnie jest i tym razem. Trzy lata po premierze krążka Rich Girl przyszedł czas na kolejny — Dream. Ukaże się on w listopadzie nakładem wytwórni Shanachie, w której swoje płyty wydały m.in. KeKe Wyatt, Leela James, czy Chante Moore. Do rozgłośni radiowych ma wkrótce trafić singiel promujący nowe wydawnictwo — „2 Bad Habits”. Czyżby singiel nawiązywał nieco do niedawnej afery z Angie i jej córką w rolach głównych? Przekonamy się wkrótce. Jedno wiem na pewno, będzie to przyjemny dla ucha krążek z kojącym wokalem Stone, co stanowi znak charakterystyczny muzyki tej artystki. Powinna więc być ona jedną z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek soulowych, ale nie wiedzieć dlaczego — tak nie jest. Kilka projektów przygotowywanych przez Angie, w tym nowa płyta, powinno wprowadzić zmiany w tej materii. Dla przypomnienia atutów wokalnych Amerykanki, posłuchajcie utworu z płyty Mohogany Soul.

Angie Stone aresztowana

angie
Wiedziałem, że udział Angie Stone w programie R&B Divas skończy się źle. Od dłuższego czasu ubolewam nad tym, że prawdziwe diwy soulu decydują się występować w reality-show. Ich muzyka powinna bronić się sama. Ich twórczość powinna być promowana i oceniana, a nie rodzinne niuanse i niesnaski. Błąd popełniony przez Angie, właśnie zbiera żniwo. Policja aresztowała ją pod zarzutem przemocy domowej, a że światła fleszy świecą dla niej teraz mocniej, to wywołało to burzę w mediach. Śledząc od czasu do czasu poczynania bohaterek show można wnioskować, że należało się jej córce Diamond. Nie ma jednak podstaw do prawdziwej oceny sytuacji po przeczytaniu paru doniesień. Poczekajmy z ostateczna opinią do czasu wyjaśnienia sprawy. Mam tylko nadzieję, że ten incydent, który ewentualnie mógłby być wymysłem źle wychowanego dziecka, nie zaszkodzi karierze Angie Stone. Wolę słuchać jej dokonań muzycznych, niż doniesień z policyjnych kartotek.

Zgarnij najnowszy album Angie Stone Rich Girl! [rozwiązany]


Tym razem dzięki uprzejmości Warner Music Poland, mamy dla Was do rozdania 4! (słownie: cztery) najnowsze krążki Angie Stone Rich Girl. (więcej…)

Recenzja: Angie Stone Rich Girl

Angie Stone

Rich Girl (2012)

Stax Records/ Warner Music Polska

Dlaczego płyta stawianej obok Eryki BaduJill Scott wokalistki przechodzi prawie niezauważona? Zmieniły się trendy? W pogoni za nimi łatwo się zgubić. Zagubiona była też Angie Stone na Unexpected. Teraz powróciła z bardzo solidną płytą w typowym dla siebie stylu. Gdzie więc tkwi problem Rich Girl?

W rzeczywistości trudno wskazać jeden czynnik. Muzyka jest w moim sercu i w mojej duszy – śpiewa w intrze Angie Stone i wszystko się zgadza. Jak zawsze jest emocjonalnie i kobieco, a jednak coś tu nie gra. Za zaletę nie można tym tazem uznać warstwy tekstowej. Stone, choć nosząca bogaty bagaż doświadczeń, nie dostarcza słuchaczom niczego przykuwającego uwagi i tylko muzyka ratuje jej nowy materiał przed popadnięciem w jeszcze większą niełaskę. Bo od tej strony jest znacznie lepiej.

