shabaka hutchings

#FridayRoundup: Kendrick Lamar, Ravyn Lenae, Urbanator Days i inni

Nie jest to może najbardziej płodny w nowe wydawnictwa okołosoulowe tydzień tego roku, ale wpisuje się w znaną dewizę, że dla każdego coś miłego. Mamy gwiazdorski soundtrack do prawdziwie czarnego nadchodzącego blockbustera Czarna Pantera sygnowany przez Kendricka Lamara, mamy eteryczne, ale melodyjne alt R&B inspirowane 80sami na nowej epce Ravyn Lenae, mamy nową odsłonę legendarnego jazzowego projektu Urbanator, mamy piękny showcase młodego londyńskiego jazzu, odrobinę trapu na nowej epce 2 Chainza, a na deser nowy album artpopowego tria Son Lux, który nie jest może szczególnie soulową pozycją, ale lubimy. Słowem — nie będziemy się nudzić w ten weekend. I wy też nie, o ile dacie się nam poprowadzić!


Black Panther the Album: Music From and Inspired By

Kendrick Lamar i inni

Top Dawg Ent.

Zdecydowanie zbyt rzadko dostajemy dobre ścieżki dźwiękowe do blockbusterów. Na szczęście, to może się zmienić z dzisiejsza premierą Black Panther, soundtracku do nadchodzącego filmu o tym samym tytule, którego produkcją zajął się najmocniejszy label na hip-hopowej scenie, TDE. 14 utworów, pełnych nieoczekiwanych kolaboracji, takich jak Khalid i Swae Lee czy Anderson .Paak i Ab-Soul, to praktycznie pewnik interesującego doświadczenia. Jeśli ktoś jednak spodziewa się materiału równie ambitnego, co ostatnie dokonania Kendricka Lamara, może się delikatnie zawieść. Dotychczasowe single, w tym “All The Stars” czy “Pray For Me’ pokazują, że brzmienie ścieżki dźwiękowej do kinowego hitu o superbohaterze będzie podyktowane hollywoodzkimi standardami. Tak czy inaczej, zapowiada się porządny materiał. Umieram z ciekawości, by go usłyszeć. — Adrian


Crush EP

Ravyn Lenae

Atlantic

Tak wysmakowanej fuzji alt R&B, neo-soulu i synth funku, jak ta przedstawiona na najnowszej epce Ravyn Lenae, nie było nam dane słyszeć od True Solange! A tymczasem okazuje się, że w 2017 roku R&B na syntezatorowych bitach połączone z uduchowionymi wokalami i funkową energią może brzmieć równie świeżo co przed pięcioma laty. Zresztą nie ma się czemu dziwić, jeśli produkcją zajął się znakomity Steve Lacy — w tym momencie najbardziej uzdolniony z neo-soulowych producentów. Sama Lenae składa sobie fenomenalne chórki w stylu Eryki Badu, a w wyższych rejestrach ucieka w stronę Aaliyah, a momentami nawet Kate Bush. Tych 16 minut muzyki zrobi wam nie tylko ten weekend, ale cały tydzień, miesiąc, a kto wie, może nawet rok. Zapomnijcie o Kendricku, to Lenae rozdaje karty w ten piątek! — Kurtek


Beats & Pieces

Urbanator Days

Agora

 

Michał Urbaniak wraca z nową płytą pod szyldem Uranator, chociaż tak naprawdę nie jest to nowy album zespołu. Ten w drodze, a dokładnie wczoraj premierę miał „Beats & Pieces”, album nagrany jako Urbanator Days. Nazwa to nieprzypadkowa, bo jest nawiązaniem do serii koncertów i warsztatów muzycznych, które Michał Urbaniak organizuje od lat, a ich ostatnia, jedenasta już edycja miała miejsce 2017 roku. Teraz najciekawsi młodzi twórcy, którzy brali udział w tych warsztatach także udzielają się na tym krążku. Nie jest to składanka, ale bardziej album Michała Urbaniaka z gościnnym udziałem różnej maści artystów – związanego z EABS i Night Marks Marka Pędziwiatra, wokalistki Patrycji Zarychty czy rapera z Bronxu Anthony’ego Millsa. Oprócz nich pojawiają się między innymi chłopaki z P.Unity, ale też utytułowani wykonawcy jak O.S.T.R. w przeróbce kawałka „J.A.Z.Z.” z trzeciej części Urbanatora i Grubson. Sam Urbaniak mówi, że hip-hop uratował jazz, a ta płyta jest właśnie fuzją tego gatunku z hip-hopem, ale nie tylko, bo jest tu również soulowo i elektronicznie, co słychać w rewelacyjnym singlu „Love Don’t Grow On Trees”. Zapowiada się smakowicie. — Dill


