Recenzja: Shabaka and the Ancestors Wisdom of Elders

Data: 14 grudnia 2016 Autor: Komentarzy:

shabaka

Shabaka and the Ancestors

Wisdom of Elders (2016)

Brownswood

Kamasi Washington i jego zeszłoroczne The Epic otworzyły drzwi oddzielające młodych poszukujących słuchaczy i młody poszukujący jazz. I chociaż rok 2016 nie przyniósł w tym temacie płyty ani równie głośnej, ani równie przełomowej, a drzwi znów odrobinę się przymykają, scena wciąż bez wątpienia odczuwa efekty tamtej przemiany. Jednym z nich jest relatywnie głośny debiut młodego londyńskiego saksofonisty — Shabaki Hutchingsa i jego południowoafrykańskiej świty z The Ancestors. Muzyk wcześniej związany m.in. z Melt Yourself Down, Sons of Kemet czy The Comet Is Coming tu po raz pierwszy występuje w roli bandleadera, błyskotliwie łącząc tradycje natchnionego spiritual jazzu, umiarkowaną awangardę i inspiracje muzyką Czarnego Lądu. Hutchings nie ma może charyzmy (i postury) Washingtona, a wypracowane wspólnie z The Ancestors brzmienie można nazwać bardziej statecznym, jeśli nie kompromisowym, ale projekt zdumiewa i czaruje doskonałym balansem i synergią, które promieniują, wciągając słuchacza głęboko w nurt krążka. Grupa wspólnie konstruuje kilka potężnych, ale żyjących i dynamicznie zmieniających się w czasie kompozycji, których podwaliny stanowi afrykański groove, ale reszta to już jazz z krwi i kości — przywodzący na myśl przede wszystkim projekty Sun Ry czy Pharaoh Sandersa, ale także odnoszący się do charakterystycznego brzmienia Nowego Orleanu. Efektem jest wysmakowane, na wpół kameralne, tętniące feerią afrofuturystycznych barw Wisdom of Elders doprawione głębokim wokalem Siyabongi Mthembu. O ile więc w kontakcie z muzyką Melt Yourself Down czy The Comet Is Coming można mieć poczucie jazzowego niedosytu, o tyle Wisdom of Elders przełamuje ten schemat, wynosząc Shabakę Hutchingsa jako twórcę i muzyka na zupełnie nowy poziom.

Komentarze

komentarzy