Angie uczy się na błędach, które popełniła przy poprzednim krążku. Niepotrzebne udziwnienia to już przeszłość i w brzmieniu ponownie króluje klasyczna fuzja soulu z R&B. Wokalistka wzięła na swoje barki produkcję materiału, co jest chyba największym plusem Rich Girl. Dzięki temu album zawiera takie perełki jak osobiste „Proud of Me” czy pełne ciepła „Alright”, które z powodzeniem mogłyby trafić na najlepsze płyty Stone. Równy poziom utrzymuje także pełne bujających rytmów „Back-Up Plan”, a uroku nie da się odmówić singlowemu „Do What U Gotta Do”. W innych przypadkach nie jest już tak pięknie. Po wspomnianym „Alright” coś się psuje, utwory tracą swój blask, dlatego dobrym posunięciem było zamknięcie albumu świetnym „Sisters” z gościnnym udziałem m.in. Tweet.

Nic nowego nie oznacza od razu czegoś złego. Nie trzeba zawsze zaskakiwać, bo przypadek Stone pokazuje, że sprawdzony styl to dobry styl. Choć nie imponująco, bez wątpienia Angie powróciła na Rich Girl do formy. Warto to docenić.

Nowy utwór: Angie Stone „Backup Plan”

Angie Stone postanowiła umilić nam czas oczekiwania na swój nowy krążek Rich Girl, którego premiera dokładnie za tydzień. W sieci właśnie ukazał się „Backup Plan”, kolejny singiel z tego wydawnictwa. Taki kawałek na dzisiejszą pogodę jak znalazł – nowoczesne r&b miesza się z soulem, do tego jest funkowo, pozytywnie, nóźka sama podryguje. Angie znów w formie, lubię to!

Angie Stone prezentuje okładkę i tracklistę Rich Girl

Soul sister powraca! Po niezbyt udanym krążku Unexpected Angie Stone wraca z nową, szóstą w dorobku płytą. Rich Girl oficjalnie ujrzy światło dzienne 25. września. Singiel „Do What U Gotta Do” już znamy, teraz przyszła pora na okładkę i tracklistę. Dostajemy 15 utworów łączących groove, funky z melanżem czarnych dźwięków. Na okładce Angie promienieje, kusi i cieszy oko inaczej niż to było przy wspomnianym Unexpected. Bogata w naszyjnik, bogata i w duszę po raz kolejny stawia na przemyślane i nieprzypadkowe efekty. Tym razem to się musi udać!

1. „Intro: Real Music”
2. „Do What U Gotta Do”
3. „Backup Plan”
4. „Proud Of Me”
5. „First Time”
6. „Guilty”
7. „Interlude – By Malcolm-Jamal Warner”
8. „Alright”
9. „Livin’ It Up”
10. „Rich Girl”
11. „Right In Front Of Me”
12. „I Can’t Take it
13. „Push ‚N’ Pull”
14. „U Lit My Fire”
15. „Sisters”

Nowy teledysk: Angie Stone „Do What U Gotta Do”

Angie Stone powraca! Nowa płyta Rich Girl pojawi się w sklepach 25. września. Oto pierwszy singiel. „Do What U Gotta Do” to soczyste, kobiece, czarne brzmienie. Jestem pewna, że wokalistka zagra ten numer na koncercie w Polsce, który odbędzie się już w sobotę. Kto z Was wybiera się na białostocki festiwal Pozytywne Wibracje?

Angie Stone wystąpi w Polsce!

Ochłonęliście po koncercie Lauryn Hill? To dobrze. Oto kolejna impreza na którą powinniście się wybrać w te wakacje. Na festiwalu Pozytywne Wibracje zagra Angie Stone! Piosenkarka wystąpi w Białymstoku już 21. lipca, w drugim dniu imprezy. Oprócz Angie na scenie pojawią się także: Ania Rusowicz, Eskaubei & Funky Flow, Ben L’Oncle Soul, Omar i Ewa Bem. Dwudniowy karnet kosztuje 70 zł, natomiast bilety na jeden dzień tylko 45 zł. Kupicie je m.in. na stronie Eventimu.