We Out Here

Różni wykonawcy

Bronswood Recordings

Ubiegły rok przyniósł wiele muzycznego dobra z Wielkiej Brytanii, a najwięcej go przyszło do nas od niezwykle dynamicznie rozwijającej się, młodej sceny jazzowej. Początek tego roku pokazuje, że ekspansja tych znakomitych dźwięków będzie kontynuowana, a najnowsza składanka wydana przez Brownswood Recordings jest kolejną rzeczą to potwierdzającą. Cały projekt nagrany został w trzy dni, podczas sesji w North West London studio. Dodamy, tylko że uczestniczyli w niej tak znakomite i obiecujące zespoły jak chociażby Ezra Collective czy Kokoroko, a dyrektorem całego przedsięwzięcia był genialny Shabaka Hutching. Posłuchajcie już dziś, czego będzie słuchać się w niedalekiej przyszłości. — efdote


Brighter Wounds

Son Lux

City Slang

Son Lux, podobnie jak Dirty Projectors czy Tune-Yards, niezmiennie przekształcają oblicze indie popu i czynią największy możliwy użytek z różnorodnej gamy stylistycznej i z samej struktury piosenki. Efektem są charakterystyczne, polifoniczne hybrydy. Brighter Wounds to chyba najbardziej melancholijny, ale też i najbardziej zbliżony do soulu album w dorobku tria z Nowego Jorku. Artystowskie, momentami filmowe, aranże przeplatają się tu z elektroniką i pełnymi uczucia partiami pianina i wokalu (tu prym wiedzie niewątpliwy highlight płyty — „Labor”). A wszystko to po to, by poczynić refleksje na temat nieuchronnego współistnienia smutku i radości w życiu każdego z nas. — Maja Danilenko


The Play Don’t Care Who Makes It

2 Chainz

Def Jam

Wydane w czerwcu ubiegłego roku Pretty Girls Like Trap Music nie zawiodło oczekiwań słuchaczy. 2 Chainz zapowiadał przed kilkoma dniami, że za chwilę do naszych głośników trafi jego nowy projekt. I faktycznie trafił! The Play Don’t Care Who Makes It to zaledwie czteroutworowa epka. Warto jednak zwrócić na nią uwagę, zwłaszcza że olbrzym z College Park jest zdecydowanie u szczytu swojej formy. Gościnnie pojawiają się YG oraz Offset, a za warstwę produkcyjną odpowiadają m.in. T-Minus i Street Runerz. Takie zagrania lubimy. — Mateusz


14. edycja Jazztopadu już od jutra we wrocławskim NFM

Od 17 do 26 listopada potrwa we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki 14. edycja Jazztopadu — jednego z najciekawszych festiwali jazzowych w Polsce. Jak zapewniają organizatorzy tegoroczny Jazztopad będzie obfitować w ważne premiery i występy znakomitych artystów — zarówno młodych, jak i już od dawna cenionych. I rzeczywiście program wygląda niesamowicie okazale.

W informacji prasowej pióra Piotra Turkiewicza czytamy: „festiwal rozpocznie się od premiery płyty Macieja Obary, który jako trzeci artysta w historii polskiego jazzu został zaproszony do współpracy przez samego Manfreda Eichera z ECM (do tej pory tego zaszczytu dostąpili tylko Tomasz Stańko i zespół Marcin Wasilewski Trio). (… ) Tego samego dnia swoje prawykonanie będzie miała kompozycja Terence’a Blancharda, inspirowana twórczością Herbiego Hancocka, który wystąpi na finał festiwalu. Utwór Terence’a Blancharda został zamówiony wspólnie przez festiwal Jazztopad, Los Angeles Philharmonic i London Jazz Festival.

