Recenzja: Mayer Hawthorne Man About Town

Data: 17 kwietnia 2016 Autor: Komentarzy:

Mayer Hawthorne

Man About Town (2016)

Vagrant

Muzykę Mayera Hawthorne’a zawsze charakteryzowała koktajlowa lekkość, ale jego najlepsze utwory zawierały także nutkę melancholii, dzięki której z chilloutowych czasoumilaczy przemieniały się w ponadczasowe soulowe kompozycje o życiu, miłości i przemijaniu. I choć Man About Town, jak dotąd najbardziej kompaktowy album Hawthorne’a, znakomicie wpisuje się w tradycję smooth soulowej nienachalności, zbyt często zatraca się w skąpanej promieniami kalifornijskiego słońca beztrosce, przez co odczuwalnie brak mu ostrości Where Does This Door Go. Hawthorne pogrążony w utopijnym optymizmie momentami trochę błądzi (niewątpliwie najbardziej po refrenie reggaesoulowego „Fancy Clothes”), ale koniec końców ciągnie słuchacza energicznie za rękę w głąb swojego świata. Niestety w trakcie tego nieco ponad półgodzinnego słonecznego tripu, gdzie inspiracje klasycznym Motownem mieszają się z vibe’m R&B przełomu lat 80. i 90. w wyjątkowo zachowawczy sposób, trudno z tej promienistości cokolwiek uszczknąć dla siebie. Man About Town potwierdza co prawda pozycję Hawthorne’a jako naczelnego współczesnego smoothsoulowego croonera („Breakfast in Bed”, „Comic Love”), ale jest to potwierdzenie nadzwyczaj wątłe. Nie brak artyście warsztatu i umiejętności zaangażowania słuchacza, ale trudno nie odnieść wrażenia, że Man About Town to Hawthorne na kreatywnym urlopie.

Komentarze

komentarzy