Nowy utwór: Angie Stone „Do What You Gotta Do”


Dawno nie było niczego nowego słychać od pani Angie Stone. Ciszę (przed burzą?) przerwał właśnie świeżutki utwór od piosenkarki. „Do What You Gotta Do” to piękna, soulfulowa kompozycja przypominająca nam o bezkompromisowości Angie w graniu takiej muzyki, do której została stworzona. Skoro zaglądacie na soulbowl.pl, to z pewnością właśnie takich tracków oczekujecie, polecam.

Soundtrack dla rewolucji w wykonaniu The Roots, Johna Legenda, Anthony’ego Hamiltona i innych

soundtrack-for-a-revolution-cover-thumb-473xauto-9090

Wolnościowe piosenki były istotnym elementem amerykańskiego ruchu na rzecz praw obywatelskich. Marsze, protesty, a nawet przemowy Martina Luthera Kinga nie niosłyby aż tak silnie przesłania, gdyby nie muzyka. Sprawiedliwość i równość powinny być wdzięczne dźwiękom za moc ich przekazu. I jest, a przynajmniej są ludzie – twórcy filmu „Soundtrack For a Revolution”. Jednak prawdziwym zainteresowaniem będzie cieszył się soundtrack, który ujrzy światło dzienne już 31 stycznia. Producenci wykonali naprawdę świetną robotę już przy samym werbowaniu wokalistów. Na płycie znajdziecie tylko najlepsze obecnie głosy. Kto więc pomógł w urodzeniu płyty? Chociażby The Roots, John Legend, Anthony Hamilton, Mary Mary, Wyclef Jean, Angie Stone, Joss Stone, Blind Boys of Alabama, TV On The RadioRichie Havens. Cóż to będzie za wspaniały projekt! I jeszcze raz pochwalić musimy samą ideę.

Zobaczcie zajawkę filmu.

Po skoku tracklista soundtracku. (więcej…)

Angie Stone w Polsce po raz 4 !

angiestonehey

Poza nią wystąpią (już nie po raz 4): Dolores O’Riordan,Tricky, Michael Bolton, Kenny G oraz Chris Botti. I to za darmo! Tak 1 lipca Polska zainauguruje polskie przewodnictwo w UE. Całodniowe widowisko odbędzie się 1 lipca podczas inauguracji prezydencji w czterech miejscach Warszawy. Jako ciekawostkę, powiem Wam, że Angie wykona cover polskiej piosenki (oczywiście tekst został przetłumaczony na język angielski), nie wiem dokładnie którą, ale w grę wchodzą: „Sen o Warszawie”, „Moje serce to jest muzyk”, „Kłamałam”, „Niech żyje bal”. Mnie tam nie zabraknie. Więcej szczegółów wkrótce.
Ps. Czy jest poza mną na sali osoba, która była na wszystkich 3 poprzednich koncertach Pani Stone?

Pjona: najlepsze koncerty na jakich był Radek Miszczak

radek-i-george

To już piąta pjona! Czas zdmuchnąć świeczki i życzyć samemu sobie wytrwałości. Tym razem niebanalne pytanie postanowiłem skierować do Radka Miszczaka. Dostałem równie niebanalną odpowiedź. Czego innego spodziewać się od gościa dla którego muzyka jest całym życiem? Nie spytałem o książki, choć z pewnością dostałbym listę pięciu lektur wciągających tak samo jak „Beaty, rymy, życie” czy „Dusza, rytm, ciało”. Nie prosiłem także o listę najlepszych dziennikarzy. Radek współpracując z takimi tytułami jak „BBaRak”, „Klan”, „Hiro”, „Ślizg” czy „Steez” na pewno poznał wielu wspaniałych pismaków (tak, oni mogą być wspaniali). Tego zdolnego, wciąż młodego człowieka postanowiłem zapytać o najlepsze w jego życiu koncerty. Prawdopodobnie zaliczył ich więcej niż Q-Tip zgarnie propsów na tegorocznym Kempie. Notka dedykowana wszystkim, którzy tak samo jak ja z zazdrością śledzili wpisy Radka z jego podróży po Nowym Jorku.

(więcej…)