Pierwszy weekend festiwalu przyniesie kolejną premierę: utwór Vijaya Iyera napisany dla Lutosławski Quartet, a także koncert zespołu, który jest jednym z ważniejszych odkryć ostatnich miesięcy – Shabaka and the Ancestors. (…) Tegoroczna edycja po raz kolejny zaprezentuje muzyczne odkrycia w ramach kontynuacji projektu Melting Pot Made in Wrocław – w koncercie udział wezmą francuski zespół Watchdog i wrocławscy improwizatorzy.

Jeden dzień będzie poświęcony składom polsko-skandynawskim. Wielu świetnych polskich jazzmanów wyjechało kilka lat temu na studia do Danii i podczas kilku lat tam spędzonych stworzyło znakomite składy, które zagrają w NFM. W ramach współpracy Jazztopadu z Vancouver International Jazz Festival zaprezentuje się kolektyw Pugs & Crows, a kolejna premierowa kompozycja zabrzmi podczas koncertu duetu Kris Davis i Benoît Delbecqa. Po raz pierwszy w Polsce wystąpi kwartet wybitnej wiolonczelistki z Chicago Tomeki Reid. W składzie tego zespołu występuje m.in. jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci sceny nowojorskiej — gitarzystka Mary Halverson. Zajrzymy także do Bułgarii, w której zdecydowanie najciekawszym wykonawcą sceny etnoimprowizowanej jest obecnie Theodosii Spassov, który wystąpi ze swoim recitalem.

Gwiazdami festiwalu będą Charles Lloyd, który powróci do Wrocławia z kolejną ważną premierą, tym razem z udziałem zespołów Narodowego Forum Muzyki, oraz Herbie Hancock, który zagra dla nas po raz pierwszy”.

Pełen program i bilety na stronie internetowej Narodowego Forum Muzyki.

Recenzja: Shabaka and the Ancestors Wisdom of Elders

shabaka

Shabaka and the Ancestors

Wisdom of Elders (2016)

Brownswood

Kamasi Washington i jego zeszłoroczne The Epic otworzyły drzwi oddzielające młodych poszukujących słuchaczy i młody poszukujący jazz. I chociaż rok 2016 nie przyniósł w tym temacie płyty ani równie głośnej, ani równie przełomowej, a drzwi znów odrobinę się przymykają, scena wciąż bez wątpienia odczuwa efekty tamtej przemiany. Jednym z nich jest relatywnie głośny debiut młodego londyńskiego saksofonisty — Shabaki Hutchingsa i jego południowoafrykańskiej świty z The Ancestors. Muzyk wcześniej związany m.in. z Melt Yourself Down, Sons of Kemet czy The Comet Is Coming tu po raz pierwszy występuje w roli bandleadera, błyskotliwie łącząc tradycje natchnionego spiritual jazzu, umiarkowaną awangardę i inspiracje muzyką Czarnego Lądu. Hutchings nie ma może charyzmy (i postury) Washingtona, a wypracowane wspólnie z The Ancestors brzmienie można nazwać bardziej statecznym, jeśli nie kompromisowym, ale projekt zdumiewa i czaruje doskonałym balansem i synergią, które promieniują, wciągając słuchacza głęboko w nurt krążka. Grupa wspólnie konstruuje kilka potężnych, ale żyjących i dynamicznie zmieniających się w czasie kompozycji, których podwaliny stanowi afrykański groove, ale reszta to już jazz z krwi i kości — przywodzący na myśl przede wszystkim projekty Sun Ry czy Pharaoh Sandersa, ale także odnoszący się do charakterystycznego brzmienia Nowego Orleanu. Efektem jest wysmakowane, na wpół kameralne, tętniące feerią afrofuturystycznych barw Wisdom of Elders doprawione głębokim wokalem Siyabongi Mthembu. O ile więc w kontakcie z muzyką Melt Yourself Down czy The Comet Is Coming można mieć poczucie jazzowego niedosytu, o tyle Wisdom of Elders przełamuje ten schemat, wynosząc Shabakę Hutchingsa jako twórcę i muzyka na zupełnie nowy poziom.